Archiwa tagu: książka

ZEZIA I GILER – RECENZJA

Książka pt. „Zezia i Giler” wywarła na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Może służyć jako wartościowa lektura, zarówno dla dzieci (sądzę, iż ich wiek nie ma tu większego znaczenia, treść książki jest tak elastyczna, że może pożytecznie zapełnić czas , tym młodszym, a także nieco starszym dzieciom), jak i ich rodziców, czy w ogóle dla dorosłych czytelników.

Fot. http://fakty.rmf.fm/polecamy/inne/big/zezia-i-giler.jpg?2
Fot. http://fakty.rmf.fm/polecamy/inne/big/zezia-i-giler.jpg?2

Książka została napisana przez byłą, ultrarockową, wokalistkę zespołu O.N.A., Agnieszkę Chylińską. Piosenkarka, po 2009 roku, rozpoczęła karierę solową i wraz z narodzinami drugiego dziecka, córki, zmieniła swój wizerunek na bardziej grzeczny oraz stonowany. Buntownicza przeszłość wokalistki, jak i autorki wielu tekstów, a także nagła zmiana jej image’u zaintrygowały mnie. Skłoniły do przeczytania, z zaciekawieniem, wydanej w 2012 książki o tytule „Zezia i Giler”. Pozycja ta, zawiera również drugą część pt. „Zezia, Giler i Oczak”, która została opublikowana w 2013 roku.

Główną bohaterką książki jest ośmioletnia dziewczynka, Zuzia, czyli Zezia, która mieszka wraz z rodzicami i młodszym, pięcioletnim, bratem Czarkiem, zwanym Gilerem, przy ulicy Grójeckiej w Warszawie.
Objętościowo, książka pt. „Zezia i Giler” zawiera, mogę rzec śmiało, niewiele. Jest to tylko 120 stron, które zostały podzielone na przystępne tematyczne przedstawiające życiowe rozterki głównej bohaterki, rozdziały. Mimo to, lektura ta zawiera tak wiele. Znajdziemy w niej zarys najważniejszych wartości, jak: rodzina, miłość, przyjaźń.
Mimo iż, autorka poprzez treść przekazuje ogrom dobra i pozytywnej energii, w książce nie zostają pominięte kwestie ludzkiego nieszczęścia. „Zezia i Giler” ukazuje, że w życiu każdego człowieka, począwszy od najmłodszych lat do wieku starości, od narodzin do śmierci, na każdym etapie życia człowiek musi zmagać się z trudnościami losu, gdyż świat, nie składa się tylko z tego, co jest piękne i idealne. Główna bohaterka, Zezia, ma swoje smutki, które wywołują u niej poczucie bezradności i płacz. Jednakże, po krótkiej refleksji, czytelnik może stwierdzić, iż problematyka, poruszona na kartach tej książki, nie jest tylko „czymś”, co dotyczy tylko i wyłącznie dziecięcych dylematów a odnosi się także do rozterek większości z nas.

Rodzina Zezi nie jest wcale idealna jak z obrazka, gdyż dochodzi przecież do licznych kłótni między rodzicami dziewczynki. Ponadto, atmosfera podczas obchodzenia świąt rodzinnych jest stresująca i wywołuje wiele napięć. Państwo Zezikowie żyją skromnie, w małym mieszkaniu. Warunki lokalowe, nie są dla nich tak istotne jak zapewnienie pełnej akceptacji swoim dzieciom, a także okazywanie im szacunku oraz miłości. Zezia wie, że należy pomagać rodzicom i potrzebującym.
Postać dziewczynki ukazuje, iż mimo swoich własnych życiowych wyborów, nie powinniśmy pozostawać obojętni na los innych ludzi. Warto także okazywać wsparcie słabszym i tym poniżanym, dlatego że, należy pamiętać, iż są to również ludzie tacy jak my, którzy pragną kochać i być kochanymi. A to, co ich w życiu spotyka nie musi być zawsze zależne od ich woli, jak i podjętych przez nich decyzji,

Książka pt. „Zezia i Giler” spełnia kilka cech przynależności tekstu do literatury dla dzieci, co sprawia, iż jest to lektura, która, zdecydowanie, nadaje się do przeczytania, w wolnym czasie, przez tych najmłodszych czytelników. Publikacja Agnieszki Chylińskiej, poprzez wyrażenie odczuć głównej bohaterki, zawiera ciekawą treść o dużym ładunku emocjonalnym. Zezia, a więc Zuzia, poprzez swoje przygody stanowi interesującą postać. Warto dodać, że w książce występuje bohater dziecięcy, który jest rówieśnikiem dla potencjalnego odbiorcy. „Zezia i Giler” wskazuje na istotne kwestie w życiu każdego człowieka. Udowadnia, że to, co jest materialne i szybko przemija, nie jest w stanie zastąpić, opartych na prawdzie i oddaniu, relacji z drugim człowiekiem. A to sprawia, iż ta książka, spełnia funkcję dydaktyczną. W utworze dominuje jasny i barwny styl. Mimo iż, w tym utworze zostają poruszone dość poważne tematy, to poprzez zastosowanie humoru, publikacja jest przystępna nie tylko dla dorosłych, ale również dla ciekawych świata i zjawisk społecznych dzieci.
Książka zaintrygowała mnie ze względu na swoją prostotę, a jakże dogłębny przekaz. Mogę polecić ją wszystkim, którzy pragną dostrzec, że każdy na swój sposób przeżywa osobiste dylematy. Stąd też, powinniśmy liczyć się z opinią innych osób. „Zezia i Giler” bawi i wzrusza. Sprawia, że nie można „oderwać” się od jej lektury. A każda kolejna przeczytana strona wprowadza nas w świat prawdy, pozbawiony złudzeń. W świat nie wolny od nadziei, iż w każdym człowieku istnieje coś na kształt dobroci.

ŚWIAT WIDZIANY INACZEJ

Po powieść Marka Haddona pt.”Dziwny przypadek psa nocną porą” sięgnąłem bardzo przypadkowo, mając w planach wypożyczenie czegoś kompletnie innego. Przypadek ma to do siebie, że często zmienia wiele w naszym życiu. Czy ta książka coś zmieniła w moim?

Czy chłopiec odkryje prawdę? - źródło wikimedia.org
Czy chłopiec odkryje prawdę? – źródło wikimedia.org

Fabuła skupia się na młodym chłopcu, dotkniętym jedną z odmian autyzmu, mieszkającym gdzieś w niewielkim, brytyjskim miasteczku. Christopher Boone, bo tak nazywa się główny bohater żyje na pozór normalnie, jak przeciętny 15-latek – chodzi do szkoły, ma swoje zainteresowania. Jednak jego życie jest zgoła odmienne.

Chłopiec mieszka z ojcem, który nie do końca radzi sobie z wymagającym opieki synem. Matka według ojca nie żyje, a Chris musi wierzyć ojcu na słowo. Pasją chłopca jest matematyka, liczenie przychodzi mu z dużą łatwością, to liczby pomagają mu w postrzeganiu świata. Chris unika ludzi, obawia się kontaktu fizycznego, często reagując wtedy agresją.

Próbując klasyfikować książkę w jakiejś kategorii, na pewno wypada zaznaczyć kryminalna i psychologiczna. Wątek śledztwa przebiega w sposób bardzo oryginalny, a ciekawość co będzie dalej jest niepohamowana. Widzimy zapiski chłopca, plany ulic, miasta, często bazujące na jego wyobraźni. Książkę czyta się wręcz ekspresowo, a kolejne wątki do których docieramy są co najmniej zaskakujące. Czy matka chłopca faktycznie nie żyje? Kto zabił psa sąsiadki? Jak chłopiec zniesie podróż metrem? Te pytania nie dadzą Wam spokoju:)

Obraz świata przedstawiony z perspektywy cierpiącego na autyzm jest inny, różny od świata widzianego przez większość. Zwykłe czynności są kłopotliwe, budzą przerażenie. Jest to obawa wynikająca z pewnością po części zetknięcia się z czymś nowym, ale pewnie wynika też z samej psychiki chorego chłopca. Można zastanowić się czy autor książki opisuje czyjeś doświadczenia, a może własne? W każdym razie jestem skłonny sądzić, że wizja świata przedstawiona w książce nie jest wymysłem i fikcją, ale oparta została na czyimś doświadczeniu.

Naprawdę warto sięgnąć po to niewielkie objętościowo dzieło, ale zawierające sporo oryginalnej treści. Nie ukrywam, że książka wywarła na mnie spore wrażenie i następnym razem 2 razy dłużej zastanowię się nad oceną innych ludzi, ich odmienności.

NIEWYBREDNE ŻARTY HITCHCOCKA

O mistrzu suspensu powiedziano już wiele złego, że tyran, despota, i cham lubujący się w zbereźnych żartach. (Przy przedstawianiu własnej osoby często zwykł mawiać „jestem Hitchcock, bez „cock”).

Źródło: http://m.dziennik.pl/kultura/film/aktualnosci-film/pan-hitchcock-i-kobiety-mistrz-suspensu-rozszyfrowany
Źródło: http://m.dziennik.pl/kultura/film/aktualnosci-film/pan-hitchcock-i-kobiety-mistrz-suspensu-rozszyfrowany

Oglądając, niedawno powstałe o nim filmy, Dziewczyna Hitchcocka, Hitchcock wydaje się, iż znamy przyczynę ekscentrycznych zachowań tego brytyjskiego reżysera. Nic bardziej mylnego. Owszem, Alfred miał problemy w nawiązywaniu relacji z kobietami, lecz na rubaszne żarty pozwalał sobie także w stosunku do mężczyzn. A kilkudniowe dręczenie aktorki (Tippi Hedren) w postaci nagrywania drastycznej,(również dla niej) sceny ataku ptaków, to nie wszystko na co go stać.

W dość obszernej książce Donalda Spoto Alfred Hitchcock można znaleźć sporo żartów, których dopuścił się Hitch. Oto kilka z przywołanych przez autora anegdot, które dla większości uczestniczących w nich ludzi, z pewnością, zabawne jednak nie były.
Pewnego dnia reżyser zaprosił współpracującego z nim rekwizytora, który uwielbiał się stroić w bogato zdobione stroje, na wycieczkę łodzią po Tamizie. Dodajmy, nieposiadającą zadaszenia. Hitchcock mógł, więc z lubością przyglądać się całkowicie przemokniętemu współpracownikowi.

Innym razem, gdy ten przechwalał się zelektronizowaną gazówką, reżyser w odwecie dostarczył mu pod dom dwie tony węgla.

Jednej z aktorek wysłał z kolei 400 śledzi, których rzecz jasna ciężko się pozbyć, nie wspominając od intensywnego wszechobecnego zapachu, jakie wydzielają.

Jedną z aktorek, która nie znosiła dymu papierosowego, który często otaczał osobę reżysera, A.H. prawie udusił, zamykając ją w pełnej oparów dymu, budce telefonicznej.

Hitchcockowi zdarzyło się też wydać przyjęcie, na którym kelnerowali wynajęci przez niego aktorzy, których zadaniem było jak najbardziej arogancka i niegrzeczna obsługa zaproszonych gości.

Kolejne wydane przez niego przyjęcie było o tyle dziwne, iż wszystkie potrawy były zabarwione na niebiesko. Jeszcze zaś dziwniejsze, iż żaden z zaproszonych gości nie zwrócił na ten fakt uwagi.

Alfred H. lubił wprowadzać ludzi w zakłopotanie. Jednego z aktorów zaprosił na przyjęcie kostiumowe, które jak łatwo zgadnąć, wymagało raczej eleganckiej galanterii. Ów aktor przyszedł jednak w pełnej krasie i w takimże makijażu.

Mieszkanie brytyjskiego reżysera również nie było wolne od żartów. W salonie mieściła się kanapa, której poduszki wydawały wiadome dźwięki, kiedy się o nie oparło. Hitchcock często biesiadował w tym pomieszczeniu, i z cichą satysfakcją obserwował zmieszanych gości, potęgując ich zakłopotanie zniesmaczonymi grymasami twarzy.

Jednak jednym z najgorszych dowcipów Hitcha był zakład z rekwizytorem o to, czy ten wytrzyma całą noc przykuty kajdankami do kamery w opuszczonym i mrocznym studiu. Po przykuciu współpracownika do sprzętu, Hitchcock poczęstował go („na lepszy sen”) szklanką brandy. Jak się później okazało, napój zawierał silny środek przeczyszczający. Ku rozpaczy rekwizytora , skuteczność owego środka ,mogli podziwiać wszyscy, którzy nazajutrz przybyli rano do studia.

Jak widać, brytyjski twórca dreszczowców lubił przyprawiać ludzi o gęsią skórkę (i różowe policzki)również w życiu. Nikt nigdy nie słyszał, by Hitchcock kiedykolwiek żałował swoich „żarcików”. Jego zdaniem były one jedynie umoralniającymi lekcjami dla napuszonych samochwalców i nikogo innego nie krzywdziły.

ŚLEDZĄC TYRANA

Już jakiś czas temu, może pół roku wstecz, obejrzałem przejmujący obraz pt.”Pola śmierci” ze wspaniałą rolą między innymi Johna Malkovicha. Film opowiadał o przewrocie politycznym w Kambodży i krwawych rządach Czerwonych Khmerów. Tematyka filmu zainteresowała mnie całkiem niedawną tragiczną historią jednego z najbiedniejszych państw na ziemi.

www.timeturk.com
www.timeturk.com

Zacząłem czytać, przeglądać internet, w celu poznania niektórych faktów. W gruncie rzeczy to jeden człowiek stoi za jednym z największych ludobójstw XX wieku. Mowa o Pol Pocie.

Zainteresowany historią Kambodży sięgnąłem po książkę polskiej autorki – Moniki Warneńskiej pt.”Śladami Pol Pota”.

W czasie rządów Saloth Sara(dopiero po objęciu władzy stał się Pol Potem) zginęło ok.2.5 miliona ludzi spośród liczącej wówczas 7.5 miliona Kambodży. Mordowano wszelką inteligencję, zakładając, że to chłopi i wieś będą motorem napędowym Kambodży – pracując w obozach, które rzadko kto był w stanie przetrwać. Delikatne dłonie, posiadanie okularów, czy książki było wystarczającym powodem zgładzenia człowieka.

Autorka przedstawia genezę tragicznych wydarzeń, przedstawiając nam postać Pol Pota, opisując jego dzieciństwo, czasy studiów w Paryżu(!), działań partyzanckich, aż do objęcia władzy i śmierci.

Czytając dzieło pani Moniki czułem, że faktycznie podążam jego śladami. Opisy miejsc w których mieszkał, opinie rodziny, o której później zapomniał – „Rewolucja nie zna sióstr i braci”, czy opis zmieniającej się z roku na rok stolicy Kambodży – Phnom Penh zapadają w pamięć, dając dużo do myślenia.

Książka została napisana bardzo przystępnym językiem, czyta się ją łatwo jeśli mowa o stylu – sama tematyka jednak sprawia, że często nie dowierzamy w to co czytamy. Opisy torturowania więźniów, ich smutnego końca sprawiają, że książka zdecydowanie nie jest dla każdego. Bo to w jaki sposób „radzono” sobie z rzekomymi przeciwnikami Pol Pota i jego doktryny, wymyka się często ludzkiej wyobraźni…Piekło na ziemi, trudne do zrozumienia.

Autorka bardzo mocno wartościuje postać Pol Pota, nie mogło być chyba inaczej. Przedstawia go jako bojaźliwego człowieka, bojącego się własnego cienia. Jej opisy są bardzo treściwe, nie pozostawiające złudzeń co do obojętności świata zewnętrznego i braku reakcji na dziejącą się rzeź. Czyżby w Kambodży nie było ropy?

„Byliśmy jak dzieci uczące się chodzić, walczyłem nie po to, aby mordować ludzi, naszą walkę prowadziliśmy, by zapobiec wietnamizacji Kambodży, moje sumienie jest czyste” – Pol Pot.

Polecam książkę osobom interesującym się niedawną historią, tą o której nie mówi się zbyt wiele, a w szkołach się nie uczy. Według programu nauki historii lepiej wiedzieć jak działał handel w XII – wiecznej Anglii niż o tym co działo się 35 lat temu…O tej tragedii zapomnieć nie wolno.

Polecam przeczytać i dowiedzieć się jak to możliwe, że jeden szaleniec i jego wizja przynoszą tak tragiczne w skutkach konsekwencje. Nie pierwszy zresztą raz w historii.

BOMBA NADCHODZI!

Szamo wydaje książkę! Najbardziej szalony polski bramkarz zamierza opowiedzieć o swoim życiu, w zbliżającej się wielkimi krokami fabularyzowanej biografii – pt.”Szamo: Wszystko co wiedziałbyś o piłce nożnej, gdyby cię nie oszukiwano”. Zanosi się na prawdziwą bombę!

Ta książka musi być hitem - źródło weszło.com
Ta książka musi być hitem – źródło weszło.com

To już kolejna biografia polskiego piłkarza po Wojciechu Kowalczyku, Piotrze Reissie czy Andrzeju Iwanie. Wszystkie te pozycje są zdecydowanie godne polecenia, a cechy każdego z tych piłkarzy zostały oddane nie tylko przez opisane historie, ale także poprzez język jakim książka została napisana. Tym razem zapewne będzie podobnie, więc styl książki powinien być bliższy tej o Kowalczyku, niż „Spowiedzi piłkarza” Piotra Reissa.

Biorąc pod uwagę nieokiełznany charakter „Szamo”, jego ekscentryczność i ilość klubów w których występował zanosi się na prawdziwą gratkę nie tylko dla fanów piłki nożnej ale pewnie i miłośników dobrego humoru. Kulisy szatni, meczów, sprawy poza boiskowe to zapewne masa interesujących historii, które spisane przez Krzysztofa Stanowskiego mogą zagwarantować duży sukces.

Czy po świetnej biografii Wojciecha Kowalczyka, twórca portalu „Weszło” wydobył z opowiadań „Szamo” podobną pikanterię i smaczki dla spragnionych sensacji fanów futbolu? Jestem o tym przekonany i z niecierpliwością oczekuję na premierę.

Warto dodać, że książkę można nabyć wraz z autografem, dedykacją od autora, bądź pamiątkową koszulką.

Premiera: 20 listopada.

Okładka: twarda.

Ilość stron: 384.

Cena: 37zł – wersja z autografem G.Szamotulskiego,

              50zł – z dedykacją od piłkarza,

              75zł – z koszulką.

„GIVE AWAY!” – JACEK WALKIEWICZ MÓWI O ŻYCIU NA PEŁNYM GAZIE

Autor książki „Pełna MOC życia” oraz bohater zaledwie dwudziesto-minutowego przemówienia TEDxWSB. Jacek Walkiewicz – psycholog , mówca, trener. Jest członkiem Profesjonalnego Stowarzyszenia Mówców.  Nie tylko napisał książkę, ale też posiada własną księgarnię – co jak sam przyznaje – było kiedyś jego marzeniem, które spełnił, gdy nadarzyły się ku temu sprzyjające okoliczności.  Rozgłos zyskał dzięki konferencji TEDxWSB. Jego występ liczył 20 minut, znalazł się na Youtobe, gdzie spotkał się z dużą oglądalnością. Celem konferencji amerykańskiej TED oraz lokalnych TED x events ( w Polsce organizowane co roku w Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Szczecinie, czy Krakowie) jest prezentowanie idei, które warto rozpowszechnić . Również pan Jacek pisze w swojej książce „Give away!” – „Podaj dalej!”

Fot. https://www.facebook.com/pages/Jacek-Walkiewicz/343474209094
Fot. https://www.facebook.com/pages/Jacek-Walkiewicz/343474209094

Autor podkreśla, że książka opisuje jego spojrzenie na życie, a czytelnik nie musi się z nim zgadzać. Może się jednak wiele nauczyć. Istnieje nawet przekonanie, że uczymy się o wiele więcej od ludzi o odmiennych poglądach niż nasze. Pan Jacek jako psycholog umiejętnie rozkłada rzeczownik „życie” na czynniki pierwsze. Nie rzadko analizuje swoje (jakże ciekawe!) doświadczenia życiowe; powołuje się na znane „życiowe prawdy” – czasem się  z nimi zgadzając, czasem nie; odwołuje się do autorytetów. Nie braknie przy tym odrobiny humoru, dystansu.

Poprzez analityczny opis swojego życia, codzienności, przeszłości, teraźniejszości ukazuje uniwersały. Na bazie tych obrazów budowane są wnioski.  Jest to bardzo bogate spojrzenie na rzeczy uniwersalne poparte przykładami z życia jednego człowieka. Ale przede wszystkim jest to spojrzenie jakby przez różowe okulary. Bardzo ciekawe jest patrzeć przez nie na takie nieodzowne elementy życia jak strach, stres, czy presję. Mówiąc o strachu ( również w przemówieniu) opowiada żart: „Puk! Puk! – Strach puka do drzwi; otwiera mu Odwaga, a tam – nikogo nie ma.”  Tytuł książki to „Pełna MOC życia”, przemówienia na portalu youtobe.com zajdziemy pt.:  „ Pełna moc możliwości”, „Pełna moc odwagi”. Już one same błyszczą optymizmem, brzmią jak dobre rady, przyjazne słowa, a całość to pokrzepienie pełne energii. Słuchając, czy czytając słowa pana Jacka, wręcz nie wypada, nie czuć tej pozytywnej energii jaka z nich płynie. Są to słowa układające się w niesamowite historie, pełne przygód, posiadające drugie dno, tzn. sens przekazu; autor ze słów tworzy pomocną dłoń, dłoń która lekko dotyka pleców człowieka, by zrobił krok do przodu. Na samej okładce „pełnej MOCy życia” czytamy: „ Statki w portach są bezpieczne, ale rolą statku nie jest stać w porcie.” A marzenia? „Spełnij!” – powiedziałby Pan Jacek. Rozmówca zadrwiłby pewnie: „Jakie to proste! Spełnij!”. W książce znajdujemy też rozdział o marzeniach. Jest to jeden jeden z tych podstawowych elementów życia. Każdy marzy. Autor rozbudowuje prostą odpowiedz „Spełnij!”. Ale nie oczekuj czytelniku złotego środka podanego na tacy. Może poczytać o naturze marzeń, a potem znaleźć swój własny, osobisty złoty środek!

Książka o nakładzie bliskim stworzeniu liczby z czterema zerami, przemówienia, wywiady – przekazują to co warte przekazania. Człowiek to istota społeczna. Dlatego bez względu na stopień utożsamiania się z czyimiś poglądami, warto się z nimi zapoznać, chociażby by poznać inny punkt widzenia; w najgorszym przypadku można nauczyć się tolerancji, czy poćwiczyć cierpliwość.

PIĘĆ MINUT LECHA WAŁĘSY

Po wpisaniu w Google hasła „Lech Wałęsa” pojawia się ponad dwa miliony odnośników do artykułów. W większości z nich Wałęsa to legendarny przywódca Solidarności, laureat nagrody Nobla i w końcu spełniony mąż i ojciec ośmiorga dzieci.

Fot. pochodzi z: http://pressmix.eu/index.php/2013/03/03/upadek-prezydenta-lecha-walesy/lech-walesa-flaga/
Fot. pochodzi z: http://pressmix.eu/index.php/2013/03/03/upadek-prezydenta-lecha-walesy/lech-walesa-flaga/

Ile zostało z charyzmatycznego elektryka który porywał tłumy ? Wałęsa to teraz cień samego siebie. Polityka uzależnia, a on wyjątkowo ciężko przezywa odwyk. Nie ma już wpływu na sytuacje w kraju. Przyzwyczajony do honorów i podziwu czuje się trochę jak Napoleon w ostatnich godzinach życia – zbrukany, rozgoryczony i samotny. Przegrana z Kwaśniewskim w wyborach prezydenckich w 1995 roku, była dla niego jak prawy sierpowy w twarz, a 1 % poparcia w 2000 roku dopełniło czarę goryczy.

W wieku 52 lat zmuszony był przejść na polityczną emeryturę. To bolesne, szczególnie dla człowieka tej rangi, tym bardziej, że dziś np. Janusz Palikot w wieku 49 lat dopiero rozpoczyna polityczną karierę. Wałęsa nie chciał  zgodzić się na polityczną eutanazje. „ Jestem niespełniony ” – twierdził. Dziś jest postacią historyczną i tylko dzięki przeszłości może zarobić na chleb. Chętnie zapraszany na wykłady opowiada o długiej drodze jaką przeszedł z ciasnego mieszkania w bloku do Pałacu Prezydenckiego. Warto dodać, że były prezydent nie należy do tanich mówców. Za  półtora godzinny wykład ceni sobie od 10 do 20 tysięcy euro. Jeszcze parę lat temu za Wałęsę płaciło się nawet 100 tysięcy dolarów. Przyjmując, że w tygodniu poprowadzi zaledwie jeden wykład to miesięcznie i tak zarobi niebagatelną kwotę 80 tysięcy euro. Mogłoby się  wydawać, że to niezły biznes, ale sam Wałęsa ma już dość rozmieniania się na drobne. „ To ostatni rok moich wykładów. Mam tego serdecznie dość” – wyznaje. Biorąc pod uwagę podeszły wiek Wałęsy, jego zmęczenie ciągłymi wyjazdami, staje się całkiem zrozumiałe.

We wrześniu kończy 70 lat, a w ciągu roku za granicą przebywa średnio 90 dni. Wśród najczęściej odwiedzanych przez Wałęsę regionów prym wiodą Stany Zjednoczone i wschodnia część Europy. Zapraszają go głównie prowincjonalne uniwersytety i organizacje polonijne. Tam nadal jest Bogiem. Wałęsę można mieć również całkiem prywatnie. Rejs po Zatoce Gdańskiej z noblistą to obok bursztynu i średniowiecznego żurawia jedna z atrakcji turystycznych nadmorskiego kurortu. Niestety to atrakcja tylko dla bogatych. Za półtoragodzinne przemówienie Wałęsy i pamiątkowe zdjęcie trzeba zapłacić 15 tysięcy dolarów. Przy takich stawkach śmiało można by uznać eksprezydenta za milionera. Prawda jest jednak inna, Wałęsa ma bowiem na utrzymaniu całą rodzinę. Płaci nawet alimenty jednego z synów. Być może wkrótce biznes z wykładami przestanie się kręcić , a to za sprawą kontrowersyjnej wypowiedzi z marca tego roku, kiedy to stwierdził że „ Homoseksualiści w polskim Sejmie powinni  siedzieć w ostatniej ławie sali plenarnej lub nawet jeszcze za murem ’’. Takie słowa bolą szczególnie jeśli wypowiadane są z ust laureata pokojowej Nagrody Nobla. Jego wypowiedź natychmiastowo stała się obiektem gorącej, politycznej dyskusji, tym bardziej że wypowiedział te niefortunne słowa w momencie politycznej batalii o legalizacje związków partnerskich. Wypowiedź Wałęsy stała się również tematem numer jeden na celebryckich salonach. Cały naród zaczął zadawać sobie pytanie – Czy Wałęsa oszalał ? Słowa noblisty odbiły się szerokim echem również  poza granicami Polski. „ Nadszarpnął swój autorytet i poddał w wątpliwość swoją demokratyczną spuściznę” czytamy na stronie amerykańskiej stacji Fox News. Pojawiły się tysiące komentarzy, w większości negatywne. Tylko na Pudelek.pl słowa byłego prezydenta skomentowało 2251 internautów.

W San Francisco rozpoczęła się dyskusja nad zmianą nazwy ulicy, którą go uhonorowano. W kraju gdzie sprzedaż filmów porno z lesbijkami przynosi milionowe zyski, a widok gejów całujących się na ulicy nie jest niczym zaskakującym, słowa Wałęsy traktowane są jako zagrożenie równych praw wszystkich ludzi. Wałęsa nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. Pytany o niechęć do homoseksualistów stwierdza że „ to hamulec w rozwoju, mniejszość nierozmnażająca się ” Sam jest zwolennikiem związków partnerskich ale tylko jeśli chodzi o związek kobiety i mężczyzny. Czy to wystarczy aby nazwać Wałęsę homofonem ? Sam Wałęsa się za takiego nie uważa, co więcej w jego środowisku jest wiele osób o odmiennej orientacji seksualnej. Wałęsa akceptuje je ale publiczne okazywanie sobie czułości przez pary homoseksualne jest dla niego niedopuszczalne. A może niechęć do gejów wynika z pewnego epizodu przez który Wałęsa został zasypany lawiną pytań o orientacje seksualną ? W lutym bieżącego roku były prezydent przebywał w eleganckim hotelu na Florydzie. Wygrzewał się akurat w jacuzzi, gdy zaczepił go nieznajomy mężczyzna prosząc o wspólne zdjęcie „ Jak Pan chcesz to wskakuj” odparł Wałęsa. Niedługo potem wspólna fotografia znalazła się na blogu noblisty. Dwóch mężczyzn w jacuzzi to dla wielu wystarczający powód aby podważyć orientacje seksualną byłego prezydenta. Pod wpływem dwuznacznych komentarzy zdjęcie szybko zniknęło z bloga. Dla ojca ośmiorga dzieci nie ma bowiem nic gorszego od hipotezy o jego domniemanym ukrywanym przez lata homoseksualizmie. A jakim ojcem i mężem jest Lech Wałęsa ? Z książki Danuty Wałęsy „ Marzenia i Tajemnice’’ wynika, że na pierwszym miejscu stawiał karierę polityczną, potem zaś myślał o rodzinie. „Solidarność” pozbawiła dzieci ojca, a cały trud wychowania spadł na barki Danuty. Danuta zawsze była w cieniu swojego męża, dopiero niedawno zdecydowała się na krok do przodu wydając książkę. Lech nie był zadowolony z literackich ambicji żony, tym bardziej, że książka miała dotyczyć również jego. Nie wierzył w sukces żony i po cichu liczył, że literacki debiut Danuty okaże się kompletną klapą. Pomylił się. „ Marzenia i Tajemnice” znalazły się w pierwszej dziesiątce najczęściej kupowanych książek listopada 2011 roku. Co więcej, na podstawie książki powstał również monodramat, w którym w rolę Danuty wcieliła się Krystyna Janda. „ Mnie już nic nie trzeba. Powoli się pakuje i przechodzę do wieczności. Tęsknię za nią, chcę ją zobaczyć” – wyznaje Wałęsa w jednym z wywiadów. Czy to znak, że pogodził się z upadkiem ? A może to rozpaczliwa próba zwrócenia na siebie uwagi ? Nie wiadomo. Jedno tylko jest pewne – swoje 5 minut Wałęsa ma już dawno za sobą.

MICHAŁ ZATOR I ŚW. FAUSTYNA

Fot. http://mamtalent.tvn.pl/uczestnicy,1896,p/michal-zator,1943.html
Fot. http://mamtalent.tvn.pl/uczestnicy,1896,p/michal-zator,1943.html

W pierwszą niedzielę miesiąca, 7 kwietnia 2013, ok. godz. 19.45 – w każdym razie zaraz po mszy św. o godz. 19.00 – w kościele pw. Św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Poznaniu na ul. ul. Fortecznej 53, która znajduje się blisko ronda Starołęka, odbędzie się koncert znanego nam harfisty Michała Zatora. Towarzyszyć mu będzie żeńska całość w dwóch częściach: na skrzypcach zagra Aleksandra Machaj, a część czytająca, Natalia Mikołajska, przedstawi fragmenty „Dzienniczków Św. Faustyny”. Wstęp wolny.

Koncert Michała Zatora – tym razem nosi on tytuł: „Michał Zator. Harfa celtycka i śpiew” – zawsze jest wydarzeniem pięknym i wartym posłuchania. O jego muzyce, muzykowaniu i śpiewaniu pisałam już kilkakrotnie, a raz nawet przeprowadziłam z nim, specjalnie dla „Twoich Wieści”, wywiad:

http://twoje-wiesci.pl/2012/o-muzyce-ktora-jest-gdzies-tam-wywiad-z-michalem-zatorem/

Przepięknym piosenkom i harfie Michała Zatora od początku towarzyszyć miała na skrzypcach Ola Machaj – takie zresztą pojawiły się to tu to tam plakaty koncertowe. Ja w repertuarze koncertu pojawiłam się niedawno – powiedzieć można, że znienacka – i ponieważ proboszcz parafii Św. Jana Apostoła i Ewangelisty, ks. Waldemar Szlachetka, przypomniał sobie, że w dzień zaplanowanego koncertu akurat wypada nam Niedziela Miłosierdzia. Pomyślał więc, że trzeba jakoś to podkreślić i dlatego pojawiły się te „Dzienniczki” św. Faustyny od miłosierdzia.

TIZIANO TERZANI – DZIENNIKARZ Z DYSTANSEM

Jakiś czas temu ukazało się w Polsce tłumaczenie jednej z ostatnich książek zmarłego w 2004 roku Tiziano Terzani.

Fot. pochodzi z: http://toprzeczytalam.blogspot.com/2012/02/tiziano-terzani-dobranoc-panie-lenin.html
Fot. pochodzi z: http://toprzeczytalam.blogspot.com/2012/02/tiziano-terzani-dobranoc-panie-lenin.html

Włoch był dziennikarzem, korespondentem niemieckiego Der Spiegla w krajach azjatyckich. Najnowszy przekład nosi tytuł Dobranoc, panie Lenin! Jego autorami są Katarzyna Skórska i Marcin Wyrembelski. Opowiada ona o podróży, jaką odbył sam dziennikarz. Miała być geograficzna, a stało się inaczej. W trakcie tego wyjazdu, Terzani był świadkiem ostatecznego upadku imperium radzieckiego. Swoją podróż rozpoczął w lutym 1991 roku. Wtedy też rozpoczyna się historia Dobranoc, panie Lenin! Książka napisana jest w formie pamiętnika, co daje czytelnikowi poczucie, jakoby sam uczestniczył w opisywanych wydarzeniach. Ma to jednak też swoje minusy, ponieważ wiele faktów jest podkoloryzowanych – Terzani jest przecież Włochem podróżującym w głąb Rosji.

Liczne zdarzenia są dla niego zaskakujące, dziwne, czasem wręcz nienormalne. Pomimo kilku lat spędzonych w zachodniej Rosji, wycieczka na wschód robi na Terzanim ogromne wrażenie. Jego relacje są galerią postaci i opisem kultur, w taki sposób, w jaki postrzega je osoba z zewnątrz. W zabawnym tonie dziennikarz opisuje swoje spostrzeżenia po przyjeździe do Moskwy: na każdym kroku widzi pomniki Lenina. Zaskakuje go to, w jaki sposób Rosjanie traktują swego byłego wodza i jak bardzo go czczą. 1991 rok to przełomowy moment w historii Państwa Radzieckiego. Jest końcem, a zarazem początkiem nowej ery. Terzani wspomina, iż wraz z pomnikami wali się cały świat wokół. Relacjonuje zabawne wydarzenia, opisuje najróżniejsze osoby, które poznał w Rosji. Całość utrzymana jest w fantastycznym tonie, z tekstu bije doza poczucia humoru.

Książkę – podobnie jak wcześniejsze – czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Opisuje wydarzenia na pozór bardzo poważne – upadek państwa, który odbił się echem na wielu innych krajach świata, ale zawiera ten charakterystycznym dla Terzani dystans.Zaskakujące jest to, iż ten dystans autor tworzy przez pozorny brak dystansu – pisze przecież pamiętnik. Poczucie humoru ujawnia się w każdym elemencie i opisie, jaki umieszczony jest w tej książce. Nawet, gdy autor relacjonuje swoją wizytę w mauzoleum, w którym mógł zobaczyć ciało Lenina, w tekście jakby między wersami zawarta jest drwina, a może zwyczajny dystans, którego tak bardzo brakuje i brakowało Rosjanom. Terzani cechował się w życiu trzeźwością umysłu i niepopadaniem w emocje. Zmagał się z licznymi przeciwnościami losu, takimi jak choroba nowotworowa czy więzienie. Zawsze jednak zachowywał optymizm. Jego dystans zawiera się także w tytule książki wydanej już po jego śmieci Koniec jest moim początkiem. Dobranoc, panie Lenin! jest rewelacyjną relacją na żywo z podróży, która stała się reportażem z upadku państwa, społeczeństwa i mentalności, a jednocześnie będąca zalążkiem historii nowego państwa.