Archiwa tagu: owoce

ZAPOMNIANE A POTRZEBNE – O WITAMINACH SŁÓW KILKA

Bez nich nie jeden narząd miałby problem z prawidłowym funkcjonowaniem. Witaminy sprawiają, że możemy chwalić się m.in. pięknymi mocnymi paznokciami i włosami, promienną cerą.

Fot. pochodzi z tapetus.pl
Fot. pochodzi z tapetus.pl

Pozytywnych skutków spożywania produktów bogatych w niezbędne do życia witaminy jest cały szereg. Życie w coraz większym pośpiechu, nieregularne i niespokojne spożywanie posiłków, jedzenie typu fast food, nie gwarantujące dostarczania wartości odżywczych sprawia, że powstają zaburzenia spowodowane brakiem jakiejś witaminy lub grupy witamin. Używki takie jak alkohol czy papierosy nie posiadają żadnych korzystnych substancji, a ich nadmiar pozbawia witamin, a nawet ogranicza ich wchłanianie. Osoby spożywające w dużych ilościach kofeinę również powinny mieć na uwadze swoje zdrowie. Pocąc się także tracimy cenne witaminy i minerały dlatego też koniecznie trzeba je na bieżąco dostarczać. Nawet jeśli w naszych posiłkach znajdują się owoce i warzywa to pod lupę trzeba wziąć fakt, iż nie zawsze są one sporządzane w sposób właściwy. Gotowanie warzyw pozbawia je witamin, giną z powodu rozpadu w zbyt wysokiej temperaturze. Najlepiej chrupać surową marchewkę bądź jabłko ze skórką bo właśnie zaraz pod skórką znajduje się źródło pektyn niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania jelit. Jeśli już koniecznym jest ugotowanie warzyw to tylko na parze. Owoce sprowadzane z tropikalnych krajów często pokryte są środkiem konserwującym, przechowywane w skrzynkach przez wiele dni, zamrażane, pryskane, sztucznie nawożone również nie są najwłaściwszym posiłkiem. Nie tylko nie dostarczą składników odżywczych, ale mogą nawet powodować nieprzyjemne dolegliwości m.in. biegunkę.

Co, gdy brakuje witamin?

Schorzenie spowodowane niedoborem witamin i minerałów odżywczych nazywa się AWITAMINOZĄ. Wyżej wymienione przyczyny często powodują choroby, z którymi przyjdzie nam mierzyć się nawet przez całe życie. Niektórzy mimo, iż wiedzą, że w ich organizmie brak jakiejś witaminy bagatelizują sprawę a skutki tego i tak prędzej czy później odczują. Zdarza się, że brak jednej powoduje utratę bądź słabą przyswajalność drugiej niezbędnej witaminy. Są lekarze, którzy twierdzą, że awitaminoza jest przyczyną wszystkich chorób, zarówno tych, które po uzupełnieniu niedoboru ustępują a także tych, których skutki są poważniejsze. W każdej aptece, również w tych internetowych, dostępne są bez recepty tabletki mające na celu uzupełnienie niedoboru witamin. Jest to rozwiązanie, ale w sprzyjających letnich warunkach warto jednak sięgnąć po świeże warzywa i owoce prosto z sadu. Jedzenie 5 porcji warzyw dziennie sprawi, że zdrowie zostanie zachowane na długie lata. Weźmy pod lupę witaminy bez których ciężko jest żyć.

Witamina C znana jest m.in. z właściwości wzmacniających odporność czy usprawniających żyły. Jej niedobór powoduje zwiększoną podatność na przeziębienie, problemy układu krążenia, szkorbut, osłabienie. Dostarczyć jej można biorąc odpowiednie leki lub też poprzez spożycie produktów zawierających duże ilości tej witaminy, zaliczyć do niech można np., cytrusy, porzeczki, kiwi, maliny, truskawki itp. Nie tylko owoce i warzywa są dobrym sposobem na walkę z awitaminozą. Drób, wątróbka a także ryby są doskonałym źródłem witamin z grupy B. Brak chociażby witaminy B12 powoduje problemy z koncentracją, osłabienie, szorstkość skóry a także podatność na depresję. B12 znaleźć można także w orzechach i roślinach strączkowych. Braki w ilości witaminy B1, B2 i B6 powodują zaburzenia układu nerwowego, niedokrwistość, zmiany skórne, a nawet chorobę beri-beri. Witamina A odrywa dużą rolę w dbaniu o kondycję włosów i paznokci. Dzięki niej czupryna zachowuję bujność, liczba wypadających włosów maleje a paznokcie są mocne i nie rozdwajają się. Nie bez przyczyny w wielu preparatach wzmacniających strukturę włosów i paznokci znajduje się ta właśnie witamina. Każdego wieczoru, po zmroku sprawdzić można czy koniecznym jest uzupełnienie niedoboru. W ciemnym pokoju nasze oczy potrzebują czasu na to, aby przystosować się do otoczenia. Jeśli ta czynność następuje później niż kilka sekund po zgaszeniu lampy mamy do czynienia z niedoborem witaminy A. Jej niedobór jest odpowiedzialny za kłopoty ze wzrokiem, bolące oczy oraz kurzą ślepotę. Marchew, brokuły, jaja czy szpinak rozwiążą te problemy. Są witaminy, które jesteśmy w stanie samodzielnie wytworzyć. Pod wpływem słońca produkujemy witaminę D. Często jednak, szczególnie zimą dochodzi do jej niedoboru. Odczuwa się wtedy osłabienie, zmęczenie, zły nastrój, problemy z koncentracją, osłabienie mięśni i stawów. Spora ilość witaminy D znajduję się m.in. w jajach, rybach ( makrela, łosoś). Awitaminoza H powoduje niedobór kwasu foliowego czego skutkiem jest niedokrwistość. Oprócz tego powoduje zmiany skórne, ogólne osłabienie, bóle mięśniowe a nawet łysienie. Znaleźć ją można w wątróbce, jajkach, orzechach, migdałach.

Rozsądne odżywianie nie polega na panicznym wyszukiwaniu witamin w produktach, liczeniu kalorii, głodzeniu się. Pamiętać należy, że przesadzić można równie w odwrotnym kierunku i doprowadzić do nadmiaru poszczególnych witamin, czego skutki z pewnością da się odczuć. Jak widać nie trzeba przygotowywać kłopotliwych i trudnych potraw, aby odżywiać się zdrowo i rozsądnie. Śniadanie złożone z kanapki z jajkiem, jabłka i musli a do tego szklanka świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy z dodatkiem listka mięty i wody mineralnej stanowi bombę witaminową wprawiającą w  świetny humor na cały dzień.

JESIENIĄ NIE DAJ SIĘ PRZEZIĘBIENIU

Okres jesienny, kiedy letnie bluzki i krótkie spódniczki musimy zmienić na ciepłe bluzy
i spodnie, bywa nieraz złudny. Zatkany nos i uporczywy kaszel daje o sobie znać. Często „łapiemy” przeziębienia i inne infekcje.

Fot. pochodzi z: http://ilunch.pl/artykuly/1404-najlepsza_dieta_na_jesien
Fot. pochodzi z: http://ilunch.pl/artykuly/1404-najlepsza_dieta_na_jesien

Czy można temu zaradzić? Okazuje się, że tak. Wiele domowych sposobów w prosty sposób obrazuje, jak łatwo zadbać o swoją odporność i ustrzec się przed jesienno – zimowymi chorobami.
Najważniejsza jest dieta. W tym okresie szczególnie ważne jest to, co jemy. Musimy dobierać odpowiednie składniki, które zapewnią nam optymalna ochronę. Ważne jest więc, aby jeść warzywa i owoce. Najlepiej surowe, ewentualnie mrożone. Dostarczą nam one odpowiednich witamin. Warto jeść także owies. Zaspakaja głód na dłużej, a poza tym wzmacnia układ odpornościowy. Ponadto obfituje w skrobię i błonnik. Pamiętajmy także, aby pić dużo mleka, które wpływa znacząco na kondycje kości. Ponadto należy spożywać posiłki bogate w cynk. Należą do nich m.in. wieprzowina, chuda wołowina, indyk, jagnięcina, soczewica, dynia, ziarna sezamu, fasola. Składnik ten wspomaga układ immunologiczny.
W okresie jesiennym ważny jest także sen. Średnio śpimy 6 godzin, ale zaleca się, aby było to 7-9 godzin. W tym czasie noce są dłuższe, dlatego mamy szansę na odrobienie strat.
Kolejna rzecz to ruch. Ruch poprawia samopoczucie, wzmacnia organizm oraz dodatkowo modeluje sylwetkę. Niestety jesienią pogoda często nie zachęca do spacerów. Możemy jednak zastąpić to wypadem do siłowni czy fitness klubu. Do powyższego zestawu warto dodać także spożywanie tranu bądź czosnku. Wiem, że nie brzmi to zachęcająco. Tran kojarzy nam się z dzieciństwem, gdzie wmuszano nam niezbyt smaczny specyfik, a czosnek nie zachęca swoim zapachem. Stronimy od tego, mimo, że zdajemy sobie sprawę z jego dobroczynnego działania. Na szczęście i na to jest sposób. Wiele aptek oferuje teraz tran i czosnek w tabletkach, smakowych syropach itp. Dzięki temu możemy uzupełnić swoją dietę o ten niezbędny składnik, nie narażając się na nieprzyjemny smak czy zapach.
Przestrzegając tych wszystkich porad, mamy duże szanse na ucieczkę przed jesiennym przeziębieniem.

OWOCOWY SZAŁ

Czy wiesz, że pestki moreli, wiśni czy śliwek zawierają trujący kwas pruski, trujący dla naszego organizmu? Czy wiesz, że niektóre kwaśne owoce zawierają zasadotwórcze związki, które neutralizują nasze soki trawienne i pomagają nam w trawieniu? Czy wiesz, że świeże owoce obfitują w odżywcze substancje i w zasadzie zawierają ich najwięcej spośród innych składników naszej kuchni? Wiosna w pełni, a sezon na owoce i warzywa właśnie się zaczyna. W sklepach i na bazarach można już dostać tegoroczne truskawki, młode ogórki i ziemniaki. Warto wiedzieć, jak ważną rolę w naszej codziennej diecie odgrywają te kolorowe rośliny i co pozytywnego dzięki nim możemy zdziałać dla naszego organizmu. Przyjrzyjmy się kilku podstawowym, sezonowym owocom.

Fot.  http://www.banzaj.pl/pictures/lifestyle/fitness_sport/jedzenie/owoce.jpg
Fot. http://www.banzaj.pl/pictures/lifestyle/fitness_sport/jedzenie/owoce.jpg

TRUSKAWKI – są nie tylko pyszne w smaku i pięknie pachną, ale też mają działanie odtruwające nasz organizm. To przede wszystkim źródło witaminy C, witaminy A oraz witamin z grupy B. Oprócz wachlarzu witamin posiadają inne bardzo cenne składniki i minerały, takie jak żelazo, potas, magnez, czy wapń. Truskawki wspomagają funkcjonowanie nerek, ponieważ działają moczopędnie oraz pomagają redukować i trawić tłuszcz, co przyda nam się na nadchodzące wakacyjne dni spędzone na plaży. Gdy mamy zły nastrój, sięgnijmy po truskawki. Poprawa humoru gwarantowana!

WIŚNIE – chronią nas przed chorobami układu krążenia, zawierają cenne minerały, np. jod, wapń, błonnik. Bardzo korzystanie wpływają na naszą skórę. Dzięki swoim składnikom i właściwością chronią nasz organizm przed powstawaniem komórek nowotworowych. Zalecane dla niejadków -poprawiają apetyt, osobom cierpiącym na reumatyzm – polecam dodać kilka kropel soku do kąpieli, a w przypadku zapalenia spojówek – trzeba przemyć delikatnie oczy naparem z tych magicznych owoców. Ważne jest, by starannie wydłubywać pestki, kiedy przygotowywujemy przetwory z tych owoców. Są bowiem one trujące.

MALINY – nie od dziś wiadomo, że maliny pomagają przy przeziębieniach. Sprawiają szybsze przyswajanie przez nas żelaza, zawierają w sobie mnóstwo witaminy C. Herbata malinowa pita w ostatnim trymestrze ciąży złagodzi bóle porodowe, a owoce jedzone na świeżo pomogą nam oczyścić się z toksyn, zwalczą niestrawność. Polecane są również kobietom, które planują w najbliższym czasie zostać mamami.

BRZOSKWINIE – te duże i soczyste owoce obfitują w beta-karoten, który poprawia wygląd naszej skóry. Są bardzo lekkostrawne, więc możemy się delektować ich smakiem, póki są w zasięgu naszej ręki. Walczą z trującymi toksynami naszego organizmu i pomagają nam się z nich oczyścić. Brzoskwinie zawierają mnóstwo mikroelementów i witamin, które są niezbędne w każdej diecie, w szczególności w diecie wegetarian i rekonwalescentów.

GRUSZKI – są to owoce dosyć kaloryczne, ale za to obniżają ciśnienie krwi. Gruszki pobudzają trawienie, są także moczopędne, więc diety osób cierpiących na kamienicę nerkową, bądź mających problemy z zapaleniem dróg moczowych powinny obfitować w te owoce. Nie zaleca się spożywania gruszek osobom, które mają problemy z niestrawnością, ponieważ małe ziarenka, które zawiera gruszka mogą drażnić błonę śluzową naszych jelit oraz powodować wzdęcia. Po te owoce mogą sięgać osoby, które nie odchudzają się i nie liczą kalorii, gdyż są one wysokokaloryczne.

ŚLIWKI – poprawiają humor, polecane są osobom zestresowanym, gdyż pomagają ukoić nerwy. Jednak nadmierna ilość zjedzenia tych owoców może powodować biegunki, więc trzeba powoli delektować się ich smakiem. Śliwki w diecie kobiety powinny zajmować dosyć wysokie miejsce, ponieważ ich składniki pozwalają na zachowanie młodości i jędrnej skóry. Systematycznie jedzone znacznie opóźniają proces starzenia się. Zapobiegają chorobom serca.

Warto jeść sezonowe owoce, bo znikają szybciej, niż się pojawiają. Korzystajmy więc z uroków wiosny i delektujmy się nimi. Pokrojone truskawki i maliny dodajmy do musli, na drugie śniadanie weźmy brzoskwinie, a na deser zróbmy małą sałatkę owocową. Pamiętajmy, że dziennie powinniśmy zjeść dwa duże owoce, a w przypadku tych mniejszych równowartość dwóch szklanek pełnych owoców, ale nie przesadzajmy z objadaniem się nimi – zawierają one dużo cukru, który w przesadnych ilościach nie wpływa dobrze na nasz organizm.

Katarzyna MICHALSKA

EKWADOR KULINARNIE 2

Po świętach pewnie większości czytelników nie dopinają się spodnie, a ja tu zamierzam poczęstować Was słodkościami z Ameryki Południowej, ale spokojnie- jak już wspominałam, desery nie cieszą się w Ekwadorze specjalnym szacunkiem, więc też nie czeka nas przegląd specjalnie skomplikowanych i kalorycznych dań.

Plantacja bananowa/ Fot. Aleksandra Podbiełło.
Plantacja bananowa/ Fot. Aleksandra Podbiełło.

To, co w tym kraju słodkie, zawdzięczamy naturze, a nie cukiernikom. Owoce. Ale jakie owoce! Weźmy na przykład taki ananas. Niby każdy próbował, większość pewnie miała do czynienia ze świeżym, a nie tylko puszkowanym. Mimo to jestem gotowa założyć się, że takie cudo, jak ananas, ekwadorski miało okazję spróbować niewielu. Jasny miąższ (bardziej biały niż żółty), sok cieknący po palcach przy lada dotknięciu i oszołamiający zapach, który czuć jeszcze przed wbiciem noża w owoc. Mmm, aż się rozmarzyłam. Nic dziwnego, że miejscowi nie zawracają sobie głowy przerabianiem tej pyszności w jakikolwiek sposób. Jedyne, z czym się spotkałam, to batido z ananasa i, oczywiście, piniacolada (pinia to po hiszpańsku ananas). Batido to rodzaj koktajlu- połączenie soku, miąższu owocowego i mleka. Robi je się ze wszystkich możliwych owoców- truskawek, kokosów, bananów, melonów, papaji, limonek i całej masy innych, których nie potrafię nazwać, bo język polski ich nie przewidział. Dla przykładu podam jeden: ma kształt i wielkość podobne do cukinii, otwiera się go wzdłuż, jak zielony groszek i, podobnie jak w groszku, znajdujemy w środku rząd kulek. Ale w tym wypadku są to jakby kłębki waty z czarną pestką w środku. Do jedzenia służy właśnie ta wata, ma delikatnie słodki, trochę mdły smak.
Jednak niekwestionowanym królem ekwadorskich owoców jest banan, platano. Występuje chyba w 12 odmianach – są żółte, zielone, różowe, mini bananki, banany o smaku ziemniaka; banany, które je się tylko na gorąco, w przeciwnym razie grożą przytruciem; banany, z których robi się chipsy.
Ekwador jest największym na świecie eksporterem bananów i, uwaga, kakao. Nie słynie jednak z czekolady, ponieważ, jak już wspomniałam, Latynosi nie są specjalnie biegli w przetwórstwie. Wielbicielom czekolady sugerowałabym więc raczej Belgię, natomiast fani kakao trafili do raju. Nigdzie nie wypijemy tak pysznego napoju- rzadki, jasnobrązowy, uwodzący aromatem gałki muszkatołowej…
Jest jednak pewna gałąź sztuki cukierniczej, w której Ekwadorczycy osiągnęli mistrzostwo: torty. Od razu zaznaczę, że nie służą tam one specjalnie do jedzenia, są zresztą mdłe i nijakie w smaku. Ale za to jak wyglądają! Kremy w kolorach wściekłej zieleni, smerfowy błękit, ostry pomarańcz. Niesamowite malunki na wierzchu, obrazki, portrety. Już wyjaśniam, skąd tyle uwagi w stronę estetyczną. Tort to nieodłączny element każdej fiesty, a wiadomo, że Latynosi fiesty uwielbiają, więc też mają ich pod dostatkiem: urodzinowe, imieninowe, rocznicowe, na koniec roku szkolnego, na początek wakacji, z okazji karnawału, z okazji rozpoczęcia pory deszczowej. Uff, może wystarczy. bo wymieniać można bez końca. Na każdej takiej fieście musi być tort i fajerwerki, obowiązkowo. I jedno, i drugie- żeby sobie goście popatrzyli. Na urodzinach ciasto z kremem ma dodatkową, ważną funkcję- wciska się w nie twarz solenizanta w momencie zdmuchiwania świeczek. Spokojnie, krem z twarzy zostanie szybko zmyty szampanem, którym „chrzci” się delikwenta.
Na tym chyba temat zakończę, nie ma co się przepracowywać w okresie międzyświątecznym. Na takie błogie lenistwo natura też wymyśliła coś dla Latynosów- duże, zielone kokosy. Maczetą ucina się wierzchołek owocu (trzymanego wcześniej w lodzie), wbija się słomkę i gotowe. Teraz możemy się położyć w cieniu kokosowej palmy i delektować słodką, orzeźwiającą wodą spływającą do gardła. Obowiązki? – maniana:)

Aleksandra PODBIEŁŁO