Archiwa tagu: ceny

BIEDRONKA PODNIESIE CENY?

Portugalscy analitycy twierdzą że Biedronka będzie zmuszona podnieść ceny.

Fot. http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/743129,biedronka-najpopularniejsza-siecia-handlowa-w-mediach.html
Fot. http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/743129,biedronka-najpopularniejsza-siecia-handlowa-w-mediach.html

Słabe wyniki Biedronki czyli Jeronimo Martins powodują na portugalskiej giełdzie spadek akcji. Biedronka chce podnieść ceny by poprawić swoje zyski i wprowadzić nowe produkty na półki polskich dyskontów w celu pozyskania nowych klientów. Jakie produkty chce wprowadzić właściciel Biedronki jeszcze nie wiemy ale dowiemy się wkrótce.

JAK ROZPOZNAĆ ORYGINALNE PERFUMY?

Często decydujemy się na zakup tańszych zapachów, zwykle z powodów finansowych. 

Fot. Paulina Zych.
Fot. Paulina Zych.

Perfumy kupowane w sklepach internetowych, konsultantów itd. wyglądają na oryginalne, zgodne z marką, jakiej używamy, a co najważniejsze mają niską, okazjonalną cenę. Okazuje się jednak, że po otrzymaniu „cuda” zastanawiamy się czy aby na pewno zakupiony przez nasz perfum jest oryginalny…

Każda z nas uwielbia ładnie pachnieć. Zapach odzwierciedla naszą osobowość czy po prostu nastrój, jaki mamy w danej chwili. Niektórzy z nas mają swój ulubiony zapach, czy markę, inni natomiast lubią zmieniać perfumy zależnie od ubrania, okazji, pory roku itd.

Ciężko nam jednak wydać na flakonik perfum kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset złotych. Robiąc zakupy w sprawdzonych perfumeriach, mamy gwarancję, że dostaniemy produkt trwały, dobrej jakości. Niestety, jest to jedna z rzeczy, na której pragniemy zaoszczędzić. I zaoszczędzić możemy naprawdę wiele, dlatego też decydujemy się na zakupy na bazarach, w sklepach internetowych, na allegro itd. Nie mamy pewności, czy sprzedawca nas nie oszuka. Jednak po otrzymaniu przesyłki możemy sprawdzić, czy perfum na pewno jest oryginalny.

Po pierwsze powinniśmy zwrócić uwagę na buteleczkę. Jej kształt, czy na pewno jest, w każdym szczególe, taki sam, jak flakonik oryginalny. Nie może być tez mowy, aby np. stał krzywo z powodu nieprawidłowo odlanego szkła  Etykietka musi być trwała. Napisy na opakowaniu nie mogą schodzić, nawet przy intensywnym pocieraniu. Nie mogą być też niewyraźne, nieestetyczne, nieczytelne. Ponadto flakon podróbki jest produkowany z innego szkła. Takie znacznie łatwiej jest zbić, często są nieestetycznie, niestarannie wykonane. Zawierają błędy w postaci ostrych kantów, itd.

Atomizer, – choć to błahostka i na pozór może się wydawać, że ta plastikowa rurka nie może mieć ukrytych wad, to mimo wszystko warto i jego wziąć pod lupę. Należy sprawdzić, czy nie jest uszkodzony, zabrudzony, czy nie wygląda na używany.

Kolejną ważna sprawą jest korek. Musi on idealnie pasować do buteleczki. Nie może być ani za mały, ani za duży. Ponadto, jeśli na korku od oryginalnych perfum znajdują się napisy, loga itd. to takowych powinniśmy szukać na naszym. Należy tez pamiętać, że jeśli korek jest wykonany ze szkła, a w kupionym przez nasz z plastiku, to znaczy, że jest to podróbka! Nawet tworzywo, z jakiego jest wykonany jest ważne. Nie dajmy się oszukać sprzedawcy, że to specjalna seria, wersja zagraniczna, inna produkcja. To oszustwo!

Przede wszystkim dokładnie powinniśmy przyjrzeć się zawartości flakonu.  Ważny jest kolor, czy jest taki sam, jak w oryginalnej wersji? Może tylko nieznacznie różnić się odcieniem. Jeśli zakupiliśmy podróbki może się zdarzyć, że znajdziemy w nich pewne niedociągłości, np. zanieczyszczenia.

Warto zaznaczyć, że zafoliowane perfumy wcale nie muszą być oryginalne. Często się na to nabieramy. Jesteśmy przekonani, że zafoliowane flakony są oznaką dobrej, jakości. Nic bardziej mylnego. Wiele firm, marek nie stosuje tego. Dobrze jest zajrzeć do środka, bowiem to właśnie flakon najłatwiej jest podrobić.

Jeśli chcemy być pewni czy nasz egzemplarz jest naprawdę oryginalny, warto zajrzeć na spód flakonika. Oryginalne zapachy posiadają numery seryjne, oznaczenia: czy jest to woda toaletowa czy tez perfumowana itd. Często są to naklejki, czy etykietki, które naprawdę ciężko oderwać bądź odkleić.

Najłatwiej jednak zidentyfikować perfumy… po zapachu. Oryginalne utrzymują się na skórze (oczywiście zależnie od osoby) ok. jednego dnia. Podróbki często okazują się być intensywne na początku, a potem ich zapach zanika albo znacznie się zmienia. Może to być spowodowane tym, że do produkcji podróbek niekiedy używa się pozostałości składników, z których produkowane są oryginały. W wielu przypadkach można także wyczuć intensywna woń alkoholu, co sugeruje dziwne ich pochodzenie.

Pamiętajmy, że oryginalne perfumy kosztujące w sklepie 300 zł, nie będą nigdy kosztowały 100 zł. Kupując oryginalne perfumy w sieci możemy zaoszczędzić maksymalnie kilkadziesiąt złotych. Przed zakupem warto poczytać na forach komentarze, dotyczące zaufanych sprzedawców na allegro, czy perfumerii. To uchroni nas przed oszustami. W rezultacie może się okazać, że kupimy perfum za 100 zł, który w istocie jest podróbką, wartą 30 zł.

ZA BIEDNI NA TANIE RZECZY

Zakupy. Studencka kieszeń każe uruchomić kalkulator w głowie, a o szaleństwie i rozrzutności nie może być mowy.

Fot. Łukasz Lipiński.
Fot. Łukasz Lipiński.

Kupię tylko najważniejsze produkty – postanawiam. Ach, jak cudownie będzie, jeśli trafi się jeszcze jakaś promocja – dodaję w myślach. Po odejściu od kasy mam jednak wątpliwości… czy warto było tak ślepo ufać super ofercie?

Wędrując sklepowymi alejkami doszedłem do stoiska z nabiałem. Chciałem kupić ser do kanapek. Cóż za oferta – uśmiechnąłem się – ser za jedyne 9 zł za kilogram. Moja studencka kieszeń odłoży coś jeszcze na piwo. Połakomiłem się na tą wątpliwą „świetną okazję”. Czas szybko pokazał, że coś „super tanie” może być też „super obrzydliwe”.

W domu poczułem, jakbym jadł papier, pomalowaną na żółto tekturę. Choć wolałbym, żeby rzeczywiście była to tektura, bo jak pomyślę jakie inne świństwa w tym seropodobnym wyrobie pewnie się znalazły… Mój współlokator, który także radośnie zakupił kilkanaście plastrów kanapkowego „cuda”, mądrze wyrzucił go do kosza.

Na drugi dzień znowu udaliśmy się do tego hipermarketu, by – tym razem – zakupić ser prawdziwy. W kolejce stanęliśmy za innymi studentami, którzy (a jakże!) łakomi byli na świetną ofertę, ochoczo zakupując twór ten, który – jak się później okazało (nasze niedopatrzenie) w nazwie nie zawiera nawet słowa ser (ach, ta cudowna manipulacja speców od marketingu)! Gdyby nie to, że leżał w otoczeniu serów, zapewne nie pachniałby nawet serem. Wczytaliśmy się w skład „sera” (nazwa czysto umowna) i oniemieliśmy. Wciśnięto nam sprasowaną kupę tłuszczów z chemicznymi dodatkami…

Jeśli ktoś decyduje się kupić przetwory, na których widnieje super oferta „za jedyne 3 zł”, kiedy normalnie powinny kosztować złotych siedem, powinien zastanowić się jaki jest powód tak wysokiej przeceny. Po zakupie ketchupu nieporównywalnie tańszego od przeciętnego, co tak naprawdę wyciskamy na smażoną kiełbaskę? A co jest w piwie za złoty dwadzieścia? I co kupuję wraz z chińskim czosnkiem który kosztuje parę groszy, kiedy jego polski odpowiednik jest odczuwalnie droższy? Naprawdę, czy taka oszczędność nie pozostawi śladu w moim organizmie na przyszłość? Warto „biedować” i oszczędzać aż tak bardzo?

Stare dobre przysłowie głoszące, że „jesteśmy za biedni na tanie rzeczy” jest tu w pełni słuszne. Ser, który jest szmirą, można przyrównać do taniego łóżka z kruchych deseczek: portfel się ucieszył, że kupiliśmy taniej, lecz kiedy rąbniemy w nocy o ziemię przez niewytrzymałe deski, przekonamy się jak złudnie zaoszczędziliśmy. Mam nadzieję, że mój żołądek tak szybko nie rąbnie… (Kochany „nibyserku”, przyszłe wrzody żołądka serdecznie cię pozdrawiają).

Dla tych żarłoków, którzy pragną jednak żywić się tylko tym, co najtańsze (niekoniecznie wartościowe) mam jedną radę – lepiej nie wczytujcie się w to, co jecie, a ewentualną chorobę nazwijcie pechem i nie dociekajcie jej źródła. Życie będzie piękniejsze.

 Łukasz Lipiński