Archiwa tagu: pisarz

TIZIANO TERZANI – DZIENNIKARZ Z DYSTANSEM

Jakiś czas temu ukazało się w Polsce tłumaczenie jednej z ostatnich książek zmarłego w 2004 roku Tiziano Terzani.

Fot. pochodzi z: http://toprzeczytalam.blogspot.com/2012/02/tiziano-terzani-dobranoc-panie-lenin.html
Fot. pochodzi z: http://toprzeczytalam.blogspot.com/2012/02/tiziano-terzani-dobranoc-panie-lenin.html

Włoch był dziennikarzem, korespondentem niemieckiego Der Spiegla w krajach azjatyckich. Najnowszy przekład nosi tytuł Dobranoc, panie Lenin! Jego autorami są Katarzyna Skórska i Marcin Wyrembelski. Opowiada ona o podróży, jaką odbył sam dziennikarz. Miała być geograficzna, a stało się inaczej. W trakcie tego wyjazdu, Terzani był świadkiem ostatecznego upadku imperium radzieckiego. Swoją podróż rozpoczął w lutym 1991 roku. Wtedy też rozpoczyna się historia Dobranoc, panie Lenin! Książka napisana jest w formie pamiętnika, co daje czytelnikowi poczucie, jakoby sam uczestniczył w opisywanych wydarzeniach. Ma to jednak też swoje minusy, ponieważ wiele faktów jest podkoloryzowanych – Terzani jest przecież Włochem podróżującym w głąb Rosji.

Liczne zdarzenia są dla niego zaskakujące, dziwne, czasem wręcz nienormalne. Pomimo kilku lat spędzonych w zachodniej Rosji, wycieczka na wschód robi na Terzanim ogromne wrażenie. Jego relacje są galerią postaci i opisem kultur, w taki sposób, w jaki postrzega je osoba z zewnątrz. W zabawnym tonie dziennikarz opisuje swoje spostrzeżenia po przyjeździe do Moskwy: na każdym kroku widzi pomniki Lenina. Zaskakuje go to, w jaki sposób Rosjanie traktują swego byłego wodza i jak bardzo go czczą. 1991 rok to przełomowy moment w historii Państwa Radzieckiego. Jest końcem, a zarazem początkiem nowej ery. Terzani wspomina, iż wraz z pomnikami wali się cały świat wokół. Relacjonuje zabawne wydarzenia, opisuje najróżniejsze osoby, które poznał w Rosji. Całość utrzymana jest w fantastycznym tonie, z tekstu bije doza poczucia humoru.

Książkę – podobnie jak wcześniejsze – czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Opisuje wydarzenia na pozór bardzo poważne – upadek państwa, który odbił się echem na wielu innych krajach świata, ale zawiera ten charakterystycznym dla Terzani dystans.Zaskakujące jest to, iż ten dystans autor tworzy przez pozorny brak dystansu – pisze przecież pamiętnik. Poczucie humoru ujawnia się w każdym elemencie i opisie, jaki umieszczony jest w tej książce. Nawet, gdy autor relacjonuje swoją wizytę w mauzoleum, w którym mógł zobaczyć ciało Lenina, w tekście jakby między wersami zawarta jest drwina, a może zwyczajny dystans, którego tak bardzo brakuje i brakowało Rosjanom. Terzani cechował się w życiu trzeźwością umysłu i niepopadaniem w emocje. Zmagał się z licznymi przeciwnościami losu, takimi jak choroba nowotworowa czy więzienie. Zawsze jednak zachowywał optymizm. Jego dystans zawiera się także w tytule książki wydanej już po jego śmieci Koniec jest moim początkiem. Dobranoc, panie Lenin! jest rewelacyjną relacją na żywo z podróży, która stała się reportażem z upadku państwa, społeczeństwa i mentalności, a jednocześnie będąca zalążkiem historii nowego państwa.

LEONARD COHEN W ŁODZI

Fot. pochodzi z: http://i.telegraph.co.uk
Fot. pochodzi z: http://i.telegraph.co.uk

W piątek, 19 lipca 2013 w łódzkiej „Atlas Arenie” wystąpi na jedynym koncercie w Polsce ten wybitny artysta, półkrwi Polak (jego ojciec wyemigrował z Polski w okresie międzywojennym). Kariera Leonarda Cohena trwa już prawie sześć dekad. W lipcu po raz kolejny ten pisarz, pieśniarz i poeta pokaże nam Polakom, że pomimo nie tak dawnej piętnastoletniej przerwy w występach na żywo, wcale nie stracił ani odrobiny swojej dawnej energii. Wciąż, w każdym miejscu i na całej właściwie planecie fani czekają stale na nowe jego koncerty.

Leonard Cohen – życiorys

Narodziny:

Urodził się w 1934 roku w Montrealu w Kanadzie jako Leonard Norman Cohen, syn Mashy i Nathana Cohenów. Byli oni średniozamożną żydowską rodziną (ojciec pochodził z Polski, a matka z Litwy). Mały Leonardek otrzymał solidną edukację na poziomie średnim i rozpoczął studia na anglojęzycznym McGill University w rodzinnym mieście. Choć był przeciętnym studentem, jeszcze w czasie studiów zdobył prestiżową nagrodę „McNaughton Prize” za osiągnięcia literackie. 5 października 1955 roku ukończył studia na Uniwersytecie McGill z tytułem bakałarza, czyli najniższym stopniem naukowym nadawanym przez uniwersytety anglosaskie („Bachelor of Arts”). W maju 1956 roku wydał swój pierwszy tom poezji „Let Us Compare Mythologies”. Na przestrzeni następnych lat pisał i publikował poezję oraz wydał dwie powieści „The Favorite Game” w  1963 oraz „Beautiful Losers” – 1966.

Kariera muzyczna

Leonard Cohen zaczął śpiewać, gdyż trudno mu było wyżyć z pisania. Często opowiada o tym w wywiadach. Biografowie natomiast nieco inaczej przedstawiają jego życie w tamtym okresie. Honoraria literackie, rządowe granty oraz dochody z rodzinnego przedsiębiorstwa wystarczały na wygodne życie. Leonard Cohen w tym czasie dużo podróżował, prowadził intensywne życie towarzyskie i erotyczne.

Choć nauczył się grać na gitarze w wieku trzynastu lat, a wcześniej zaczął pisać piosenki, początkowo traktował muzykę w sposób czysto rekreacyjny i nie zamierzał zostać piosenkarzem. Nigdy też nie był wybitnym instrumentalistą. Przypadkową sławę przyniosła mu piosenka  „Suzanne”, której profesjonalną wersję nagrała folkowa piosenkarka Judy Collins. Utwór ten stał się radiowym przebojem roku 1965. Judy Collins wprowadziła Leonarda w środowisko muzyki folk. Pierwszy jego publiczny występ jako piosenkarza miał miejsce 30 kwietnia 1967 roku w „Town Hall” w Nowym Jorku, na koncercie charytatywnym na rzecz organizacji domagającej się zaprzestania prób z bronią jądrową. W tym samym roku został wydany album „The Songs of Leonard Cohen”. Odniósł on wielki sukces. Kolejne płyty utwierdzały tylko pozycję artysty. Przełomowym albumem był tu „Death of a Ladies’ Man” wydany w 1977 i wyprodukowany przez Phila Spectora. W wyniku zastosowania spectorowskiej ściany dźwięku, muzyka z tego albumu stała się pełniejsza instrumentalnie lub – jak nieraz twierdzą krytycy – przesadnie barokowa. Obok ostrzej grającej sekcji rytmicznej, elektrycznych gitar i instrumentów klawiszowych, aranżacje obejmowały także sekcję instrumentów smyczkowych. Album ten już na zawsze podniósł rolę innych niż gitara prowadząca instrumentów w twórczości Leonarda Cohena. Na płycie „I’m Your Man” natomiast syntezatory całkowicie zdominowały całe instrumentarium (tytułową piosenkę wykonał później, w roku 1997, Bogusław Linda w filmie „Sara”). Trzy utwory z następnego albumu „The Future” zostały wykorzystane w filmie „Urodzeni mordercy”.

Popularność w Polsce

Leonard Cohen stał się tu znany w latach osiemdziesiątych, bardziej nawet niż w rodzinnej Kanadzie, z powodu popularyzatorskiej działalności Macieja Zembatego, jego (wspólnych z Maciejem Karpińskim) tłumaczeń tekstów piosenek i wykonań polskich coverów. Gdy w 1985 Leonard Cohen przyjechał na trasę koncertową do Polski, występował przy pełnej widowni w największych halach koncertowych: w naszej poznańskiej „Hali Arena”, w „Hali Ludowej” (obecna nazwa „Hala Stulecia”) we Wrocławiu, w „Domu Muzyki i Tańca” w Zabrzu i w warszawskiej „Sali Kongresowej”. Podczas tego pobytu w Polsce Leonard Cohen spotkał się z Lechem Wałęsą oraz wygłosił szereg prosolidarnościowych oświadczeń. Wskutek tych działań jego piosenki przez wiele miesięcy nie były emitowane w Polskim Radiu.

Zen

W latach 1994–1999 Cohen przebywał w Centrum Zen na Mount Baldy w okolicach Los Angeles. Wstawał o 2.30, przygotowywał posiłki dla swojego mistrza zen – Roshiego, a potem medytował. W ciągu pięciu lat – jak to sam później ocenił – stał się innym człowiekiem. Roshiemu poświęconych jest wiele wierszy z tomu „Księga Tęsknoty”. Wówczas, po nieomal dziesięciu latach braku aktywności artystycznej, Leonard Cohen wydał album „Ten New Songs”. Najbardziej znanym utworem z tej płyty jest piosenka „In My Secret Life”.

24 października 2003 Leonard Cohen otrzymał z rąk gubernatora generalnego Kanady, Adrianne Clarckson, „Order of Kanada”, najwyższe odznaczenie kanadyjskie, przyznawane za wybitny wkład w rozwój kanadyjskiej kultury.

Po Zen

W 2005 okazało się, że artysta został pozbawiony środków na funduszu emerytalnym. Jego była przyjaciółka i jednocześnie menedżerka, Kelley Lynch, sprzeniewierzyła ponad 5 milionów dolarów, zostawiając jedynie 150 tysięcy. Suma ta nie wystarczała artyście nawet na opłacenie należnych podatków. W marcu 2006 Leonard Cohen wygrał sprawę sądową z byłą menedżerką, uzyskując sądowy nakaz zwrotu dziewięciu milionów dolarów, jednak możliwość faktycznego odzyskania utraconych funduszy jest mało prawdopodobna.

W 2006 arysta został uhonorowany członkostwem w „Canadian Songwriters Hall of Fame”. Natomiast 24 listopada tego samego roku do polskich kin wszedł film dokumentalny „Leonard Cohen: I’m Your Man”, w którym o wpływie Leonarda na swoją twórczość mówią m.in. „Bono”, muzycy zespołu „U2” oraz Nick Cave. Sam Leonard Cohen zaś opowiada w filmie o swoim życiu i marzeniach.

13 stycznia 2008 roku Leonard Cohen zapowiedział swoją pierwszą od 15 lat trasę koncertową. Pierwszy występ, w ramach zapowiedzianej trasy, odbył się 11 maja 2008 roku w Fredericton w Kanadzie. Na początku jesieni tego roku artysta wystąpił w Polsce na dwóch koncertach: we Wrocławiu i w Warszawie. Przez następne dwa lata Leonard Cohen kontynuował swoją największą trasę koncertową. 10 października 2010 wystąpił na warszawskim Torwarze, a przed koncertem spotkał się znowu z Lechem Wałęsą.

10 marca 2008 przyjęto go do „Rock and Roll Hall of Fame” w Cleveland, w Ohio w USA.. Lou Reed powiedział wtedy: „Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że mamy do czynienia z najważniejszym i najbardziej wpływowym współczesnym piosenkarzem, postacią, której twórczość zyskała z czasem niespotykaną głębię i tajemniczość.”

12 sierpnia 2012 w Gandawie rozpoczęła się kolejna trasa koncertowa Leonarda Cohena, promująca jego najnowszy album „Old Ideas”. Koncerty zaplanowano m.in. w Belgii, Danii, Norwegii, Finlandii, Niemczech, Irlandii, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Turcji, Rumunii, Francji, Hiszpanii i Portugalii, a następnie w USA i Kanadzie.

Bilety:

W cenie od 115 do 365 złotych do nabycia w Centrum Biletów „Atlas Areny”, na www.paradam.pl, Ticketportal.pl, ticketpro.pl, oraz w sieci salonów Empik.
Sprzedaż ruszy od piątku 1 marca 2013, od godziny 10:00.

JAK NIE DAĆ SIĘ „UPUPIĆ”

Wydawnictwo Literackie organizuje w tym roku obchody 75-tej rocznicy pierwszego wydana powieści „Ferdydurke” – informuje oficjalna strona poświęcona Witoldowi Gombrowiczowi. Z tej też okazji przewidziano kilka ciekawych atrakcji dla wszystkich miłośników twórczości wielkiego pisarza.

Fot. http://www.wydawnictwoliterackie.pl/resources/3/gombrowww_.jpg
Fot. http://www.wydawnictwoliterackie.pl/resources/3/gombrowww_.jpg

Jubileusz organizowany jest pod ciekawym hasłem „Jak nie dać się „upupić”, czyli 75 lat powieści Ferdydurke Witolda Gombrowicza”. Najciekawsze wydarzenia przewidziano na październik. Wystawa poświęcona najsłynniejszej powieści literata, maraton czytania „Ferdydurke”, jak i konferencja naukowa na Uniwersytecie Jagiellońskim, to najważniejsze z zaplanowanych akcji. Dla młodych miłośników pióra przewidziano konkursy literackie z nagrodami (więcej na stronie: http://www.ferdydurke.edu.pl/). Jak zapewniają organizatorzy – całość powinna stanowić gratkę dla Miętusów, Syfonów, Młodziaków i Pimków wszystkich kategorii.

Gośćmi obchodów będą m.in. Rita Gombrowicz – wdowa po pisarzu oraz Miguel Grinberg – przyjaciel Gombrowicza z Argentyny.

„Ferdydurke”, powieść napisana przez Gombrowicza w 1937 roku, od początku miała być czymś innym, aniżeli znanym wcześniej „skostniałym” sposobem obcowania twórcy z literaturą. Główny bohater, wplątany w „upupienie”, staje się naocznym świadkiem licznych utartych konwenansów, ale i wpychania człowieka w schematy zwane Formą. Znamienne, że dorosłemu mężczyźnie przychodzi być nagle małym Józiem, który „banalnie zbelfrzony drobi u boku belfra olbrzymiego, który bełkocze jeno: — Cip, cip, kurka…”. „Ferdydurke” jest niezwykłą pozycją dla wszystkich zafascynowanych  życiem i twórczością Witolda Gombrowicza.

PAULO COELHO – GENIUSZ SŁOWA

Brazylia. Rio de Janeiro. Miasto w południowo-wschodniej części kraju, nad Atlantykiem. Położone na skraju wyżyny, wśród wzgórz nad Zatoką Guanabara.

Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Paulo_Coelho_nrkbeta.jpg&filetimestamp=20090216160052
Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Paulo_Coelho_nrkbeta.jpg&filetimestamp=20090216160052

24 sierpnia 1947 roku. Po dziewięciu miesiącach Ligia urodziła syna, przyszedł na świat kolejny obywatel Brazylii. Ligia zajmowała się domem, a jej mąż, Pedro, był inżynierem. Dziecku nadali imię Paulo. W wieku 7 lat chłopiec rozpoczął naukę w szkole Jezuitów. Tam zdobył swoja pierwsza nagrodę w konkursie poetyckim. Jednak rodzice chcieli, aby syn poszedł w ślady ojca i został inżynierem. Paulo nie podporządkował się woli rodziców. Ojciec uznał jego bunt jako objaw choroby psychicznej w wyniku czego chłopiec trzykrotnie znalazł się w klinice psychiatrycznej. Próby „wyleczenia” go ze zdolności i chęci pisarskich zakończyły się fiaskiem. W krótkim czasie Paulo podjął radykalne i zdecydowane decyzje: rzucił studia, stworzył grupę teatralna i rozpoczął działalność dziennikarską. Był to początek jego działalności. Dalej Paulo napisał ponad 60 tekstów do piosenek Raula Seixas, które okazały się sukcesem. Z ich sprzedaży młody poeta zdobył pierwsze pieniądze wynikające z tego działalności twórczej. Mężczyźni kontynuowali współprace. Tymczasem w kraju panowała dyktatura. Paulo został zatrzymany za rozpowszechnianie ulotek nawołujących do większej wolności. Znalazł się w więzieniu, na następnie ośrodku tortur. Prawdopodobnie udało mi się przeżyć dzięki pobytom w szpitalu psychiatrycznym w przeszłości. Po tych zajściach zdecydował się wieść spokojne życie. Podjął posadę w wytwórni płytowej, poznał przyszłą żonę, po czym wraz z nią wyprowadził się do Londynu w roku 1977, gdzie kupił pierwszą maszynę i zaczął pisać.

Tak wyglądały długoletnie „narodziny” wybitnego pisarza Paulo Coelho. W 1947 roku nikt nie wiedział, że na świat przyszedł geniusz głowa. Musiał walczyć o swoje powołanie. Kiedy był chłopcem, chodził do szkoły Jezuitów. Nie przepadał wtedy za religijnymi tradycjami swojej szkoły. Dziś czytając jego książki odnajdujemy wiele wątków religijnych: dylematy związane z tym tematem, jak i same przypowieści, czy fragmenty Pisma Świętego. Jego dalsze rogi życiowe również były kręte. Pisarz wrócił do swojej ojczyzny. Poślubił inna kobietę. Jednak jedno pozostało bez zmian: w jego duszy mieściły się słowa, które musiał i chciał przelewać na papier. Szczytowy punkt jego twórczości przypada na lata 1982 – 2011. W tym okresie napisał i opublikował około 30 książek.

Paula ŚLIWIŃSKA