Archiwa tagu: autyzm

ŚWIAT WIDZIANY INACZEJ

Po powieść Marka Haddona pt.”Dziwny przypadek psa nocną porą” sięgnąłem bardzo przypadkowo, mając w planach wypożyczenie czegoś kompletnie innego. Przypadek ma to do siebie, że często zmienia wiele w naszym życiu. Czy ta książka coś zmieniła w moim?

Czy chłopiec odkryje prawdę? - źródło wikimedia.org
Czy chłopiec odkryje prawdę? – źródło wikimedia.org

Fabuła skupia się na młodym chłopcu, dotkniętym jedną z odmian autyzmu, mieszkającym gdzieś w niewielkim, brytyjskim miasteczku. Christopher Boone, bo tak nazywa się główny bohater żyje na pozór normalnie, jak przeciętny 15-latek – chodzi do szkoły, ma swoje zainteresowania. Jednak jego życie jest zgoła odmienne.

Chłopiec mieszka z ojcem, który nie do końca radzi sobie z wymagającym opieki synem. Matka według ojca nie żyje, a Chris musi wierzyć ojcu na słowo. Pasją chłopca jest matematyka, liczenie przychodzi mu z dużą łatwością, to liczby pomagają mu w postrzeganiu świata. Chris unika ludzi, obawia się kontaktu fizycznego, często reagując wtedy agresją.

Próbując klasyfikować książkę w jakiejś kategorii, na pewno wypada zaznaczyć kryminalna i psychologiczna. Wątek śledztwa przebiega w sposób bardzo oryginalny, a ciekawość co będzie dalej jest niepohamowana. Widzimy zapiski chłopca, plany ulic, miasta, często bazujące na jego wyobraźni. Książkę czyta się wręcz ekspresowo, a kolejne wątki do których docieramy są co najmniej zaskakujące. Czy matka chłopca faktycznie nie żyje? Kto zabił psa sąsiadki? Jak chłopiec zniesie podróż metrem? Te pytania nie dadzą Wam spokoju:)

Obraz świata przedstawiony z perspektywy cierpiącego na autyzm jest inny, różny od świata widzianego przez większość. Zwykłe czynności są kłopotliwe, budzą przerażenie. Jest to obawa wynikająca z pewnością po części zetknięcia się z czymś nowym, ale pewnie wynika też z samej psychiki chorego chłopca. Można zastanowić się czy autor książki opisuje czyjeś doświadczenia, a może własne? W każdym razie jestem skłonny sądzić, że wizja świata przedstawiona w książce nie jest wymysłem i fikcją, ale oparta została na czyimś doświadczeniu.

Naprawdę warto sięgnąć po to niewielkie objętościowo dzieło, ale zawierające sporo oryginalnej treści. Nie ukrywam, że książka wywarła na mnie spore wrażenie i następnym razem 2 razy dłużej zastanowię się nad oceną innych ludzi, ich odmienności.

SZAFA Z DZIEWCZYNĄ – RECENZJA FILMU „DZIEWCZYNA Z SZAFY”

Wojtek Mecwaldowski w filmie "Dziewczyna z szafy" (reż. Bodo Kox)
Wojtek Mecwaldowski w filmie „Dziewczyna z szafy” (reż. Bodo Kox)

Szafa z dziewczyną… a nie „Dziewczyna z szafy”, bowiem nie tytuł, ale jedno słowo z tytułu wydaje się najważniejsze w tym tak naprawdę nie najnowszym już  filmie. Po raz pierwszy można go było zobaczyć w Koszalinie, na ubiegłorocznym festiwalu debiutów. Dostał wtedy m. in. nagrodę dziennikarzy. Pojawiły się też wówczas festiwalowe, bardzo entuzjastyczne recenzje, które głosiły, że film jest „absolutną rewelacją” lub po prostu stanowi przykład „światowego kina”. Jaka jest prawda?

Prawda jest taka, że warto film zobaczyć, chociaż „Dziewczyna z szafy” raczej nie zdobędzie w Polsce ogromnej popularności. Jednak na pewno zyska sporą – jak największą, taką przynajmniej miejmy nadzieję – grupę wiernych i oddanych wielbicieli, którzy zobaczą ją po kilka razy. Zacznijmy jednak od tytułu.

Tytuł

Jak wiemy, wyraz „szafa” widniejący w tytule, niewątpliwie przynosi szczęście twórcom filmowym, a już reżyserom najbardziej. Dowody? Legendarna etiuda Romana Polańskiego „Dwoje ludzi z szafą” i dramat „Rozmowa z człowiekiem z szafy” Mariusza Grzegorzka. Oba te filmy odniosły spory sukces, który staje się teraz udziałem niegdysiejszego króla polskiego offu, Bodo Koxa, i jego mainstreamowej, a przez to debiutanckiej „Dziewczyny z szafy”.

Film

Zaczyna się od zdjęć chmur. Pięknych, białych, kłębiastych, zawiłych. To na ich tle pojawia się czołówka i myślę, że to bardzo trafiony pomysł. Wspomnieć również trzeba o bliskiej nam, a nawet bardzo bliskiej, rzeczywistości filmowej, która przypomina nieco codzienność naszych polskich bloków, a historia jakby działa się za ścianą albo w klatce obok.

Jeśli chodzi o film, to chyba pamiętamy, jest on opowieścią o przyjaźni, wręcz niespotykanej przyjaźni, między trójką młodych ludzi, młodych samotników, choć jeden z nich – Jacek, czyli Piotrek Głowacki – z zewnątrz dosyć mocno od grupy odstaje, bowiem jest niepoprawnym internetowym podrywaczem i randkowiczem. Takim w sumie pustym i wyjałowionym twórcą stron www, który mówiąc szybko i dużo, zagaduje niepewność i brak pewności siebie. Pozostała dwójka ludzi samotnych to: chory na autyzm brat Jacka, czyli Tomek (w tę postać wciela się znakomity i cudownie grającymi oczami Wojtek Mecwaldowski). Jednak jest on upośledzony nie na wzór amerykański, a więc to żaden skryty geniusz, ani człowiek zarażający innych swoją pasją i miłością do życia. Po prostu mamy tu nie zawsze szczęśliwego, czasami cierpiącego, mającego swoje złe chwile, nieświadomego  swoich czynów faceta, który gubi się, nie zawsze nieświadomie, w świecie wyobraźni, bo tak naprawdę nie ma innego wyboru. Jest jeszcze ich sąsiadka, niedoszła samobójczyni, Magda, którą gra pojawiająca się po raz pierwszy na ekranie, Magda Różańska. Jej postać nie przystosowała się do obowiązujących wszystkich ludzi reguł i w związku z tym nie potrafi nic zrobić, nawet działać. Umie tylko zamknąć się w szafie, bo tam jest względnie bezpiecznie i wygodnie. Magda nie lubi za dużo mówić, bo po co? Jednak – i to jest chyba najważniejsze – Bodo Kox czyni z niej postać, której decyzje da się zrozumieć.

Pewnego dnia Jacek, muszący wciąż opiekować się bratem, zostaje wezwany na „pilne” spotkanie biznesowe – które takim okazuje się być nie do końca – zostawia go pod opieką sąsiadki. W ten sposób rodzi się niespotykana, niespodziewana i naprawdę głęboka więź między dwojgiem zagubionych ludzi. Sprawia to, że „Dziewczyna z szafy” jest w sumie kinem uwodzicielskim, które łatwo i przyjemnie przyswoją nawet mniej wymagający widzowie. Bo co tu mamy tak naprawdę? Przede wszystkim, jest wykorzystywany już w kinie chyba setki razy problem choroby psychicznej, ale wszystkie elementy filmowej układanki są idealnie ułożone. Dodatkowo chwilami można się pośmiać, choć trudno jest określić jaki typ humoru prezentuje reżyser i scenarzysta, Bodo Kox.

Podsumowując więc, „Dziewczyna z szafy” to poruszający dramat o niemożności przystosowania się do reguł, którymi posługują się inni. Opowiada się za ludźmi nie potrafiącymi poświęcać samych siebie na ołtarzu popularności. Jest to film przewrotny, jak przewrotny bywa sam reżyser. Ponoć kilka miesięcy temu na pytanie o to co będzie robił za 10 lat, Bodo Kox odpowiedział: Będę wtedy sławnym i bogatym reżyserem kina autorskiego, który chętnie romansuje z komercją, żeby wciągać kokainę z płaskich brzuchów modelek, na jachtach Morza Śródziemnego.