Archiwa tagu: Koncert

KONCERT SDC SKRZYDLASTYCH + STAMINA AKUSTYCZNIE W STREFIE KULTYWATOR

Materiał prasowy.
Materiał prasowy.

12. grudnia o godz. 20:00 w Strefie Kultywator przy ul. Zielonej w Poznaniu odbędzie się wyjątkowy koncert SDC Skrzydlaści zagrają akustycznie.

https://www.facebook.com/skrzydlasci

Gościnnie wystąpi zespół Stamina, który swój materiał również zagra w akustycznych aranżacjach.

https://www.facebook.com/staminarocks

Podczas koncertu ACOUSTIC LIVE! SDC. Skrzydlaści wydadzą również odświeżony album demo ep 2o12 Wieprz.

12 grudnia 

Godz. 20:00

Wstęp: 5 zł 

 

ZBUNTOWANY ANIOŁ ZAGRA JEDYNY KONCERT W POLSCE!

TOUR HITS 2013 – NATALIA OREIRO – 14 GRUDNIA GODZ. 19.00 HALA ORBITA – WROCŁAW

http://www.youtube.com/watch?v=bpU46XpYRhs

Natalia Oreiro, urugwajska gwiazda znana z seriali „Zbuntowany Anioł” czy „Jesteś moim życiem”, 14 grudnia zagra wraz ze swoim zespołem jedyny koncert w Polsce.

Koncert odbędzie się w Hali Orbita we Wrocławiu ul. Wejherowska 34.

Natalia w ramach trasy odwiedzi Rosję gdzie da dwa koncerty. Po występach w Rosji artystka przyleci prosto do Polski aby 14 grudnia dać wielkie show z najpopularniejszymi utworami ze swojego repertuaru między innymi „Cambio Dolor” czy „Tu Veneno”oraz najnowsze utwory. Jeden z nich ma już swoją premierę na antenie „Muzyczne Radio” – najnowszy utwór Natalii Oreiro – Como Una Loba”.
Jak wiele innych aktorek, karierę rozpoczęła od udziału w reklamach telewizyjnych. Jednak jej rzeczywistym debiutem była rola w „Inconquistable corazon” w 1993 roku. Potem wystąpiła w kilku innych serialach, m.in. z popularnym aktorem telenowel, Diego Ramosem w „Ricos y famosos” . Wkrótce potem nakręciła pierwszy kinowy obraz – „Un Argentino en New York”, gdzie zagrała gwiazdę muzyki latynoamerykańskiej. Zachęcona sukcesem filmu, nagrała album zatytułowany po prostu „Natalia Oreiro”. W 2001 r. wydała swój drugi krążek „Tu veneno”(„Twoja trucizna”), który trafił na światowe listy przebojów .

Największą popularność zdobyła dzięki głównej roli w telenoweli „Zbuntowany anioł”. Cieszyła się ona tak dużym powodzeniem w Polsce, że doczekała się już dwóch emisji w telewizji Polsat. Obecnie od października będzie można znów oglądać kultuwy serial w TV PULS.
Ostatni album artystki „Turmalina” wydany został w 2002 roku i sprzedał się w nakładzie ponad 1,8 mln egzemplarzy. Łącznie na całym świecie artystka sprzedała ponad 7 milionów egzemplarzy swoich płyt. Pod koniec roku 2013 lub na początku 2014 planuje rozpoczęcie prac nad czwartą płytą studyjną.
Obecnie Natalia powróciła na mały ekran gdzie w Argentynie emitowany jest od początku tego roku nowy serial „Solamente Vos” który bije rekordy popularności. Natalia gra uroczą fryzjerkę Aurorę która marzy o karierze piosenkarki.
Urugwajska gwiazda Natalia Oreiro zagrała także jedną z głównych ról w filmie „Wakolda” w reżyserii Luci Puenzo. Obraz będzie miał swą premierę w Koreii i Japonii oraz był już prezentowany na tegorocznym festiwalu w Cannes oraz w San Sebastian. Obecnie film został zgłoszony jako kandydat do Oscara. W Polsce film będzie miał swoja premierę na przełomie stycznia/lutego 2014 roku.

Bilety dostępne na www.ebilet.pl, www.ticketportal.pl oraz w Salonach Empik w całym kraju.
w cenach:

-150 zł (PŁYTA, miejsca stojące)
-250 zł
-280 zł
-300 zł
Promotor: Agencja Artystyczna Daga
www.daga.wroclaw.pl

MUSISZ TAM BYĆ!

KORA L!VE

Artystka? Ten wyświechtany w dzisiejszych czasach przydomek, przypisuje sobie każdy, kto wydobędzie z siebie jakikolwiek dźwięk na scenie. Często nie liczy się fakt, że ten dźwięk był fałszem. „Artystą” jest dzisiaj każdy.

Fot. Jacek Poremba.
Fot. Jacek Poremba.

KORA. Ona jest tylko jedna. Wzbudza skrajne emocje, od nienawiści po uwielbienie, bo przecież Polacy tylko tak potrafią oceniać.
Pod koniec czerwca miałem przyjemność uczestniczyć w koncercie KORY, który odbył się na deskach gorzowskiego amfiteatru. Siedziała za mną grupa starszych kobiet, które już pół godziny przed koncertem niczym naprężone struny zacięcie komentowały całą sytuację związaną z koncertem. „Spóźni się, mówię wam”, druga dorzuciła- „Wiadomo! Pewnie się pudruje. Już nie te lata”, inna z kolei- „Powinna już sobie dać spokój. Zamknąć się w tej swojej willi i z niej nie wychodzić. Zapewne z playbacku poleci”. Któraś jeszcze wspomniała o Ramonce i całym tym zamieszaniu, że pewnie razem biorą teraz działeczkę. Żenujące.
KORA faktycznie się spóźniła… ok. 6 minut. To aż taki wielki grzech w momencie, kiedy większość muzyków spóźnia się na swój koncert ponad godzinę?

W jednej chwili dźwięk gitary i perkusji rozlał się na całe miasto. Prawdziwy rock, bez żadnych półśrodków. Dreszcze przebiegały kolejno po karku, rękach kończąc na nogach. Po wspaniałym intro wchodzi pewnym krokiem Kobieta w czarnych okularach. Nikt nie ma wątpliwości kim jest. Niesamowicie seksowny i chrypliwy głos sprawił, że nie mogłem oderwać od niej wzroku. Uszu również. Podczas swojego półtoragodzinnego koncertu KORA zaśpiewała największe przeboje zespołu MAANAM jak również utwory ze swojej solowej płyty zatytułowanej PING PONG. Wielkim zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że KORA nie poszła na łatwiznę odgrywając znane wszystkim hity, lecz nadała im nowe życie, ubierając słowa piosenek w świeże, bardziej współczesne i niesamowicie wysmakowane aranżacje. Świadczy to o tym, że nie chce stać w miejscu, podąża za współczesnością, lubi wyzwania. Usłyszeć na żywo „Cykady na Cykladach”, „Szare miraże”, „Raz dwa, raz dwa”, czy choćby „Lucciolę”, to niesamowite przeżycie. „Oddech szczura” potwierdził, że KORA ma niesamowitą dykcję, której w dzisiejszej muzyce ze świecą szukać. Warto uczestniczyć w tak ważnym wydarzeniu, bo przecież te kompozycje zmieniły muzykę rockową w naszym kraju, na naszym.

Ludzie nie zawsze doceniają, że stoi przed nimi żywa legenda i należy, albo chociaż wypada schować w kieszeń swoje uszczypliwe komentarze, które nijak nie odnoszą się do głosu KORY i atmosfery, którą buduje w interakcji z publicznością. Sukcesu MAANAM jak i jej frontmenki nie mamy prawa podważać, ilość sprzedanych przez nich płyt tylko potwierdza wyjątkowość ich muzyki i stawia zespół na jednej z najwyższych półek. Podczas koncertu między przeboje zespołu wplatane były utwory z solowej płyty KORY. Wykrzyczała, że „Nie jest biała i nie jest czarna”, sprzedała słuchaczom swój „Przepis na szczęście” i podrzuciła wysoko piłeczkę w „Ping Pong’u”. Na koniec dodała, że „Jedno słowo wszystko zmienia”. Po gromkich brawach publiczności i osłupieniu tych Pań siedzących za mną śmiem twierdzić, że wszystko zmieniło nie tylko jedno słowo, ale całe zdanie, jakie chciała nam przekazać KORA swoim scenicznym ruchem, głosem, tekstem, światłem i muzyką. Artystka.

NATALIA PRZYBYSZ W CUDZIE NAD WISŁĄ

Współzałożycielka zespołu muzycznego Sistars wystąpi już pojutrze w Cudzie nad Wisłą o godz. 19:00.

Fot. pochodzi z: http://polki.pl/zycie_gwiazd_plotkiiploteczki_artykul,10028826.html
Fot. pochodzi z: http://polki.pl/zycie_gwiazd_plotkiiploteczki_artykul,10028826.html

 

Natalia nagrała dwie solowe płyty: „Maupka Comes Home” i „Gram duszy”. W 2012 r. razem z siostrą Pauliną wzięła udział w telewizyjnym show „Bitwa na głosy” emitowanym w TVP2. Jej podopieczni miło wspominają tę przygodę.

Podczas koncertu w Cudzie nad Wisłą zaprezentuje się jako członkini „Natalia Trio”. Jest to jeden z najbardziej autorskich projektów.

Koncertowy wieczór rozpocznie młody zespół warszawski Winnie Coper. Koncert odbędzie się w ramach „Koncertowe Czwartki” organizowanego przez „Cud nad Wisłą”.

Skład projektu:

– Natalia Przybysz – wokal,

– Jurek Zagórski – gitara,

– Marcin Ułanowski – perkusja

Bilety:

można nabyć na miejscu lub na stronie www.ebilet.pl

Wstęp:

15-20 zł

 

GRAŻYNA ŁOBASZEWSKA W KOŚCIÓŁKU W NEKIELCE

Fot. http://dolcevitamagazyn.pl/artykul/148
Fot. http://dolcevitamagazyn.pl/artykul/148

W niedzielę, 9. czerwca 2013, o godz. 19.00 w kościółku w Nekielce, która znajduje się w odległości ok. 40 km na wschód od Poznania, wystąpi znana i lubiana polska wokalistka i kompozytorka, Grażyna Łobaszewska. Jednym z jej największych przebojów była piosenka „Czas nas uczy pogody”, ale kojarzy się ją także, kiedy tylko pomyśli się o „Piosence o ludziach z duszą”, „Brzydkich” czy też utworze „Gdybyś”.

Grażyna Łobaszewska

Artystka urodziła się w 20 lipca 1952 roku w Gdańsku, tam też ukończyła Podstawową Szkołę Muzyczną w klasie fortepianu. Następnie w latach 1970 – 1972 była słuchaczką Studia Piosenki Polskiego Radia i Telewizji w Gdańsku, które prowadziła Renata Gleinert. Pani Grażyna zadebiutowała na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze w roku 1971. Natomiast już rok później przeniosła się do Poznania i zaczęła śpiewać w chórkach towarzyszących w koncertach i nagraniach takim sławom jak: Halina Frąckowiak, Wojciech Skowroński i Ela Wojnowska.

W latach 1975-1977 współpracowała z grupą Andrzeja Ellmana „S-26”. Potem związała się z zespołem „Ergo Band”. Wraz z nim koncertowała w kraju. a także w NRD, RFN, Czechosłowacji i na Węgrzech. W roku 1974 po raz pierwszy wystąpiła na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Później wielokrotnie śpiewała jeszcze na tym festiwalu, a w 1976 zdobyła tamtejszą nagrodę dziennikarzy przyznaną jej za piosenkę „Nocny spacer”. W roku 1978 otrzymała III nagrodę za „Zwierciadło czasu”, a w 1991 I nagrodę za „Wszystko co złe omija mnie”. W latach 1978-1983 pani Grażyna była wokalistką zespołu „Cash”. Występowała wtedy w koncertach głównych festiwalu „Jazz Jamboree” w Warszawie – były to lata: 1977-1978 i 1981. Potem współpracowała z jazz-rockową grupą „Cancer” – lata: 1983-1989. I właśnie z nią, ale również z zespołem „Cash” dokonywała nagrań radiowych i telewizyjnych.

Jednak to nie wszystko, bo pani Grażyna występowała i nagrywała także z zespołami Janusza Komana, „Alex Bandem” Aleksandra Maliszewskiego, „Grupą Doktora Q” Tadeusza Klimondy i z orkiestrą Zbigniewa Górnego. Poza tym dokonała licznych nagrań archiwalnych dla Regionalnej Rozgłośni Polskiego Radia w naszym Poznaniu i centrali w Warszawie z czołowymi muzykami jazzowymi, czyli m.in. z Januszem Skowronem i Krzysztofem Ścierańskim. Natomiast od 1997 współpracuje z zespołem Jarosława Śmietany.

Grażyna Łobaszewska brała udział w wielu festiwalach jazzowych w miastach takich jak: Kalisz, Kraków, Lublin, Wrocław. Występowała także za granicą: w Danii, Szwecji, Hiszpanii, RFN i Kuwejcie. Uczestniczyła w trasach koncertowych po USA i Francji.

2 grudnia 2012 podczas gali wręczenia Złotych Mikrofonów otrzymała Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Bilety: Dosyć dużo, bo aż 75 zł. Dostępne są w poznańskim CIM-ie.

NA MOŚCIE, CZYLI: „ON THE BRIDGE”

Fot. http://www.mietekszczesniak.pl/__temp__/-01b805e526a00dad89067630aa2f9c11_800_600__pl.jpg
Fot. http://www.mietekszczesniak.pl/__temp__/-01b805e526a00dad89067630aa2f9c11_800_600__pl.jpg

Czyli w niedzielę, 12 maja 2013, o godz. 20.00 w poznańskim klubie „Blue Note” na Zamku przy ul. Kościuszki 76/78 zagrają Mietek Szcześniak I „Meccorre String Quartet”. Widać wyraźnie, że „On the bridże” to projekt, w którym spotkają się artyści dwóch nurtów: klasyki i jazzu. Do niedawna były one wyraźnie rozdzielone, a nawet przeciwstawiane sobie, obecnie coraz częściej współdziałają, poszukując wzajemnych inspiracji.

Będzie to wzajemna wymiana doświadczeń różnych, a jednak bliskich sobie – mówi Karol Marianowski z „Meccorre String Quartet” – Muzyka to środek komunikacji, wyrażania emocji, a jej forma nie zawsze jest jednoznaczna i oczywista. Spotkanie na moście ma być spokojną rozmową, subtelnym inspirowaniem się nawzajem. Wykreujemy atmosferę kameralnego, delikatnego i wypełnionego emocjami wieczoru. Czasu pełnego pięknych dźwięków głosu ludzkiego i instrumentów smyczkowych.

Koncert

Niepowtarzalny efekt artystyczny gwarantuje spotkanie wybitnych osobowości: po pierwsze Mietka Szcześniaka oraz po drugie „Meccorre String Quartet” w aranżacjach samego Krzysztofa Herdzina. Będzie można usłyszeć utwory bardziej i mniej znane, a także te zupełnie nowe, zawsze w szatach kwintetu wokalno-instrumentalnego, przy czym forma wykonywania muzyki zbliży ten koncert do spektaklu.

Zagrają:

  • Mietek Szcześniak – śpiew,
  • Wojciech Koprowski – I skrzypce,
  • Aleksandra Tomasińska – II skrzypce,
  • Michał Bryła – altówka,
  • Karol Marianowski – wiolonczela.

 

Bilety:

50 zł – miejsca siedzące i 35 zł – wejściówki. Dostępne są na stronie: www.bilety24.pl.

JEZUS MARIA PESZEK LIVE!

http://mariapeszek.pl/pl
http://mariapeszek.pl/pl

Po spektakularnym sukcesie trasy koncertowej „Maria Awaria” czas na zmiany. I to niemałe. Był striptiz Artystki, która paradowała podczas wykonywania utworu „Ciało” w męskich bokserkach, jednoznaczne lizanie pistoletów, bieganie po scenie w pióropuszu, bazgrolenie po ciele czerwoną szminką. Występy obfitowały w niewyobrażalną energię i zabawę, która udzielała się publiczności. Do pewnego momentu. „Maria Awaria” nie żyje… Podczas ostatniego koncertu z tej trasy został odprawiony pogrzeb artystycznego wcielenia Peszek. Pióropusz spaliła. „Zamęczała mnie więc ją zabiłam.

Ona nie była zła, była wspaniała, ale stała się za duża. więc musiałam ją zabić w sobie, żeby odzyskać wolność” – uzasadnia Maria Peszek. Teraz czas na spotkania podczas show „Jezus Maria Peszek”. To nowa dawka energii serwowana przez Marię, która nie stoi artystycznie w miejscu, wciąż tworzy genialne teksty i jest współautorką muzyki na swoje krążki. Maria Peszek zagości również w Kostrzynie nad Odrą. 26 kwietnia ECS „Kręgielnia” będzie miejscem artystycznej ekstazy. Zapewne nikt z publiczności nie opuści „Kręgielni” zawiedziony. Emocje będą skrajne, uwielbienie, obrzydzenie, zachwyt, niesmak… Żadnych półśrodków. Musicie tam być! Mamy dla Was jeszcze jedną niespodziankę… Dla wszystkich czytelników Twoich Wieści zostanie przeprowadzony wywiad z Marią Peszek! Tymczasem zamawiajcie bilety w Kostrzyńskim Centrum Kultury przy ulicy Sikorskiego 34.

Centy biletów: przedsprzedaż- 35zł; w dniu koncertu- 45zł. Rozpoczęcie o godzinie 20:00 w „Kręgielni”- Fabryczna 5. Widzimy się pod sceną!

MICHAŁ ZATOR I ŚW. FAUSTYNA

Fot. http://mamtalent.tvn.pl/uczestnicy,1896,p/michal-zator,1943.html
Fot. http://mamtalent.tvn.pl/uczestnicy,1896,p/michal-zator,1943.html

W pierwszą niedzielę miesiąca, 7 kwietnia 2013, ok. godz. 19.45 – w każdym razie zaraz po mszy św. o godz. 19.00 – w kościele pw. Św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Poznaniu na ul. ul. Fortecznej 53, która znajduje się blisko ronda Starołęka, odbędzie się koncert znanego nam harfisty Michała Zatora. Towarzyszyć mu będzie żeńska całość w dwóch częściach: na skrzypcach zagra Aleksandra Machaj, a część czytająca, Natalia Mikołajska, przedstawi fragmenty „Dzienniczków Św. Faustyny”. Wstęp wolny.

Koncert Michała Zatora – tym razem nosi on tytuł: „Michał Zator. Harfa celtycka i śpiew” – zawsze jest wydarzeniem pięknym i wartym posłuchania. O jego muzyce, muzykowaniu i śpiewaniu pisałam już kilkakrotnie, a raz nawet przeprowadziłam z nim, specjalnie dla „Twoich Wieści”, wywiad:

http://twoje-wiesci.pl/2012/o-muzyce-ktora-jest-gdzies-tam-wywiad-z-michalem-zatorem/

Przepięknym piosenkom i harfie Michała Zatora od początku towarzyszyć miała na skrzypcach Ola Machaj – takie zresztą pojawiły się to tu to tam plakaty koncertowe. Ja w repertuarze koncertu pojawiłam się niedawno – powiedzieć można, że znienacka – i ponieważ proboszcz parafii Św. Jana Apostoła i Ewangelisty, ks. Waldemar Szlachetka, przypomniał sobie, że w dzień zaplanowanego koncertu akurat wypada nam Niedziela Miłosierdzia. Pomyślał więc, że trzeba jakoś to podkreślić i dlatego pojawiły się te „Dzienniczki” św. Faustyny od miłosierdzia.

MARIA PESZEK PO RAZ PIERWSZY NA SCENIE WOODSTOCKU

Zapraszamy na wyjątkowy koncert! Piątek, 2 sierpnia, drugi dzień Przystanku Woodstock, zakończenie koncertów na dużej scenie, a na niej artystka charyzmatyczna, wraz ze swoim mistrzowskim zespołem. Po raz pierwszy w swojej historii gościem Przystanku Woodstock będzie Maria Peszek.

Fot. http://muzyka.wp.pl/title,Jezus-Maria-Peszek-znow-na-zywo,wid,669687,wiadomosc.html?ticaid=1104f3
Fot. http://muzyka.wp.pl/title,Jezus-Maria-Peszek-znow-na-zywo,wid,669687,wiadomosc.html?ticaid=1104f3

Artystka promować będzie swój najnowszy album „Jezus Maria Peszek”. Jest to płyta niepokorna i takie też są koncerty – żywiołowe i bezkompromisowe. Jesienna trasa promocyjna spotkała się z entuzjastycznym odbiorem. Kilkanaście koncertów zobaczyło ponad 10 tysięcy ludzi. „Wiedzieliśmy, że nowy materiał ma w sobie fantastyczny potencjał, ale okazało się, że Jezus to koncertowa petarda! To niesamowite uczucie, gdy stoisz na scenie i widzisz takie żywiołowe reakcje, kiedy ludzie śpiewają głośniej niż ty. Taki emocjonalny odbiór publiczności pokazuje, że to, co robię, ma sens. Jeśli otrzymuję tak olbrzymi odzew z tamtej strony, to wiem, że warto było się narażać, znosić ataki i iść własną drogą”.

Żeby w pełni doświadczyć emocji, jakie wyzwala płyta, która w Polsce wywołała burzę i o której sama Maria mówi, że jest dla niej najważniejsza, trzeba być na koncercie. Bo Marię Peszek można kochać albo nienawidzić, ale nie można pozostać obojętnym. To po prostu trzeba zobaczyć.

I jest ku temu okazja. Pod sceną Przystanku Woodstock zgromadzi się kilkaset tysięcy ludzi. Będzie to z pewnością koncert, który zarówno Artystka, jak i jej fani, zapamiętają na długo.

Przystanek Woodstock to największy w Polsce i jeden z największych w Europie festiwali muzycznych. Organizatorem imprezy jest Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która w ten sposób pragnie podziękować polskiej młodzieży za jej zaangażowanie w zimowy Finał WOŚP.

Od dziewięciu lat Festiwal organizowany jest w Kostrzynie nad Odrą (woj. lubuskie). W czasie tegorocznej edycji festiwalu (1,2,3, sierpnia) na 2 scenach zaprezentuje się prawie 60 wykonawców z Polski i wielu krajów na świecie. Swój występ potwierdzili już m.in. Anthrax, Ugly Kid Joe, Emir Kusturica, Farben Lehre, Hunter, Danko Jones czy Gooral, który wystąpi z Zespołem Pieśni i Tańca „Mazowsze”.

W ramach Akademii Sztuk Przepięknych odbędą się spotkania z wybitnymi osobistościami świata kultury, polityki, sportu. W tym roku spotkamy się m.in. z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Metzem. Uczestnicy Festiwalu będą także mogli brać udział w różnych formach warsztatów artystycznych oraz angażować się w szereg inicjatyw społecznych i obywatelskich. W czasie Przystanku Woodstock zaprezentują się liczne organizacje pożytku publicznego, realizowanych będzie cała gama projektów edukacyjnych oraz sportowych.

BRODKA W OŚMIU SMAKACH

Początek marca, dokładnie dzień szósty. Tego dnia pogoda nas rozpieszczała, słońce muskało twarze swoimi gorącymi promieniami. W małym klubie w Poczdamie ma wystąpić wieczorem „Polens Stern“. Niemcy przechodzą obojętnie wobec wiszących przy każdej ulicy plakatów, nawet nie zerkają na ciemnowłosą, młodą dziewczynę w dziwacznym stroju, które wiszą tam pewnie od dłuższego czasu. Nadszedł wieczór, przed klubem czeka około dwieście osób. Jedni mówią po polsku, inni po niemiecku. Wszyscy przybyli na koncert. Jako support – no właśnie. Do dziś nie potrafię określić co to było. Ludzie przyjęli dziwacznego DJ’a z obojętnością, nikt się nim nie przejmował. Kilka minut po dwudziestej rozbrzmiewają instrumenty, które grają pierwsze nuty piosenki „W pięciu smakach“, a publiczność w dzikim krzyku wita na scenie Monikę Brodkę. Po niesamowitym koncercie Artystka udzieliła nam ostatniego wywiadu przed wylotem do USA. Czas tykał na naszych plecach niczym bomba, która ma za chwilę wybuchnąć, bo przecież samolot nie będzie czekał, ale Brodka powiedziała o tym, co dla niej najważniejsze. Jesteście ciekawi?…

Plakat: Maciej Zielinski.
Plakat: Maciej Zielinski.

Maciej Zielinski: Zacznijmy od początku… Monika Brodka, lat 16. Jakie wspomnienia nasuwają się na słowo „IDOL”?

Monika Brodka: Szczerze mówiąc, to niewiele pamiętam z tego okresu, minęło w końcu 10 lat, byłam wtedy bardzo młoda. Na początku mojej muzycznej drogi kompletnie nie wiedziałam jak moja kariera się potoczy, co się wydarzy… Dopiero uczyłam się obycia ze sceną, poznawałam ten biznes z pozytywnej strony, jak również tej mniej przyjaznej, w której rządzą układy i niesprawiedliwość. Stopniowo dochodziłam do wniosków, co chciałabym robić w życiu, jak chciałabym żeby moja kariera wyglądała, jaką muzykę chciałabym tworzyć. Mówiąc szczerze, to prawdziwe i świadome bycie artystą na scenie poczułam dopiero w 2010 roku, czyli z wydaniem płyty GRANDA. Myślę, że to drugi, tym razem trzeźwy etap mojej kariery.

Maciej: Pochodzisz z Twardorzeczki. Tęsknisz za wsią? Przecież to w niej się wychowywałaś, uczyłaś grać na skrzypcach, poznawałaś świat…

Monika: Za wsią jako taką to nie. Tęsknię za moim regionem, za górami, lasami, za moją rodziną, która tam cały czas mieszka i staram się ją odwiedzać jak najczęściej mogę. Z Warszawy jest to jednak kawałek drogi, ale staram się przyjeżdżać do Twardorzeczki w wolnych chwilach. Nigdy nie sądziłam, że zostanę w niej na dłużej, że będę tam żyła. Myślę, że to miejsce było dla mnie tylko na okres dzieciństwa. Wspomnienia o górach wciąż tkwią w mojej głowie, przypominam sobie różnego rodzaju obrazy, np. kiedy jako mała dziewczynka zbieram świeże truskawki z ogródka, zrywam z drzewa słodkie jabłka. Wspominam to niesamowicie sentymentalnie i fajnie.

Maciej: Jako dziecko chciałaś stać na scenie, być piosenkarką- udało się. A co dziś jest Twoim marzeniem?

Monika: Zawsze chciałam grać poza granicami Polski. Marzenie się spełnia, ponieważ ten rok to koncerty w dużej mierze właśnie zagranicą. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, nową publiczność. Zarówno ja, jak i mój zespół staramy się aplikować na różne festiwale, zgłaszamy chęć wystąpienia na ciekawych eventach. Moja managerka często wysyła zgłoszenia za moimi plecami, a kiedy zostaniemy zaproszeni na daną imprezę, mówi mi o tym niespodziewanie. To dla mnie niesamowita frajda i niespodzianka. Poza tym organizujemy mini trasy koncertowe w Niemczech, Ameryce… Druga połowa roku będzie czasem odpoczynku, wyciszenia. Wtedy powoli zacznę zastanawiać się nad kolejną płytą, w głowie zaczną rodzić się kolejne, świeże pomysły. Tak wyglądają moje plany na najbliższe miesiące, nie wybiegam w przyszłość za daleko, nie myślę o tym, co się wydarzy za parę lat, moim marzeniem są podróże i granie w tym roku zagranicą, na razie do szczęścia potrzeba mi tylko tyle.

Maciej: Ukończyłaś Akademię Fotografii. Komu, lub czemu najchętniej robisz zdjęcia?

Monika: Na chwilę obecną jestem totalnie pochłonięta robieniem zdjęć na aplikację, która nazywa się Instagram, jestem jej superfanką. Od pewnego czasu prowadzę tam swój oficjalny profil, staram się dokumentować to, co dzieje się w moim życiu na co dzień. Od bardzo zwykłych sytuacji, jak wyjazd na koncert w busie z moim zespołem, czy poranne śniadanie, po ciekawe podróże, sytuacje które nie chcę żeby mi umknęły i chciałabym żeby zostały w mojej pamięci na długo, dlatego je uwieczniam na fotografiach. Moją bardziej profesjonalną kamerę wyciągam zazwyczaj na czas wakacji, dalekich podróży, kiedy to mam szansę sfotografować coś bardziej egzotycznego. Głównie posługuję się iPhonem i właśnie nim robię zdjęcia. Jestem uzależniona od utrwalania ulotnych i zwykłych chwil, które czasami są bardzo ważne, a późniejsze oglądanie ich wzbudza we mnie miłe wspomnienia.

Maciej: GRANDA to majstersztyk, nasz towar eksportowy, muzyka jest żywa, prawdziwa, oryginalna, natomiast EPka LAX jest zupełnie inna, przepełniona sztucznymi dźwiękami. Skąd tak przeciwstawne nurty? Do czasów GRANDY Twoje płyty były spójne, teraz- dwa przeciwstawne bieguny.

Monika: Uwielbiam eksperymentować, bawić się muzyką, bo to przecież o to, w moim przekonaniu w niej chodzi. GRANDA była pewnego rodzaju odcięciem się od muzyki, którą tworzyłam wcześniej, postanowiłam najzwyczajniej w świecie nagrać coś, co przede wszystkim mnie się spodoba i co ja czuję. Co nie znaczy, że z wcześniejszymi albumami się nie utożsamiam…

Maciej: Skąd zamiłowanie do Berlina i Nowego Jorku? Co je łączy? Co dzieli? Co Cię w nich fascynuje?

Monika: W Berlinie czuję się najzwyczajniej w świecie swobodnie. Nikt mnie w nim nie rozpoznaje, mogę spacerować spokojnie ulicami. Podoba mi się klimat Berlina, jestem zafascynowana jego zakamarkami oraz żyjącymi w nim ludźmi, albo inaczej…ich stylem życia. Nie mogę oprzeć się wszelkiego rodzaju „flomarkom”. Zazwyczaj przyjeżdżam do Berlina w weekendy, a wtedy staram się wyszperać niesamowite rzeczy do swojego mieszkania, albo chociaż jakieś pamiątki, które nasycone są tajemniczą historią. Bardzo lubię berlińskie knajpy, restauracje, których jest ogromna ilość w zasadzie na każdym rogu ulicy, a w każdej z nich niepowtarzalne i często oryginalne smaki. Mam nadzieję, że Warszawa będzie kiedyś takim drugim Berlinem i ten klimat się nam choć trochę udzieli, bo przecież patrząc na mapę, jesteśmy bliskimi sąsiadami. Mogę powiedzieć, że w Warszawie powoli czuć namiastkę Berlina, przynajmniej ja ją czuję. Jeśli chodzi o Nowy Jork to nie będę oryginalna. Fascynuje mnie w nim mix wszystkich możliwych kultur, ras, smaków. To miasto, które jest mieszanką całego świata. Jest potęgą.

Maciej: Wiem, że uwielbiasz gotować, a jeszcze bardziej jeść… Jakie jest Twoje popisowe danie?

Monika: Chyba nie mam popisowego dania, w kuchni bardzo dużo eksperymentuję . W zależności od zawartości mojej lodówki i zasobów kuchennych są to bardzo różne smaki, często ciekawe i zaskakujące. Jeżeli chodzi o jedzenie, to nie jestem wybredna. Wybredną staję się jedynie wtedy, kiedy danie jest niedobre. Nie mam tak, że nie lubię jakichś składników, albo ich nie zjem, uwielbiam próbować bardzo różnych, na pozór dziwnych rzeczy, nawet tych, do których nie jestem na początku przekonana, a najbardziej złości mnie to, kiedy coś jest po prostu źle ugotowane i niesmaczne.

Maciej: Wolisz na ostro, czy na słodko?

Monika: Na słodko…