Archiwa kategorii: Szkoła dobrych manier

CZY LATO, CZY ZIMA GARNITUR BYĆ MUSI

17.

Lato nie zawsze bez krawata

 

Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Jest lato.  Ubieramy się swobodniej. Czy można chodzić bez krawata ?

– Widać to najlepiej gdy jedziemy rannym expressem do Warszawy. Wielu panów jedzie w marynarkach i krawatach i pocą się. Bo na niektóre rozmowy nie wypada przyjść bez krawata.  Pociąg powrotny to ci sami ludzie na luzie. W rozpiętych koszulach, bez krawatów. Podobnie jest w niektórych firmach gdzie obowiązuje strój typu biznes jak na przykład w bankach i tam urzędników obowiązują krawaty.

Czy marynarka latem jest zawsze obowiązkowa ?

– Gdy mamy coś do załatwienia powinniśmy się stosownie do tego ubrać.  Oczywiście  jeżeli idę na pocztę wysłać list mogę być nie tylko w koszuli z krótkimi rękawami, ale i w krótkich spodniach,  ale jeśli idę do urzędu załatwić sprawę oficjalną to już może niekoniecznie marynarka, ale długie spodnie obowiązkowo. Jeśli chodzi natomiast o jakiekolwiek wizyty oficjalne, rozmowy to oczywiście nawet największy upał nie dopuszcza tutaj nadmiernej swobody. Są lekkie marynarki, lekkie przewiewne koszule, podobnie spodnie. Ale już w przypadku butów nie sandały, ale buty które mają otworki,  które  w jakiś sposób wietrzą, ale jednak są zamknięte. To pewne reguły, których należy przestrzegać.

A czy studenci na egzamin mogą przyjść latem swobodniej ubrani ?

– W tej chwili w naszej szkole odbywają się egzaminy magisterskie. Wszyscy młodzi ludzie są w ciemnych garniturach i białych koszulach. Oczywiście to się wiąże z obyczajem jaki w naszej szkole lansujemy. Nie dlatego,  że im kazaliśmy tak przyjść ubranym, ale oni na wykładach dowiedzieli się, że to najwłaściwszy strój. Z podziwem patrzę na tych młodych ludzi, którzy w tych ciemnych garniturach zdają egzaminy.

Rozmawiał: Marek ZARADNIAK 

 

GDYBYM BYŁ BOGATY, TO BYŁBYM SNOBEM?

16.

Bogaty, majętny, zamożny?

 

Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Czy określenia bogaty i majętny są eleganckie ?

– Są to dwa wyrazy bliskoznaczne, które jednak w różnych kontekstach mogą różnie brzmieć. Gdy mówimy o kimś, że jest bogaty możemy mieć na myśli zarówno bogactwo materialne jak i bogactwo ducha, bogactwo fantazji. Oczywiście wymaga to dookreślenia o jakim bogactwie mówimy. Najczęściej mówimy o prostym bogactwie materialnym. Tego typu określenie jest z reguły jakimś wyróżnikiem, który nie zawsze jest przyjmowany sympatycznie, bo niektórzy zazdroszczą bogactwa. Inni łączą pojęcie bogactwa ze snobizmem. Inaczej mówiąc określenie bogaty może wywołać różne skojarzenia. Natomiast słowo majętny właściwie w naszym potocznym języku zanikło.  Bardzo rzadko się go używa.

Kim jest człowiek majętny ?

– Tu sprawa jest dookreślona. Majątek może być majątkiem materialnym, ale już nie używa się słowa majętny w rozumieniu majętny duchowo. Z najbardziej niezręczną sytuacją mamy do czynienia wtedy gdy ktoś o sobie mówi, że jest majętny czy bogaty. Bo bez względu na kontekst takie sformułowanie znajduje się na pograniczu dobrego wychowania.  Jeśli ja miałbym zachęcać do określania kogoś to proponuję określenie człowiek zamożny, bo jest jeszcze trzecie słowo zamożny  i właśnie ono jest najwłaściwsze.

A kto to jest człowiek zamożny ?

– Osoba zamożna to taka, która ma pewną swobodę finansową ze względu na swoje zarobki, swoje dochody i pozycję.

Rozmawiał: Marek ZARADNIAK

DLACZEGO WSTYDZIMY SIĘ ZA RODAKÓW NA WAKACJACH?

 15.

Polacy nie zawsze potrafią.

 

Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Rozpoczęły się wakacje. Wielu z nas wyjedzie w świat. Czy Polacy umieją się zachować zagranicą ?

– Kilka dni temu wróciłem z kolejnego pobytu na mojej ulubionej wyspie Krecie. Kolejny raz mam bardzo smutne odczucia dotyczące zachowań Polaków na wyjazdach zagranicznych. Mówiliśmy wielokrotnie o tym jak Polak potrafi zachować się w czasie podróży, jak bardzo to może razić współtowarzyszy. Tym razem miałem okazję obserwować zachowania ludzi młodych. Wydawałoby się, że bardzo sympatycznych ludzi na terenie zamkniętego ośrodka. I to takiego zachowania, które budziło negatywne emocje wśród wszystkich osób znajdujących się tam.

Czym podpadli ?

– Po pierwsze; przy takich wyjazdach gdzie w jednym ośrodku spotykają się ludzie różnych narodowości i w różnym wieku, przyjęte jest codzienne, sympatyczne pozdrawianie się wraz z uśmiechem. Obojętnie w jakim języku, obojętnie do jakiej narodowości adresujemy ten uśmiech. Zawsze słynne hallo ! lub good morning jest czymś właściwym nawet bez dalszej wymiany grzeczności. To element zjednujący wzajemną sympatię. Odbywa się to przy śniadaniu i wieczorem przy kolacji. Żenującą sytuacją jest zachowanie tych młodych ludzi, którzy nie potrafili odpowiedzieć na pozdrowienia i nie reagowali na nie. W konsekwencji to przypadki naprawdę wyjątkowe w tego typu społeczności międzynarodowej.

Czy to jedyne przewinienie tych młodych ludzi ?

– Była też inna rzecz, która wywołała określone emocje. W ramach tego ośrodka są odgrodzone apartamenty, które mają zabezpieczyć autonomię i potrzebę intymności. W konsekwencji nikt nikomu nie zagląda do pokoju i nikt z tarasu niczego nie zabiera. Byliśmy świadkami jak ci młodzi ludzie obchodzili wokół basen zaglądając dosłownie do każdego otwartego pokoju, a nawet w pewnym momencie przywłaszczając sobie służbowe, ale przypisane do każdego pokoju, ręczniki kąpielowe. Wzbudzało to niesmak i konsternację. W takiej sytuacji wstyd się przyznać, że jest się też Polakiem. Dlatego podtrzymuję moją zasadę, że wyjeżdżam tam gdzie Polaków nie ma.

Rozmawiał: Marek ZARADNIAK

NA ŚWIATŁACH PRZEZ CAŁY ROK

14.

 Bezpieczeństwo na drodze.

 

Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Latem i wiosną znacznie częściej jeździmy samochodem niż zimą. Z kulturą, a co za tym idzie i z bezpieczeństwem jazdy nie jest u nas najlepiej. Aby było inaczej można by na przykład wzorem Skandynawii wprowadzić obowiązek używania świateł przez cały rok ?
– To prawda. Jazda na światłach przez cały rok to 20% mniej zabitych. Dlatego organizacje działające na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego postanowiły połączyć działania, aby zachęcać kierowców do jazdy na światłach także w dzień. utworzyły Koalicję na rzecz jazdy na światłach przez cały rok.
Polska jest krajem Unii Europejskiej. Co Unia zaleca w tej sprawie ?
– Komisja Europejska zaleca stosowanie świateł w dzień przez cały rok. Stosowanie świateł w dzień jako środek poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, rekomenduje System Regulacji Motoryzacyjnych dla XXI wieku „Cars 21”. Holenderski Instytut Badań Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w raporcie dla Komisji Europejskiej oszacował, że używanie świateł w dzień przez cały rok powinno doprowadzić do spadku liczby zabitych w wypadkach „podwójnych” w dzień o 20%, a ogółu zabitych o 7%. W całej Unii to 3 500 mniej zabitych rocznie.
Wprowadzenie obowiązku jazdy na światłach przez cały rok w Polsce to część narodowego programu Gambit ?
– Słusznie pan zauważył. Teraz obowiązek używania świateł mijania w ciągu dnia w różnym zakresie obowiązuje w 13 krajach europejskich. Cały rok na wszystkich drogach kierowcy muszą jeździć na światłach w Danii, Finlandii, Norwegii, Szwecji i Islandii. W naszym kraju używanie świateł obowiązuje od 1 listopada do ostatniego lutego.
Plan nowelizacji prawa w tym zakresie jest częścią narodowego programu Gambit. W Ministerstwie Transportu trwają prace w tym zakresie.
Jeżdżąc na światłach czujemy się przecież bezpieczniej ?
– W Polsce mimo braku obowiązku, świateł mijania w dzień w okresie od marca do września dla poprawy własnego bezpieczeństwa używa 75% kierowców samochodów osobowych w słoneczny dzień, a w dzień pochmurny ponad 80% kierowców. Dzięki włączonym reflektorom nawet w słoneczny dzień samochód jest widoczny z większej odległości.

Rozmawiał: Marek ZARADNIAK

NAJWAŻNIEJSZA DATA W NASZYM ŻYCIU

13.

Czas ślubów i wesel.

 

Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Lato, a szczególnie czerwiec to czas wielu ślubów i wesel. O jakich dobrych obyczajach powinniśmy pamiętać w tych ważnych dla młodych ludzi momentach?
– To temat, o którym można napisać nawet odrębną książkę, bowiem niezależnie od samego ceremoniału zarówno tego, który przeżywamy w kościele jak i tego, który ma miejsce w anturażu świeckim jest przedmiotem wielu opisów i dywagacji. Wszystkie te elementy cechować się powinny pewną tradycją i pewnym przyzwyczajeniem do dobrego obyczaju. Nie wyobrażam sobie ceremonii zaślubin obojętnie czy w kościele czy w Urzędzie Stanu Cywilnego, która nie byłaby otoczona tym właśnie szczególnym anturażem. Są jednak pewne sprawy, o których trzeba pamiętać zarówno w kontekście samej ceremonii jak i wesela.
O czym szczególnie powinniśmy pamiętać ?
– Zawsze pamiętać trzeba o dwóch odrębnych rodzajach zaproszeń. Zaproszenie na ślub oznacza, że zapraszamy kogoś na ceremonię, natomiast zaproszenie na wesele i na ślub oznacza, że po ślubie zaprasza się daną osobę na część rozrywkowo-towarzyską. Często zdarza się faux pas polegający na tym, że te dwa ceremoniały są traktowane w sposób łączny, a nie odrębny i wówczas dochodzi do nieporozumień. Nie będę tutaj omawiał wprowadzania panny młodej i pana młodego i strojów. Powiem natomiast o toastach i prezentach.
Ile może być toastów ?
– Dobry obyczaj i protokół nakazuje tylko dwa. Pierwszy wygłasza, któreś z rodziców państwa młodych. Drugi, któryś ze świadków. Potem już tylko można pić zdrowie państwa młodych.
…a prezenty ?
– Minęły czasy gdy młodzi dostawali kilka takich samych czajników, albo serwisów do kawy. Dziś młodzi ludzie są praktyczni i przed ślubem przygotowują listę prezentów jakie chcieliby otrzymać konsultując je z gośćmi. Nie należy natomiast młodym w prezencie dawać tak zwanych kopert.

Rozmawiał: Marek ZARADNIAK

POLACY NIE GĘSI…JĘZYKI OBCE ZNAJĄ?

12.

Co najmniej dwa języki!

 

Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Czy mówienie obcymi językami łączy się z dobrym obyczajem?
– Współczesne realia wymagają od każdego człowieka znajomości nie tylko swojego języka ojczystego, ale co najmniej języków swoich sąsiadów. Realia te łączą się z różnymi potrzebami. Potrzebami dnia codziennego związanymi z podróżami czysto komercyjnymi. Łączą się z możliwością podejmowania pracy zagranicą czy wyjazdami turystycznymi. Człowiek nie znający języków obcych czuje się w tych wszystkich sytuacjach jak kaleka.
Jeszcze bardziej żenująca sytuacja jest w realiach odwrotnych, mianowicie wtedy gdy przyjeżdża cudzoziemiec do naszego kraju i próbuje uzyskać porady czy informacje, a ta druga osoba na ulicy nie potrafi zrozumieć, o co chodzi.
– Tak. W konsekwencji znajomość języków obcych jest kanonem dobrego obyczaju. Zwłaszcza, że będąc członkiem Unii Europejskiej, funkcjonując w ruchu turystycznym w całej Europie i poza nią nie możemy być traktowani jako ci gorsi, ci którzy nie znają języków. W wyniku braku możliwości porozumienia i komunikacji, często w taki sposób Polacy są traktowani.
Ale czy nie powinno się zadbać o znajomość także tych rzadszych języków, jak na przykład estoński czy holenderski ?
– To prawda. Oprócz swego języka rodzimego powinno się znać dwa co najmniej języki. Tak zresztą powiadają wykształceni Europejczycy. Jeden, który ma charakter uniwersalny. Takim językiem jest dla Europy język angielski, w mniejszym stopniu niemiecki, a na pewno nie francuski.
…a hiszpański ?
– To sprawa dyskusyjna. On aż tak powszechny w Europie nie jest. W USA ostatnio oprotestowano hiszpański i zapisano to w przepisach. Natomiast wśród tych dwóch języków może być coraz bardziej przydatny język rosyjski, konieczna jest znajomość tak zwanego języka niszowego, a więc rzadkiego. Pracodawcy poszukują takich specjalistów.

Rozmawiał: Marek ZARADNIAK

WYPOCZYNKOWA KINDERSZTUBA

11.

 Na wakacjach z dobrymi obyczajami.


Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Czy aktywny wypoczynek nie kłóci się z dobrymi manierami ?
– Wydawało by się, że te dwa pojęcia zupełnie nie przystają do siebie, bowiem aktywny wypoczynek oznacza taką formę wypoczynku, która przejawia się w różnych dziedzinach sportu, w wysiłku fizycznym czy różnego typu grach i zabawach, które mają uatrakcyjnić czas wolny. Najczęściej zwracamy uwagę na sam cel tego wypoczynku czyli nie bierne wysiadywanie przed telewizorem, lecz aktywność psychofizyczną.
Czy to się łączy z dobrym obyczajem ?
– Jak najbardziej. Bowiem wszelkie działania łączące się z szeroko pojętą kulturą fizyczną, turystyką, a jeszcze bardziej krajoznawstwem wymagają określonej kultury bycia zarówno na obszarze obiektu sportowego i chodzi tu nie tylko o kibiców, ale i o amatorów, którzy biegają, skaczą, grają w piłkę.
Tak samo jeśli chodzi różnego typu wycieczki krajoznawcze ?
– Zgadza się. W obu przypadkach gdzie obok klasycznej potrzeby dbania o środowisko, nie ma mowy o śmieceniu, nie ma mowy o paleniu papierosów czy wyrzucaniu butelek. Wszystkie te elementy łączą się z dobrym obyczajem. Można by było powiedzieć, że wręcz trzeba było by opisać katalog zachowań, które przystoją w ramach aktywnego wypoczynku, a jakie z kolei nie przystoją. Oczywiście ludzie dobrze wychowani doskonale o tym wiedzą. Wszyscy ci, którzy przeszli odpowiednią kindersztubę wiedzą, jak zachowywać się w lesie, nad wodą, jak zachowywać się na boisku czy w kontakcie z dziką przyrodą gdzie jesteśmy zupełnie sami
Rozmawiał: Marek ZARADNIAK

DORADCA ETYCZNY A DOBRE MANIERY

10.

To nie to samo.

Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Czy doradca etyczny to jednocześnie doradca od dobrych obyczajów ?

– Absolutnie nie, bowiem ta idea doradcy etycznego, którą przedstawił premier Ludwik Dorn ogranicza się do jednej tylko sfery, co wypada i co wolno urzędnikowi z tytułu pełnionej przez niego funkcji lub piastowanego urzędu, a więc krótko mówiąc, jakie zachowania nie przystoją urzędnikowi i jakie sytuacje urzędnikowi nie powinny się przydarzyć. Chodzi tu m.in. o to, o czym wspominał premier mówiąc o uczestniczeniu w różnych imprezach towarzyskich czy wydarzeniach mających charakter biznesowy. I rzeczywiście w tym zakresie pewien katalog zachowań powinien obowiązywać.

W cywilizowanym świecie jest on ukształtowany przez lata praktyki. 

– Tak. W cywilizowanym świecie lobbing jest traktowany pozytywnie jako potrzebny, a u nas lobbing ma wymiar pejoratywny. Również obecność osób publicznych w życiu towarzyskim jest traktowana bardzo często w sposób dwuznaczny. Dlatego to nie ma nic wspólnego z dobrymi obyczajami.

Jeśli ktoś ma zakodowany kanon dobrego obyczaju to sam doskonale wie gdzie wypada mu być, a gdzie nie i jak się na tych spotkaniach zachowywać?

– W konsekwencji doradca etyczny nie zastąpi tego, co jest fundamentem właściwego zachowania i właściwego stosunku do życia, bo powiada się, że obyczaj idzie w parze z moralnością. Warto dodać, że pomysł doradców od dobrego obyczaju byłby potrzebny, ale na innym poziomie.

Na jakim?

– Nie urzędników, ale szkół. Tam gdzie można ukształtować właściwe postawy i zachowania młodych ludzi , które potem zaowocują w pracy zawodowej. Można dlatego powiedzieć, że te dwa zakresy zupełnie do siebie nie przystają.

Ale czy to znaczy, że osoby pracujące nie powinny szkolić się w zakresie dobrego obyczaju?

– To zupełnie inne zagadnienie. Etyka czy moralność oczywiście powinny być czymś wrodzonym albo nabytym w procesie wychowania. Dobre obyczaje podobnie. W konsekwencji jeśli ktoś jest z założenia nieetyczny to etyki siłą mu nie wdrożymy. Jeżeli ktoś z założenia jest niemoralny to ta niemoralność wyjdzie, a dobre obyczaje są uniwersalnym fundamentem, na którym może być wychowany ktoś niemoralny lub nieetyczny.

Rozmawiał: Marek ZARADNIAK

DZIECIŃSTWO FUNDAMENTEM KULTURY OSOBISTEJ

9.

Trzeba zacząć od dzieci.

 

Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Czy bezpieczeństwo łączy się z dobrym obyczajem?
– W sposób bezwzględny tak. Bo w krajach, w których dobre obyczaje są na porządku dziennym i społeczeństwo jest ustabilizowane oraz dobrze wychowane jak w Szwajcarii, Szwecji czy Estonii, tam jest ogromne poczucie bezpieczeństwa. Ludzie są dla siebie niezwykle grzeczni, wzajemnie sobie pomagają i są przede wszystkim z założenia życzliwi. W konsekwencji można wyprowadzić wniosek odwrotny: upadek obyczaju łączy się ze zwiększeniem niebezpieczeństwa. I taka jest w tej chwili rzeczywistość w Polsce. Jeśli mówimy o tym, że został w Polsce złamany kanon kultury inteligenckiej, jeśli mówimy, że został zaniżony poziom kompetencji kulturowej, jeśli to wszystko przełożyło się na zdziczenie obyczajów w codziennym życiu, nie tylko języka, ale zwykłych codziennych zachowań to przekłada się to na chamstwo, a od chamstwa do agresji jest dosłownie jeden krok.
Co zrobić, abyśmy żyli bezpiecznie?
– Konieczne są różne zabiegi formalne jak wprowadzenie ochroniarzy czy patroli policyjnych. To w pewnym obszarze zaczęło się materializować. W niektórych miastach wprowadzono zarządzenie, że policjanci czy strażnicy miejscy mają reagować na przekleństwa, na chamskie słowa. Ci, którzy ich używają mają być natychmiast represjonowani. Takim posunięciem jest też pomysł wprowadzenia 24-godzinnych sądów dla chuliganów. To wszystko formy prewencji i represji. Ale to działania doraźne.
A działania systemowe?
– Było by nim to, o czym my od dawna mówimy, kultywowanie i powrót do dobrych obyczajów. Chodzi o stworzenie mechanizmów, aby od przedszkola poczynając wpajać działania na rzecz kultury i pięciu elementów składających się na podstawę dobrego wychowania, a więc zasadę punktualności, zasadę prawej strony, zasadę wzajemności, (chodzi o wzajemny szacunek), zasadę grzeczności i zasadę tolerancji. Jeśli te zasady będziemy wpajali od dziecka i wspólnie egzekwowali, to staniemy się krajem całkowicie bezpiecznym.

Rozmawiał: Marek ZARADNIAK

SZARA EMINENCJA NIE TAKA SZARA?

8.

Cisi podpowiadacze o dużych wpływach.

 

Red. Marek Zaradniak i prof. Michał Iwaszkiewicz/Fot. Paulina Zych.Mówiliśmy niedawno o ,,prawej ręce”, ale równie często pojawia się określenie ,,szara eminencja”. Kto to jest ?
– Pojęcie ,,szara eminencja” używane jest najczęściej w wymiarze dwuznacznym. W ten sposób określa się osobę, która ma bardzo duże wpływy, a jednocześnie nie jest na pierwszych stronach gazet, nie pojawia się publicznie, nie uczestniczy oficjalnie w życiu publicznym. Dlatego określenie ,,szara eminencja” oznacza kogoś bardzo wpływowego, ale jednocześnie osobę nie do końca rozpoznawalną, której zresztą najczęściej na tym nie zależy. W tym sensie to określenie może mieć dwa wymiary. Po pierwsze można uważać, że ktoś kto celowo ustawia się w roli ,,szarej eminencji” woli mieć realną władzę niż tylko pozory tej władzy. Świadczy to o charakterze takiej osoby.
A kiedy takie określenie ma zdecydowanie pejoratywny charakter ?
– Z drugiej strony określenie szara eminencja może również mieć wymiar pejoratywny kiedy określa się w ten sposób osobę, która jest osobą podpowiadającą i często opiniującą, ale nie decydującą. W tym rozumieniu ,,szara eminencja” jest czymś nie do końca akceptowalnym.
W polskim obyczaju pojawiały się takie postaci
– Tak i to zarówno w historii odleglej jak i w latach międzywojennych. Ale można powiedzieć, że i ostatnio funkcjonują takie osoby na obrzeżu naszej działalności politycznej i społecznej i bardzo często po fakcie dowiadujemy się, że to naprawdę była szara eminencja.

Rozmawiał: Marek ZARADNIAK