Archiwa tagu: niepełnosprawni

BARIERY ARCHITEKTONICZNE I URBANISTYCZNE UNIWERSYTETU IM. ADAMA MICKIEWICZA

Kwestia występowania barier architektonicznych i urbanistycznych jest współcześnie jednym z najistotniejszych problemów z którymi zmagają się osoby niepełnosprawne w codziennym życiu.

Czytaj dalej BARIERY ARCHITEKTONICZNE I URBANISTYCZNE UNIWERSYTETU IM. ADAMA MICKIEWICZA

NIEPEŁNOSPRAWNI I RYBY GŁOSU NIE MAJĄ – IM SIĘ NIE NALEŻY

Ileż trzeba determinacji i samozaparcia , by opuścić przyjazne niepełnosprawnemu dziecku pielesze rodzinne i wraz z nim spać na kocu w budynku Sejmu, wśród innych ograniczonych fizycznie bądź psychicznie dzieci i ich opiekunów..

Fot. pochodzi z: http://belchatow.naszemiasto.pl/artykul/starostwo-zacheca-osoby-niepelnosprawne-do-starania-sie-o,940719,t,id.html
Fot. pochodzi z: http://belchatow.naszemiasto.pl/artykul/starostwo-zacheca-osoby-niepelnosprawne-do-starania-sie-o,940719,t,id.html

Rodzice, których los obdarzył chorym najczęściej od urodzenia dzieckiem, cierpią codziennie, często od wielu lat, borykają się z chorobą i zamkniętymi na głucho drzwiami prowadzącymi do ludzi i instytucji. Wiele lat temu wysłałam do wielu decydentów związanych z różnymi partiami list, w którym barwnie odmalowałam cierpienia całych rodzin, w których pojawia się poważnie i nieuleczalnie chore maleństwo. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. A miałam prawo takiej oczekiwać, sama bowiem wychowuję od czterdziestu już lat dziecko, które okazało się chore na schizofrenię dziecięcą. Nigdy mi nikt nie pomógł, nigdy nie dostałam żadnej oferty od instytucji, które powinny mi służyć. Jedyne, co słyszałam na jakąś moją propozycję to:- Nie ma. Nie mamy pieniędzy. Nie należy się. Na wczasy rehabilitacyjne co roku? Przesada. Gdyby był niewidomy, albo na wózku inwalidzkim…

Rozumiem tych ludzi, bardziej niż się wydaje, wiem, z czym się borykają i na jaki mur obojętności trafiają, ale…

No właśnie, pracowałam czterdzieści lat po to, by mojemu dziecku dokładać do jego renty socjalnej, teraz dokładam z emerytury, nauczycielskiej, niewielkiej. Dokładam, bo za sześćset złotych na miesiąc nie zaspokoi swych podstawowych potrzeb, a tyle wynosi jałmużna, którą oferują najbiedniejszym, bo chorym od urodzenia ludzie, którzy na koncie co miesiąc mają dziesiątki tysięcy. Podwyżki tych rent są, oczywiście, co roku kilkanaście złotych.

Tymczasem o tej grupie ludzi chorych się nie mówi, ich rodzice nie otrzymywali i nie otrzymują zasiłku opiekuńczego, bo pracowali, otrzymują zasiłek pielęgnacyjny 153,00 zł na miesiąc. Nie, nie opuściłam jednego zera, kwota wynosi słownie: sto pięćdziesiąt trzy złote miesięcznie. Można rzeczywiście czuć się z nią pewnie i docenionym przez instytucje, które powinny wspomagać a nie wzdrygać ramionami. Czy my będziemy kolejną grupą, która okopie się pod Semem, czy też negocjatorzy sobie o nas przypomną? Oto jest pytanie.

A gdyby tak oddać swoje dzieci placówkom opiekuńczym? Ile by to kosztowało? Oczywiście dużo, dużo więcej, niż żądają rodzice, no i dziecko byłoby oderwane od rodziny, a rodzina od niego, można proponować takie rozwiązanie, tylko nie nam , rodzicom szczególnym szczególnych dzieci i do tego przyzwyczailiśmy nasze władze, zawsze z myślą o dzieciach znosiliśmy wiele, ale jak widać szala goryczy się przelała. Nikomu ich nie oddamy, są nasze , najukochańsze na świecie, dla nich zniesiemy wiele, nawet sen na marmurowych posadzkach Sejmu Rzeczpospolitej, kolejnej, która o nas nie pamięta.

DZ

PRACODAWCY DYSKRYMINUJĄ NIEPEŁNOSPRAWNYCH

 

W ogłoszeniach internetowych na portalach tablica.pl, gumtree.pl oraz innych, można znaleźć anonse pracodawców poszukujących do pracy osoby niepełnosprawne.

Fot. http://szkola.wp.pl/kat,108796,title,Sprawni-i-niepelnosprawni-razem,wid,12283123,wiadomosc.html?ticaid=1116f9
Fot. http://szkola.wp.pl/kat,108796,title,Sprawni-i-niepelnosprawni-razem,wid,12283123,wiadomosc.html?ticaid=1116f9

Wszystkie ogłoszenia pracodawców dotyczą pierwszej lub drugiej grupy niepełnosprawności, czyli ze stopniem niepełnosprawności umiarkowanym lub znacznym. Osoby z trzecią grupą, czyli ze stopniem niepełnosprawności lekkim, nie mają szans gdyż są dyskryminowane zgodnie z art. 18[3]a § 1 Kodeksu Pracy który mówi że „Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy„. Natomiast § 2 mówi że „Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza niedyskryminowanie w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, z przyczyn określonych w § 1”.
Pracodawcy zatrudniający osoby niepełnosprawne dyskryminują pracowników ze względu na dofinansowanie jakie otrzymują przy zatrudnianiu niepełnosprawnych.

Za zatrudnienie osoby niepełnosprawnej w stopniu znacznym firmy dostają w wysokości 2700 zł miesięcznie, w przypadku zatrudnienia osoby ze stopniem umiarkowanym 1500 zł miesięcznie, a ze stopniem lekkim 600 zł miesięcznie w przypadku zakładów pracy chronionej.

Jeżeli zakład jest z otwartego rynku, czyli nie jest zakładem pracy chronionej za zatrudnienie osoby niepełnosprawnej ze stopniem znacznym dofinansowanie wynosi 1890 zł miesięcznie, ze stopniem umiarkowanym 1050 zł, a stopniem lekkim 420 zł miesięcznie.

UEFA SZYKANUJE NIEPEŁNOSPRAWNYCH

 

Za kilka tygodni rusza  największa w dziejach polskiego sportu impreza – Euro 2012. Kibice otrzymują już zakupione przez nich bilety. Otrzymują,  ale…nie wszyscy.

Fot. www.sxc.hu
Fot. www.sxc.hu

Poszkodowana jest część osób niepełnosprawnych. Podobne jak inni kibice, oni również zakupili bilety, a jednak ich nie otrzymali. Jak tłumaczy rzecznik prasowy spółki Euro 2012 Polska – Juliusz Głuski, stało się tak, ponieważ osoby te nie wysłały do UEFA swoich orzeczeń o niepełnosprawności. Według Głuskiego, UEFA wysyłała e-maile do zainteresowanych osób z informacją o konieczności dopełnienia tego wymogu. Z kolei poszkodowane w całym tym zajściu osoby niepełnosprawne twierdzą, że nie otrzymały od UEFA żadnego powiadomienia o konieczności wysyłania oświadczeń orzekających o ich niepełnosprawności. A przecież powinny być powiadomione z odpowiednim wyprzedzeniem.

Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że ci niepełnosprawni, którzy już otrzymali bilety na mecze Mistrzostw Europy, nie musieli wysyłać do UEFA żadnego orzeczenia. Dlaczego zatem wcześniej niepełnosprawni nie potrzebowali żadnej dodatkowej dokumentacji, aby otrzymać upragnione bilety? Pośrednio odpowiada na to rzecznik EURO 2012 Polska. Zgodnie z jego wypowiedzią, w Polsce biletów na mecze tej imprezy już nie ma. Jedyną nadzieją jaka pozostaje dla tych, którzy nie otrzymali biletów jest to, że bilety które nie sprzedały się jeszcze na Ukrainie trafią w ich ręce. W innym wypadku tym osobom zostaną zwrócone pieniądze. Niepełnosprawni nie chcą biernie przyglądać się dyskryminacji i zamierzają złożyć protest zbiorowy przeciwko UEFA.

Nie zdziwię chyba nikogo twierdząc, że sytuacja powinna być rozstrzygnięta na korzyść osób niepełnosprawnych. Powinni otrzymać należne im bilety, a nie zwrot kosztów za nie. Pieniądze zwrócone za bilet, na pewno nie zastąpią im przygody życia jaką przeżyliby kibicując swojej ulubionej drużynie na stadionie.

Ten przypadek pokazuje, że w Polsce nic się nie zmienia i nadal niedowład organizacyjny tłumaczony jest w sposób absurdalny. Nie zdziwię nikogo również twierdząc, że UEFA powinna staranniej dobierać sobie partnerów w Polsce. Szykanowanie niepełnosprawnych jest nie do przyjęcia.

Źródła informacji:

  • www.tvn24.pl
  • Fakty TVN z dnia 17.05.2012
  • www.natemat.pl

Arkadiusz KIEROJCZYK

WAŻNE, ŻEBY DOBRZE SIĘ NASTAWIĆ

 S.O.S. Bratka.

 

Fot. http://chojnice.olx.pl
Fot. http://chojnice.olx.pl

Przyszedł facet do cioci i mówi że boli go noga. No i ciocia mówi weź ty namasuj.. i od tego się zaczęło. Dotknąłem bolącą nogę i mówię, coś jest z kością nie tak, tego nie można masować. Pojechał on do lekarza i okazało się, że miał pękniętą kość. Od tego czasu ciocia mówiła wszystkim by szli na parcele obok, czyli do mnie. Tak zacząłem masować. Potem zrobiłem kursy i zacząłem masować kręgosłupy. – Tak o swych pierwszych krokach w masażu opowiada Bogdan Bratka, mieszkaniec Łopienna w województwie wielkopolskim. Jest to niezwykły, starszy, bardzo sympatyczny człowiek o pogodnym usposobieniu. Urodził się w Skokach. Jego ojciec był cieślą, natomiast mama zajmowała się domem.

Techniczne początki.

Będąc dzieckiem był zafascynowany mechanizacją, postępem technicznym związanym z branżą samochodową. Marzenia z dzieciństwa zrealizował, gdyż jego wyuczonym zawodem jest technik mechanik. Pracował w branży metalowej w Poznaniu, Wągrowcu i Rogoźnie. Przyznaje jednak, że teraz nie lubi majsterkować przy samochodzie. Dodaje też, że gdyby wiedział w wieku 14- 15 lat, iż ma takie predyspozycje do masażu, to nie kończyłby szkół o profilu technicznym, tylko od razu „poszedłby na” rehabilitację.

Człowiek ostatniej szansy.

Do pana Bogdana przychodzą często ludzie, którzy nie otrzymali pomocy od lekarzy lub sami stracili nadzieję na wyleczenie swoich dolegliwości. Mimo że wielokrotnie im pomagał, nie chce by ludzie nazywali go doktorem Hausem czy Kaszpirowskim. Stara się pomóc ludziom zawsze na tyle, na ile tylko może.

Staram się zawsze wykorzystać swoje umiejętności, swoje siły by pomóc drugiej osobie cierpiącej, chorej, żeby nie czuły się te osoby oddaleni, odepchnięci.  To właśnie zadowolenie pacjenta wychodzącego z jego gabinetu daje mu największą satysfakcję w jego pracy. Samą Służbę Zdrowia ocenia negatywnie. Opinie swoją argumentuje dużą ilością pacjentów, którzy do niego przychodzą. Twierdzi on, że po lekarzu z powołania nie trzeba robić poprawek. Zaznacza jednak, że w przypadku urazów powypadkowych wykonuje masaż tylko ze skierowaniem od lekarza. Dzięki dobrej opinii osób którym pomógł, przyjeżdżają do niego ludzie i to nie tylko z okolicznych miejscowości ale i z całej Polski.

3 minuty i po bólu.

U pana Bratki w gabinecie na ścianach wiszą dyplomy z ukończenia kursu Tapingu, Jest to metoda mająca na celu usztywnienie stawu lub innej części ciała przez założenie na konkretne mięśnie Tapea(rodzaj plastra). Ma to zapobiec nadmiernemu luzowi zarówno w stawach jak i mięśniach. Metoda ta przydaje się panu Bogdanowi nie tylko w leczeniu pacjentów, którzy do niego przychodzą. Pomaga też leczyć kontuzje piłkarzom, gdyż jest on masażystą miejscowej drużyny piłkarskiej.

Ponadto posiada też predyspozycje, które polegają na wyciszaniu i rozluźnianiu się ludzi. Robi to przez trzymanie rąk w okolicach głowy, nie musi jej nawet dotykać.

Jak mówi masażysta, umiejętność tą nie wszyscy posiadają. Sam przyznaje, że dowiedział się o tym niedawno na jednym z kursów.

Ja dowidziałem się że posiadam takie umiejętności będąc na kursie masażu od pani, która siedziała obok mnie przy jednym stole. W trakcie tego kursu jedną z pań bolała głowa i na polecenie mej sąsiadki podszedłem po czym wykonałem wszystko to, co ona mi kazała. Po 3 minutach głowa przestała boleć. Dodam tu że początkowo mi samemu było w to ciężko uwierzyć. Jednak na własnej skórze przekonałem się, że to naprawdę działa.

Najważniejsze są chęci.

Wśród pacjentów przyjeżdżających na masaże do pana Bogdana są osoby niepełnosprawne. On sam również współpracuje z jedną z fundacji, która zajmuje się nimi. Są to osoby o różnym stopniu niepełnosprawności. Na turnusach rehabilitacyjnych często poświęca im swój prywatny czas po to by więcej z nimi popracować, a co za tym idzie, by osiągnęli większe postępy i poprawili w ten sposób swój stan zdrowia. Oprócz tego jest często dobrym psychologiem, który niejednokrotnie potrafi zmotywować człowieka w chwilach kiedy ten już ma wszystkiego dość. Jednak, jak on sam zawsze podkreśla, nie jego praca jest tutaj kluczowa.

Najważniejsza w pracy z osobami niepełnosprawnymi jest chęć, którą wykazują pacjenci. Z ludźmi, którzy chcą osiągnąć w życiu swój kres ruchowy, by byli sprawni i niezależni od innych osób. Każdy masaż, rehabilitacja wykonana z osobą, która chce to jest 200 a nawet 300% sukcesu.

Rycerz Żniwny.

Oprócz tego, że jest od 26 lat masażystą, Bogdan Bratka jest też członkiem Bractwa Kurkowego. Reaktywowane zostało ono w latach 90- tych. Jednak nie od razu zdecydował się do niego przystąpić. W ramach Bractwa kilka razy w roku odbywają się strzelania. Pan Bogdan wyjaśnił mi, że ten kto wygra takie strzelanie, zostaje Królem Żniwnym, natomiast drugie miejsce zdobywa Pierwszy Rycerz. Pochwalił się też,  iż w 2010 oraz 2011 roku to właśnie on wystrzelał sobie ten tytuł. Pierwszy Rycerz jest zobowiązany zapewnić na strzelnicy Catering. Na pytanie czy on za to wszystko płaci, uśmiechnął się i kiwnął głową zaprzeczając.

Miłośnik wycieczek po Polsce.

Mimo wielu obowiązków znajduje czas na życie prywatne. W wolnych chwilach, latem lubi spacerować z żoną po lesie czy pójść nad jezioro. W niedzielne popołudnia wyjeżdżają na samochodową wycieczkę po okolicznych miejscowościach. Natomiast w czasie wakacji bierze przyczepę campingową i jedzie co roku z całą rodziną nad polskie morze. Kilka tygodni rezerwuje sobie także na chodzenie po naszych polskich górach. W czasie rozmowy zdradził mi, że najprawdopodobniej w tym roku będą to Bieszczady. Jest przeciwnikiem wyjazdów za granicę, bo jak twierdzi Polska jest krajem bogatym w wiele pięknych miejsc. Jedynym miejscem, które chciałby zwiedzić poza Polską jest Tunezja. Mieszka tam jeden z jego najlepszych znajomych.

***

O tym jakim naprawdę człowiekiem jest Bogdan Bratka mówią słowa jednego z rodziców dzieci niepełnosprawnych, pana Janusza Wróblewskiego.

Dzięki zaangażowaniu pana Bogdana nasze dzieci widzą efekty swojej ciężkiej pracy. Same wyznaczają sobie nowe cele. Ich sukcesy są powodem do dumy. Dzięki panu Bogdanowi wierzą i czują, że ich życie staje się lepsze.

Arkadiusz KIEROJCZYK

(NIE)PEŁNOSPRAWNY SYSTEM PRAW

Niepełnosprawność . Prawo do czego? Do niczego!

Rodzice dzieci niepełnosprawnych, pozornie pogodzeni z chorobą dziecka, tak naprawdę nigdy jej nie akceptują. Mijają lata, mały Jaś staje się Janem, Niepełnosprawnym Janem, a jego rodzice nadal zadają sobie setki pytań, na które wciąż nie znajdują odpowiedzi. Przyczyn chorób, które powodują niepełnosprawność jest tak wiele,że właściwie trzeba nad nimi przejść do porządku dziennego, bo nadmiar rozmyślań jeszcze pogarsza sytuację.

Co zatem zrobić, żeby przestać się zadręczać i żyć w miarę normalnie? Metod zapewne jest wiele, każdy musi wybrać tę, która go najbardziej wycisza i daje uczucie spokoju. Niektórzy rodzice zrzeszają się tworząc koła, organizacje, stowarzyszenia, związki… Kontakt z ludźmi chorymi, z rodzicami dzieci niepełnosprawnych powoduje,że nie czują się izolowani, są z innymi w swym nieszczęściu, takimi samymi, lub nawet w nieco lepszej niż oni sytuacji. Widok kilkudziesięciu ludzi na wózkach inwalidzkich, chorych psychicznie, uszkodzonych okołoporodowo, z przeróżnymi defektami nie deprymuje, wprost przeciwnie, powoduje,że wszyscy czują się swojsko, nikt nikogo nie obserwuje, nikt nikomu nie współczuje. Bywa,że relaksem jest wyjazd na wczasy rehabilitacyjne – tu podobna sytuacja- można porozmawiać, rozmówca nas rozumie, bo też jest rodzicem chorego od urodzenia dziecka, bądź jego dziecko zostało kaleką w wyniku wypadku. Z wczasami jednak nie taka prosta i łatwa sprawa. Według przepisów Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych ma obowiązek dofinansowywać raz w roku wyjazd osoby niepełnosprawnej wraz z opiekunem na wczasy rehabilitacyjne, ale od kilku już lat jest to wyłącznie martwy przepis. Przyczyna? Brak pieniędzy. Odbiera się najsłabszym członkom społeczeństwa jedyną przyjemność, bo w budżecie nie gwarantuje się wystarczającej kwoty na te cele. Skandal? Czy nie za delikatne określenie? Na zatrudnienie całej rzeszy urzędników reprezentujących Fundusz pieniądze są , na wczasy rehabilitacyjne nie ma .Parlamentarzyści twierdzą ( Pan W. Pahl),że władze najwyższe dbają o niepełnosprawnych , bo w Sejmie… są podjazdy dla wózków, a posłem jest inwalida poruszający się właśnie na wózku. Zapomina się jednak,że osoby chore umysłowo i psychicznie nie mają swego reprezentanta w Sejmie i Senacie, a poruszający się nie o własnych siłach parlamentarzysta, mający zdrowy umysł i psychikę, nie rozumie tych , którzy mają zdrowe nogi, ale szwankuje im głowa.. Jak bardzo przedstawiciele społeczeństwa w Parlamencie dbają o ludzi chorych świadczy fakt, że zasiłek pielęgnacyjny nadal wynosi 153 zł, a renta socjalna jest w dalszym ciągu żenująco mała i nie przekracza 600 zł. Rewaloryzuje się ją corocznie o +- 20 zł, każąc jeszcze w zamian płacić podopiecznym za pobyt w dziennych domach opieki różnego rodzaju( podlegają pod OPS) . Jak widać Państwo nie rozpieszcza ludzi chorych – niepełnosprawnych, którzy sami nie upomną się o swoje prawa, bo nie potrafią , to właśnie im zabiera się pieniądze, bo przecież nie zareagują. Komu się odbiera? Najbiedniejszym. Niedawno dyskutowano o tym, by matka opiekująca się w domu chorym od urodzenia dzieckiem, miała ten czas opieki wliczony w emeryturę. Dyskutowano. Już się nie dyskutuje. Temat ucichł. A póki co niepełnosprawny jest wciąż na garnuszku swoich rodziców lub rodziny, odbiera mu się nawet prawo do bycia finansowo samodzielnym. Co na to Unia Europejska, jakoś nie słychać, by któryś z europosłów dopominał się o takie same prawa naszych niepełnosprawnych, jakie mają niepełnosprawni urodzeni w państwach unijnych ( poza Polską).

Danuta ZYCH