Archiwa tagu: książki

KUP LUB SPRZEDAJ PODRĘCZNIKI

Urząd Miasta w Poznaniu stworzył Giełdę Używanych Podręczników.

fot. Paweł Głowacki
fot. Paweł Głowacki

Na giełdzie podręczników możemy kupić książki do historii, j.polskiego, matematyki, geografii, j. niemieckiego, j. angielskiego, a nawet plastyki, czy religii.
Aby skorzystać z internetowej giełdy używanych podręczników, należy wypełnić formularz i podać odpowiednie dane. System sprawdzi, czy dana pozycja jest w bazie i otrzymamy mail z informacją potwierdzający, że nasza książka, którą sprzedajemy trafiła do systemu.

Więcej informacji: http://www.poznan.pl/mim/oswiata/igup.html?co=intro

NIETYPOWA PRZEPROWADZKA BIBLIOTECZNA

Otwarcie długo oczekiwanego Nowego Gmachu Biblioteki Raczyńskich nastąpi w sobotę, 29 czerwca 2013, o godz. 11.30. Jak nietrudno się domyślić, z otwarciem tym związana jest kupa wydarzeń towarzyszących. I tak obok specjalnego trzyczęściowego spektaklu około-teatralnego, akcji „Przysiądź i poczytaj” i wystawy historycznej, dziać się będzie przede wszystkim operacja mająca na celu przeprowadzkę Biblioteki z punktu A do punktu B. Mogą w niej wziąć udział właściwie wszyscy chętni – tym bardzi9ej, że oba punkty biblioteczne znajdują się blisko siebie w zupełnym centrum Poznania.

http://naszglospoznanski.pl/wp-content/uploads/inwbiblioteka1-402x302.jpg
http://naszglospoznanski.pl/wp-content/uploads/inwbiblioteka1-402×302.jpg

Akcja „Przeprowadź bibliotekę” – 29 czerwca 2013, o godz.15.00.

Czyli wielka przeprowadzka książek do Nowego Skrzydła Biblioteki Raczyńskich, a więc przeprowadzka między filią biblioteczną na ul. Św. Marcin a Nowym Skrzydłem Biblioteki na Placu Wolności. Na tej trasie zostanie utworzony „wężyk” osób, które z rąk do rąk będą sobie przekazywały pakiety książek. Do udziału w akcji zaproszeni są wszyscy mieszkańcy Poznania, a w tym: przedstawiciele różnych organizacji, również pozarządowych, uczniowie i studenci – nawet jeśli na stałe mieszkają poza Poznaniem. A teraz UWAGA! Po przeprowadzce wszyscy chętni będą mogli zwiedzać nowy, świeżo otwarty gmach Biblioteki Raczyńskich, który zapewne będzie, albo i już jest, sporą gratką dla bibliofilów wszelkiej maści.

Akcja „Przysiądź i poczytaj” – 29 czerwca 2013, przez cały dzień.

Rozgrywać się ona będzie – jeśli można tak powiedzieć – w plenerze. Otóż, w 5 miejscach w samiutkim centrum Poznania powstaną czytelnie na świeżym powietrzu. Będzie tam możliwość skorzystania z udostępnionych książek, Dlatego właśnie dosłownie będzie można „przysiąść i poczytać” wśród bibliotecznych regałów i krzeseł. Z kolei dla najmłodszych przygotowano dodatkowe atrakcje, a wśród nich: możliwość posłuchania bajek, narysowania, a także pokolorowania bohaterów książkowych. Jest to więc prawdziwa szansa i okazja dla Poznaniaków w każdym właściwie wieku na miłe spędzenie czasu w towarzystwie książek i książeczek.

Interdysyplinarna Grupa Teatralna „Asocjacja”

Grupa zaprasza wszystkich na trzy częściowy wędrowny spektakl, który odbędzie się na ulicach miasta.

I część:  „Pretorium – Miłość i Morze Śródziemne” –  uświetniające Uroczystą Sesje Rady Miasta Poznań.

II część: „Drukarz i Bibliotekarz” – to część przygotowana na  uroczyste otwarcie Biblioteki Raczyńskich.

III część : to po prostu zakończenie speklaklu, czyli również koncerty i inne wydarzenia muzyczno – artystyczne.

Planowane widowisko (I, II i III część) stanowią ruchomy spektakl ze stacjami, czyli etiudami teatralnymi. Aktorzy będą przede wszystkim posługiwać się uniwersalnym, plastyczno-muzycznym językiem, co sprawi, że sam spektakl będzie na pewno czymś bardzo interesującym dla mieszkańców oraz dla gości Poznania. Pojawią się w nim także duże mobilne obiekty, odpowiednie do skali przestrzeni, które są znakiem rozpoznawczym Grupy.

Wystawa „Księgi i sztuka. Dziedzictwo po Edwardzie i Atanazym Raczyńskich”

Ma ona przypomnieć ideę podjętą w pierwszej połowie XIX wieku przez mecenasa nauki i sztuki Edwarda Raczyńskiego uczynienia ze stolicy Wielkopolski – naszego Poznania – centrum kultury i tzw. „Nowych Aten”. Głównym elementem owego planu było ufundowanie publicznej biblioteki. W dalszym jego etapie obok książnicy miał powstać budynek galerii mieszczący kolekcję malarstwa brata Edwarda – Atanazego Raczyńskiego. Rzeczona wystawa przypomnieć ma ową pierwotną ideę obu braci, których nazywa się „poznańskimi Medyceuszami”. Na wystawie zobaczymy m.in.:

  • Edward Raczyński, Wspomnienia Wielkopolski;
  • Adam Mickiewicz, Do H*** Wezwanie do Neapolu, autograf wiersza;
  • Cyprian Kamil Norwid, Psalmów-psalm, autograf, 1850 r. [sygn. Rkp. 2045];
  • Mikołaj Kopernik, De Revolutionibus orbium coelestium (O obrotach sfer niebieskich);
  • Biblia, tłum. J. Wujka, Kraków 1599 [sygn. 15 IV] [duża gablota].

DODATKOWE INFORMACJE O BIBLIOTECE

Harmonogram realizacji inwestycji:

– 24.06.2009r. podpisanie umowy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego;

– 07.10.2010r. podpisanie umowy z Generalnym Wykonawcą Polimexem-Mostostalem;

– listopad 2010 przekazanie planu budowy Wykonawcy;

– grudzień 2010 rozpoczęcie prac budowlanych;

– termin oddania budynku  do użytkowania – 29.VI 2013.

Zasady finansowania  rozbudowy:

Projekt „Rozbudowa Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu” finansowany jest z funduszy UE w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007-2013, Działanie 11.2. Rozwój oraz poprawa stanu infrastruktury kultury o znaczeniu ponadregionalnym. Program ten z budżetem ponad 28 mld euro jest największym programem w historii Unii Europejskiej.

W ramach przeprowadzonego w 2008 r. konkursu projekt uzyskał największą liczbę punktów i uplasował się na pierwszym miejscu dofinansowanych projektów. W dniu 24 czerwca 2009 roku w Bibliotece Raczyńskich nastąpiło uroczyste podpisanie umowy przy udziale Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego.

Koszt inwestycji wyniósł 72 700 739,oo zł, w tym miasto Poznań zapewniło wkład własny w wysokości 60%, a pozostałe 40% pochodzi z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Biblioteka Raczyńskich uzyskała je w drodze konkursu projektów w ramach XI Priorytetu „Kultura i dziedzictwo kulturowe” programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko”.

Rozbudowa Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu – realizacja projektu

Charakter Biblioteki Raczyńskich określają spełnione przez nią współcześnie funkcje
o wysokim stopniu użyteczności społecznej, a także bogata tradycja historyczna, dzięki której Biblioteka ta uznawana jest za szczególny symbol kultury narodowej. Atrakcyjność oferty bibliotecznej polega nie tylko na bezpłatnym udostępnianiu swojego zasobu, lecz także na tworzeniu wokół książki i biblioteki aury intelektualnej pobudzającej do rozwijania zainteresowań kulturalnych wyższego rzędu. Z kolei walory księgozbioru naukowego, zwłaszcza Zbiorów Specjalnych (rękopisy, stare druki, kartografia, ikonografia, dokumenty życia społecznego, spuścizny literackie, dokumentacja audiowizualna) sprawiają, że Biblioteka Raczyńskich stanowi ceniony przez pracowników nauki, kultury, mediów i literatów warsztat pracy badawczej oraz ośrodek informacji bibliograficznej i faktograficznej.

Nowy gmach Biblioteki Raczyńskich liczy: siedem kondygnacji (w tym jedna podziemna); 11 738 m2 powierzchni całkowitej; 9 565,5 m2 powierzchni użytkowej; 44 731 m3 kubatury. Łączna powierzchnia całkowita obu budynków (starego i nowego)wynosi 14 881 m2.

Przestrzenie publiczne mają następujące przeznaczenie:

  • Parter – biblioteka dla dzieci (wyodrębniona komunikacyjne), „galeria sztuki” (sala wystawowa), herbaciarnia;
  • I piętro – wypożyczalnia z uniwersalnym księgozbiorem i wolnym dostępem do półek, biblioteka dla niewidomych i słabowidzących;
  • II piętro – informatorium i katalogi, czytelnie: ogólna, czasopism i multimedialna, pokój pracy zespołowej; III piętro-czytelnia zbiorów specjalnych.
  • Magazyny zbiorów bibliotecznych usytuowane są na piętrach: III (zbiory specjalne), IV i V (wydawnictwa od IX-wiecznych do najnowszych). W kondygnacji podziemnej znajduje się parking dla pracowników i gości Biblioteki oraz pomieszczenia techniczne.

Godziny otwarcia:

  • Biblioteka przy pl. Wolności 19 wraz z nowym gmachem będzie czynna w lipcu i sierpniu od poniedziałku do piątku w godzinach 11.00 – 19.00, w soboty od 10.00 – 17.00, a wypożyczalnia dla dzieci w tym czasie w godzinach 10.00 – 17.00 od poniedziałku do soboty.
  • Od września w godzinach 9.00 – 20.00, soboty 10.00 – 17.00. Biblioteka dziecięca w godzinach 9.00 – 18.00 od poniedziałku do soboty.
  • W dniu otwarcia (29.06) udostępniony będzie wyłącznie do zwiedzania nowy gmach od godz. 16.00 do 20.00.
  • Każdy, kto chce skorzystać z nowego budynku, zostanie zapisany do Biblioteki. Otrzyma kartę biblioteczną, która umożliwia mu również korzystanie z 14 skomputeryzowanych filii znajdujących się na terenie miasta Poznania.
    • Osoby, które będą chciały zeskanować lub skopiować dokumenty z księgozbioru Biblioteki otrzymają specjalną kartę umożliwiającą im skorzystanie z samoobsługowych urządzeń znajdujących się w Informatorium i filii dla dzieci.

Księgozbiór w nowym gmachu:

– ilość księgozbioru w bibliotece dziecięcej – 17.500  oraz ok.1000  multimediów (filmów, audiobooków);

– wypożyczalnia i czytelnia dla niewidomych – książki braillem: 526, książki w formacie dla niewidomych, Czytak: 3670, książki – format Disy: 1936, słuchowiska: 180, płyty CD: 517;

– stan księgozbioru w nowej wypożyczalni centralnej w przybliżeniu to 80 000 woluminów;

– stan księgozbioru podręcznego w czytelni i informatorium to około 15 000 woluminów;

– w podręcznej czytelni multimedialnej będzie około 2 500 szpul mikrofilmów, do tego dochodzą płyty CD z kolekcji Archiwum Dziecięcego i z KP. Czytelnia wyposażona jest w sprzęt do przeglądania i skanowania mikrofilmów, odsłuchiwania muzyki i sprzęt audiowizualny;

– w Czytelni Czasopism będą czasopisma i gazety bieżąco prenumerowane przez Bibliotekę (ponad 350 tytułów oraz czasopism oprawnych 58.800 sztuk);

– kolekcja Archiwum Książki Dziecięcej liczy około 20 000 woluminów książek i około 20 tytułów czasopism dla dzieci;

– zbiory specjalne – ok.180.000 egz., księgozbiór podstawowy w magazynach – ponad 324.500 woluminów.

 Multimedia (kompletne dopiero od września)

64 komputery dla Czytelników, a w tym:
– 12 komputerów multimedialnych,
– 2 stanowiska komputerowe przystosowane dla osób niedowidzących,
– 1 stanowisko z autolektorem dla osób niedowidzących,
– Komputery dla dzieci w filii dziecięcej,
– Możliwość korzystania z własnych komputerów (dostępny Internet kablem i bezprzewodowo),
– Możliwość zamówienia do czytelni w nowym budynku książek z magazynu,
– Rezerwacja książek z nowej wypożyczalni,
– Stanowisko do samodzielnego wypożyczania książek,
– Czytelnia multimedialna – komputery multimedialne, skanery mikrofilmów.

Trochę historii:

  • 5 maja 1829 r. – uroczyste otwarcie ufundowanej przez Edwarda hr. Raczyńskiego biblioteki;
  • 1924 r. – miasto Poznań przejmuje bibliotekę na swoje utrzymanie;
  • styczeń 1945 r. – podczas walk o Poznań biblioteka zostaje zniszczona przez Niemców. Legł w gruzach budynek i spłonął liczący około 180 tysięcy woluminów księgozbiór. Ocalała niewielka jego część – ok. 21 tys. woluminów, ale za to najstarszych i najcenniejszych;
  • 1949 r. – miasto rozpoczyna tworzenie sieci filii i punktów bibliotecznych w całym mieście;
  • 1956 r. – odbudowa zabytkowego gmachu przy placu Wolności zostaje zakończona;
  • początek lat 80. – w okresie pierwszej „Solidarności” odżywa sprawa rozbudowy, ale do inwestycji nie dochodzi;
  • 1993 r. – przez pomyłkę ówczesnych władz wojewódzkich teren przewidziany na rozbudowę biblioteki dostaje w wieczyste użytkowanie Telekomunikacja Polska S.A.;
  • koniec lat 90. – Telekomunikacja ogłasza, że zamierza na tyłach biblioteki postawić swój biurowiec, protestuje środowisko, przez kilka lat trwa walka o przywrócenie terenów bibliotece;
  • 2003 r. – miasto ogłasza konkurs na nowe skrzydło biblioteki. Zwycięża projekt pracowni „Jems Architekci” z Warszawy;
  • 2005 r. – miasto odkupuje grunt od TP S.A. Teraz już nie ma żadnych przeszkód, by rozpocząć rozbudowę;
  • luty 2009 r. – inwestycja otrzymuje ok. 42 mln zł wsparcia ze środków unijnych (ok. 64 mln zł zapewnia miasto);
  • jesień 2010 r. – rozpoczęcie budowy;
  • 29 czerwca 2013 – otwarcie nowego skrzydła Biblioteki Raczyńskich przy Al. Marcinkowskiego.

NAJWAŻNIEJSZA DLA LUDZKOŚCI A POPADA W ZAPOMNIENIE

Fot. http://www.obornikionline.pl/images/gazeta/2819.jpg
Fot. http://www.obornikionline.pl/images/gazeta/2819.jpg

Są osoby, które zapomniały o ich istnieniu. Co więcej, nie są w stanie poprawnie ich nazwać nawet wtedy, gdy muszą koniecznie z nich korzystać – zbliżający się sprawdzań, egzamin i co kto jeszcze tam ma ważnego, odnotowanego w kalendarzu. Zarówno Joanna Chmielewska ( „Miszcz nad miszczami!” ) no i rzecz jasna ja, od dzieciństwa uważałyśmy ją za ulubioną maskotkę, towarzyszkę zabaw, „powierzycielkę” najskrytszych sekretów ( ano tak, to dlatego, że pod jej wpływem rodziły się marzenia! ). Czy ktokolwiek wie, CO właściwie mam na myśli? Ktokolwiek? Z młodego pokolenia?

Jest to KSIĄŻKA. Tak. Takie coś jakby zeszyt ale już zapisane. Od podręcznika i lektur różni się tym, że sięgamy po nie dobrowolnie. Co do lektur, zawsze czytałam je po parę razy. Gdy w liceum mieliśmy za zadanie zapoznanie się z pierwszą częścią „Chłopów”, książka tak mi się spodobała, że sięgnęłam po je pozostałe, trzy części. Potem, rzecz jasna, nasza wiedza z lektury została sprawdzona w formie piśmiennej. Polonistka postawiła mi pałę jak stąd do Malibu gdyż stwierdziła, że 3 i 4 część omawia się na filologii polskiej i z pewnością jej nie czytałam a jedynie streszczenie. Doprawdy, z takim podejściem do uczniów i wiarą w ich umiejętności oraz zainteresowania, pani daleko zajdzie:)

  Pamiętam te cudowne czasy mojej ” młodości „, kiedy to chwaliło się na podwórku przeczytaną niedawno książką czy też lekturą otrzymaną z różnych to okazji ( czy tam bez jakiejkolwiek okazji ). Na podstawie przeczytanych treści, wymyślało się zabawy niesamowite, do których potrzebne były jedynie wolny czas na podwórku i wystarczająca dawka wyobraźni, którą to miało się od groma. Kiedyś też, dostając lalkę pod choinkę, człowiek był blady, dumny i szczęśliwy. Teraz małe łebki domagają się Ipodów czy Iphonów, co uważam za po prostu śmieszne. Postęp postępem, ale nie w każdym aspekcie nam on służy.

  Czy to normalne, że czytanie książek aktualnie jest wyznacznikiem lamerstwa i największym obciachem? Czy nikt już nie pamięta, jakie wartości dostarcza nam dobra lektura? A mamy w czym wybierać! No kurde no! Płakać mi się chce, że teraz słowo pisane zanika! Ludzie wolą czytać e booki niż jej papierową poprzedniczkę! A co z oczami? Nie każdego przecież stać na drogi monitor, który nie niszczy aż tak bardzo oczu. Co z możliwością zabrania książki ze sobą do autobusu, metra, pociągu czy po prostu na spacer do parku? E book nie umożliwia nam tego! O, albo to! Na papierze możemy zakreślić istotny dla nas fragment, na ten przykład. Pomijając już tę nowoczesną formę przedstawiania słowa pisanego ( nie mówię, że jest ono złe. Ale nie jest aż tak praktyczne, jak wydrukowana lektura ) nie powinniśmy zapominać o innych korzyściach, jakie dają nam książki:

– Poprawne pismo, bez błędów ortograficznych, interpunkcyjnych, stylistycznych, gramatycznych, merytorycznych czy językowych.

– Rozwija wyobraźnię.

– UCZY! Czego? Na przykład przekazuje nam bardzo często pozytywne wartości, które niestety, ale teraz zanikają.

– Rewelacyjnie relaksuje, o wiele lepiej niż film czy gra komputerowa (tak, tak uważam i zdania NIE zmienię. Kto nie wierzy, niech spróbuje! ).

– Wzbogaca słownictwo.

  Uważam zwyczaj czytania maluchom książek do poduszki za coś rewelacyjnego. W ten oto sposób małe dziecko chce czym prędzej nauczyć się pisać i czytać aby móc samemu poznać dalszą część bajki. Przynajmniej ja tak miałam, że od momentu zdobycia tej zdolności, regularnie odwiedzałam szkolną bibliotekę i opuszczałam ją w ilościach hurtowych ( nie bibliotekę a książki ). O ile się nie mylę, pani Chmielewska posiadła tę umiejętność w wieku lat czterech, z powodów podanych jak wyżej. No i wielce irytował ją fakt, że mamusia nie miała zawsze czasu i chęci na czytanie jej książek, o co domagała się nieustannie. Apeluję więc, ” zaraźmy ” od najmłodszych lat dzieciaki tym bakcylem!

    UWAGA! Grozi uzależnieniem od słowa pisanego, bujną wyobraźnią, a także poprawną polszczyzną!

PŁEĆ LITERATURY?

Pytanie godne XXI wieku. W dobie walki o prawa kobiet, parytety i równouprawnienie jest ono bardzo na miejscu.

Fot. http://www.papilot.pl/kultura/14651/2/Literatura-w-spodnicy-czyli-najlepsze-ksiazki-o-kobietach-TOP-8.html
Fot. http://www.papilot.pl/kultura/14651/2/Literatura-w-spodnicy-czyli-najlepsze-ksiazki-o-kobietach-TOP-8.html

Czego chciałyby feministki? Tego, aby była literatura kobieca? Czy to znaczy, że żadnej innej czytać nie mogą? Ale ta przecież ma przydomek „kobieca”, więc powinien się feministkom spodobać. Pojawia się pytanie, czy przypadkiem nie ma on zabarwienia pejoratywnego? I tak źle, i tak niedobrze. Więc jak jest?

Chyba już utarło się określenie „literatura kobieca”. Mam wrażenie, że całość dzielimy na „literaturę” i „literaturę kobiecą”. To trochę tak, jak z ludźmi – ich dzielimy na ludzi i kobiety, prawda?

Zajmijmy się na początku tą przeznaczoną dla kobiet. Choć może „kobieca” oznacza pisana przez kobiety? Po kolei. Jakie są jej ogólne konotacje? Lekka, łatwa, przyjemna – w największym skrócie. Czytana w autobusach, przed snem, w kolejce do lekarza. Dlaczego tam? Bo tam kobiety mają czas. Nie jest to bardzo wymagająca literatura. Jakie pozycje byśmy tu zaliczyli? Myślę, że bardzo przydatny okazałby się jakikolwiek numer „Wysokich obcasów” – dodatku notabene dla kobiet. Z pewnością obie części „Dziennika Brigdet Jones” zaklasyfikowałyby się bezapelacyjnie. Książka spełnia wszelkie warunki: komedia, napisana bardzo (bardzo!) przystępnym językiem, główną bohaterką kobieta, będąca wiecznie na diecie (skąd to znamy?), w dodatku z wiecznymi kłopotami sercowymi i szczęśliwym zakończeniem. Nic więcej przeciętnej czytelniczce nie potrzeba. Czy tylko czytelniczce?

Następną pozycją, bardzo podobną do tej już wspomnianej, jest chociażby „Wierność w stereo” Nicka Hornby’ego. Z taką jedynie różnicą, że tu bohaterem jest mężczyzna z kłopotami sercowymi. I pojawia się pytanie: co miało na celu umieszczenie faceta w centrum? Czyżby odbiorcy-mężczyźni mieliby identyfikować się z bohaterem? Ale to przecież „literatura kobieca”, więc odbiorcą jest kobieta. To skąd takie posunięcie?

Z polskiego rynku z pewnością do książek stricte kobiecych bez większego zastanowienia zaliczylibyśmy wydawnictwa Katarzyny Grocholi. Nie będę się zagłębiać w nie dokładnie, ale istotne jest jedynie to, że wszystkie są wręcz prawie takie same. I co ważne – wszystkie tak samo dobrze się sprzedają.

Jeśli chodzi o tę pozostałą „literaturę”. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, kiedy myślę, co czytają i polecają mężczyźni, to fantastyka. Sztandarowe nazwiska: Pilipiuk, Sapkowski, no i nieśmiertelny (dla niektórych wręcz dosłownie) Tolkien. Nie mam zielonego pojęcia, skąd wśród mężczyzn takie zainteresowanie wspomnianym gatunkiem. Próbowałam skojarzyć z grami komputerowymi, filmami bądź nie do końca realnym spojrzeniem na rzeczywistość. Nie wiem, która z tych myśli jest bliższa prawdy. Pewnie wszystkie są jej równie dalekie.

Co jeszcze bez wstydu czytają mężczyźni? Kryminały – na pewno. Obecnie sama żyję obok kwitnącego zachwytu nad twórczością Mario Puzo, autora legendarnego już „Ojca Chrzestnego”. Fakt faktem, wszystkie jego następne książki (np. „Rodzina Borgiów”, „Omerta” czy „Sycylijczyk”) są tylko i wyłącznie dopisywaniem następnych wątków Familii Corleone, ale to w niczym nie przeszkadza. Czytelnicy kupują następne książki tak, jak kobiety zasiadają przed telewizorem, aby obejrzeć następny odcinek serialu: chcą wiedzieć, co nowego u starych bohaterów.

Watro również wspomnieć o… publicystyce? Samej trudno mi to nazwać. Jedno, a silne nazwisko – Jeremy Clarkson. Uwielbiamy przez miliony na świecie za dowcip i dystans, doceniany przez mężczyzn. Choć przyznam szczerze – mnie również bawi. I tutaj wracamy do początkowego pytania: czy kobiety czytają tylko to, co dla kobiet, a mężczyźni to, co dla mężczyzn? Czy autor, pisząc książkę, adresuje ją tylko do jednej z płci? Ogranicza własny rynek?

Bez większego komentarza pozostawię literaturę typu: „Ogniem i mieczem”, „Kubuś Fatalista”, czy pozycje autorstwa Mickiewicza, Iwaszkiewicza, Rousseau. Powiedzmy ogólnie, że to literatura przeznaczona dla studentów polonistyki. Tylko ich można spotkać w tramwaju z tymi książkami w rękach. Choć Rousseau, nawet w tym wąskim gronie, jest chyba bardziej dla mężczyzn.

Powracając do tekstów współczesnych, czy autor faktycznie ogranicza sobie target? Z tym się nie zgodzę. Czy nie znamy mężczyzn, którzy doskonale bawią się, czytając o perypetiach Brigdet Jones? Czy nie znamy kobiet, czytających fantastykę? Są ich tysiące. Więc spójrzmy na pytanie zawarte w tytule od innej strony. Czy rzekoma płeć literatury dotyczy płci odbiorcy, który ma już w ręku książkę, czy może potencjalnego odbiorcy, do którego jest ona adresowana?

Jeśli miałaby dotyczyć człowieka, który już ją czyta, to chyba wszyscy zgodzimy się, że nie istnieje coś takiego jak „płeć literatury”. Zatem może dotyczy potencjalnego odbiorcy? Idąc tym tropem, literaturę dzielilibyśmy tak, jak obowiązki w domu? To, co dotyczy kuchni, zakupów, plotek i wszelkich spraw, uznawanych za „nieistotne” doklejamy do kobiet, a to, co wymaga rozsądku, skupienia i zawiera przemoc skierowane jest do mężczyzn? W takiej sytuacji, czy nazwanie książki „literaturą kobiecą” nie jest obelgą? Czy można utożsamić jej pozycję w ogólnej literaturze z pozycją kiczu w sztuce? Idąc za ciosem, tak chyba by się to skończyło.

W naszej codzienności funkcjonuje określenie „literatura kobieca” i niestety ma się dobrze. W żadnym wypadku nie zamierza kapitulować. Jedyne, co nam pozostaje, to pogodzić się z nacechowaniem tegoż określenia i dać znać feministkom, że mają kolejny powód do Manify.

SZLACHETNOŚĆ McDONALDS NIE ZNA GRANIC – ROZDAJE KSIĄŻKI DZIECIOM

Źródło: http://booklips.pl/newsy/mcdonalds-rozda-9-milionow-ksiazek-dla-dzieci/
Źródło: http://booklips.pl/newsy/mcdonalds-rozda-9-milionow-ksiazek-dla-dzieci/

Z czym kojarzy wam się McDonald? Tak, z kanapkami, colą i frytkami. A dla najmłodszych co oznacza ta sieć? Jest to chyba jedna z pierwszych „restauracji”, które odwiedzają samodzielnie. A zestawy Happy Meal są dla nich prawdziwą frajdą – do kanapki zabawka!

Oskarżany o otyłość młodego pokolenia fastfood postanowił w końcu zadbać nie tylko o własną reputację, ale także o przyszłość dzieci. Dlatego na początku roku ogłosił, że do zestawów dla najmłodszych dodawane będą… książki. Na razie tylko w Anglii, ale to już coś.

Co będzie można przeczytać? Najmłodsi dostaną zarówno bajki, jak i książki naukowe – o zwierzętach, czy planetach. Dla niektórych dzieci będą to zapewne pierwsze książki w życiu, poza podręcznikami.

Pomysł próbowano wprowadzić w życie już pod koniec 2012 roku. Była to jednak tylko chwilowa zmiana, którą wyparła fala krytyki, głównie ze strony rodziców i ich pociech, które domagały się powrotu zabawek. Dla nich Happy Meal to właśnie zabawka. Firma przemyślała jednak sprawę i podejmuje kolejną próbę. Zabieg ten ma na celu nie tylko zwiększenie czytelnictwa, co walkę z otyłością – skoro zestaw dla najmłodszych kojarzony jest z gadżetem, jego popularność może spaść przez dodawanie do niego książki, dzięki czemu dzieci mniej chętnie zawitają do fastfoodów.

Czy pomysł jest aby na pewno dobry? Okaże się pewnie już niedługo. McDonald chce rozdać 15 milionów lektur dla najmłodszych, czekamy na rezultaty.

PRZYWRÓĆ ŻYCIE KSIĄŻCE

W dobie e-booków i audiobooków tradycyjne książki ponoć odchodzą do lamusa. Prawdą jest, że coraz częściej widujemy w autobusach i tramwajach ludzi z czytnikami. Ale czy tak trudno spotkać dziś kogoś z książką w wersji papierowej?

Fot. pochodzi z: http://annabutrym.pl/turmix/targi-ksi%C4%85%C5%BCki-2012/
Fot. pochodzi z: http://annabutrym.pl/turmix/targi-ksi%C4%85%C5%BCki-2012/

Najstarsze pokolenie powtarza, że ta tradycja nigdy nie zniknie. Książka, herbata i fotel. To obrazek z naszych wspomnień. A czytnik? Nie, nie komponuje się z tym otoczeniem. Potwierdzają to także wyniki sprzedaży wydawnictw. Elektroniczne wersje nadal są w mniejszości tych kupowanych.

Swój renesans przeżywają teraz antykwariaty i aukcje, na których można kupić książki używane, lecz w dobrym stanie, a przede wszystkim – w dobrej cenie. Takie egzemplarze mają duszę i pewną historię. Nie tylko tę zawartą w tekście, ale również tę, która wiąże się z nimi samymi. Podobnie na aukcjach. Między innymi to jest przewagą papierowych książek. Łączą się z nimi pewne wspomnienia, wydarzenia. Uruchamiamy pamięć i wyobraźnię również przed otwarciem książki. Ten cel spełnia też akcja przekazywania sobie różnych wydawnictw, co możemy zrobić dzięki regałom miejskim np. w Poznaniu. Możemy tam znaleźć książkę, którą po przeczytaniu zostawiamy w innym, przeznaczonym do tego miejscu. Takie regały dają możliwość pozostawienia jakiejś swojej powieści, a tym samym naszej własnej historii.

OD KSIĄŻKOWEGO ‘A’ DO KSIĄŻKOWEGO ‘B’

W czwartek, 10 stycznia 2013, o godz. 18.00, w Galerii Miejskiej „Arsenał” na Starym Rynku 6 w Poznaniu (tel. 61 852 95 01 lub 02) odbędzie się spotkanie-wykład Sebastiana Cichockiego z Muzeum „Sztuki Nowoczesnej” w Warszawie zatytułowany: „Od A do B, od B do C”. Towarzyszy ono wystawie „Most Valuable Publishers”, która otwarta i czynna będzie do niedzieli, 13 stycznia 2013. Wstęp wolny.

MVP-i-od-A-do-B

„Od A do B, od B do C”

Podczas wykładu zaprezentowana zostanie historia wystaw-jako-książek z punktu widzenia pana Sebastiana – z zawodu kuratora – oraz jego wystawowe inspiracje. Będą to m. in.: eksperymenty ekspozycyjne Setha Siegelauba z końca lat 60., teoria rzeczy, eseje Roberta Smithsona, ruiny, telepatia, a nawet, na sam koniec, brzuchomówstwo. Wykład będzie również okazją do przedstawienia najnowszej publikacji, która zrodziła się we współpracy z Łukaszem Jastrubczakiem, a nosi tytuł „Miraż” i jest nowelą o podróży przez Stany Zjednoczone drugiej połowy lat 60. XX wieku.

Sebastian Cichocki

Jest to zastępca dyrektora i główny kurator Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Otoczył swoją opieką wiele wystaw, m.in. w Pawilonie Polskim na 52. i 54. Biennale Sztuki w Wenecji. Jest też autorem niezliczonych projektów artystycznych w formie publikacji, np. o wystawie „Warsaw Does Not Egist” (2007), antologia wystaw-tekstów „The Future of Art Criticism as Pure Fiction” (2011), zbiór „A Cookbook for Political Imagination” (2011, wspólnie z Galit Eilat), czy też „wirusowa” powieść „L.A.S.T. L.E.A.K.”, której kolejne rozdziały umieszczane są w publikacjach innych autorów i artystów (2008-2014).

Wystawa MVP – „Most Valuable Publishers”

Jej kuratorem jest pan Honza Zamojski, a aryści na niej obecni to: Tauba Auerbach, Christophe Boutin, Maurizio Cattelan, Aleš Čermák, Brian Kennon, Rick Myers, „Slavs and Tatars”, Josh Smith, Tadej Pogačar, „TTC” (Emil Alsbo, Magnus F. Clausen and Simon H. Hansen) oraz Polacy: Cezary Bodzianowski i Paulina Ołowska, a także poważany David Horvitz. Wystawa została otwarta 29 grudnia 2012, a potrwa do 13 stycznia 2013.

Tytuł wystawy został zaczerpnięty z amerykańskiej ligi koszykówki NBA – termin „MVP” oznacza „most valuable player” – najbardziej wartościowy gracz. Został on tutaj użyty w kontekście wystawy książek oraz obiektów okołoksiążkowych i zmieniony na „most valuable publishers” – najbardziej wartościowi wydawcy. Przy czym wcale nie jest to stwierdzenie na wyrost, ponieważ po raz pierwszy w Polsce można na jednej wystawie obejrzeć kilkadziesiąt publikacji czołowych artystów, dla których książka jest istotnym, a czasami wręcz kluczowym elementem praktyki artystycznej. Będą to: paraarchitektoniczny obiekt Tauby Auerbach, eksperymenty Josha Smitha, konceptualne działania Davida Horvitza czy Ricka Myersa. Każdy z autorów, którzy prezentowani są na wystawie w charakterystyczny i właściwy sobie i tylko sobie sposób podchodzi do publikowania. Dla części jest to po prostu przestrzeń konceptualnych spekulacji i formalnych zabaw, a dla innych – archiwum wcześniejszych dokonań. Część szuka wartości w szlachetnym materiale, jakim jest papier, a inni poszerzają przestrzeń odbioru „książki” komponując dialogi albo działając jako performerzy w przestrzeni miejskiej – robi tak np. Aleš Čermák.

Kurator, Honza Zamojski, zebrał na wystawie publikacje, które tworzą unikatową kolekcję jego własnych wydawniczych i artystycznych fascynacji. Pokazują one również, że książki są nieodłącznym elementem obecności artysty, nie tylko w nowoczesnym artworldzie, ale również w świadomości przeciętnego odbiorcy sztuki.

Propozycja

W czwartek 10 stycznia, około „Teleekspresu”, czyli ok. 17.00, a może trochę wcześniej, bądź później – to zależy od indywidualnych potrzeb – proponuję wybrać się obejrzeć w „Arsenale” całą wystawę „MVP”, a potem o 18.00 wysłuchać co do powiedzenia o książkach będzie miałpan Sebastian Cichocki. Ja na pewno tak zrobię.

XVI POZNAŃSKIE DNI KSIĄŻKI NAUKOWEJ

Fot. http://poznan.planeta.fm/niusy
Fot. http://poznan.planeta.fm/niusy

Od tej środy do tego piątku, czyli w dniach: 10 – 12 października 2012 w poznańskim Collegium „Mainus” przy ul. Fredry 10, odbędzie się stateczna impreza książkowo-targowo-naukowa zorganizowana przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przy współpracy z Polskim Towarzystwem Wydawców Książek i Stowarzyszeniem Wydawców Szkół Wyższych. Honorowy patronat nad wydarzeniem objęła Pani Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, prof. Barbara Kudrycka, a także Jego Magnificencja  Rektor UAM-u, prof. dr hab. Bronisław Marciniak. Wstęp wolny.  Ekspozycja czynna będzie w każdy dzień imprezy w godz. od 10.00 do 18.00. Wyjątek stanowi tu piątek – wszystko skończy się 2 godziny wcześniej, bo o 16.00.

Poznańskie dni książki naukowej

Impreza o charakterze targowym organizowana jest co roku, zawsze w październiku, a zainaugurowano ją w roku 1997. Gromadzi liczne grono wydawców książek naukowych i popularnonaukowych, a także wydawnictwa artystyczne i multimedialne. Dlatego też wydawcy uczelniani i inne środowiska akademickie i oświatowe szczególnie ją sobie cenią.

Targom towarzyszą dwa konkursy: na „Najlepszą Książkę Akademicką” i „SWSW”, czyli Konkurs Stowarzyszenia Wydawców Szkół Wyższych.

Poza tym goście zaproszeni są do udziału w konferencji „Forum Wydawców”, a także różnych i rozlicznych promocjach książek. Mogą uczestniczyć również w wielu dyskusjach z autorami, a tutaj zaplanowano m.in. spotkanie z prof. Zbigniewem Lwem-Starowiczem i dr Katarzyną Waszyńską – redaktorami naukowymi książki „Przemiany seksualności w  społeczeństwie współczesnym. Teoria i rzeczywistość”. Odbędzie się także dyskusja z drem Krzysztofem Lewandowskim, dyrektorem generalnym ZAIKSU i dr Dorotą Sokołowską – wykładowcą UAM – arbitrami Komisji Praw Autorskich w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Oferta targowa adresowana jest do środowiska akademickiego, animatorów kultury, nauczycieli, bibliotekarzy, księgarzy i hurtowników i po prostu do wszystkich miłośników książek. Bonusem może być fakt, że wystawcy biorący udział w imprezie będą prowadzić na stoiskach sprzedaż swoich książek po cenach promocyjnych.

Program XVI poznańskich dni książki naukowej

Środa 10 października 2012

godz. 12.00 – Uroczyste otwarcie XVI Poznańskich Dni Książki Naukowej z udziałem Gości Honorowych. Miejsce: Hol Collegium „Maius” przy ul. Fredry 10;

godz. 12.30 – Ogłoszenie wyników Konkursu na „Najlepszą Książkę Akademicką 2012” i Puchar Rektora UAM oraz Konkurs na „Najlepszy Podręcznik Akademicki 2012” – jest to Nagroda Stowarzyszenia Wydawców Szkół Wyższych im. ks. Edwarda Pudełki;

godz. 14.00 – Promocja książki pod red. nauk. Zbigniewa Lwa-Starowicza i Katarzyny Waszyńskiej „Przemiany seksualności w społeczeństwie współczesnym. Teoria i rzeczywistość” (Wydawnictwo Naukowe UAM). Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, Sala Śniadeckich (II piętro);

godz. 15.30 – Promocja książki Eweliny Wejbert-Wąsiewicz „Aborcja w dyskursie publicznym. Monografia zjawiska” (Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego). Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, Sala Śniadeckich (II piętro);

godz. 19.00 – tzw. „Wieczór Wydawców”.

Czwartek 11 października 2012

godz. 10.00 – Spotkanie branżowe „Forum Wydawców” – dyskusja panelowa nt. „Wydawnictwa akademickie przed wielkim wyzwaniem”. Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, sala nr 55 (gabinet dziekana);

godz. 13.00 – Panel dyskusyjny dotyczący zagadnień prawa autorskiego: „zbiorowe zarządzanie prawami autorskimi w Polsce i na świecie i opłaty rekompensacyjne uregulowane w ustawie o prawie autorskim – ich znaczenie dla twórców i wydawców książek naukowych”. Prowadzenie: Krzysztof Lewandowski oraz Dorota Sokołowska. Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, Sala Śniadeckich (II piętro);

godz. 15.30 – Promocja książki Marty Kosińskiej „Ciało filmu. Medium obecnego w powojennej amerykańskiej awangardzie filmowej”. Spotkanie zorganizowane przy współpracy Galerii Miejskiej „Arsenał” i Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu”. Miejsce: Collegium Maius, ul. Fredry 10, Sala Śniadeckich (II piętro);

godz. 19.00 – Koncert muzyki polskiej inaugurujący początek roku akademickiego 2012/2013 Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu. Miejsce: Akademia Muzyczna, Aula „Nova” przy ul. Św. Marcin 87.

Piątek 12 października 2012

godz. 13.00 – Podsumowanie XVI Poznańskich Dni Książki Naukowej. Miejsce: Collegium „Maius”, ul. Fredry 10, sala nr 55 (gabinet dziekana).

ELŻBIETA DZIKOWSKA Z „PIEPRZEM I WANILIĄ” W DREZDENKU

Dziś, 3 października, w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Drezdenku odbyło się spotkanie z Elżbietą Dzikowską, podróżniczką i autorką programów telewizyjnych oraz radiowych.

Fot. Paweł Zych.
Fot. Paweł Zych./ Od lewej: Elżbieta Dzikowska i Paulina Zych.

Na spotkanie z Elżbietą Dzikowską, już przed 13:00, przybywały tłumy do Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Drezdenku. Byli to nie tylko ludzie starszego pokolenia, bowiem większość miejsc na widowni zajmowała głównie młodzież. Tuż po 13:00, do gustownie ozdobionej sali zwanej łącznikiem weszła zamaszystym krokiem Elżbieta Dzikowska. Od razu poprosiła władze szkoły o mikrofon i się zaczęła… wielka przygoda podróżnika po najciekawszych zakątkach Chin. Dlaczego właśnie Chin? Odpowiedź jest bardzo prosta, Elżbieta Dzikowska ukończyła sinologię. Jak sama twierdziła, nie mogła po tym kierunku znaleźć pracy, więc postanowiła zdobyć inny zawód i tym sposobem ukończyła drugi fakultet – historię sztuki. W żadnym zawodzie jednak nie pracowała, w efekcie została dziennikarką, podróżniczką, operatorem filmowym i przyrodnikiem. Z drugim mężem Tonym Halikiem zrealizowała około 300 filmów z przeróżnych kontynentów, był to program o nazwie „Pieprz i wanilia” cieszący się ogromną popularnością. Nakręcany w czasach, gdy ludzie nie podróżowali, ponieważ nie mieli takich możliwości, był jedyną możliwością poznania przez nich odległych krajów – „…a dzisiaj jesteśmy obywatelami świata” – mówiła Elżbieta Dzikowska. W dalszej części spotkania oglądając slajdy miało się wrażenie, iż jest się bliżej tamtejszej rzeczywistości i kultury. Młodzież z przerażeniem wysłuchała opowieści o obyczajach kulturowych Chin, gdzie kobiety ciężko pracowały podczas gdy mężczyźni spędzali miło czas na grach z kolegami. Niektórym dziewczynkom łamano nawet stopy i bandażowano je tak, by nie rosły. Norma długości takiej stopy wynosiła 12 cm. Wszystkie slajdy były autorstwa samej Elżbiety Dzikowskiej: – „Uwielbiam fotografować twarze. Są niezwykłe, spójrzcie” – mówiła kierując wzrok na Chinki znajdujące się na zdjęciach jej autorstwa, a gdy audytorium wybuchło śmiechem na widok bezzębnej kobiety, Elżbieta Dzikowska mówiła o jej pięknie i niezwykłości. To niecodzienne spojrzenie, za co młodzież pokochała „wykładowczynię”. O pasję do dalekowschodniego kraju, jakim są Chiny pytać nie trzeba było, bo radość mówienia o nim emanowała z pani Elżbiety.

Tuż po wykładzie do Elżbiety Dzikowskiej ustawiały się tłumy po autografy. Jedni przychodzili ze starszymi wydaniami książek inni natomiast nabywali je na miejscu. Do wyboru były: „Moje Bieszczady” oraz „Groch i kapusta”. Wzruszającym faktem było to, iż  większość młodzieży prosiła o autograf dla swoich mam i dziadków. Jeden z uczniów poprosił nawet o autograf w języku chińskim.

Po pobycie w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych podróżniczka udała się do Muzeum Puszczy Drawskiej i Noteckiej im. F. Grasia na kameralne spotkanie. Dzikowska nie mogła wyjść z zachwytu nad miastem Drezdenko, co podkreślała już na spotkaniu z młodzieżą wymieniając nazwę miasta kilkakrotnie.

[Fot. Paulina Zych]

Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Drezdenku/Fot. Paulina Zych Fot. Paulina Zych Fot. Paulina Zych Fot. Paulina Zych Elżbieta Dzikowska/Fot. Paulina Zych. Fot. Paulina Zych. Fot. Paulina Zych. Fot. Paulina Zych. Fot. Paulina Zych PZ PZ PZ PZ PZ Elżbieta Dzikowska i Paulina Zych/Fot. Paweł Zych. PZ PZ PZ PZ Elżbieta Dzikowska w asyście swojej asystentki i dyrektora szkoły/Fot. Paulina Zych Fot. Paulina Zych Fot. Paweł Zych.

BOOKCROSSINGOWA NIEPRZYZWOITOŚĆ POZNANIAKÓW – „MIEJSKIE REGAŁY KSIĄŻKOWE”

Fot. pochodzi z: https://www.facebook.com/zakulisami
Fot. pochodzi z: https://www.facebook.com/zakulisami

Od soboty, 15 września 2012, pojawiły się w mieście tzw. „Miejskie Regały Książkowe”, żartobliwie zwane „Mirkami”. Jest to realizacja projektu nagrodzonego w konkursie Prezydenta Poznania, Ryszarda Grobelnego, pn. „Centrum Warte Poznania”. Jego celem było pozyskanie nowych i pachnących świeżością koncepcji kulturalnych, artystycznych i edukacyjnych wzbogacających życie kulturalne i uatrakcyjniających centrum Poznania. Wygrał projekt „Miejski Regał Książkowy”, którego autorką jest Agata Tryksza. Jest on oparty na znanej na całym świecie zasadzie  bookcrossingu. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pazerność i nieprzyzwoitość Poznaniaków, którzy przedsiębiorczy są i wszędzie zwietrzyć chcą możliwość zarobku. Nic dziwnego, że czasami nazywa się ich Szkotami.

Założenia projektowe

W rozstawionych w centrum Poznania przeszklonych regałach (znajdują się one przy Centrum Kultury „Zamek”, Bibliotece Raczyńskich, Teatrze Polskim i na Starym Rynku przy Galerii Miejskiej „Arsenał”) można bezpłatnie, anonimowo i bez żadnych formalności wymienić książki już przeczytane na takie, których czytać jeszcze nie miało się okazji. Jest to tzw. bookcrossing, krążenie książek, albo ich uwalnianie.

Kiedy 15 września Dariusz Jaworski, wiceprezydent Poznania, otwierał pierwszego „Mirka” przy Galerii Miejskiej „Arsenał” powiedział: Mam nadzieję, że idea wszystkim się spodoba. Dobrze będzie wtedy, gdy to miejsce i te regały będą żyły, a książki będą raz brane, raz odnoszone.

Odzew właściwie był natychmiastowy – Beata Łowicka, jako pierwsza skorzystała z regału i zostawiła książkę „Piękne duchy”, a wzięła książkę Arkadego Fiedlera „Mój ojciec i dęby”.

Ale rzeczywistość wcale nie jest kolorowa

Problem w tym, że mało osób bierze przykład z pani Beaty – większość ludzi po prostu zabiera książki z regałów, ale nie zostawia nic w zamian. Dlatego przez większość dnia stoją one sobie puste. Chociaż ta pustka ma też swoje uzasadnienie – dwa regały, te przy „Arsenale” i Bibliotece Raczyńskich dostępne są jedynie w godzinach funkcjonowania obu tych instytucji, dlatego ani rano ani wieczorem nikt nic tam nie znajdzie. Pozostałe dwa – przy Teatrze Polskim i CK „Zamku” – mimo że uzupełniane są na bieżąco, to przez większość dnia i tak stoją puste. Dlatego też, żeby jakąś książkę upolować, należy po pierwsze mieć dużo czasu wolnego, a po drugie sporą dawkę szczęścia. Dlaczego”

Kiedy tylko książki na półkach jednego czy drugiego dostępnego przez większą część dnia „Mirka” się pojawią, zaraz znikają, zagarnięte niekiedy przez ludzi najniższej proweniencji, którzy z reguły żebrzą pod kościołami i większymi sklepami o pieniądze na – jak twierdzą, chleb – w rzeczywistości jednak jest to po prostu piwo. Potem odsprzedają książki dalej. Michał Janiszewski, opiekun „Mirka” z „Zamku” mówi: Jako jedyni stemplujemy książki, które dokładamy do regału. Bardzo szybko część z nich wypłynęła w poznańskich antykwariatach i stoiskach ze starociami.

Teraz pomyślmy: przecież taka książka w antykwariacie kosztuje z 2, 3 zł, czyli na jedno piwo potrzeba z 2 książki, a i tak jest to minimalna cena tego napoju. Dlatego trzeba naprawdę się starać, żeby wypić sobie dziennie ze trzy, cztery piwka.

Jednak Rafał Łopka z Urzędu Miasta nie widzi w tym żadnego problemu i mówi: Zainteresowanie poznaniaków przekroczyło nasze oczekiwania. Puste regały to atut tego typu programu i oznacza, że mieszkańcy z niego korzystają.

Pan Rafał powinien chyba ubrać okulary – na ok. 1,2 tys. książek wyłożonych na Regale w „Zamku” w ciągu tygodnia, Poznaniacy przynieśli tylko sto tytułów.

Poznański bookcrossing

„Miejski Regał Książkowy”, czyli „Mirek”, to nie pierwsza tego typu inicjatywa w Poznaniu. Książki można wymieniać również m.in. w ramach cyklicznej akcji CK „Zamku” „PrzyTARGaj Książki”, a w sierpniu w tym roku „KonterART” zorganizował tzw. „Targi Książki Przechodzonej”. W całym mieście rozsiane są też liczne półki bookcrossingowe. Niestety cieszą się one umiarkowanym powodzeniem i często świecą wręcz pustkami.