Archiwa tagu: UAM

BARIERY ARCHITEKTONICZNE I URBANISTYCZNE UNIWERSYTETU IM. ADAMA MICKIEWICZA

Kwestia występowania barier architektonicznych i urbanistycznych jest współcześnie jednym z najistotniejszych problemów z którymi zmagają się osoby niepełnosprawne w codziennym życiu.

Czytaj dalej BARIERY ARCHITEKTONICZNE I URBANISTYCZNE UNIWERSYTETU IM. ADAMA MICKIEWICZA

ABBA. JESZCZE RAZ …

Plakat reklamowy.
Plakat reklamowy.
  • orkiestra symfoniczna
  • wokaliści
  • tancerze
  • nowoczesne multimedia
  • wizualizacje
  • instrumentalni wirtuozi
  • chórki

Agencja Artystyczna Royal Art zaprasza na kolejne widowisko muzyczne inspirowane historią szwedzkiego zespołu ABBA, który w latach 70 i 80 XX wieku odniósł spektakularny sukces na światowym rynku muzycznym.

Historia dwóch par, dzielących miłość na scenie oraz w życiu prywatnym w połączeniu ze suitą „Peer Gynt” Edwarda Grieg’a.

„Miłosna opowieść symfoniczna” to nowatorskie, unikalne połączenie muzyki disco lat 80-tych z muzyką symfoniczną okresu romantyzmu, które poprowadzi nas przez piękną historię miłości we wszystkich jej odsłonach, od największych sukcesów i miłosnych uniesień, po dramatyczny finał z uczuciami rozczarowania, niepewności, cierpienia.
Wzruszający festiwal uczuć.

Podczas koncertu nie zabraknie zatem takich utworów, jak „Mamma mia”, „Money, money, money”, „The winner takes it all”, „Waterloo”, „Gimmie, gimmie, gimmie”, czy „Lay on your love on me”.

Widowisko z udziałem zdolnych i wielokrotnie nagradzanych artystów.

Wystąpią m.in.:

Hania Stach – wokalistka znana m.in. z programów „Idol”, czy „Szansa na sukces”;

Zbigniew Fil  – laureat drugiej edycji programu telewizyjnego „Droga do gwiazd”;

Jagoda Stach – aktorka Teatru Nowego w Poznaniu;

Jacek Kotlarski – uczestnik największych polskich festiwali muzyki rozrywkowej , współpracujący z Teatrem Muzycznym Roma w Warszawie;

Adam Bałdych – skrzypekcieszący się międzynarodową popularnością, nominowano  do nagrody Fryderyk 2013 w kategorii „Artysta Roku – Muzyka Jazzowa”, laureat nagrody Grand Prix – Artysta Roku plebiscytu Jazz Melomani 2013 roku;

Sebastian Perłowski – charyzmatyczny dyrygent, m.in.  finalista Międzynarodowego Konkursu Dyrygenckiego „Concurso Jovens Maestros” w Lizbonie;

Royal Symphony Orchestra – orkiestra stworzona we współpracy z najwybitniejszymi artystami filharmonii, teatrów muzycznych oraz oper z kraju i z zagranicy;

Pomysł, produkcja, reżyseria, kierownictwo artystyczne:

Piotr Adam NOWAK – Agencja Artystyczna Royal Art.

Trasa koncertowa zaplanowana jest w następujących miastach:

02.02.2014 godz. 19:00

Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w Gdańsku

09.02.2014 godz. 19:00

Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu

11.02.2014 godz. 19:00

Teatr Muzyczny Roma w Warszawie

16.02.2014 godz. 19:00

Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu

22.02.2014 godz. 19:00

Kijów.Centrum w Krakowie

Prawie 2 godzinne show wzbogacone o nowatorskie aranżacje oraz fajerwerki dźwięków i niezwykłych uniesień.

BILETY: http://www.ticketpro.pl/jnp/wszystko/1212455-abba.html

WSZYSTKO BYŁO LEKKO DZIWNE, CZYLI SPOTKANIE STUDENTÓW UAM Z JERZYM RADZIWIŁOWICZEM

3. grudnia w uczelni UAM, w budynku Collegium Maius miało miejsce spotkanie z jednym z najbardziej charyzmatycznych aktorów, Jerzym Radziwiłowiczem. Spotkanie odbyło się w ramach projektów unijnych i miało formę wykładu pt. Medialny wizerunek aktora, czyli jak dziennikarze powinni mówić/mówią o aktorach.

Fot. http://www.filmweb.pl/person/Jerzy+Radziwi%C5%82owicz-471
Fot. http://www.filmweb.pl/person/Jerzy+Radziwi%C5%82owicz-471

W rzeczywistości jednak formuła spotkania zbliżona była bardziej do wywiadu połączonego z panelem dyskusyjnym. Całe spotkanie można zaliczyć do średnio udanych. Strasznie raziła niekompetencja organizatorów. Spotkanie rozpoczęło się pokazem skróconego filmowego emploi aktora, z którego, jak sam zauważył, można było wywnioskować, iż większość jego ról to postacie duchownych lub robotników. Ponadto, wypowiedzi pana Radziwiłowicza poprzedzone były krótkimi zwiastunami seriali ,w których grał, jakoby zakładając, że aktor jest dla przybyłych raczej mało znaną postacią. Nadmienię, że w uczelni mieści się Katedra Filmu Telewizji i Nowych Mediów.

Jednak najmniej przygotowanymi do samego spotkania okazały się być prelegentki i przygotowane przez nie pytania np. o to, czy jako tłumacz z języka francuskiego pan Jerzy umieszcza w tekście dramatów wskazówki mające pomóc aktorom w odtwarzaniu roli. Poza tym najbardziej chyba absurdalnym pytaniem, pojawiły się standardowe pytanie dotyczące różnicy między aktorstwem w filmie i serialu. O czym aktor nie chciał zbyt wiele opowiadać, dając do zrozumienia, iż ma do tego zagadnienia raczej ambiwalentny stosunek.

Publiczność również nie wykazała się zbyt wielką erudycją. Na szczęście, Jerzy Radziwiłowicz jako wielki aktor i człowiek wielkiej kultury potrafił udzielić stosownych odpowiedzi, które być może przez innych aktorów uważane zostałyby za zbyteczne. Najciekawszą informacją z całego spotkania było ujawnienie negatywnego stosunku aktora do metody Stanisławskiego.

Radziwiłowicz odpowiedział też na, często stawiany mu, zarzut niechęci udzielania wywiadów. Powiedział, iż bardzo lubi dyskutować, lecz nie cierpi często powtarzających się pytań, które po prostu stają się nudne. Dowodem tych słów jest wydana niedawno książka pt. Wszystko jest dziwne, której zawartością są rozmowy aktora ze znanym krytykiem Łukaszem Maciejewskim. Pan Jerzy wyraźnie zaznaczył swoje stanowisko, iż, tym co najbardziej ceni jest rzetelność, czego z pewnością organizatorom tego spotkania zabrakło.

XVI POZNAŃSKIE DNI KSIĄŻKI NAUKOWEJ

Fot. http://poznan.planeta.fm/niusy
Fot. http://poznan.planeta.fm/niusy

Od tej środy do tego piątku, czyli w dniach: 10 – 12 października 2012 w poznańskim Collegium „Mainus” przy ul. Fredry 10, odbędzie się stateczna impreza książkowo-targowo-naukowa zorganizowana przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przy współpracy z Polskim Towarzystwem Wydawców Książek i Stowarzyszeniem Wydawców Szkół Wyższych. Honorowy patronat nad wydarzeniem objęła Pani Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, prof. Barbara Kudrycka, a także Jego Magnificencja  Rektor UAM-u, prof. dr hab. Bronisław Marciniak. Wstęp wolny.  Ekspozycja czynna będzie w każdy dzień imprezy w godz. od 10.00 do 18.00. Wyjątek stanowi tu piątek – wszystko skończy się 2 godziny wcześniej, bo o 16.00.

Poznańskie dni książki naukowej

Impreza o charakterze targowym organizowana jest co roku, zawsze w październiku, a zainaugurowano ją w roku 1997. Gromadzi liczne grono wydawców książek naukowych i popularnonaukowych, a także wydawnictwa artystyczne i multimedialne. Dlatego też wydawcy uczelniani i inne środowiska akademickie i oświatowe szczególnie ją sobie cenią.

Targom towarzyszą dwa konkursy: na „Najlepszą Książkę Akademicką” i „SWSW”, czyli Konkurs Stowarzyszenia Wydawców Szkół Wyższych.

Poza tym goście zaproszeni są do udziału w konferencji „Forum Wydawców”, a także różnych i rozlicznych promocjach książek. Mogą uczestniczyć również w wielu dyskusjach z autorami, a tutaj zaplanowano m.in. spotkanie z prof. Zbigniewem Lwem-Starowiczem i dr Katarzyną Waszyńską – redaktorami naukowymi książki „Przemiany seksualności w  społeczeństwie współczesnym. Teoria i rzeczywistość”. Odbędzie się także dyskusja z drem Krzysztofem Lewandowskim, dyrektorem generalnym ZAIKSU i dr Dorotą Sokołowską – wykładowcą UAM – arbitrami Komisji Praw Autorskich w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Oferta targowa adresowana jest do środowiska akademickiego, animatorów kultury, nauczycieli, bibliotekarzy, księgarzy i hurtowników i po prostu do wszystkich miłośników książek. Bonusem może być fakt, że wystawcy biorący udział w imprezie będą prowadzić na stoiskach sprzedaż swoich książek po cenach promocyjnych.

Program XVI poznańskich dni książki naukowej

Środa 10 października 2012

godz. 12.00 – Uroczyste otwarcie XVI Poznańskich Dni Książki Naukowej z udziałem Gości Honorowych. Miejsce: Hol Collegium „Maius” przy ul. Fredry 10;

godz. 12.30 – Ogłoszenie wyników Konkursu na „Najlepszą Książkę Akademicką 2012” i Puchar Rektora UAM oraz Konkurs na „Najlepszy Podręcznik Akademicki 2012” – jest to Nagroda Stowarzyszenia Wydawców Szkół Wyższych im. ks. Edwarda Pudełki;

godz. 14.00 – Promocja książki pod red. nauk. Zbigniewa Lwa-Starowicza i Katarzyny Waszyńskiej „Przemiany seksualności w społeczeństwie współczesnym. Teoria i rzeczywistość” (Wydawnictwo Naukowe UAM). Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, Sala Śniadeckich (II piętro);

godz. 15.30 – Promocja książki Eweliny Wejbert-Wąsiewicz „Aborcja w dyskursie publicznym. Monografia zjawiska” (Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego). Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, Sala Śniadeckich (II piętro);

godz. 19.00 – tzw. „Wieczór Wydawców”.

Czwartek 11 października 2012

godz. 10.00 – Spotkanie branżowe „Forum Wydawców” – dyskusja panelowa nt. „Wydawnictwa akademickie przed wielkim wyzwaniem”. Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, sala nr 55 (gabinet dziekana);

godz. 13.00 – Panel dyskusyjny dotyczący zagadnień prawa autorskiego: „zbiorowe zarządzanie prawami autorskimi w Polsce i na świecie i opłaty rekompensacyjne uregulowane w ustawie o prawie autorskim – ich znaczenie dla twórców i wydawców książek naukowych”. Prowadzenie: Krzysztof Lewandowski oraz Dorota Sokołowska. Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, Sala Śniadeckich (II piętro);

godz. 15.30 – Promocja książki Marty Kosińskiej „Ciało filmu. Medium obecnego w powojennej amerykańskiej awangardzie filmowej”. Spotkanie zorganizowane przy współpracy Galerii Miejskiej „Arsenał” i Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu”. Miejsce: Collegium Maius, ul. Fredry 10, Sala Śniadeckich (II piętro);

godz. 19.00 – Koncert muzyki polskiej inaugurujący początek roku akademickiego 2012/2013 Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu. Miejsce: Akademia Muzyczna, Aula „Nova” przy ul. Św. Marcin 87.

Piątek 12 października 2012

godz. 13.00 – Podsumowanie XVI Poznańskich Dni Książki Naukowej. Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, sala nr 55 (gabinet dziekana).

NOWA GALERIA

Fot. http://www.galeriehandlowe.pl
Fot. http://www.galeriehandlowe.pl

Cofniemy się na chwilę do lat 20-tych XX wieku. Był wieczór w nowoczesnej – jak na tamte czasy – poznańskiej pracowni alchemicznej na ul. Grunwaldzkiej 6, na Wydziale Chemicznym UAM. Wydział ten – jak i cały Uniwersytet – już wtedy należał do najbardziej znanych i dynamicznie rozwijających się ośrodków naukowo-dydaktycznych w Europie. Trzej profesorowie przeprowadzali właśnie doświadczenia w swojej pracowni. Wbrew pozorom jednak wcale nie szukali kamienia filozoficznego, który od zawsze był przedmiotem poszukiwań wszystkich, bez wyjątku, alchemików – dzięki niemu stać się przecież miało możliwe przemienianie zwykłych metali w złoto.

Profesorowie skupili się tym razem na wehikule czasu, który pozwalać miał ludziom podróżować w czasie. Oczywiście oni tych podróży nie odbywali – chyba dlatego, że zbyt się bali, zresztą mieli od tego żądnych przygód studentów. Wspomnianego akurat wieczora chcieli wysłać w przyszłość jednego studenta z duszą bardzo artystyczną, któremu chodziła po głowie zamiana uczelni na malarską. Jarek Maciąg postanowił na 99% przenieść się do nowo powstałego Instytutu Sztuk Plastycznych. Ten pozostały 1% decyzji przeznaczony był na to, co powiedzą mu jego ulubieni profesorowie od chemii. Ci głowili się wspólnie nad tym, jak odwieść Jarka od malarskich pomysłów – nieoficjalnie, jako bardzo zdolny i obiecujący student, przeznaczony był już na następcę jednego z nich – i wtedy właśnie profesor szukający osoby  mogącej go zastąpić zaproponował wykorzystać wehikuł czasu: niech przeniesie się w czas przyszły i zobaczy, co będzie z Jarkiem-malarzem i jakie ma szanse. Przekona się, że malowanie to żadna przyszłość, a z chemią można góry przenosić. Wtedy, po powrocie, zdecyduje się tu zostać.

I w ten właśnie sposób Jarek Maciąg znalazł się w sobotę, 11 sierpnia 2012, na Festynie zorganizowanym w związku z otwarciem nowej linii tramwajowej w Poznaniu na Ratajach, która prowadziła w stronę rożnych centrów handlowych, sklepów, a także do największej w Europie zajezdni tramwajowej.

Zacznijmy od tego, że tramwaj, którego nie ciągnęły konie, i który wielki był jak pociąg, był dla Jarka czymś niezwykłym, niesamowitym i niezapomnianym, ale o tym – i jeszcze o autobusach, samochodach, komputerach i wielu innych rzeczach – powiedzieli mu koledzy-studenci, którzy w przyszłości byli przed nim. Jego najbardziej w XXI-wiecznym Poznaniu uderzyła galeria.

Wcale nie chodzi tu o żadną konkretną wystawę, ale o samo słowo, a raczej o związane z nim nazewnictwo – można powiedzieć o zawłaszczenie sobie słowa galeria przez handel i jego instytucje. Całe życie Jarek przekonany był, że galeria to salon wystawowy, w którym sprzedaje się, ale zawsze dzieła sztuki. Najczęściej były to obrazy, które miał malować po ukończeniu Instytutu Sztuk Plastycznych – wierzył, że mu się uda i osiągnie sukces. Galeria mogła też być po prostu kolekcją wybranych dzieł sztuki przeznaczonych do wystawiania i do sprzedaży, albo też zwyczajną ich ekspozycją o charakterze muzeum lub działu muzealnego. W ekstremalnych wypadkach, w XVII i XVIII wieku galeriami nazywano w dużych pałacach długie sale reprezentacyjne, oświetlane z jednej strony rzędem dużych okien, łączące dwie grupy pomieszczeń lub nawet dwie części budowli. Kiedyś – w czasach Jarka Maciąga, ale później też – galerie, szczególnie te duże zwykle zlokalizowane były w specjalnie do tego zaprojektowanych budynkach umożliwiających różnorodną aranżację przestrzeni wystawienniczej oraz jej iluminację. Często, dla stworzenia specjalnego nastroju, wykorzystywano też budowle zaprojektowane pierwotnie do zupełnie innych celów – mogły to być baszty, latarnie morskie, sale zamkowe, krypty, spichrze, młyny, wiatraki, hale fabryczne, bunkry, a nawet więzienia. Kiedy w takiej galerii otwierano nową wystawę, organizowano wernisaż – zwykle był on bardzo uroczysty, tylko dla zaproszonych gości, często połączony z konferencją prasową i przemowami organizatorów, specjalistów, krytyków i samych artystów. Galerie prezentowały też od czasu do czasu wystawy retrospektywne wybitnych artystów i osobowości sztuki. Najczęściej jednak organizowane tam były prezentacje indywidualne, zbiorowe, bądź środowiskowe – artystów tak polskich, jak i zagranicznych. W galeriach można było planować też różne spotkania autorskie, również te z ciekawymi postaciami z dziedziny sztuk wizualnych z kraju i z zagranicy, czasami zakładające współudział publiczności. Aranżowano tam też wykłady, seminaria, pokazy, odczyty, koncerty, spektakle teatralne, wieczory poetyckie, spotkania literackie, a nawet programy edukacyjne dla dzieci i młodzieży, choć to już po wojnie.

Tymczasem, kiedy Jarek tak sobie chodził wśród ludzi przybyłych na tramwajowy Festyn, wciąż słyszał w ich rozmowach o Galerii handlowej M1″ i jeszcze kilku innych o bardzo dziwnych nazwach – były to np.: „King cross”, „Pestka”, „Malta”. Śmieszne. Ludzie mówili też jak można do nich dojechać i chwalili zgodnie nową linię tramwajową, która przebiega pod ziemią tak, żeby tramwaje nie robiły zbyt dużego hałasu. Coś się Jarkowi jednak tu nie podobało. Galeria sprzedaje przecież obrazy, a on nie chciał żyć w czasach, w których nie ma zwykłej galerii, bo galeria handlowa to nazwa obiektu handlowego wybudowanego z przeznaczeniem na sklepy detaliczne. Szybko postanowił wrócić do siebie, w swoje czasy.

W pracowni alchemicznej na ul. Grunwaldzkiej 6, Jarek pojawił się dosyć prędko – profesorowie zdziwieni byli jego rychłym powrotem. Pytali co się stało. Jarek najpierw powiedział, że wybiera chemię, bo zwykłych galerii w przyszłości chyba nie będzie – tutaj aż widać było napięcie schodzące z całej trójki profesorów. Potem, z obłędem w oczach i bez zastanowienia Jarek ruszył do wyjścia mamrocząc pod nosem: sprzedaż jest tu słowem kluczowym. To tu jest pies pogrzebany.

Bowiem rzeczywiście – w każdej galerii coś się sprzedaje, a zaczęło się od obrazów.

SZOK – PRACOWNIA INTEGRACJI SPOŁECZNEJ „PRZYSTAŃ KULTUR” ZAPRASZA NA WARSZTATY

Wszystkim zainteresowanym integracją międzykulturową oraz chcącym poszerzyć kompetencje w tym zakresie, Pracownia Integracji Społecznej proponuje spotkania w ramach otwartych warsztatów pod dużo mówiącym hasłem SZOK.

http://www.staff.amu.edu.pl/~bkarier/
http://www.staff.amu.edu.pl/~bkarier/

Zajęcia zorganizowane przy współpracy Biura Karier Uniwersytetu Adama Mickiewicza odbędą się w dniach 23-25 maja br. w sali A w Domu Studenckim „Jowita” przy ul. Zwierzynieckiej 7 w Poznaniu.

Tematy oraz terminy szkoleń są następujące:

23.05.2012 r. „Poznanie – pierwszym krokiem do zrozumienia, czyli niestereotypowo o stereotypach…” (Język polski),
24.05.2012 r. „Jesteś tym, co jesz, czyli jak dieta wpływa na kulturę…” (Język angielski),
25.05.2012 r. „Zanurzenie międzykulturowe, czyli w poszukiwaniu wzbogacającej różnorodności…” (Język polski).

Więcej informacji znajdziecie na stronie http://przystankultur.pl/

(prez)

AHOJ PANIE MENZEL!

W środę, 7 grudnia studenci Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza mieli przyjemność gościć na swojej uczelni wybitnego czeskiego reżysera, scenarzystę i aktora. Jiři Menzel, bo o nim mowa, został przyjęty w Sali Śniadeckich w murach Collegium Maius przy ulicy Fredry. Spotkanie z reżyserem było jednym z punktów programu tegorocznego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino! Współorganizatorami tego wydarzenia było także Międzywydziałowe Koło Filmoznawców i Medioznawców oraz Katedra Filmu, Telewizji
i Nowych Mediów UAM. Spotkanie poprowadził prof. dr hab. Marek Hendrykowski.

Fot. Natalia Jędrzejczak.
Fot. Natalia Jędrzejczak.

Na sali zebrała się spora grupa zainteresowanych, wśród których byli nie tylko studenci, i wykładowcy UAM, ale także absolwenci, wielbiciele kina oraz media. Spotkanie rozpoczęła krótka retrospektywa twórczości gościa, następnie odbyła się właściwa cześć, czyli rozmowa. Widzowie poruszali w swych pytaniach bardzo różne kwestie, głównie jednak odnosili się do historii i do różnic w jej postrzeganiu przez Czechów i Polaków.

Jiři Menzel zasłynął z takich filmów jak Pociągi pod specjalnym nadzorem, Postrzyżyny czy Święto przebiśniegu. Za Pociągi w 1968 roku otrzymał Nagrodę Akademii Filmowej w kategorii najlepszy film nieangielskojęzyczny. To, co najbardziej charakterystyczne dla tego filmu to komizm, z jakim podchodzi on do rzeczy tragicznych. Nasze polskie kino nigdy nie potrafiło z odpowiednim dystansem spojrzeć na historię II wojny. Była ona pretekstem, by pokazać tragedię lub bohaterstwo. Jedno z dwojga. Jedynie Andrzej Munk odważył się stworzyć opowieść o antybohaterstwie. Dlatego też często porównuje się go do twórców Czeskiej Nowej Fali. Tymczasem nasi sąsiedzi bez skrępowania opowiadali nie tylko o rzeczach tragicznych, ale też o rzeczach nieprzyzwoitych. Są narodem, który chyba w najciekawszy sposób mówi o seksie: zabawnie i rubasznie, przy czym nie brak w tych obrazach piękna i subtelności. Seksu się nie boimy. Do niczego nie podchodzimy na poważnie. – odpowiedział rzeczowo Menzel na środowym spotkaniu. I faktycznie, ironiczny humor nie opuszczał go ani na moment. Na czasem zbyt długie i przemyślane zapytania odpowiadał krótko i na temat. Bez zbędnych farmazonów. Tak trzymać Panie Menzel!

Natalia JĘDRZEJCZAK

KIERUNEK STUDIÓW – ZMORA MATURZYSTÓW

-„To musicie wiedzieć, o to pytają, to jest obowiązkowe, do zapamiętania.” – Podobną śpiewkę profesorów słyszą licealiści przez około 900 dni w ciągu swojego pobytu w liceum.

Trzy lata matematycy i fizycy siedzą nad zadaniami, geografowie studiują mapy, językowcy próbują zrozumieć po co komu niemiecki, i co komu dało takie komplikowanie czasów w angielskim, a przyszli poloniści szkolą się w technice pisania wypracowań oraz ćwiczą sztukę retoryki. Po co to wszystko? Po co każdy uczeń czyta, uczy się, zakuwa, flaki wypluwa sobie? Wszystko po to, by jak najlepiej zdać tę cholerną maturę i mieć święty spokój. kiedy już się tak stanie, maturzysta otrzyma upragniony świstek i zaczynie świętować, ale w końcu do szczęśliwego absolwenta dochodzi mniej optymistyczna wizja wyboru dalszej drogi edukacji. No i zaczyna się problem. Politechnika we Wrocławiu, czy UAM w Poznaniu, Akademia Teatralna w Warszawie, czy Uniwersytet Zielonogórski, a może Akademia Wychowania Fizycznego im. E. Piaseckiego?

Fot. Archiwum.
Fot. Archiwum.

Nie wiadomo, co wybrać, gdzie, a przede wszystkim dziennie czy zaocznie. No a trzeba się zdecydować, bo nikt nie chce, by jego profesją w przyszłości było zamiatanie chodników, czy też odgarnianie śniegu. Wiadomo, że humanista nie będzie szukał dla siebie czegoś wśród kierunków, jakie proponuje politechnika. Grunt, to wybrać coś, co jest związane z naszym hobby i w czym czujemy się dobrze . Niektórzy chcą być nauczycielami, ale za małe zarobki, bycie dobrym dziennikarzem wiąże się ze znikomym życiem rodzinnym, a prokurator żyje z nożem przy szyi…

Obawy przed wysoko postawioną poprzeczką, której nie będzie się w stanie sprostać, brak możliwości pracy podczas studiów, a przede wszystkim wysokie koszty utrzymania; mieszkanie, jedzenie, najpotrzebniejsze środki do życia, nie pozwalają przeciętnemu Polakowi pójść na wymarzone, dzienne studia, bo zwyczajnie go na to nie stać. Dlatego też absolwent liceum, kieruje się już nie tym, co chce robić, ale tym na jaką uczelnię go stać. Mimo, że trzeba płacić za naukę, to coraz więcej osób decyduje się na studia zaoczne. Można chodzić do pracy i zarabiać, więc z pomocą rodziców jest się w stanie opłacić mieszkanie, studia i udaje się nawet wygospodarować coś „na życie”. Może nawet na niewielką przyjemność, jakieś zakupy, czy wyjście do pubu. Padają często pytana – dlaczego nie akademik? Żeby móc być w akademiku, również trzeba spełniać określone wymogi. Często jest tak, że rodzice absolwenta są za bogaci na akademik, a za biedni na utrzymywanie swojego i dziecka domu. Przede wszystkim, jeśli matura nie poszła tak, jak miała pójść to nikt na prywatnych uczelniach nie patrzy na wyniki maturalne. Sprawdza tylko, czy one w ogóle są, a jakie? To już mniej istotne.

Uczelnie co raz częściej zaczynają prześcigać się w tym, która zaprezentuje lepszą ofertę, pomijając oczywiście te renomowane, którym żadna reklama nie jest potrzebna, w końcu młody człowiek sam nie wie, co będzie dla niego lepsze, dlatego ulega owczemu pędowi, idzie tam, gdzie większość. To nic, że wcale go to nie interesuje, że tego nie lubi, że ma kiepskie predyspozycje, ale idą znajomi to ja też, nie będę się wyłamywał przecież. Nie ważnie, że za chwilę zrezygnuje, że znów będzie musiał szukać jakieś szkoły, że w efekcie i tak, nie będzie ze znajomymi. Słynne hasło; „idę na studia” być musi.

Mało który młody człowiek, wie czego naprawdę chce. Niby w liceum jest przygotowywany do dokonywania prawidłowych wyborów, niby w konfrontacji z doradcą zawodowym jest osobą w pełni zdecydowaną. Kiedy nadchodzi moment własnego wyboru, po prostu się gubi. Dlatego szukając najbardziej odpowiedniej uczelni dla siebie, należy szukać jej pod kątem tego, co owa szkoła może mi dać, czy ona jest w stanie zapewnić mi takie wykształcenie, po jakie się tam udaje, czy kończąc tę szkołę i odbierając dyplom będę w pełni usatysfakcjonowany z mojego wyboru. Nie można ulegać chwili, działać pod wpływem impulsu, przecież tutaj chodzi o całe nasze dalsze życie i nie szkolne, ale już jako dorosłego, który ukończył pewien etap edukacji.

Życzmy sobie, by polonista mógł być polonistą, geograf geografem, a matematyk matematykiem.

 Angelika SZOBER