Archiwa kategorii: Muzyka

MOC MUZYKI – ONE DIRECTION

Muzyka jest jednym z najważniejszych elementów w życiu każdego człowieka. Pokusić się można o stwierdzenie, że to, czego słuchamy, muzyka, jaką lubimy, jaka nas wzrusza i daje nam siłę na kolejny dzień, odzwierciedla nasze cechy. Dlatego każdy człowiek powinien mieć szansę na to, aby słuchać tego, co osobiście trafia do niego. Nieważne czy jest to Justin Bieber, którego sporo osób bez podania konkretnego powodu nienawidzi, czy na przykład One direction, którzy choć mają wielu fanów, muszą mierzyć się także z kąśliwymi i bezpodstawnymi uwagami.

Zespół One Direction/ Fot. http://www.bravo.pl/foty/one-direction/idm,388554/ids,296097/idu,405172/t/
Zespół One Direction/ Fot. http://www.bravo.pl/foty/one-direction/idm,388554/ids,296097/idu,405172/t/

Historia tego zespołu rozpoczęła się dość wyjątkowo. W 2010 roku do brytyjskiej wersji popularnego programu muzycznego X-factor, a dokładniej siódmej jego edycji, przyszło pięciu chłopaków. Harry Styles, Louis Tomlinson, Niall Horan, Liam Payne i Zayn Malik. Nie znali się, jedne, co ich wtedy łączyło to wielki talent i marzenia o solowej karierze, w której rozpoczęciu miał pomóc właśnie ten program. Każdy z nich był bardzo zestresowany, kiedy stał na scenie, ale czuli, że robią to, co kochają, są tam, gdzie zawsze chcieli być. Sędziowie dali im szansę, przeszli przesłuchania i trafili do kolejnego etapu. Niestety, kiedy przyszło do kolejnych wyborów i eliminacji w programie, chłopacy nie mieli już tyle szczęścia. Żadnemu z nich się nie udało, ich marzenia powoli legły w gruzach. Łzy same cisnęły się do oczu, ale trzeba było spakować walizki i wracać do domu. Ale kto powiedział, że nasze życie nie może się zmienić w ciągu jednej sekundy? Kiedy wychodzili z budynku, żegnając się ze sławą, marzeniami, ktoś poprosił, żeby wrócili do środka. Jurorzy odkryli w nich talent, poznali się na ich głosach, mówiąc, że „są zbyt wyjątkowi, aby pozwolić im odejść”. Stworzyli więc zespół, który przyjął nazwę ONE DIRECTION.

Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Chłopcy trafili do domu jurora Simona Cowella, gdzie ciężko pracowali nad tym, aby dostać się do odcinków na żywo. Nie mogło być inaczej – Simon dał im szansę i Liam, Zayn, Louis, Harry oraz Niall mogli stanąć na wielkiej scenie.

Nie tylko jurorzy się w nich zakochali. Już od pierwszych odcinków zdobyli serca publiczności. Zespół stworzony z pięciu chłopaków, którzy nigdy przedtem nie widzieli się na oczy, a w tak krótkim okresie stali się dla siebie jak bracia – doszedł do finału. I mimo że zajęli tylko ( choć może powinnam napisać „aż”) trzecie miejsce – ich przygoda z muzyką nie skończyła się. Simon, ich opiekun, powiedział otwarcie przed wszystkim: „To jeszcze nie jest ich koniec”. Jego słowa okazały się prorocze. One direction podpisało kontrakt z firmą fonograficzną na 2 miliony i rozpoczęli pracę nad swoim pierwszym albumem. Gwiazdy? Można tak powiedzieć, chociaż nie stracili nic z tych pełnych życia, szczerych, uśmiechniętych i normalnych chłopców. Byli szczęśliwi, że mogą robić to, co kochają i tylu ludzi na świecie to uwielbia.

Ich pierwszy singiel „What makes you beautiful” został wydany w sierpniu 2011 roku i szybko stał się numer jeden w wielu krajach, liczba wyświetleń teledysku rosła, liczba fanów także. Niewielu nastolatków nie znało tej piosenki. Ale pojawiły się także słowa krytyki. Jest to element konieczny w tym zawodzie, każdy muzyk, celebryta czy artysta godzi się z tym, że zawsze znajdzie się ktoś, komu nie będzie podobało się to, co robi. I tak też było w tym przypadku. Pomimo ogromu Directioners (fanów), chłopcy mieli także wrogów. Ludzie, do których ich muzyka nie trafiała „czepiali” się dosłownie wszystkiego. Zaczęli od muzyki – co można było jeszcze znieść. Twierdzono, że słowa są zbyt proste, muzyka bez duszy, ciągle śpiewają o tym samym. Tak, zespół śpiewa głownie o miłości, o uczuciu, jakim możemy darzyć drugą osobę, ale robi to w prosty sposób, słowa trafiają do wielu, za co powinniśmy składać pokłony autorom piosenek. Kelly Clarkson oraz Ed Sheeran to doskonali muzycy, których głos niejednego przyprawia o dreszcze. To oni współpracują z zespołem piszcząc dla nich teksty. Są proste, ale pełne uczucia, a muzyka w jaką okraszono słowa szybko wpada do ucha. Jaka w tym rola chłopców – ich serce. Wystarczy spojrzeć, jak bardzo kochają to, co robią, jak wiele dla nich znaczy, że mogą śpiewać takie piosenki. Robią to w taki sposób, że trudno jest się uwolnić od ich muzyki.

Ale „krytycy” posunęli się dalej. Nie skończyli na muzyce, ale rozpoczęli krytykowanie samych chłopaków, a co gorsza nawet fanów ich muzyki. Zaczęło się standardowo – od podważania orientacji seksualnej, szukania podtekstów w ich zachowaniu. Każdy uścisk dłoni, każdy żart chłopców podczas nagrywania filmików dla fanów był pretekstem do głupich, a co gorsza nieprawdziwych komentarzy. Ludzie umieją szybko szufladkować nie zdając sobie sprawy z faktu, że to może zaboleć. Nie podwali nawet powodu, dla którego tak bardzo zespół działał im na nerwy – ot, komentowali i już. Zazdrość? Tak myślę. To są przyjaciele. Tworzą razem rodzinę, traktują się jak bracia, a ponadto – dwóch z nich jest w stałym związku. Każdy ruch chłopaków był obserwowany przez „krytyków”. Reklama, w której wzięli udział, muzyka. Ale prawdziwi fani zawsze przy nich byli, nie pozwalając na to, żeby ktokolwiek ich obrażał bez powodu. A więc nie pozostało nic innego, jak krytyka fanów. Gimbusiary, sweet 14, panienki bez gustu muzycznego. To tylko niektóre z określeń, jakie padały. I pojawił się problem, który nie tylko dotyczył tego zespołu. Czy człowiek może być krytykowany czy obrażany na podstawie muzyki, której słucha bądź jaką tworzy? Odpowiedź jest prosta. Nie. Więc dlaczego to robimy? Mamy dziwne podejście – szukamy problemu tam, gdzie go nie ma. Skoro tak bardzo nam się nie podoba czyjaś muzyka, to lekarstwo jest proste – nie słuchajmy jej. Oczywiście, możemy wyrazić swoje zdanie, nikt nie ma prawa tego zabronić, ale róbmy to w sposób cywilizowany, czy konieczne jest od razu używanie wyzwisk typu: „gej”, „pedał”?

Każdy z nas będzie bronił swojego idola, artysty, którego muzykę uwielbia. Wymagamy szacunku od innych, więc i sami go dajmy. Jeżeli nie podoba mi się artysta to nie wyzywam go od najgorszych – ot, po prostu nie słucham tej muzyki, którą tworzy, ale… szanuję go za to, że robi to, co prawdopodobnie kocha, szanuję też ludzi, którzy go słuchają, bo wiem, że dla nich ta muzyka jest równie ważna, jak ta, której ja słucham.

Żyjemy w cywilizowanym świecie, dlaczego więc zachowujemy się tak, jakbyśmy nie potrafili żyć z drugim człowiekiem i tym, co on lubi? Muzyka, jak powiedziałam, jest ważna. Jest częścią nas, więc proszę – szanujmy coś, co tworzy drugiego i pozwala mu uśmiechnąć się, kiedy życie pokazuje swoją gorszą stronę.

Katarzyna PÓŁTORACZYK

KONCERT SBB W POZNANIU

W sobotę, 31 marca, w poznańskim klubie Blue Note odbył się długo wyczekiwany koncert.

Fot. Metal Mind Productions
Fot. Metal Mind Productions

Grupa muzyczna SBB pojawiła się w naszym mieście w ramach trasy promującej najnowszy album pt. „SBB”. Premiera płyty nastąpiła 19 marca. Oprócz stolicy Wielkopolski zespół odwiedził również Katowice, Warszawę oraz Wrocław.

SBB jest grupą multiinstrumentalistów, założoną w 1971 roku przez Józefa Skrzeka. W ich muzyce można doszukać się rocka progresywnego, bluesa oraz jazzu. Formacja tworzy pod dewizą „Szukaj, Burz, Buduj”. Na swoim koncie mają już piętnaście albumów studyjnych i około dwudziestu pięciu koncertowych. Józef Skrzek, Apostolis Antymos i Jerzy Piotrowski zagrali setki koncertów w całej Europie, stając na jednej scenie obok gwiazd pokroju Boba Marleya , Eltona Johna, Charles Mingus Dynasty, Jack Bruce Group, Thin Lizzy, Soft Machine, Mahavishnu Orchestra, Canned Heat, Omega czy Klaus Schultze. Na temat nowej płyty wypowiedział się Józef Skrzek zaraz po ukończeniu nagrań: „Jest to muzyka wielobarwna, z rozmachem, subtelna, a zarazem dynamiczna, ale na pewno różna brzmieniowo, jeżeli chodzi o instrumentalizację. To nasze osobiste spojrzenie na współczesność, które przejawia się w muzyce SBB. Tę płytę cechuje nowatorskie podejście, bardzo wyluzowane, z dużym smakiem, które pozwala słuchaczom na zupełnie nowy odbiór. W tej muzyce jest wiele prawdy o nas. Pokazujemy, że po latach możemy grać, a fani mogą usłyszeć nowy odcień tego, na co nas stać. (…) Nowa płyta – nowe brzmienie, świeże, dojrzałe, ale też spontaniczne i nasycone młodzieńczą werwą. Muzyka, która jest totalnie oderwana od cywilizacyjnej gonitwy za komercją – to prawdziwa sztuka.”

Poznański koncert rozpoczął się o godzinie 20, przy sali wypchanej po brzegi. Parter klubu Blue Note oraz balkon wypełnione były stolikami, pomiędzy którymi porozmieszczali się fani zespołu. Na scenie pojawił się nieco zmieniony skład: Józef Skrzek, Apostolis Antymos i Irek Głyk. Muzycy rozpoczęli nowymi utworami z płyty „SBB”, przemieszczając się między różnymi instrumentami. Dodatkiem przy świeżo powstałych utworach były wokalizy lidera – Józefa Skrzeka. Już na początku wystąpienia zaproponował publice zamknięcie oczu i wysłuchanie ich twórczości jako historii SBB. Z czasem usłyszeć można było coraz starsze utwory, które jawnie radowały słuchaczy. Pomiędzy nimi członkowie grupy rozśmieszali publikę drobnymi żartami i uśmiechami, jak choćby porównanie klubu do katakumb, tuż po wejściu na scenę. Na koniec publiczność nagrodziła instrumentalistów owacją na stojąco. Cały występ zespołu SBB był hipnotyzujący oraz postrzegany jako istna uczta dla uszu słuchaczy. Była to bardzo udana i zarazem zachęcająca promocja płyty. Nie pozostaje nic innego, jak udać się do sklepu po zakup.

Magdalena BROŻYNA

NAJBLIŻSZY KONCERT MASH MISH – KALENDARIUM

MashMish w Toruniu!

MashMish to duet kompozytorski składający się z wokalistki Gosi Bernatowicz i pianisty Marcina Kuczewskiego. Właśnie przygotowują się do nagrania swojego pierwszego krążka. Teraz są już blisko realizacji tego celu. Mają skomponowanych kilkanaście własnych utworów, a większość z nich jest zaaranżowana oraz zarejestrowana w wersjach demo.

Fot. MashMish.
Fot. MashMish.

W toruńskim klubie zaprezentują autorski repertuar, który jak sami mówią opierają na emocjach. To właśnie one stoją u źródła ich kompozycji i tekstów. Ich muzyka to połączenie elementów muzyki klasycznej z szeroko rozumianą muzyką pop ( r’n’b, etno, rock, elektroniczne brzmienia etc.) Na scenie tworzą niepowtarzalny, refleksyjny klimat. Hipnotyzują głosem i dziwiękiem, a kto trafia na koncert przypadkiem zwykle zostaje fanem MashMish. W Toruniu wystąpią 15 kwietnia o godzinie 19:00 w klubie Stary Anioł.

Info dodatkowe:

Gosia i Marcin są finalistami 2 edycji Must Be The Music – Tylko Muzyka. Duet został uznany przez jurora programu Adama Sztabę za największe objawienie Polsatowskiego talent show.

Również po programie muzycy radzą sobie doskonale. Mają już za sobą pierwszy duży koncert (17.12.2011, DorumArt) na którym zaprezentowali publiczności materiał stworzony z myślą o debiutanckim krążku. Zespół wystąpił w rozszerzonym, 10-osobowym składzie w towarzystwie kwintetu smyczkowego. Słuchacze mieli zatem okazję usłyszeć ich utwory w rozbudowanych, niebanalnych aranżacjach. Były to zarówno liryczne, nastrojowe kompozycje, jak i dynamiczne brzmienia oddające niepowtarzalny styl zespołu.

Fragmenty materiału MashMish mieli okazję usłyszeć słuchacze radia Roxy FM (8.01.2012). Duet wystąpił na antenie radia z grupą zaprzyjaźnionych instrumentalistów w audycji ‘Przesłuchanie’ Tomasza Kina.

NAGRANIE DVD Z AUDIOFEELS W TEATRZE WIELKIM

W czwartkowy wieczór w Teatrze Wielkim w Poznaniu doszło do wyjątkowego wydarzenia. Formacja AudioFeels nagrała swoją pierwszą koncertową DVD. Po sukcesie dwóch albumów Uncovered oraz Unfinished przyszedł czas na zmierzenie się z publicznością na żywo w obecności dziesięciu kamer.

Fot. http://muzyka.interia.pl/pop/news/audiofeels-dzien-swira-i-opera,1743758,50
Fot. http://muzyka.interia.pl/pop/news/audiofeels-dzien-swira-i-opera,1743758,50

AudioFeels, to grupa muzyczna a capella złożona z ośmiu solistów, którzy poznali się w chórze akademickim Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W kwietniu 2007 roku wpadli na pomysł osobnej formacji, i tak poprzez finał programu Mam Talent oraz ogromną ilość koncertów w całej Polsce, wyrobili sobie status artystów z najwyższej półki. W skład zespołu wchodzą: Marcin „Illuk” Illukiewicz, Bartek „Źrebak” Lehmann, Michał „Szajek” Szajkowski, Michał „Stecu” Stec, Jarosław „Karas” Weidner, Marek „Maro” Lewandowski, Patryk „Cypis” Ignaczak, Bartek „Kitek” Michalak oraz Antos „AN21” Sobucki.

W dniu nagrania płyty DVD, 29 marca, już o godzinie 18.30 w holu teatru pojawiły się tłumy, oczekujące wejścia do sali głównej. Niestety wszyscy zostali przetrzymani w niepewności aż do 19.00, kiedy to drzwi sali otworzyły się i publiczność zaczęła zalewać salę w pośpiechu. Po krótkim oczekiwaniu, przy wszystkim miejscach ściśle wypełnionych przed sceną, nadszedł czas na małe wprowadzenie. Czyli co wolno, a co ewidentnie nie wchodzi w rachubę na takim koncercie, zakończone małym instruktażem spontanicznych reakcji. Nadszedł wyczekiwany moment i zgasły światła. Po pierwszych dźwiękach na scenie można było zobaczyć osiem konturów na tle niebieskiego ekranu. Zespół zaczął występ od autorskiego utworu pt. What does it mean. Już pierwsze dźwięki wzbudziły zachwyt na twarzach widzów oraz gromkie brawa z okrzykami. Przez cały koncert własne piosenki przeplatały się z coverami, wykonawców jak Red Hot Chili Peppers, Seal, Sting, Metallica czy Bill Withers. Najbardziej wyróżniającymi się utworami były Shape of my heart Stinga z zaskakującym przejściem z wersji a capella do vocal play, a następnie piosenka White Stripes Seven Nation Army. Charakterystycznym elementem tego wykonania było przejście przez najważniejsze style muzyczne, od prostej rockowej wersji, przez reggae w żółto-zielono-czerwonych barwach, aż do opery. Po ostatnim „numerze” Metallicy publika wstała i nagrodziła zespół AudioFeels gorącymi brawami, trwającymi kilka minut. Muzycy nie powstrzymali się i wyszli na bis, wykonując szlagier Queen’ów We will rock you. To był koniec prawie 2-godzinnego występu, z małymi przerwami BHP, zmianami dekoracji oraz żartami. Z ciężkim sercem miłośnicy muzyki AudioFeels opuścili Teatr Wielki, jednakże z ogromną satysfakcją, iż mogli brać udział w tak ważnym wydarzeniu dla zespołu.

AudioFeels już drugi raz grali koncert w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Spragnionym pięknych dźwięków możemy polecić spektakl z gościnnym udziałem formacji – Dzień świra. Następna możliwość ujrzenia chłopaków na deskach teatru 15 kwietnia.

Należy wspomnieć również „Harmony Sweepstakes A Cappella Festival” w Nowym Jorku, podczas którego 12 marca AudioFeels zgarnęli wszystkie najwyższe odznaczenia. W ten sposób udowodnili swój poziom, zaangażowanie w muzykę oraz gotowość na reprezentowanie już nie tylko naszego kraju, ale i miasta Nowy Jork. Regionalne eliminacje zwyciężyli utworem Nirvany. 12 maja chłopaki wybierają się do San Rafael w Californi na finał festiwalu. Będziemy mocno trzymać za nich kciuki!

Płyta DVD z zapisem poznańskiego koncertu już wkrótce do nabycia.

 Magdalena BROŻYNA