http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Zboże_chaber.jpg

MANIPULACJA CZY PROWOKACJA GAZETY LUBUSKIEJ WS. WYBORÓW W KOSINIE?

W Gazecie Lubuskiej ukazały się dwa artykuły o wyborach w Kosinie. Oba zawierały błędne informacje lub nieścisłości. 

Postanowiłam przyjrzeć się Gazecie Lubuskiej, która od niedawna zadziwiła mnie sposobem przedstawiania informacji. Jednym z punktów Kodeksu Etyki Dziennikarskiej jest obiektywizm. A co to jest obiektywizm? Słownik Języka Polskiego definiuje „obiektywizm” jako przedstawianie i ocenianie czegoś zgodnie ze stanem faktycznym. Tego chyba zabrakło GL. Pani/ Pan opisująca/y wybory w Kosinie przedstawił/a się jako AD, czyżby miał/a powód do wstydu i z tego powodu nie ujawnił/a swojego imienia i nazwiska? Pozostawiam to bez komentarza.

W pierwszym artykule znalazły się błędne informacje co do samej daty wyborów oraz pojawiło się przekłamanie w stwierdzeniu jakoby poprzedni sołtys, Julian Dokurno, zrezygnował dobrowolnie ze stanowiska sołtysa. Ściślej rzecz ujmując, po prostu skończyła się mu kadencja a w marcowych wyborach nikt nie wysunął jego kandydatury. Andrzej Zych w pierwszych wyborach wygrał przewagą 9 głosów. Zwolenniczka drugiej kandydatki, Emilii Modolewskiej (Nie mieszkająca w Kosinie) jeszcze przed wyborami zarzucała niektórym wyborcom, iż nie zamieszkują w Kosinie. Tuż po wyborach, oburzeni zwolennicy P. Emilii w nerwowej atmosferze opuścili salę i już tego samego dnia sporządzali donos (nazwany pięknie, urzędowo, protestem). Emilia Modolewska wraz ze swoimi „fanami” (16 osób) wymieniła imiona i nazwiska osób, które miałyby nie zamieszkiwać w Kosinie. Kolejnym etapem było złożenie tegoż donosu w Urzędzie Miejskim w Drezdenku. Przewodniczący Rady, P. Adam Kołwzan przyjął ten protest przekazując go Komisji Rewizyjnej (i teraz uwaga), Komisja ta wzywała na świadków tylko i wyłącznie zwolenników Pani Emilii (sic!), którzy chórem poświadczali nieprawdę względem wyborców opowiadających się za Andrzejem Zychem, a niektórzy dodatkowo wskazywali jeszcze na innych mieszkańców i żądali ich dokładnego skontrolowania pod względem statusu zamieszkania. Przez chwilę miałam wrażenie, że w Kosinie znowu wróciły czasy komuny i że ci, którzy przynoszą do władz najlepsze i najpikantniejsze szczegóły (nawet jeśli są niezgodne z prawdą), dostają najobfitsze przydziały. Tu jednak chodziło o coś innego, o funkcję sołtysa. Ktoś mógłby powiedzieć, najniższy szczebel w hierarchii, a taka walka! Otóż warto nadmienić, że P. Emilia Modolewska jest powinowatą P. J. Dokurno , czyli poprzedniego sołtysa – poświadczył on zatem w proteście, że wybrani mieszkańcy nie zamieszkują w Kosinie. Zapomniał jednak, że nie jest instytucją meldunkową, a zdarzało się, że mylił mieszkańców z kimś innym. Poza tym, budynki w Kosinie są na tyle oddalone od siebie, że niemożliwym jest skontrolowanie, kto u kogo mieszka i z jaką „częstotliwością”. Na przykład budynek Pana Andrzeja Zycha znajduje się daleko ulicy i dodatkowo otoczony jest lasem, który sam posadził.

Komisja rewizyjna postanowiła jednak rozpatrzyć ten protest. W piśmie, które sporządziła zawarta była masa błędów, począwszy od źle odczytanych imion i nazwisk mieszkańców (Jak można zbadać status zamieszkania osób nieistniejących?!), skończywszy na nieprawidłowym stwierdzeniu, iż rada sołecka została niewłaściwie wybrana, ponieważ musi w niej być trzech członków. Tak przecież było w pierwszych wyborach! Mieszkańcy wybrali dwóch młodych mężczyzn, którzy wraz z sołtysem stanowili trzyosobową radę sołecką. Kiedy wyborcy Andrzeja Zycha dowiedzieli się, iż zwolennicy p. Emilii sporządzili protest, oni również napisali protest przeciwko temu protestowi, ale o tym Gazeta Lubuska nie napisała, ponieważ tenże protest nie został przekazany Komisji Rewizyjnej, a podpisało go 40 osób (przypomnę, że protest przeciwniczki podpisało tylko 16 osób). Gazeta Lubuska twierdzi, że wyborcy Andrzeja Zycha nie mieli uprawnień do głosowania, bo tak orzekła Komisja Rewizyjna, nie wzięła pod uwagę faktu, że Komisja ta wymieniła z imion i nazwisk również osoby, które głosowały na p. Emilię Modolewską. No, cóż, kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Ponadto Komisja wymieniła dużo imion i nazwisk nieistniejących. Wzywała na przesłuchania mieszkańców, którzy nie wahali się mijać z prawdą. Nikt nie wysłuchał tych czterdziestu mieszkańców, którzy domagali się, aby uprawomocnić wybory. Uchwała miała zostać przegłosowana na najbliższej posiedzeniu Rady Miejskiej. Andrzej Zych wraz z żoną dzień przed sesją dowiedział się, że pismo, które złożyli mieszkańcy zostało zlekceważone, nikt ich nie wysłuchał ani nie zaprosił na rozmowę. Rozdali zatem wydrukowane pismo wszystkim radnym tuż przed sesją, byli oni zdziwieni i oznajmiali, że nie widzieli pisma „na oczy”. Jednego z radnych ruszyło chyba sumienie, ponieważ tuż przed głosowaniem zgłosił, że we wniosku Komisji Rewizyjnej są błędy co do imion i nazwisk mieszkańców, ponieważ zostały źle odczytane z listy wyborczej. Ale to nic! Nie było przecież powodu do tego, by uchwałę unieważnić, mimo że zawierała błędy. Radni przegłosowali i unieważnili wybory. Głównym powodem unieważnienia stał się … niealfabetyczny spis kandydatów na listach, na których oddawali głosy mieszkańcy Kosina.

Na sesji tuż po głosowaniu na uchwałę wybuchła awantura. Andrzej Zych wraz z żoną i mieszkańcami Kosina, obecni na sali sesyjnej, domagali się unieważnienia uchwały – przecież zawierała liczne błędy i poświadczenia nieprawdy. Komisja Rewizyjna zakwestionowała zamieszkiwanie w Kosinie osób, które posiadają tam ziemię i dom oraz majątek rodzinny, tylko dlatego, że złośliwy sąsiad powiedział, iż wybrane osoby nie mieszkają – miał wreszcie okazję zrobić komuś na złość. Innym też zarzucało się posiadanie domów i mieszkań poza Kosinem, tak jakby nie można było ich posiadać w celach rekreacyjnych a docelowo mieszkać w Kosinie. Przewodniczący Rady Miejskiej, p. Adam Kołwzan, zarządził pięciominutową przerwę. Wyszedł z mieszkańcami Kosina na korytarz i tam przyznał się do błędu oznajmiając, że nie dopilnował alfabetycznego wpisu kandydatów na listy, a to jest już powód do unieważnienia wyborów.  No, cóż, errare humanum est.

Podczas rozmowy, p. Adam Kołwzan ustalił z mieszkańcami kolejny termin wyborów na 9. maja o godz. 18:00, zaznaczył, że będzie on prosił każdego wyborcę o okazanie dowodów osobistych i podpisanie poświadczenia, że zamieszkują w Kosinie.

Zanim odbyły się drugie wybory, na wsi miały miejsce scysje między mieszkańcami – szczególnie chodzi tutaj o osoby, które donosiły w Urzędzie Miejskim na innych. Jeden ze zwolenników p. Emilii Modolewskiej jeździł po wsi namawiając innych na oddawanie na nią głosów, a jeśli to nie pomagało, uciekał się do zastraszania.

Kiedy nadszedł w końcu ten pamiętny dzień, sala wiejska zamieniła się w przedszkole, ponieważ przybyły nawet młode matki z dziećmi, a że nie mogły zostawić ich w domu, musiały one siedzieć ponad półtorej godziny w dusznej sali. Ciągle słychać było z każdego kąta popłakiwanie i jęki dzieci. Czy to było tego warte? Pozostawiam odpowiedź mieszkańcom.

W pierwszej turze wyborów był remis 38:38, prowadzący, p. Adam Kołwzan, postanowił od razu tego samego dnia przeprowadzić drugą turę wyborów – było to oczywiście zgodnie z prawem (tym razem również kandydaci zostali wpisani na listy alfabetycznie). Atmosfera stała się nerwowa, ponieważ niektórzy już po pierwszej turze wyborów porozjeżdżali się do domu. Dowiedziawszy się o drugiej turze, szybko wrócili do sali. Wynik wyborów w drugiej turze zadziwił chyba wszystkich; Andrzej Zych 39 głosów, Emilia Modolewska 37. Jak to możliwe? Czyżby ktoś w ostatniej chwili przeszedł na inną stronę? Tego do dziś nie wiemy.

Emilia Modolewska ostatecznie pogratulowała Andrzejowi Zychowi, co również wprawiło wiele osób w osłupienie, bo podanie ręki przeciwnikowi zawsze oznacza zakończenie wojny, rywalizacji. A jednak były to pozory, ponieważ pojawił się kolejny protest i groźby oddania sprawy do prokuratury. Mimo wszystko na ostatniej sesji Andrzej Zych już oficjalnie został przyjęty jako sołtys, a obecnie przygotowuje pierwszą imprezę dla najmłodszych mieszkańców Kosina – Dzień Dziecka. Przeznaczył pieniądze z własnego budżetu na gadżety dla dzieci. Postawa godna pochwały i zastanowienia, ile jest dziś osób, które potrafiłyby  dać coś od siebie zupełnie bezinteresownie? Ale o tym Gazeta Lubuska nie napisze, dlaczego? Chyba domyślacie się…

3 myśli nt. „MANIPULACJA CZY PROWOKACJA GAZETY LUBUSKIEJ WS. WYBORÓW W KOSINIE?”

  1. Niestety, donosy i złośliwości spowodowały,że mieszkańcy Kosina skłócili się ze sobą. Gra nie była fair, bo ci, którzy zarzucali nieprawidłowości jednej grupie, stanowili zlepek ludzi, którzy niewiele maja wspólnego z życiem wsi- nadal pewni wyborcy nie rozumieją różnicy między ” zameldowani na stałe” a zamieszkują i zaprosili do udziału w wyborach tych, którzy nie mieli do tego prawa. Andrzej Zych i jego zwolennicy przeszli nad tym do porządku dziennego, bo brzydzą się zastraszaniem i donosicielstwem. Cóż, może impreza dla wszystkich dzieci, nawet dla tych, których rodzice według niektórych ,nie zamieszkują w Kosinie, pozwoli ostudzić atmosferę , tak prawdę powiedziawszy, ciekawe, czego obawia się były sołtys, że aż tak bardzo mu zależało na wyborze osoby ze swej rodziny, co spowodowało stał się jedną z ważniejszych postaci , które pokazywały palcem innych?

    1. Smaczku sprawie dodaje fakt,że były sołtys nie oddał nowemu dokumentów dotyczących trzech kadencji jego rządów, twierdząc,że to stanowi jego prywatną własność, pieczątki „rada sołecka”, bo mu rada do niczego nie była potrzebna, a więc i pieczątka, a także tablicy z napisem „Sołtys”, bo…Tak to się jeszcze na niektórych wsiach plecie.Żeby tylko na wsiach. Na każdym szczeblu to samo, na najwyższych najgorzej. Korwin -Mikke znokautował Boniego, sam głosował,żeby mu odebrać immunitet, bo jest ciekawy, co z tym zrobi polski sąd. To samo, co na wsi w Kosinie, tyle,że nikt nikogo w gębę nie strzelił, ale poziom byłego sołtysa i Janusza K-M identyczny.

  2. No, niestety Gazeta Lubuska zawsze unikała dążenia do prawdy. Nie raz można było się o tym przekonać. Aż się dziwię, że jeszcze nikt ich nie podał do sądu, choć słyszałem pogłoski, że niedługo taki wniosek do sądu ma wpłynąć. Może w końcu zmieni się ekipa w GL i wydawca przejrzy na oczy, bo teraz niestety gazetę można zaliczyć do tabloidu. Prawdy w tej gazecie raczej trudno się doszukać. AD to pewnie jakiś zimoek od p. Bąka, jak mniemam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *