Archiwa tagu: spotkanie

WSZYSTKO BYŁO LEKKO DZIWNE, CZYLI SPOTKANIE STUDENTÓW UAM Z JERZYM RADZIWIŁOWICZEM

3. grudnia w uczelni UAM, w budynku Collegium Maius miało miejsce spotkanie z jednym z najbardziej charyzmatycznych aktorów, Jerzym Radziwiłowiczem. Spotkanie odbyło się w ramach projektów unijnych i miało formę wykładu pt. Medialny wizerunek aktora, czyli jak dziennikarze powinni mówić/mówią o aktorach.

Fot. http://www.filmweb.pl/person/Jerzy+Radziwi%C5%82owicz-471
Fot. http://www.filmweb.pl/person/Jerzy+Radziwi%C5%82owicz-471

W rzeczywistości jednak formuła spotkania zbliżona była bardziej do wywiadu połączonego z panelem dyskusyjnym. Całe spotkanie można zaliczyć do średnio udanych. Strasznie raziła niekompetencja organizatorów. Spotkanie rozpoczęło się pokazem skróconego filmowego emploi aktora, z którego, jak sam zauważył, można było wywnioskować, iż większość jego ról to postacie duchownych lub robotników. Ponadto, wypowiedzi pana Radziwiłowicza poprzedzone były krótkimi zwiastunami seriali ,w których grał, jakoby zakładając, że aktor jest dla przybyłych raczej mało znaną postacią. Nadmienię, że w uczelni mieści się Katedra Filmu Telewizji i Nowych Mediów.

Jednak najmniej przygotowanymi do samego spotkania okazały się być prelegentki i przygotowane przez nie pytania np. o to, czy jako tłumacz z języka francuskiego pan Jerzy umieszcza w tekście dramatów wskazówki mające pomóc aktorom w odtwarzaniu roli. Poza tym najbardziej chyba absurdalnym pytaniem, pojawiły się standardowe pytanie dotyczące różnicy między aktorstwem w filmie i serialu. O czym aktor nie chciał zbyt wiele opowiadać, dając do zrozumienia, iż ma do tego zagadnienia raczej ambiwalentny stosunek.

Publiczność również nie wykazała się zbyt wielką erudycją. Na szczęście, Jerzy Radziwiłowicz jako wielki aktor i człowiek wielkiej kultury potrafił udzielić stosownych odpowiedzi, które być może przez innych aktorów uważane zostałyby za zbyteczne. Najciekawszą informacją z całego spotkania było ujawnienie negatywnego stosunku aktora do metody Stanisławskiego.

Radziwiłowicz odpowiedział też na, często stawiany mu, zarzut niechęci udzielania wywiadów. Powiedział, iż bardzo lubi dyskutować, lecz nie cierpi często powtarzających się pytań, które po prostu stają się nudne. Dowodem tych słów jest wydana niedawno książka pt. Wszystko jest dziwne, której zawartością są rozmowy aktora ze znanym krytykiem Łukaszem Maciejewskim. Pan Jerzy wyraźnie zaznaczył swoje stanowisko, iż, tym co najbardziej ceni jest rzetelność, czego z pewnością organizatorom tego spotkania zabrakło.

ANIMUZA + ANIMATOR = ANIMACJA!!!

Fot. http://www.madeinchicago.pl/var/upload/aktualnosci/animator-2012415432223/animator-2012415432223.jpg
Fot. http://www.madeinchicago.pl/var/upload/aktualnosci/animator-2012415432223/animator-2012415432223.jpg

„Animuza” to spotkania z animacją w poznańskim kinie „Muza” (adres: ul. Św. Marcin 30 – tel. 61 852 34 03), tą polską i tą światową. Najbliższe z nich miejsce będzie miało dziś, 28 marca 2013, o godz. 19.00. „Animator” zaś to po prostu  Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych, którego 6-ta już edycja odbywać się będzie w Poznaniu od 13 do 16 lipca 2013. I co jeszcze?

1. „ANIMUZA”

Jest to swoista Animowana Kronika Filmowa. Prezentuje ona filmy polskich twórców kilku pokoleń, które w przewrotny sposób dokumentują otaczającą nas rzeczywistość. Czwartkowa projekcja potrwa ok. 60 minut, a potem będzie, jak zwykle, prelekcja.

Cykl został zapoczątkowany wraz z pojawieniem się w Poznaniu Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych „Animator”. Na celu ma edukację publiczności, jej przygotowanie i swoistą „rozgrzewkę” przed świętem animacji, które opanowuje miasto Poznań na początku lipca.

czwartek, 28 marca 2013, godz. 19.00.

kino „Muza” – Poznań, ul. Św. Marcin 30.

Cena biletu: 5 zł.

2. „ANIMATOR” 2013, czyli 6. MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL FILMÓW ANIMOWANYCH

Poznań 13 – 18 lipca 2013

„Animator” istnieje już od lat i na pewno usadowił się na dobre na mapie najważniejszych festiwali filmów animowanych na świecie. Świadczy o tym już sam fakt, że redaktorzy poświęconej festiwalom książki „Coming Soon to a Festival Near You: Programming Film Festivals” uznali właśnie „Animatora” za jeden z dwóch festiwali filmów animowanych godnych osobnego zaprezentowania (obok tego odbywającego się w Hiroszimie).

Tegoroczną nowością na Festiwalu jest konkurs filmów pełnometrażowych. Innowacja ta  na pewno zwiększy jeszcze atrakcyjność „Animatora”. Natomiast głównym wydarzeniem tego roku, jest – oczywiście poza konkursami – szeroko zakrojona prezentacja animacji kanadyjskiej. Więcej informacji na: www.animator-festival.com.

SZTUKA KANADYJSKA

Na najbliższym spotkaniu z cyklu „Art Forum”, które odbędzie się w sobotę, 23 marca 2013, o godz. 12.30, w poznańskim  Muzeum Narodowym, w tamtejszej Galerii Malarstwa i Rzeźby na al. Karola Marcinkowskiego 9 (tel. 61 85 68 000), tematem przewodnim będzie sztuka rdzennych mieszkańców Kanady. Prowadząca spotkanie Aleksandra Idzior to po pierwsze dr historii sztuki, która pracuje obecnie na University of British Columbia w kanadyjskim Vancouver, a po drugie ktoś, kto na rzeczonym spotkaniu postara się znaleźć odpowiedź na pytanie: Co też stało się ze sztuką Indian? Wstęp wolny.

Kolaż: N. Mikołajska.
Kolaż: N. Mikołajska.

Klub dyskusyjny „Art forum”

Klub organizuje przeróżne wykłady i prelekcje, w których mogą, jeśli tylko wyrażą taką chęć, wziąć udział wszyscy zainteresowani sztuką współczesną. Galeria Malarstwa i Rzeźby Muzeum Narodowego, gdzie raz w miesiącu, zawsze w sobotę o godzinie 12.30, odbywają się spotkania klubowiczów, za każdym razem zapewnia rozmowy z ciekawymi ludźmi, którzy specjalizują się w problematyce sztuki najnowszej, spotkania z artystami, lub też inne dyskusje.

W tym roku tematem przewodnim „Art Forum”, podobnie zresztą jak w roku minionym, jest hasło „Dzieło sztuki jako wizja świata”. Za każdym razem prelegenci i wykładowcy skupiają się na relacji, jaka zachodzi między sztuką współczesną i różnorodnymi „wizjami świata” w niej implikowanymi. Różnorodność tej relacji jest funkcją akcentowania przez artystów każdorazowo odmiennych aspektów rzeczywistości (w sensie sakralnym, narodowym, społecznym i politycznym) jako konstytutywnych dla ich osobistych „wizji świata”.

Wstęp na spotkania za każdym razem jest wolny.

Harmonogram cyklu:

  • 23 marca 2013 – Aleksandra Idzior: „Sztuka Pierwszych Narodów Kanady, czyli co się stało ze sztuka Indian“?
  • 20 kwietnia 2013 – również Aleksandra Idzior: „Kanada pachnąca żywicą, terpentyną i olejem – wybrane zagadnienia współczesnej sztuki w Kanadzie”.
  • 25 maja 2013 – Filip Lipiński: „Armory Show w Nowym Jorku – trudne początki sztuki nowoczesnej w USA”.
  • 8 czerwca 2013 – Włodzimierz Nowaczyk: „Triumf Malarstwa. Wystawy: Zeitgeist, New Spirit of Painting, The Triumph of Painting”.

23 marca 2013 – „Sztuka Pierwszych Narodów Kanady, czyli co się stało ze  sztuką Indian”?

Chociaż pod koniec XIX i na początku XX wieku podejmowano wiele różnych prób „ratowania” sztuki rdzennych mieszkańców Kanady – „Indian” – dziś, na początku XXI wieku wyraźnie widać, że tak kultura jak i sztuka Pierwszych Narodów w Kanadzie – pomimo, że była de facto systematycznie i konsekwentnie niszczona przez kolonizatorów – nie tylko przetrwała, ale ostatnio nawet wykazuje bardzo dynamiczny rozwój. Pani Ola zwróci uwagę swoich słuchaczy na wybrane zagadnienia z historii sztuki rdzennych mieszkańców Kanady ze szczególnym uwzględnieniem sztuki współczesnej.

HIPSTER KONTRA ŚWIAT

http://2lo.gazetki-szkolne.pl/wp-content/uploads/hipster_domo_by_kyrateppelin-d4hvk1d.jpg
http://2lo.gazetki-szkolne.pl/wp-content/uploads/hipster_domo_by_kyrateppelin-d4hvk1d.jpg

Piątek, godzina bliska południa. Wypełniona po brzegi poznańska naleśnikarnia o nietuzinkowym klimacie, świetnie zagospodarowanej przestrzeni i mistrzowskim menu. Zniewolona nałogiem wybieram dwuosobowy stolik w sali dla palących. Zamawiam krem z borowików i koktajl. Odpalam papierosa.

Pokój „karmiących raka” jest dość mały, więc nie sposób być głuchym na rozmowy dobiegające z sąsiednich stolików. Na czwórce siedzi chłopak z dziewczyną, a może to dwie dziewczyny jednak…

Siedzą przy jednej kawie, a ich nieodłącznym towarzyszem jest paczka Marlboro czerwonych. Co z tego, że się nie zaciągają. Na oko druga klasa liceum. Dziewczyna, dość stylowa choć wyciągnięta rodem z second handu. Chłopak (jak się okazuje), którego większą część twarzy zasłaniają okulary zwane nerdami. Chuderlawą sylwetkę niewartą podkreślenia zakrywa kawał rozciągniętego t-shirtu. Nie sposób pominąć leżącego na honorowym miejscu iPhona. Rozmawiają o jazzie. Lubię ten gatunek muzyki, choć ekspertem nie jestem. Jednak jako laik słucham tej dywagacji na poziomie i prawie zjadam peta ze złości. Czy oni naprawdę wkładają Florence z Miles’em Davis’em do jednego wora?! Na szczęście ich wiedza w tym temacie szybko się wyczerpuje. Niestety wiedzą też co nieco o literaturze. Wymieniają się poglądami na temat książki Anthony’ego de Mello Wezwanie do miłości. Przez chwilę zwątpiłam czy czytaliśmy dzieło tego samego pisarza. Po doszczętnym zdegradowaniu wyżej wspomnianego, kontynuują problematykę natury egzystencjalnej, z ekscytacją w głosie wykłócając się o to, w jaki sposób, jak zgrabnie określił Pan noszący czapkę w restauracji „mainstream”,robi z człowieka owce podążającą za stadem. Chwila, chwila. Dałabym słowo, że nie poznałabym tej dwójki na ulicy z prostej przyczyny-wyglądają dokładnie tak samo jak co trzeci spotkany młodziak. Rozśmieszona i lekko podirytowana, nie dokańczając mojego znakomitego kremu (musiałam być nieźle zniesmaczona, bo był naprawdę dobry) poprosiłam o rachunek i czym prędzej wyszłam, raz jeszcze oglądając się za hipsterami. Rzucam palenie.

(KF)

Zna wszystkich, których znać należy, sam nic nie tworzy, wie tylko to, o czym pisze się w modnych magazynach.”

Krzysztof Varga

 

CZY WYOBRAŹNIA MOŻE BYĆ ZŁA?

http://bi.gazeta.pl/im/5/9855/z9855125Q,Poznan--Stare-Miasto.jpg
http://bi.gazeta.pl/im/5/9855/z9855125Q,Poznan–Stare-Miasto.jpg

W kluboksięgarni „Głośna” na ul. Święty Marcin 30 (zaraz nad kinem „Muza” – tel. 61 852 34 03) w Walentynki, bo w czwartek 14 lutego 2013, o godz. 18.00 rozpocznie się pierwsze spotkanie w cyklu „WYOBRAŹNIA UTRUDNIA ŻYCIE”. Projekt będzie gromadził ludzi kochających, lubiących albo sympatyzujących na wszystkie inne sposoby z miastem Poznaniem, a bardziej nawet z jego przestrzenią. Hasła tych spotkań to: zobacz, przedefiniuj i zadziałaj. Uczestnicy – osoby nader aktywne – najpierw będą o mieście rozmawiać, a później będą się go uczyć poprzez praktykę akcji-eksperymentów.

Cel

Głównym zamierzeniem projektu jest uwrażliwienie uczestników na ich własne otoczenie. Kreatywne spojrzenie na to otoczenie stanie się przyczynkiem i zapowiedzią działania, i to wspólnego. Jego celem będzie  po pierwsze nadanie nowych znaczeń i definicji istniejącym już obiektom, a po drugie wygenerowanie niespotykanych i innych funkcjonalności w obrębie infrastruktury Poznania.

W projekcie przewiduje się także warsztaty i spotkania z aktywistami, społecznikami i wszystkimi artystami, którzy tworzą w przestrzeni miejskiej. Jednak rzeczą najważniejszą jest tu wspólne wyjście na miasto i doświadczenie, dotknięcie z bliska tego, o czym będzie się mówiło.

SPOTKANIE NR 1

Gościem będzie Franciszek Starczewski. Będzie można dowiedzieć się od niego jak poruszyć tłumy i profesjonalnie pozbyć się zimy z Poznania. Rozmowa z nim stanie się inspiracją do stworzenia własnych projektów różnych ingerencji w ulubionych miejscach Poznania. Później, jako przedłużenie tego walentynkowego spotkania, 9 marca 2013, Franciszek Starczewski przeprowadzi warsztaty pn. „Eksperymenty miejskie”, które zakończą się wyborem najlepszego projektu, oraz wspólną jego realizacją.

„Eksperymenty miejskie”

Na warsztatach, uczestnicy podzieleni zostaną na grupy, a każda z nich dostanie jedno nieużywane, zapomniane miejsce w obrębie poznańskiego śródmieścia i rozprawi się z nim wg. schematu: analiza-projekt-realizacja. Będzie to jednodniowe wydarzenie, którego celem stanie się „oswojenie” danej przestrzeni.

REKSIO W WYŻSZEJ SZKOLE UMIEJĘTNOŚCI SPOŁECZNYCH

Piotr Reiss, legenda Lecha Poznań, odwiedził studentów WSUS.

Od lewej: Paulina Zych i Piotr Reiss/ Fot. Sara Kuncewicz
Od lewej: Paulina Zych i Piotr Reiss/ Fot. Sara Kuncewicz

Dziś w Wyższej Szkole Umiejętności Społecznych odbyło się spotkanie z Piotrem Reissem, w ramach „Kulturalnego WSUS”. Spotkanie to, jak i poprzednie, zorganizował Samorząd Studencki WSUS.

Na spotkanie z piłkarzem przybyła spora część młodzieży, w tym również kibice Lecha Poznań. Piotr opowiedział o swoim życiorysie. Okazało się, że już jego ojciec niegdyś pragnął zostać piłkarzem, niestety jego marzenie nie ziściło się. Pociechą stał się dla ojca sam Piotr, który jak wiadomo, na boisku gra od wielu lat.

Piotr jest studentem Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych na kierunku: menadżer sportu. Zapytany dlaczego wybrał akurat tę uczelnię i ten kierunek, odpowiedział: „Człowiek uczy się całe życie. Ja prowadząc akademię zarządzam całą masą ludzi, więc taki kierunek na pewno mi się przyda.”

Kiedy prowadząca, Agnieszka Grzywacz, zapytała Piotra Reissa skąd wzięła się jego ksywa „Reksio”, nie potrafił jasno określić jej pochodzenia, jednak z uśmiechem na twarzy mówił o bohaterze dawnej kreskówki „Reksio”.

Tuż po udzielonym wywiadzie, Piotr Reiss chętnie odpowiadał na pytania zgromadzonych. Zapytany o najgorszą przygodę z dziennikarzami, opowiedział: „Chyba najgorsze, co mogło mi się zdarzyć, to sytuacja, w której w bliskim gronie znajomych podczas spotkań opowiedziałem coś osobistego, a to wyciekło do mediów. Nie można wszystkim ufać.”

Świat mediów okazuje się być nie zawsze uczciwy i rzetelny. Piotr opowiadał również o sytuacjach, gdzie dziennikarze ścigając się nawzajem newsami przekazywali o nim, jak i o innych nieprawdziwe informacje.

Tuż po spotkaniu Reiss rozdał mnóstwo autografów i chętnie pozował do zdjęcia.

[Fot. Paulina Zych]

DOKUMENTALNY LIPIEC 2012 NA ZAMKU

Źródło: http://webhosting.pl/Historii.ciag.dalszy.film.dokumentalny.o.Wikileaks.w.Sieci.Skuteczny.atak.na.Amazon
Źródło: http://webhosting.pl/Historii.ciag.dalszy.film.dokumentalny.o.Wikileaks.w.Sieci.Skuteczny.atak.na.Amazon

„DOKUMENT W DOBRYCH RĘKACH” – taką nazwę otrzymał lipcowo-filmowy zamkowy cykl spotkań o twórczości wybitnych dokumentalistów polskich. Będą one za każdym razem połączone z pokazami filmów. Cztery spotkania poprowadzi Piotr Pławuszewski z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, a odbywać się one będą w Centrum Kultury „Zamek” przy ul. Św. Marcin 80/82 w Poznaniu, w tamtejszej Sali Pod Zegarem, zawsze w środy: 4, 11, 18 i 25 lipca 2012, o godz. 19.00. Wstęp wolny.

1. Środa 4 lipca

Spotkanie o twórczości Marcela Łozińskiego.

Marcel Łoziński to urodzony 17 maja 1940 w Paryżu, jeden z największych mistrzów polskiego kina dokumentalnego: reżyser, scenarzysta, aktor i montażysta. Jest absolwentem wydziału reżyserii PWSFTV i T w Łodzi z roku 1971. Nominowany był do Oscara w roku 1994 za film dokumentalny „89 mm od Europy „. Jego filmografia to kilkadziesiąt tytułów:, przy czym niejeden z nich zasługuje na miano arcydzieła. Marcel Łoziński z równą uwagą i przenikliwością przygląda się Polsce, wysłanym do nieba listom, różnym odcieniom starości, jak i samotnemu człowiekowi. Często wykorzystuje wątki autobiograficzne, aby opowiedzieć historię wykraczającą poza krąg rodzinny. Jego twórczość jest obowiązkową lekcją dokumentu.  Marcel Łoziński prowadzi także działalność pedagogiczną – wykładał kiedyś w Paryskiej Szkole Filmowej „FEMIS” oraz w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Prowadził warsztaty filmu dokumentalnego w Marsylii. Od 2003 kieruje kursem dokumentalnym w Mistrzowskiej Szkoła Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy . Poza tym prowadził międzynarodowe warsztaty filmu dokumentalnego „Dragon Forum”.

Prywatnie pochodzi z rodziny żydowskiej. Ma trzech synów: Pawła – również reżysera, Mikołaja – pisarza i Tomasza – studenta Wyższej Szkoły Mediów i Komunikacji w Paryżu.

2. Środa 11 lipca

Spotkanie o twórczości Pawła Łozińskiego.

Paweł Łoziński to syn Marcela, który urodził się w Warszawie i, jak wiemy, jest również reżyserem i scenarzystą.  W 1992 r. ukończył Wydział Reżyserii PWSFTviT w Łodzi. Przygodę z filmem rozpoczął, co oczywiste, od asystowania ojcu. Był także asystentem Krzysztofa Kieślowskiego przy filmie „Trzy kolory. Biały” (1993). W oparciu o pomysł tego guru reżyserskiego zrealizował polski odcinek serii „Sto lat kina…”. Jednak zajmuje się też produkcją, zdjęciami i filmowym dźwiękiem. Począwszy od wstrząsającego filmu – „Miejsca urodzenia”, poprzez i cierpką, i krzepiącą „Taką historię”, aż po poruszenie, które wywołuje  „Chemia”, dokumentalna twórczość Pawła Łozińskiego rozpina się daleko między tematami, które dają się zamknąć w kilku prostych zdaniach. Jego świat dokumentów jest po prostu niepokojąco-fascynujący. W roku 2011 był w jury festiwalu „Integracja, Ty i Ja”.

3. Środa 18 lipca

Spotkanie o twórczości Jacka Bławuta

Jacek Bławut urodził się w 1950 roku w Zagórzu Śląskim. Jest operatorem, reżyserem filmów dokumentalnych, a także wykładowcą w szkołach filmowych w Polsce i za granicą. Ukończył studia na wydziale operatorskim na PWSFTviT w Łodzi. Od połowy lat 80. realizuje przede wszystkim własne filmy dokumentalne. Jest laureatem wielu nagród – otrzymał m.in.: nagrodę Ministra Kultury i Sztuki „Laterna Magica”(1992), Paszport Polityki (1993), nagrodę „wielkiego FeFe” przyznaną podczas Festiwalu Filmowego „FeFe Felliniada” w Warszawie (2006). Jacek Bławut nigdy nie uciekał od najtrudniejszych nawet tematów: niepełnosprawności, alkoholizmu czy mierzenia się z mroczną przeszłością. W jego filmach właściwie zawsze mamy jednak przebłyski nadziei. I to w mistrzowskim filmowym wydaniu. Najbardziej znany jest z dramatu obyczajowego „Jeszcze nie wieczór”, ale również z „Dnia czekolady”, czyli poetyckiej baśni będącej zresztą adaptacją opowiadania Anny Onichimowskiej pod tym samym tytułem, opowiadającej o tym, jak trudno jest być dzieckiem w świecie dorosłych.

Jacek Bławut sformułował kiedyś dziesięć zasad dotyczących własnej twórczości. Jedna z nich brzmi tak: Robię filmy, żeby innym sprawiać radość, przywracać nadzieję.

4. Środa 25 lipca

Spotkanie o twórczości  Tomasza Wolskiego

Tomasz Wolski to dokumentalista młodszego pokolenia, z niepodrabialnym już jednak stylem.  Jest reżyserem, scenarzystą, operatorem, dźwiękowcem i montażystą filmów dokumentalnych. Urodził się 25 listopada 1977 roku w Gdyni. Studiował dziennikarstwo na UJ, ale ukończył także Mistrzowską Szkołę Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Wziął udział w warsztatach filmowych „Berlinale Talent Campus”. Był stypendystą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Stypendium „Młoda Polska” – oraz Twórczego Stypendium Miasta Krakowa. Jego filmy dokumentalne: „Klinika”, „Złota rybka”, „Aktorzy” i „Szczęściarze” uzyskały bardzo wiele nagród na krajowych i międzynarodowych festiwalach filmowych. Cechą charakterystyczną Tomasza Wolskiego jest cierpliwe przyglądanie się światu i dostrzeganie w nim zdarzeń i miejsc, które nagle i nierzadko dość nieoczekiwanie potrafią zafascynować. Bohaterowie jego dokumentów są na ulicy najczęściej anonimowi i „jedni z wielu”, natomiast przed kamerą Tomasza Wolskiego zasługują na coś znacznie więcej: choćby moment skupionej uwagi. Najbardziej znany z filmu dokumentalnego „Lekarze”. Do którego, oprócz reżyserowania, napisał też scenariusz.

UWAGA BONUS:

Wakacyjna Poradnia Filmowania

W każdy poniedziałek lipca w godz. 17.00-19.00 (pok. 240) wszyscy miłośnicy filmowania mogą skorzystać z indywidualnych i bezpłatnych porad. Oferowany zakres poradnictwa to:

  • sprzęt wideo,
  • zaawansowane funkcje kamer,
  • język filmu,
  • zasady montażu.

Prowadzenie: Janusz Piwowarski i Paweł Zabel.

TOWARZYSKIE URBANISTÓW POGAWĘDKI

Fot. http://tup.poznan.pl/aktualnosci
Fot. http://tup.poznan.pl/aktualnosci

Jako że urbanistyka jest działem architektury zajmującym się planowaniem przestrzennym – tak miast, jak i osiedli – i mimo że Dzień Urbanisty zwykle mamy 26 stycznia w poniedziałek, 2 lipca 2012, o godz. 17.00 w kawiarni misyjnej Cafe „Misja” w Poznaniu na ul. Gołębiej 1 (tel. 61 415-14-43) odbędzie się spotkanie poznańskiego Towarzystwa Urbanistów Polskich. Będzie ono zatytułowane: „Zacznijmy od Czarneckiego”. Jest to spotkanie typu „jak-znalazł” dla studentów architektury – Władysław Czarnecki wielkim architektem był – ale nie tylko, bo również dla wszystkich Członków poznańskiego oddziału Towarzystwa Urbanistów Polskich i miłośników Poznania, a zwłaszcza jego wyglądu zewnętrznego.

Spotkanie.

Będzie ono pierwszym zebraniem z cyklu „Towarzyskie Urbanistów Pogawędki”. Ich ideą jest stworzenie przestrzeni do wymiany myśli i dyskusji wokół problemów planowania przestrzennego, szczególnie w Wielkopolsce. Spotkania będą odbywać się regularnie, raz na dwa miesiące. Stały będzie termin (poniedziałki o godz. 17.00) oraz miejsce (Cafe „Misja”). Pogawędki urbanistyczne będą miały formę zarówno prelekcji prowadzonych przez zaproszonych gości, jak również otwartej dyskusji „przy kawie” w przyjaznej kawiarnianej atmosferze.

Poniedziałek 2 lipca.

Postać Profesora Władysława Czarneckiego, jego dorobek i zasługi, są doskonałą inspiracją dla rozważań nad tradycją i doświadczeniami wielkopolskiej urbanistyki. Swoimi wspomnieniami o Profesorze podzieli się z uczestnikami gość specjalny spotkania dr inż. arch. Tadeusz Gałecki.

Władysław Czarnecki.

Był synem kupca Włodzimierza i Zofii Wagner. Szkołę średnią ukończył we Lwowie. W roku 1912 zdał maturę i rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Lwowskiej. Przerwała mu je pierwsza wojna światowa, podczas której jako żołnierz austriacki dostał się w roku 1916 do niewoli rosyjskiej i przez pięć lat przebywał na Syberii. Trafił tam aż za Krasnojarsk. Wrócił dopiero w roku 1921. Dwa lata później ukończył studia i uzyskał dyplom wyróżniony nagrodą państwową. Pierwsza pracę Władysław Czarnecki podjął we Lwowie w biurze architektoniczno-inżynierskim „Tries”. Poznał wtedy swoja przyszłą żonę Janinę Wiśniowską, również architekta. Ślub odbył się w roku 1925. We wrześniu wziął udział w konkursie na architekta miejskiego w Poznaniu, a po jego wygraniu, przeniósł się z żoną do Poznania i rozpoczął pracę w Wydziale Budownictwa Naziemnego. Jego pierwszym, zrealizowanym w Poznaniu projektem był Miejski Ośrodek Zdrowia przy ul. Słowackiego. Inne bardziej znane to: restauracja Magnolia – ul. Głogowska (1926), główne wejście na Międzynarodowe Targi Poznańskie (obecnie nie istnieje, wraz z Adolfem Berezowskim, 1927), taras wystawowy i wypoczynkowy przed Palmiarnią Poznańską (1928), Dom Żołnierza przy ul. Ratajczaka (1937) i jego odbudowa (1949), a także kościół Dominikanów (1947-1962) i drobne zabudowania przy klasztorze Dominikanów (gospodarcze, ogród, loggia, 1962 i 1965). Władysław Czarnecki zajmował się poza tym odbudową Starego Miasta w Poznaniu po zniszczeniach wojennych.

Wróćmy jednak do czasów przedwojennych, do roku 1931. Władysław Czarnecki objął wówczas kierownictwo Wydziału Rozbudowy Miasta. Wydział ten opracował wtedy pierwszy ogólny plan rozbudowy miasta. Plan określał kierunki rozwoju, dbając o jego harmonijny rozwój. Uwzględniał system komunikacji, system dzielnicowych ośrodków społeczno-handlowych oraz system zieleni. Natomiast sam ten „zielony” plan ( nazwany układem klinowo-pierścieniowym) spotkał się nawet z aprobatą profesora Adama Wodziczki i był przez niego gorąco popierany. W 1939 roku Władysław Czarnecki walczył w szeregach Armii Poznań. Z końcem września dotarł na Węgry, gdzie został oficerem łącznikowym do spraw przerzutów do Francji. Od 1941 walczył w Brygadzie Karpackiej. W 1944 był w Szkocji wykładowcą w Centrum Wyszkolenia Grup Technicznych Armii Polskiej. W latach 1945-1946 prowadził wykłady na Polish School of Architekture przy uniwersytecie w Liverpoolu. Tu w 1946 otrzymał nominację na profesora nadzwyczajnego uniwersytetu w Londynie, oraz został członkiem brytyjskiego instytutu planowania miasta. W 1947 wrócił do Poznania i objął stanowisko naczelnika Wydziału Budownictwa i Architektury w Zarządzie Miasta Poznania, które pełnił do 1950 roku. W tym czasie rozpoczął wykłady w Szkole Inżynierskiej na Wydziale Architektury. Od roku 1953 poświęcił się wyłącznie pracy naukowo-dydaktycznej. Na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej objął kierownictwo Katedry Planowania Miast i Osiedli. W 1954 roku otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego. W latach 1956 — 1962 kierował w Poznaniu Wyższym Studium Urbanistyki i Planowania Regionalnego. Z publikacji Władysława Czarneckiego na szczególną uwagę zasługuje praca z dziedziny urbanistyki „Planowanie miast i osiedli”. Zmarł w roku 1983. W roku 2011 natomiast, po wcześniejszym przeniesieniu szczątków doczesnych małżeństwa Czarneckich z Pniew, nastąpiło odsłonięcie pomnika nagrobnego prof. Władysława Czarneckiego i jego małżonki Janiny na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan. Nagrobek powstał z inicjatywy poznańskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich, które to wcześniej rozpisało konkurs i sfinansowało budowę tego pomnika w ramach obchodów „125-lecia stowarzyszeń architektonicznych w Wielkopolsce”. Autorami nagrobku jest czteroosobowy zespół wyłoniony w konkursie: mgr sztuki Emilia Bogucka, mgr sztuki Jarosław Bogucki, mgr inż. arch. Robert Drobnik i dr hab. Wiesław Koronowski prof. UAP, Poznań.

Poza tym Poznański Oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich od roku 1981 organizuje Konkurs im. prof. Władysława Czarneckiego na najlepszą pracę semestralną z dziedziny urbanistyki, architektury i projektowania wnętrz. Jego celem jest wybranie i nagrodzenie najlepszych projektów semestralnych. Konkurs adresowany jest do studentów Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej oraz od niedawna – 2006 – Wydziału Architektury i Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych.

HISTORIA KAWY W PRAKTYCE – KAWIARNIA „MISJA” W POZNANIU ZAPRASZA

W kawiarni misyjnej Cafe „Misja” w Poznaniu na ul. Gołębiej 1 (tel. 61 415 14 43) we wtorek, 26 czerwca 2012, o godz. 19.00 odbędzie się wyjątkowe spotkanie dla wszystkich – mniejszych lub większych – miłośników kawy i zagorzałych kawoszy. Będzie ono zatytułowane: „Podróż do ojczyzny kawy”, a zakończy się uroczystą prezentacją tradycyjnego etiopskiego sposobu parzenia kawy. Wstęp wolny.

Fot. wnętrze Cafe Misja.
Fot. wnętrze Cafe Misja.

Gośćmi i w pewnym sensie instruktorkami spotkania będą dwie panie: Joanna Molewska i Aleksandra Kropińska. W roku 2010 odbyły one „kawową” podróż do Etiopii, ojczyzny kawy. W regionach dla kawy etiopskiej najbardziej charakterystycznych odwiedziły jej największe i najpopularniejsze plantacje. Były m. in. w miejscu, o którym legenda mówi, że człowiek odkrył tam pierwsze ziarna tego napoju. Można więc w sumie powiedzieć, że wyznaczyły nowy – polski – szlak kawowy dla tego regionu. Spotkaniu towarzyszyć będzie pokaz zdjęć pochodzących z odwiedzonych plantacji. Panie opowiedzą w szczegółach o ceremonii picia kawy w Etiopii i jej wielkim wpływie na kulturę tego kraju. Zaprezentowana zostanie kawa zielona, a także, jak już wiemy, ceremonia parzenia kawy zgodnie z etiopską tradycją.

Skrócona historia kawy.

1. Uprawa: kawę – prawdopodobnie najpopularniejszy napój na świecie – uprawia się w strefie tropikalnej i subtropikalnej, a więc pomiędzy północnym zwrotnikiem Raka i południowym zwrotnikiem Koziorożca. Najpopularniejsze są dwa jej gatunki: arabika (coffea arabica) i robusta (coffea canephora). Drzewko kawy – kawowiec – owocuje po raz pierwszy dopiero w wieku 3-4 lat, a później nie przestaje rodzić nowych owoców przez 20-30 lat. Kwitnie ono na biało, a dojrzewanie tych owoców trwa od 6 do 8 miesięcy. Owoce kawy – trześnie – podobne są do wiśni, jednak zamiast pestki najczęściej mają dwa spłaszczone ziarenka. Pojedyncze ziarenko jest rzadkością i dlatego nazywa się je perłowym (peaberry). Dojrzałe owoce kawowca są czerwone i wtedy właśnie następuje zbiór – najczęściej ręczny, bowiem ten sam kawowiec może równocześnie kwitnąć i owocować w różnych stadiach. Zerwane owoce jak najszybciej transportuje się na miejsce dalszej obróbki, która polega na wyłuskiwaniu ziaren. Istnieją tu dwie metody: metoda mokra i metoda sucha, przy czym ta pierwsza uznawana jest za bardziej szlachetną. Obrobione ziarna kierowane są do basenów fermentacyjnych umożliwiających pozbycia się resztek owoców. Fermentacja trwa ok. 12-16 godzin. Później ziarna są dodatkowo suszone przez 3-4 dni. Gotowa do wysyłki kawa przechowywana jest najczęściej w kilkunastometrowych silosach, skąd trafia bezpośrednio do worków przeznaczonych do transportu. Następnym etapem jest proces palenia kawy.

2. Palenie: według legendy podczas pożaru lasu na terenie dzisiejszej Etiopii powietrze zamiast swędu spalenizny wypełnił zapach palonego ziarna. Inna historia mówi o mnichach, którzy przyniesione przez pasterza ziarna wrzucili do ognia jako dzieło diabła, by wraz z pojawieniem się aromatu palonej kawy szybko wyciągnąć ją z paleniska i zaparzyć.

Prawda jest taka, że faktycznie kawę zaczęto palić dopiero w XIV wieku. Na początku służyły do tego zwyczajne patelnie. Pod koniec XIX wieku w niektórych sklepach można było kupić świeżo paloną kawę z pierwszych przemysłowych palarni elektro-mechanicznych. Temperatura palenia kawy to ok. 180 ° C, a czas palenia waha się od 7 do 20 minut. Najważniejszy jest smak kawy, a ten zależy od stopnia intensywności palenia kawy. Jasne palenie to dogłębne poznanie bukietu, ciemne palenie – moc, ale mniejszy aromat. Końcówka tego etapu, czyli chłodzenie dokonuje się za pomocą powietrza lub wody. Dalej trzeba kawę zmielić.

3. Mielenie kawy: po pierwsze kawy nie powinno się mielić na zapas, ale tylko i wyłącznie tuż przed parzeniem naparu – mielenie sprawia, że  z ziaren wydzielają się olejki aromatyczne, nadające kawie smak i zapach. Dziś możemy wybierać spośród tradycyjnych ręcznych młynków i tych elektrycznych, które dzielą się na: żarnowe – kawa jest tu kruszona i udarowe – kawa jest rozdrabniana, a w takim młynku ostrza właściwie nie mielą, lecz tną ziarna na drobniutkie płateczki. Potem trzeba tylko ją zaparzyć, podać i zaserwować, a tu sposobów są tysiące.

Etiopska ciekawostka.

W Etiopii nie uznaje się kawy mielonej, a tym bardziej rozpuszczalnej. Trzeba mieć kawę świeżo suszoną, potem uprażyć ją na blasze – aż ziarna nabiorą ciemnego koloru – i na końcu roztłuc je w moździerzu przy gościach.

DON GURALESKO GOŚCIEM WSUS

Z pewnym opóźnieniem spowodowanym koniecznością spokojnego spożycia obfitego posiłku Don GURALesco czyli Piotr Górny zjawił się w holu Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych na spotkaniu ze studentami tej uczelni. Było naprawdę ciekawie choć Don, jak to on, nawet najbardziej wnikliwe pytania kwitował brakiem wiedzy.

Fot. pochodzi z http://muzyka.interia.pl/wiadomosc_dnia/news/gural-i-dj-story-informuja,657046
Fot. pochodzi z http://muzyka.interia.pl/wiadomosc_dnia/news/gural-i-dj-story-informuja,657046

Don jeśli wierzyć mu – a czemuż wierzyć nie mamy – wziął się z fascynacji amerykańskim rapem drugiej części ostatniej dekady XX stulecia. Zatem gdy mozolnie szukaliśmy recepty na demokrację, Don i jemu podobni przygotowywali się emocjonalnie do stworzenia nowej jakości muzyki wrażliwej społecznie. I nie ma w tym ani krzty ironii, postsocjalistyczne blokowiska były i są bliskie prawdy o życiu. Piotr Górny wykonuje ten temat, podobnie jak śpiew o miękkich dragach, o których dyskutowano tego popołudnia namiętnie.

Młodzi są otwarci na świat i tolerują go bez zastrzeżeń – takie przesłanie przekazał nam gość WSUS – z łatwością nawiązując dialog ze słuchającymi go w skupieniu młodymi, dla których okazał się kimś doskonale zrozumiałym – facetem z przesłaniem, którego niesie potrzeba dzielenia się swoimi pytaniami z innymi. Bo w gruncie rzeczy to GURALesco pytał odpowiadając na trudne nieraz problemy, jakie podrzucał mu dobrze przygotowany do tej rozmowy Bartek Nowak, szef samorządu WSUS.

Spotkanie interesujące, dynamiczne, z ekspresyjnym artystą, dla którego takie konfrontacje bynajmniej nie są rutyną, sam bowiem przyznał, że tego typu okazji starał się do tej pory unikać.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby Donowi nie wymknęło się w pewnym momencie niezmiernie skomplikowane i świadczące o wrodzonej inteligencji określenie „w dwójnasób”. Dowodzi to, że facet jest jednak ogarnięty literacko i jego bunt jest soft protestem przeciwko życiu i jego okolicom. Ale fajnie było faceta słuchać i oglądać, a to jest przecież najważniejsze, czyż nie?

Tomasz DYMACZEWSKI