NOWY ROK AKADEMICKI – IDĄ DUŻE ZMIANY!

Nowy rok akademicki rozpoczyna się już jutro, 1 października. Co przyniesie? W życie wchodzą nowe ustawy. Studenci będą płacić za drugi kierunek studiów, a wykładowcy będą musieli ograniczyć pracę na kilku uczelniach.

Od nowego roku akademickiego prawo do bezpłatnych studiów na drugim kierunku przysługiwać będzie tylko 10% najlepszych studentów. Ministerstwo nie może jednak narzucić uczelniom wysokości opłat za studia. Nadal trwają rozmowy rektorów na temat tego, ile studenci powinni zapłacić za swoją edukację. W ustalaniu kwot ma znaczenie „kosztochłonność” poszczególnych kierunków. Na wysokość stawek wpłynie również prestiż uczelni i wybrany przez kandydata kierunek.

Ponadto żeby zwiększyć nabór studentów na studia, uczelnie będą musiały się ubiegać o zgodę ministra nauki. Bez zgody ministerstwa na uczelniach będzie mogło studiować tylko o 2% więcej studentów. Ograniczenie nie dotyczy kierunków artystycznych.

Zmiany szykują się również w sposobie zatrudnienia kadry naukowej. Nowelizacja wprowadza ograniczenie pracy wykładowców na wiele etatów. Pracownicy zatrudnieni na uczelniach publicznych będą mogli podjąć pracę tylko w jednej dodatkowej placówce naukowej lub akademickiej, a i na to zgodę będzie musiał wyrazić rektor. Ponadto o zatrudnienie na stanowiskach, między którymi istnieje bezpośrednia podległość służbowa, nie będą się mogły ubiegać osoby blisko spokrewnione lub spowinowacone. Przepis nie będzie dotyczył stanowisk, które obejmuje się w drodze głosowania.

Nowa Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym z pierwszym października wprowadza Krajowe Ramy Kwalifikacji, czyli wytyczne, które pozwolą uczelniom samodzielnie tworzyć nowe kierunki studiów i układać programy kształcenia. Ma to umożliwić wprowadzanie kierunków o charakterze interdyscyplinarnym oraz pomóc lepiej dostosować program kształcenia do wymagań rynku pracy. Przepis ten ma również na celu integrację szkolnictwa wyższego z systemem unijnym.

Zamiast korzystać z rankingów i statystyk, uczelnie same będą musiały monitorować swoich studentów i absolwentów i oceniać, czego powinny uczyć studentów, aby ci łatwiej znaleźli satysfakcjonującą pracę w swoim zwodzie.

Najlepsze wydziały będą mogły ubiegać się o status KNOW (Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących) raz na pięć lat. Dotyczyć to będzie zarówno wydziałów uczelni prywatnych jak i państwowych. Po przyznaniu statusu KNOW zwiększy się dotacja na działalność naukową. Łatwiej też będzie się ubiegać o granty i stypendia.

Nowelizacja przewiduje zmiany w kadrze naukowej. Zlikwidowane będzie stanowisko docenta, adiunkci i asystenci pracownika będą mogli otrzymać zatrudnienie na maksymalnie osiem lat. Po upływie tego czasu będą zobligowani do uzyskania wyższego stopnia naukowego. Brak rozwoju zawodowego będzie skutkował degradacją. Krajowa Sekcja Nauki NSZZ „Solidarność” zabiegała o to, aby osoby zatrudnione obecnie na wymienionych stanowiskach, zachowały pracę na dotychczasowych warunkach, parlament jednak zdecydował, że limit będzie dotyczył wszystkich. Przepis wchodzi w życie za dwa lata.

Naukowcy bez habilitacji, za to z osiągnięciami będą mogli zostać samodzielnymi pracownikami naukowymi, pod warunkiem, że Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów wyrazi na to zgodę. Pracownicy naukowi, którzy przez pięć lat pracowali za granicą, gdzie habilitacja nie obowiązuje również zyskają prawo do zatrudnienia jako samodzielni naukowcy.

Ustawa wprowadza w życie przepis honorowania dyplomów magisterskich i doktorskich zdobytych w państwach członkowskich Unii Europejskiej, państwach Organizacji i Współpracy Gospodarczej i Rozwoju lub państwach członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu. Przepis znosi obowiązek nostryfikowania dyplomów.

W Polsce jest obecnie 458 szkół wyższych, w tym 132 publiczne. W 2010 roku w Polsce studiowało 1,8mln osób z czego ponad 50% to słuchacze studiów stacjonarnych. Ile osób rozpocznie rok akademicki 2011/2012 jeszcze nie wiadomo.

Paulina REZMER

DZIEŃ CHŁOPAKA!

30 września, data wielce istotna. Pytanie dlaczego, jest doprawdy nie na miejscu. Przecież obchodzimy w tym czasie Dzień Chłopaka!

Dzień Chłopaka powstał w męskiej zazdrości analogicznie do Dnia Kobiet. Ciekawostką związaną z Dniem Chłopaka jest fakt, że obchodzi się go w różnych terminach, w zależności od kraju, w którym się znajdujemy. Poczynając od Malty – 7 lutego, poprzez Brazylię – 15 lipca, a kończąc na Kanadzie – 25 listopada. Tym sposobem mężczyzna, podróżując po świecie, może kilka razy w roku przeżyć ten uroczy dla niego dzień. W Polsce jednak pojawia się jeszcze problem z nazewnictwem męskich świąt, jako, że 30 września obchodzimy Dzień Chłopaka, a 10 marca – Dzień Mężczyzny. Kobieta może dojść do wniosku, że faceci obchodzą aż dwa święta! W końcu w każdym z nich siedzi zarówno mały chłopiec z 30 września, jak i prawdziwy, marcowy mężczyzna. Jest to dzień, w którym kobiety starają się dogodzić mężczyznom i nie ma w tym nic dziwnego. Powiedzmy sobie szczerze, kobieta może tego dnia sama sobie sprawić przyjemność np. kupując seksowną bieliznę. Podoba się jej, będzie podobać się i facetowi, który wieczorem ujrzy wybrankę w atrakcyjnej odsłonie. Same korzyści! Tak, więc obchodźmy to święto i bawmy się dobrze!

Na koniec tego krótkiego tekstu chciałabym, w imieniu własnym oraz całej żeńskiej części redakcji, życzyć wszystkim mężczyznom samych pięknych i namiętnych chwil z kobietami marzeń, wielu wygranych meczy ulubionych drużyn, dużej ilości wypitego piwa, które nie przemieniłoby się w napchany brzuszek, ogromnych sukcesów zawodowych i nakarmionego w każdy dzień męskiego ego!

Ada DYMEK

LICEALNA SEKSMISJA

Seks. Temat tabu czy element otwartej dyskusji? Czy młodzież w liceach może liczyć na pomoc i zaangażowanie szkół w edukację seksualną?

Obfitość informacji na temat seksu i ludzkiej seksualności kipi zarówno z kolorowych czasopism, jak i z internetu lub zwykłych teledysków, zatracających się w atrakcyjnych tancerkach i nagich, męskich torsach. Uczennica liceum im. Marii Magdaleny w Poznaniu, z którą miałam przyjemność rozmawiać, pytana o edukację seksualną w jej szkole, wzrusza lekko ramionami. Opowiada mi o tym, że przedmiot wychowanie do życia w rodzinie, wpisany jest do planu, ale nie jest w żaden sposób obowiązkowy. Jeśli uczeń nie chce uczestniczyć w zajęciach, musi przynieść wypełnioną deklarację i tyle. Nie chodzi, może robić w czasie tych 45 minut, co zechce. Dziewczyna przyznaje, że na lekcjach była 2 razy, po czym deklarację położyła nauczycielce na stół. Na pytanie -dlaczego?, odpowiada wprost, że takie lekcje wprowadzane są za późno, w wieku 16-17 lat, każdy już ma zgromadzoną wiedzę z gazet, rozmów ze znajomymi, rzadziej z rodzicami, lub po prostu z internetu. Nawet jak pojawiają się wątpliwości, lekcje wychowania do życia w rodzinie, ich nie rozwiewają. Tematy poruszane przez nauczycielkę są powierzchowne i nudne. Licealistka przyznaje jednak, że na jednej z lekcji, kiedy nauczycielka przez przypadek zapytała jednego z chłopaków, jaki jest jego ideał kobiety w łóżku, chłopak się skrępował, nie wiedział, co odpowiedzieć. Dobry trop, jednakże, czy na pewno forma była odpowiednia? Zamiast poruszania się po temacie drobnymi krokami, uczeń został zaatakowany odważnym pytaniem ni stąd ni zowąd. Prawdą jest, że do tego typu lekcji potrzebni są odpowiedni nauczyciele, przebojowi i śmiali, pragnący rozmawiać, ale mający jednocześnie wyczucie, by nie wystraszyć i nie wzbudzać w uczniu krępacji. Pytając o oczekiwania po takich zajęciach, dziewczyna myśli przez chwilę, po czym odpowiada trochę wymijająco, bez przykładów, że chciałaby rozmawiać o tematach głębszych i kontrowersyjnych.

Młodzi ludzie wiedzą wiele na temat seksu z różnych źródeł, ale to nie oznacza, że nie potrzebują kogoś, kto by im tę wiedzę, albo poszerzył, albo uporządkowywał. Każdy nastolatek, z pokolenia na pokolenie coraz śmielszy, chce dokładnie wiedzieć „co w trawie piszczy”, więc może niech i szkoły zaczną podchodzić do tego tematu śmielej i z większą dozą kreatywności.

Ada DYMEK

Rzecz ma się następująco, od trzech tygodni nie witam dnia z „Kawą lub herbatą”, nie kłaniam się telewizji mówiąc – Dzień dobry tv. Nie czekam z niecierpliwością na rozmowy o nastolatkach, które zaszły w ciążę, ponieważ w basenie były plemniki. Nie liczę też na to, że Makłowicz ugotuje za mnie obiad. Obiad na stole być musi, ale czy przy tym samym stole dziecko nie może dyskutować z rodzicem o dojrzewaniu? Ach, tak, tak, z pełną buzią się nie mówi! Zatem sio! Do kolorowych czasopism dla nastolatków. Tam żółtodzioby pytają a eksperci odpowiadają. Już uradowany Jasiu biegnie po dzwonku, na lekcję. Zaspokoił ciekawość, przeczytał, że to normalne, iż w jego wieku zagląda się dziewczynkom pod spódniczki, lecz czy dziewczynka będzie miała tyle oleju w głowie, by nie zakładać mini w dniu, w którym Jasiu ma pojawić się w szkole? Może po prostu wysłać Jasia na edukację seksualną? I tu pojawia się problem – co dziś w Polsce jest pornografią a co erotyką? Przecież Kodeks Karny zabrania narzucania pornografii nieletnim. Kłopot w tym, że coś, co dla jednych staje się ostrą pornografią, dla innych jest subtelną erotyką. Ile można odsłonić brzucha, by mówić jeszcze o erotyce? A ile uda, by powiedzieć o pornografii? Nauczyciel ma tu ogromną rolę do odegrania. Musi przede wszystkim przyjąć skuteczną strategię, która będzie miała na celu przekazanie fachowej wiedzy na temat seksuologii. Jak zacząć od „fachowego przekazywania wiedzy”, gdy „fachowcem” się nie jest? Seksuologów w Polsce jest jak na lekarstwo a w dodatku w ostatnim czasie nie mamy do nich pełnego zaufania. Może w takim razie kursy specjalistyczne na Uniwersytetach Medycznych dla nauczycieli, którzy mieliby poprowadzić zajęcia z edukacji seksualnej? Nauczyciele biologii znają się w większości na rozmnażaniu, pantofelkach i klonach…ale czy tajniki zdrowego seksu są im znane? Bo przecież nie wystarczy tych, naszych żółtodziobów nauczyć zabezpieczać się przed niechcianą ciążą. Trzeba im pokazać, na czym polega seks tantryczny. Seks, w którym nie ma miejsca na brak znajomości dni płodnych, niepłodnych, ejakulacji i wreszcie prostaty czy impotencji.

Szesnastoletnia Marysia wycierając miejsce intymne po kąpieli, nie wie, że dotyka warg sromowych a Ania nie ma pojęcia o tym, gdzie tak naprawdę znajduje się jej łechtaczka, to ona myśli, że w ciążę można zajść siadając na sedes tuż po mężczyźnie.

Wszystko niby nas dotyczy, jest z nami na co dzień, ale gdy nastolatek ma wypowiedzieć słowo „penis” w obecności rodziców, robi się czerwony na twarzy, uśmiecha nieśmiało aż wreszcie wychodzi z pomieszczenia uradowany, że rodzice przestali rozliczać go ze znajomości własnej budowy anatomicznej.

Zawsze w takich okolicznościach chce mi się powiedzieć to, co niegdyś Georges Bataille: -”Dziedzina erotyzmu nieodłącznie skazana jest na fortele”.

Paulina ZYCH

HURTEM BURDEL I NA KÓŁKACH

Ciężkie czasy nam nastały. Oprócz trosk narodu związanych z nadchodzącymi wyborami i niepokoju o Matkę Ojczyznę poznaniacy mają inne dodatkowe, lokalne problemy związane z chaosem komunikacyjnym.
Niestety, odbija się to na komforcie podróżowania. Płynność ruchu w godzinach wieczornych, która do niedawna była chlebem powszednim, odeszła w niepamięć.
Oczywiście bardzo cieszę się z super imprezy sportowej, która być może wypromuje Polskę i odbywać się będzie także w Poznaniu. Jednak ta nieustanna budowa i remont wszystkiego na raz jest codziennym koszmarem.
W poniedziałek wieczorem na jazdę od dworca PKS do ronda Rataje poświęciłam ponad godzinę, niegdyś trzy minuty.
Obserwowałam sceny dantejskie: zatrzymujący się tramwaj w połowie trasy, pasażerowie chodzący z obłędem w oczach po jezdni. Kierowcy wychodzili z samochodu i palili papierosy, karetka na sygnale pędziła pod prąd .
Ludzie złorzeczą i przeklinają na rząd, na miejską władzę i budowlańców, którzy robią nam z życia piekło .
Tak więc do Euro 2012 pozostają nam piesze wędrówki, albo jeśli ktoś potrafi – latanie na paralotni .

Ewa BIELAWA

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress