Archiwa kategorii: Bez kategorii

BIAŁA DROGA LIVE NA FESTIVALU WOODSTOCK

Koncert Urszuli na scenie Akademii Sztuk Przepięknych odbył się w nocy z 29/30 lipca, na kilkanaście godzin przed oficjalnym rozpoczęciem Przystanku Woodstock 2015.

Wokalistka wraz ze swoim zespołem prezentowała przede wszystkim piosenki z wydanej w 1996 roku płyty „Biała droga”. Z tego wydawnictwa pochodzą tak znane przeboje, jak „Na sen”, „Niebo dla ciebie”, „Konik na biegunach” czy „Woodstock ’94”. Na koniec nie mogło zabraknąć oczywiście przeboju „Dmuchawce, latawce, wiatr”…

Materiał na płytę „Biała droga” powstał w Nowym Jorku w 1994 roku napisany przez Staszka Zybowskiego, gitarzystę i męża Urszuli, zmarłego w 2001 roku. To właśnie on puszczał przedpremierowo Jurkowi Owsiakowi te piosenki, gdy odwoził go na lotnisko po wizycie szefa WOŚP w Stanach Zjednoczonych.”Urszula ma w sobie tę cudowną, nieprzemijającą przez lata kobiecość, która sprawiła, że czuliśmy się wspaniale u jej boku na amerykańskim Woodstocku w 1994 roku. Była jak kolorowy, przepiękny kwiat przypominający nam hipisowski 1969 rok, czas tego pierwszego amerykańskiego Woodstocku. Z tym samym blaskiem, urokiem i przepięknym głosem wystąpiła na Przystanku Woodstock 2015 roku. Jej koncert odbył się w namiocie Akademii Sztuk Przepięknych grubo po północy, kiedy Woodstockowicze mieli jeszcze żywo w pamięci naszą woodstockową podróż po Stanach, którą chwilę wcześniej pokazywaliśmy na telebimach w dokumencie pt. ‚Misja'”- wspomina Jurek Owsiak.
„Koncerty w środową noc mają swój niesamowity klimat, który jest sumą emocji kilkusettysięcznego tłumu czekającego już na oficjalne otwarcie Przystanku Woodstock. I właśnie w tym oczekiwaniu publiczność całkowicie poddaje się atmosferze stworzonej przez artystę. W przypadku koncertu Uli, i tak jak to było rok wcześniej -Kasi Kowalskiej, poddaje się także wspomnieniom, bo artystka zaprezentowała nam materiał z płyty ‚Biała droga’, którą skomponował Stachu Zybowski jeszcze w Nowym Jorku w 1994 roku. Wspaniała rockowa oprawa, świetna forma Urszuli i siła festiwalowej publiczności stworzyła tamtej nocy widowisko, które zarejestrowaliśmy od pierwszego do ostatniego dźwięku. Dzielimy się nim teraz z Wami i zapraszamy do otulenia się wszystkimi piosenkami i przeżywania ich jak nocną przygodę, pełną gwaru, śpiewu i kolorów Najpiękniejszego Festiwalu Świata – Przystanku Woodstock” – dodaje Owsiak.

Urszulę gościnnie wsparł wokalista Damian Ukeje. Wokalistka długo szukała kogoś z odpowiednim głosem, kto mógłby sprostać partiom nagranym na płytę „Biała droga” w oryginale przez Kostka Joriadisa.

 

Urszula „Biała droga live”  (CD + DVD)

  1. Niebo dla ciebie
    2. Na sen
    3. Euforia
    4. Ja płaczę
    5. What Is And What Should Never Be
    6. Woodstock 94
    7. Ten tato
    8. Konik na biegunach
    9. Mój blues
    10. Biała droga
    11. Lewiatan
    12. Millenium
    13. Dmuchawce, latawca wiatr (Bonus CD)
    14. Luz blues, w niebie same dziury (Bonus CD)

Dodatki DVD

1. Bisy Woodstock 2015: „Dmuchawce, latawce wiatr”, „Niebo dla ciebie”, „Na sen”.
2. Slideshow
3. Making Of Woodstock

MICHAŁ WIŚNIEWSKI – TAK SIĘ ZMIENIAŁ

Lider zespołu „Ich Troje”, zyskał sławę i wielu fanów dzięki piosence „Powiedz”. Czerwonowłosy piosenkarz podbił serca nie tylko młodzieży. Jak dziś wygląda?

Michał Wiśniewski urodził się w Łodzi. Mieszkał przez jakiś czas w Niemczech. Tam też uczęszczał do szkoły muzycznej – uczył się gry na fortepianie. Podejmował się różnych prac, był zawsze zaradny i przedsiębiorczy.

W latach 90-tych spotkał na swej drodze pierwszą żonę, Magdę Femme, z którą wraz z Jackiem Łągwą założyli zespół „Ich Troje”. Polska pokochała ich za piosenkę „Powiedz” (2001 r.). Michał Wiśniewski zyskał sławę jako czerwonowłosy lider zespołu. Jego specyficzny głos połączony z dość osobistymi słowami piosenek spowodował, że każdy znajdował w nich jakąś cząstkę siebie. Nie były to banalne piosenki o miłość, lecz takie, które nakłaniały często do refleksji. Najprawdopodobniej było to spowodowane życiem osobistym artysty. Wiśniewski stał się tak popularny, że w styczniu 2003 r. jego zespół wygrał krajowe eliminacje eurowizyjne z piosenką „Keine Grenzen – żadnych granic”. Podczas 48. Konkursu Piosenki Eurowizji zajął siódme miejsce.

Nieco później grał epizodyczne role w serialach i filmach. Wziął udział również w reality show emitowanym przez TVN  „Jestem jaki jestem”. Producenci śledzili przez trzy miesiące jego prywatne życie. Ku zdziwieniu, Wiśniewski mimo często aroganckiego zachowania, zyskał jeszcze większe grono fanów, gdyż polubili wokalistę za to, że był sobą i nie grał przed kamerami.

Kontrowersyjny Wiśniewski zmieniał barwę włosów z czerwonej na pomarańczową i zieloną, głównie  na potrzeby spotów reklamowych, jednak zawsze był kojarzony z kolorem czerwonym. Mocno utrwalił się odbiorcom jako ten, który mówi i śpiewa to co myśli.

Zobacz jak się zmieniał. Czy obecny image pasuje do artysty, który stał się pasjonatem lotnictwa i rajdów samochodowych?

Fot. http://www.eska.pl/news/ich_troje_to_koniec_zespolu_michala_wisniewskiego_video/39994
Fot. http://www.eska.pl/news/ich_troje_to_koniec_zespolu_michala_wisniewskiego_video/39994
Fot. http://www.gala.pl/newsy/michal-wisniewski-opowiedzial-o-swojej-chorobie-8327
Fot. http://www.gala.pl/newsy/michal-wisniewski-opowiedzial-o-swojej-chorobie-8327
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream
Fot. https://www.facebook.com/MichalWisniewskiOfficial/photos_stream

ALE MUSICALE! W POZNANIU

Barbara  Kurdej – Szatan i Teatr Muzyczny Roma już 24 kwietnia w poznańskiej Sali Ziemi MTP.

20140108_PawelPyrz_Roma_4627

„Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet przyszedł do góry…”- Teart Muzyczny ROMA przyjedzie do Poznania z koncertem musicalowym „Ale Musicale”. 42 artystów, 13 wokalistów i znakomita oprawa teatralna to świetny pretekst aby przyjść 24 kwietnia do Sali Ziemi Międzynarodowych Targów Poznańskich. 

Jeśli komuś marzy się muzyczna podróż po największych scenach musicalowych świata, to spektakl „Ale Musicale” jest świetną okazją do pakowania walizek. Zaczynamy od Broadwayu, a kończymy na West Endzie. Obok takich tytułów jak „Taniec Wampirów”, „Les Miserables” czy „Upiór w operze” będzie można usłyszeć coś z Disneya i Gershwina.
Będzie wesoło ( „Producenci”- świetna Ulla czy Barbara Kurdej – Szatan) i strasznie ( „Jakyll i Hyde”) oraz bardzo aktualnie- „Newsies” i „Księga Mormona”.

Spektakl w reżyserii Sebastiana Gonciarza ujmuje różnorodnością. Począwszy od minimalistycznych, lecz zachowujących muzycznie partii solowych (Edyta Krzemień- „Wyśniłam sen”), będzie można posłuchać romantycznych duetów (Ewa Lachowicz i Rafał Drozd w „Miss Saigon”), zobaczyć straszliwe „Wampiry” i zjawiskowe „Koty”, a wszystko to z towarzyszeniem znakomitej orkiestry pod dyrekcją Jakuba Lubowicza oraz zespołem tanecznym.
„Ale Musicale” zachwycają, zadziwiają, śmieszą i straszą. Tu nie ma miejsca na nudę. Nic dziwnego, że w Warszawie od dnia premiery, spektakl ten obejrzało już ponad 21 tysięcy osób. Teraz czas na podróż po Polsce. Wydarzenie będzie można podziwiać w Poznaniu (24.04), Gdyni (11.05) oraz w Zabrzu (7.06).
Organizatorem trasy koncertowej jest SOLLUS ENTERTAINMENT.

BILETY: www.bilety.sollus.pl

„ALE MUSICALE”

Reżyseria: Sebastian Gonciarz
Kierownictwo muzyczne: Jakub Lubowicz
Opieka artystyczna: Wojciech Kępczyński

Lista musicali, z których będzie można usłyszeć największe przeboje:

Koty
Akademia Pana Kleksa
Mała Syrenka
Miss Saigon
Jesus Christ Superstar
Crazy For You
Grease
Deszczowa Piosenka
Les Miserables
Taniec Wampirów
Upiór w operze
Notre- Dame de Paris
Nine
Księga Mormona
Love Never Dies
Newsies
Jekyll & Hyde
Producenci
Król Lew
Chicago
Aladyn Jr
Mamma Mia!

Organizator:

SOLLUS Entertainment wchodzi w skład Sollus Group

Sollus Group– to agencja artystyczna, która wyspecjalizowała się w organizowaniu wszelkiego rodzaju wydarzeń kulturalnych, spektakli teatralnych oraz koncertów w całej Polsce. Zajmuje się także profesjonalną teledysków oraz filmów promocyjnych

– wystawia sztuki renomowanych polskich teatrów w Poznaniu, Wrocławiu, Białymstoku, Zabrzu, Lublinie, Częstochowie oraz Rybniku. Na stałe współpracujemy z teatrami KWADRAT, ROMA, SYRENA, CAPITOL, 6- PIĘTRO.

Ale-musicale-slajder1

20140108_PawelPyrz_Roma_4627

20140108_PawelPyrz_Roma_1980

 

GALERIA SZTUKI „PTAPTY” JUŻ OTWARTA!

Nowo otwarty Dom Kultury Ptapty uświetnił performance Moniki Lisieckiej noszący tajemniczą nazwę Illumination. Galeria Sztuki mieści się w Teatrze Polskim w Poznaniu, a wystawę będzie można oglądać przez kolejne dwa, trzy miesiące.

fot. teatr-polski.pl
fot. teatr-polski.pl

Galeria sztuki Ptapty jest inicjatywą, która zaistniała w głowie Igora – jednego z właścicieli już na studiach. Chciał stworzyć miejsce gdzie można promować nowych artystów. Dać szansę tym, którzy mają talent i nie boją się go pokazać. Ptapty czyli w gwarze poznańskiej po prostu muchy. Jest to bardzo interesująca i chwytna nazwa. W przyszłości właściciele planują min. wystawę grafiki Igora Morskiego.

Otwarcie uświetnił performance Moniki Lisieckiej. Znanej poznańskiej graficzki. Jej prace można zobaczyć min. w kubie Opcja. Cykl prac Illumination powstał w 2011 roku. Prace przypominają wytwory zupełnie z innego świata. Dodatkowo wystawa, która odbyła się 6.12.2013 była zrobiona w całkowitych ciemnościach na białych kafelkach z poruszającą zmysły muzyką w tle. Do ręki widz dostaje tylko latarkę i wyrusza w podróż pełną niesamowitych przeżyć. Wystawy nie można przegapić, będzie jeszcze otwarta w weekendy przez 2,3 miesiące. Gorąco polecam!

ODRODZENIE EDYTY BARTOSIEWICZ

Po 15 latach od wydania ostatniej płyty Edyta Bartosiewicz powraca na rynek muzyczny.

Album zatytułowania RENOVATIO zbiera laury, po dwóch dniach od premiery przyznano mu status Złotej Płyty. Nic w tym dziwnego, to najbardziej wyczekiwany krążek dekady.

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Płyta będzie, a nie było…

Początkowo płyta miała nosić tytuł „Tam, dokąd zmierzasz”, jednak koleje losu sprawiły, że późniejsze RENOVATIO doskonale oddało istotę albumu.
Słuchacze Artystki czekali na nowe nagrania kilkanaście lat, a przecież płyta była gotowa już w 2002 roku. Wydano nawet doskonale nam dziś znany singiel „Niewinność”, a po nim cisza.
Problemy z głosem sprawiły, że efekt końcowy nie był dla Edyty zadowalający. Próby nagrywania wokali kończyły się za każdym razem fiaskiem. Dopiero wiosna 2013 była dla jej strun głosowych momentem przełomowym.
Słuchając RENOVATIO żaden z fanów Bartosiewicz nie powinien być zawiedziony. Zaskoczony- owszem.
Nie jest to materiał wypełniony sztucznymi dźwiękami, dominuje gitara elektryczna, czyli nieodłączny element utworów Artystki.
Niejeden słuchacz powiedziałby, że album nie odniesie sukcesu, ponieważ nie dorównuje współczesnym, muzycznym trendom, a jednak… Ludzie kochają wracać do wspomnień, wielu słuchaczy wychowało się na nagraniach Bartosiewicz, co nie oznacza, że kupili płytę wyłącznie z sentymentu, w każdym rodziła się ciekawość, jak ta historia się zakończy.
Mocną stroną tego albumu są niewątpliwie nastrojowe i intymne teksty.
Lekko zachrypnięty, nosowy wokal Edyty dojrzał jeszcze bardziej, klimat z ostatnich płyt towarzyszy nam również na tym krążku, pop/rock w najlepszym wydaniu, bez mizdrzenia się przed odbiorcami.
RENOVATIO świetnie sprawdza się podczas nastrojowych, zimowo- jesiennych wieczorów, warto wsłuchać się w emocjonalne teksty i dźwięki, zatrzymać się na moment.
Utwór „Italiano” hipnotyzuje jednostajnym bitem, z kolei w „Cieniu” usłyszymy melorecytację, to właśnie ten numer najbardziej wyróżnia się na płycie, udany eksperyment. „Upaść by wstać” to ballada, która powstała w 2013 roku, podobnie jak tytułowe „Renovatio”. Zarówno jeden jak i drugi utwór podsumowuje pracę Edyty nad długo wyczekiwaną płytą, ale i samą sobą. Osobiste emocje i uczucia kolekcjonowane przez 15 lat wreszcie zostały uwolnione.
Takich Artystek jest w Polsce coraz mniej. Realizacją nagrań zajął się były mąż artystki – Leszek Kamiński.
Do promocji wybrano single- „Rozbitkowie”, cieszący się dużą popularnością, grany w największych stacjach radiowych oraz „Upaść, by wstać”.
Polska Janis Joplin powróciła i obiecuje, że nie opuści już swoich fanów na tak długo.

SUKCES HGW CZY PORAŻKA WARSZAWY?

źródło : aszdziennik.wordpress.com
źródło : aszdziennik.wordpress.com

Według najnowszych doniesień, przeprowadzone dzisiaj referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz – Waltz, zakończyło się niepowodzeniem. O jego wyniku zadecydował brak wymaganej frekwencji.

Aby referendum było ważne, udział w nim musiałoby wziąć 29,1 % Warszawiaków. Na ten moment wiadomo, że swój głos oddało ich zaledwie 27,2 %. Na pytanie „Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Hanny Beaty Gronkiewicz – Waltz, prezydenta m. st. Warszawy, przed upływem kadencji?”,  aż 94 % pytanych odpowiedziało „tak”.

Tak więc po wielu miesiącach referendalnej burzy, agitacji, manipulacji czy w końcu zwykłej słownej szarpaniny, Warszawa może w końcu odetchnąć. HGW zyskała kolejny rok na udowodnienie Warszawiakom, że zostając w domach stawiają na lepszą przyszłość dla tego miasta.

Moja prywatna refleksja wprowadza mnie w stan pewnego zdumienia. Czy ludzie, którzy wybierają swoich przedstawicieli faktycznie są aż tak zaślepieni? Nawet na poziomie regionalnym? Przecież tak Gronkiewicz – Waltz w Warszawie, tak i Grzegorz Nowaczyk w Elblągu ( i tak dalej…) nie są osobami – zwłaszcza dla mieszkańców swoich miast – anonimowymi. Przecież wiadomo, że populiści z PO, PiSu czy SLD nie są w stanie zrealizować choćby połowy ze swoich gromko zapowiadanych zmian. To jest po prostu nierealne, ludzie.. w co Wy do cholery wierzycie ?!

Teatr nigdy za darmo.

Może zamiast tych przepychanek i trwonienia publicznych pieniędzy, lepiej byłoby czasem pomyśleć przy urnach? Nawet nie wiecie – żałośni frajerzy – że płacicie dzisiaj za całą tę maskaradę, która się wydarzyła. Myślicie, że za te kampanie PRO i ANTY referendalne zapłacą komitety? W teorii może i tak, ale w praktyce pieniądze te wyjdą z Waszych kieszeni. Warszawa zamiast wybudować alejkę dla rowerzystów przewaliła dzisiaj kilkadziesiąt tysięcy złotych na organizację jałowych szopek. I na co to wszystko? Żeby dać pożywkę dla mediów, żeby PiS mógł dalej przechwalać się jak to wspaniale obala rządy trzęsącej się w posadach Platformy Obywatelskiej? Wam to na plus z pewnością nie wyjdzie, naiwniacy.

Kogo Warszawa wybrałaby po odwołaniu HGW? Sondaże wskazywały, że… o dziwo – Hannę Gronkiewicz – Waltz. Zmiana z pewnością korzystna! Na całej tej farsie najlepiej wyjdzie PO, bowiem udało jej się utrzymać przy władzy swojego reprezentanta, wzbogacając się w prestiżowe zwycięstwo.

Przestroga

Tak więc – kończąc już ten nieco szarpany wywód. Niedziela, 13 października 2013 roku powinien być dla Warszawy, ale i dla całej Polski dniem pewnej zadumy, refleksji. Referendum powinno być ostatecznością, instytucją, która winna być wykorzystywana w naprawdę krytycznych sytuacjach. Teraz niestety bardziej przypomina ono konkursy w stylu „kogo dziś odwołać”, bezideowo, bezcelowo. A wszystko to funduje zabawę politykom wyższego szczebla, za którą tak naprawdę my sami płacimy.

Apeluję zatem, ludzie MYŚLCIE PRZED, A NIE PO WYBORACH !

NA CZYM POLEGA FENOMEN FACEBOOKA?

 Gdyby zapytać parę  lat temu Marca Zuckerberga – twórcę najpopularniejszego portalu społecznościowego, co najmniej ostatnich trzech lat, jaką przyszłość przewiduje dla „swojego dziecka” myślę że nawet nie przypuszczałby, iż  już na początku 2011 r. liczba zarejestrowanych użytkowników sięgnie 7 000 000.

Fot. http://www.artykul.com.pl/prowadzenie-strony-na-facebooku/
Fot. http://www.artykul.com.pl/prowadzenie-strony-na-facebooku/

Facebook powoli staje się pierwszą religią świata dla której większość ludzi zastąpiła poranną modlitwę zalogowaniem się do serwisu. Skąd taka popularność brata bliźniaka NK ? Dlaczego facebook jest tak atrakcyjny ? Tutaj nikt za nas nie decyduje, każdy może być kim chce, śmiało możemy wpisać w rubrykę hobby snowboard, chociaż jedyną deska z jaką mieliśmy styczność to deska klozetowa w łazience. Nikt nas bowiem z tego nie rozlicza. Facebook to miejsce gdzie prawda miesza się z kłamstwem i fantazją. Gdzie przeciętne dziewczyny są bardziej urodziwe i gdzie wszyscy mają poczucie humoru amerykańskiego komika – Billa Cosby. Pomińmy fakt że w większości są one  dziełem photoshopa, a cięte riposty i żarty są żywcem skopiowane z internetu. Z chwilą zalogowania się na facebooka zostawiamy za sobą cały ten syff i wchodzimy do innego świata, gdzie dostajemy drugie życie, ale czy do końca lepsze ? Według mnie nie. Facebook tworzy bariery między ludźmi. O wiele łatwiej jest wyznać miłość, zaproponować seks czy zgnoić wroga patrząc w szklany ekran laptopa zamiast prosto w oczy. Facebook to doskonała alternatywa dla nieśmiałych ale samotnych i potrzebujących kontaktu z innymi ludźmi. Alternatywa ale nie antidotum.

Kiedy ktoś zajdzie nam za skórę z łatwością możemy usunąć go z naszego facebookowego życia jednym kliknięciem usuń, jakie to proste. Stajemy się wtedy jakby panami życia i śmierci mającymi prawo uśmiercić wirtualnie każdego, i właśnie tego szukają ludzie w facebooku piękna i władzy – podniet które od zarania dziejów kształtują świat. Ale czy człowiek byłby człowiekiem gdyby nie pragnął więcej ? Ktoś kiedyś powiedział, że umieszczając post na facebookowej tablicy jesteśmy jak małe dzieci pokazujące mamie rysunek, dzieci oczekujące na pochwały i nagrody i ludzie właśnie tego oczekują – akceptacji i podziwu. Doszliśmy do momentu w którym liczba „lajków” pod zdjęciem jest wyznacznikiem popularności i statusu społecznego. Sacrum zostało bezpowrotnie oddzielone od profanum, to co nasi dziadkowie i rodzice skrzętnie ukrywali przed światem dziś stało się zwykłym produktem na sprzedaż. Dzięki facebookowi każdy może wejść z butami w czyjeś życie. Oczywiście każdy wyznacza granice, ale zbyt łatwo inni mogą je przekraczać.

Reasumując facebook wydaje się rajem, ale ten raj tak naprawdę nie istnieje. Zniknie kiedy bateria w laptopie padnie albo połączenie z Internetem zostanie przerwane. Co wtedy ? Czy mamy dokąd wracać ? Inwestujmy więc w świat realny, mimo iż mniej barwny i momentami nudny to jednak zawsze prawdziwy i pod tym względem wyprzedza facebook o miliony lat świetlnych. Swoją drogą ciekawe jak wyglądałby świat, gdyby facebook istniał kilkadziesiąt lat wcześniej ? Czy Hitler wypowiedziałby Polsce wojnę na jej fan page ? Jaki wpis mógłby zamieścić przed śmiercią Kurt Cobain ? Warto się nad tym zastanowić pomiędzy jednym a drugim zalogowaniem.

YOKO ONO W REJSIE PRZEZ POZNAŃSKI OCEAN

http://1.s.dziennik.pl/pliki/4743000/4743073-yoko-ono-900-651.jpg
http://1.s.dziennik.pl/pliki/4743000/4743073-yoko-ono-900-651.jpg

80-letnia skandalistka, wdowa po Johnie Lennonie, będzie 7 sierpnia 2013 największą chyba gwiazdą Międzynarodowego Festiwalu Filmu i Muzyki w Poznaniu, którego twórcą i pomysłodawcą jest posiadacz Oskara, Jan A. P. Kaczmarek, i który nazywa się, jak zapewne dobrze wiemy, bo pamiętamy o tym, „Transatlantyk”.

„Transatlantyk” i koncert

Yoko Ono odbierze na Festiwalu nagrodę „Transatlantyk Glocal Hero Award”. Stanowi ona uznanie dla jej zaangażowania się w sprawy społeczne, a także działania na rzecz światowego pokoju. Chodzi chociażby o wykonaną w 2007 roku instalację świetlną „Light Tower”. Był to widowiskowy sposób przypomnienia o Johnie Lennonie (akcja odbyła się w 67 urodziny nieżyjącego piosenkarza). Prawdziwą świetlną wieżę zbudowano i umieszczono na niej całą serię życzeń, napisanych przez mieszkańców Reykjavíku i okolic. Natomiast trwająca od kilku lat kampania Yoko Ono na rzecz pokoju jest dokumentowana na stronie Imagine Peace.

Nagrodę „Transatlantyk Glocal Hero Award” w zeszłym roku – 2012 – otrzymali Elżbieta i Krzysztof Pendereccy.

Yoko Ono w trakcie swojej kariery współpracowała m.in. z Johnem Cage’em i Ornettem Colemanem. W czasie występu na „Transatlantyku” będzie jej towarzyszyć Thurston Moore, amerykański gitarzysta i wokalista zespołu „Sonic Youth”.

Yoko Ono Lennon

Urodziła się  18 lutego 1933 w Tokio w Japonii, a teraz jest amerykańską artystką, wokalistką i feministką, byłą żoną Anthony’ego Coksa wdową po Johnie Lennonie i matką dwójki dzieci, czyli żyła wg schematu jeden mąż – jedno dziecko. Jej życie obfituje w wiele awangardowych dokonań artystycznych. Kiedyś tworzyła muzykę wspólnie z Johnem Lennonem, a po jego śmierci wydawała także solowe nagrania i dlatego jest jedną z najważniejszych i najbardziej cenionych artystek na świecie. Angażuje się w wiele niestandardowych działań, które uznawane są za klasyczne przykłady sztuki współczesnej – np. performance Cut Piece to zaproszenie widzów do obcinania ubrania artystki (aż do kompletnego obnażenia jej ciała). Ze względu na to zapraszanie odbiorców do udziału w jej pracach, sztuka Yoko Ono jest często nazywana „partycypacyjną”, a jeśli weźmie się pod uwagę akcentowanie przez nią ciała i seksualności kobiet, jest ona także uznawana za feministyczną. Największy wpływ na sztukę performance`u Yoko Ono wywarł  John Cage, którego poznała gdy prowadził on zajęcia z Kompozycji Eksperymentalnej w nowojorskiej New School. Artystycznie zadebiutowała już pod koniec lat 50.

Po rozpadzie grupy „The Beatles”, Yoko Ono obwiniana była – tak przez publiczność, jak i krytykę – za jej rozpad. Krytykowano ją też za wpływ – oczywiście zły – na twórczość Johna Lennona. Jej własnej twórczości też się dostało – bo czemu by nie? – w swoim czasie wyśmiewano nagrania i prace plastyczne autorstwa Yoko Ono.

NAJWAŻNIEJSZA DLA LUDZKOŚCI A POPADA W ZAPOMNIENIE

Fot. http://www.obornikionline.pl/images/gazeta/2819.jpg
Fot. http://www.obornikionline.pl/images/gazeta/2819.jpg

Są osoby, które zapomniały o ich istnieniu. Co więcej, nie są w stanie poprawnie ich nazwać nawet wtedy, gdy muszą koniecznie z nich korzystać – zbliżający się sprawdzań, egzamin i co kto jeszcze tam ma ważnego, odnotowanego w kalendarzu. Zarówno Joanna Chmielewska ( „Miszcz nad miszczami!” ) no i rzecz jasna ja, od dzieciństwa uważałyśmy ją za ulubioną maskotkę, towarzyszkę zabaw, „powierzycielkę” najskrytszych sekretów ( ano tak, to dlatego, że pod jej wpływem rodziły się marzenia! ). Czy ktokolwiek wie, CO właściwie mam na myśli? Ktokolwiek? Z młodego pokolenia?

Jest to KSIĄŻKA. Tak. Takie coś jakby zeszyt ale już zapisane. Od podręcznika i lektur różni się tym, że sięgamy po nie dobrowolnie. Co do lektur, zawsze czytałam je po parę razy. Gdy w liceum mieliśmy za zadanie zapoznanie się z pierwszą częścią „Chłopów”, książka tak mi się spodobała, że sięgnęłam po je pozostałe, trzy części. Potem, rzecz jasna, nasza wiedza z lektury została sprawdzona w formie piśmiennej. Polonistka postawiła mi pałę jak stąd do Malibu gdyż stwierdziła, że 3 i 4 część omawia się na filologii polskiej i z pewnością jej nie czytałam a jedynie streszczenie. Doprawdy, z takim podejściem do uczniów i wiarą w ich umiejętności oraz zainteresowania, pani daleko zajdzie:)

  Pamiętam te cudowne czasy mojej ” młodości „, kiedy to chwaliło się na podwórku przeczytaną niedawno książką czy też lekturą otrzymaną z różnych to okazji ( czy tam bez jakiejkolwiek okazji ). Na podstawie przeczytanych treści, wymyślało się zabawy niesamowite, do których potrzebne były jedynie wolny czas na podwórku i wystarczająca dawka wyobraźni, którą to miało się od groma. Kiedyś też, dostając lalkę pod choinkę, człowiek był blady, dumny i szczęśliwy. Teraz małe łebki domagają się Ipodów czy Iphonów, co uważam za po prostu śmieszne. Postęp postępem, ale nie w każdym aspekcie nam on służy.

  Czy to normalne, że czytanie książek aktualnie jest wyznacznikiem lamerstwa i największym obciachem? Czy nikt już nie pamięta, jakie wartości dostarcza nam dobra lektura? A mamy w czym wybierać! No kurde no! Płakać mi się chce, że teraz słowo pisane zanika! Ludzie wolą czytać e booki niż jej papierową poprzedniczkę! A co z oczami? Nie każdego przecież stać na drogi monitor, który nie niszczy aż tak bardzo oczu. Co z możliwością zabrania książki ze sobą do autobusu, metra, pociągu czy po prostu na spacer do parku? E book nie umożliwia nam tego! O, albo to! Na papierze możemy zakreślić istotny dla nas fragment, na ten przykład. Pomijając już tę nowoczesną formę przedstawiania słowa pisanego ( nie mówię, że jest ono złe. Ale nie jest aż tak praktyczne, jak wydrukowana lektura ) nie powinniśmy zapominać o innych korzyściach, jakie dają nam książki:

– Poprawne pismo, bez błędów ortograficznych, interpunkcyjnych, stylistycznych, gramatycznych, merytorycznych czy językowych.

– Rozwija wyobraźnię.

– UCZY! Czego? Na przykład przekazuje nam bardzo często pozytywne wartości, które niestety, ale teraz zanikają.

– Rewelacyjnie relaksuje, o wiele lepiej niż film czy gra komputerowa (tak, tak uważam i zdania NIE zmienię. Kto nie wierzy, niech spróbuje! ).

– Wzbogaca słownictwo.

  Uważam zwyczaj czytania maluchom książek do poduszki za coś rewelacyjnego. W ten oto sposób małe dziecko chce czym prędzej nauczyć się pisać i czytać aby móc samemu poznać dalszą część bajki. Przynajmniej ja tak miałam, że od momentu zdobycia tej zdolności, regularnie odwiedzałam szkolną bibliotekę i opuszczałam ją w ilościach hurtowych ( nie bibliotekę a książki ). O ile się nie mylę, pani Chmielewska posiadła tę umiejętność w wieku lat czterech, z powodów podanych jak wyżej. No i wielce irytował ją fakt, że mamusia nie miała zawsze czasu i chęci na czytanie jej książek, o co domagała się nieustannie. Apeluję więc, ” zaraźmy ” od najmłodszych lat dzieciaki tym bakcylem!

    UWAGA! Grozi uzależnieniem od słowa pisanego, bujną wyobraźnią, a także poprawną polszczyzną!

BO „JĘZYK POLSKI JEST Ą-Ę”!

Zdjęcie krążące w Internecie.
Zdjęcie krążące w Internecie.

Od kilku dni w w Internecie krążą prowokacyjne teksty dziennikarskie, pozbawione polskich znaków. To efekt wyników najnowszych badań, a jednocześnie zapowiedź wczorajszego święta – Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego, który rozpoczyna kampanię „Język polski jest ą-ę”. W całą akcję zaangażowani są m.in. językoznawcy (prof. Jerzy Bralczyk), rysownicy (Henryk Sawka), ale także dziennikarze. Kampania ma również wsparcie Rady Języka Polskiego.

Najnowsze badania dowodzą, że Polacy, pisząc e-maile oraz SMS-y, bardzo rzadko korzystają z polskich znaków, czyli tych, tworzonych przez dodanie znaków diakrytycznych. To właśnie one wyróżniają nasz język na tle innych. Jak dowodzą badania przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia, połowa SMS-ów i wiadomości e-mail jest tworzona bez polskich znaków. Zaniedbanie naszego języka jest najczęściej efektem pośpiechu i niedokładności. Jeśli dziś panuje powszechne przyzwolenie na to w wiadomościach pisanych, kiedyś może dojść do tego w języku mówionym.

Aby pokazać rodakom efekty takiego działania, współpracę podjęli dziennikarze, rozgłośnie radiowe oraz artyści. W Internecie możemy znaleźć piosenki, komunikaty i artykuły napisane i odczytane lub zaśpiewane bez znaków diakrytycznych. Podobne zabiegi zastosowało kilka dużych polskich stacji radiowych.