SZPILKI, LATEKS CZY KAJDANKI?

Fantazje erotyczne dotyczą większości z nas. Są naturalne, a wręcz pożądane, kiedy chcemy urozmaicić nasze życie seksualne. Gdybyście mogli podpatrzeć fantazje innych ludzi, mogę wam obiecać, że bylibyście zaskoczeni tym, o czym marzy na przykład wasz szef albo pani ze sklepu za rogiem.

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

Bardzo często wstydzimy się realizować nasze marzenia, ponieważ boimy się jak zareaguje nasz partner. Nie zdajemy sobie sprawy, że ta druga osoba, też może mieć jakiś fetysz. Niektóre fantazje są bardzo subtelne inne mogą być ekstremalne. Nie wstydźmy się mówić o naszych fetyszach bo są one częścią naszej natury, a dzięki realizacji naszych marzeń nasze odczucia mogą stać się głębsze i silniejsze.

Fetysz- czyli co nas podnieca

Do najbardziej popularnych fetyszy zaliczamy części ciała: duży lub mały biust, szerokie lub wąskie biodra, długie nogi, rozbudowany tors, a nawet zarost na twarzy. Są to często sprawy, na które nie zwracamy uwagi bo taki, a nie inny typ urody lubimy. Częściej taki rodzaj fetyszu dotyczy mężczyzn, gdyż są jak wiadomo wzrokowcami. Innym fetyszem może być zapach np. włosów lub męskiego potu. Ozolagnia to rodzaj fetyszu związany z odczuwaniem podniecenia poprzez różnego rodzaju zapachy partnera. Znanym nam rodzajem fetyszu, który ostatnio bardzo często jest poruszany w mediach to Podofilia czyli nic innego jak fetysz stóp. Bardziej wyrafinowane fetysze dotyczą części garderoby. Ponad 30% mężczyzn w Polsce lubi kiedy kobieta ma na sobie szpilki podczas gry wstępnej. Jednak buty na wysokim obcasie to może być dopiero początek. Pończochy, koronki, lateks to następny krok. Często panią marzy się seks z policjantem albo żołnierzem. Te fantazje łóżkowe również można spełnić za pomocą zabawy w przebieranki. Mężczyźni najczęściej wybierają przebrania pokojówek lub pielęgniarek. Agorafilia to fetysz polegający na uprawianiu seksu w miejscach publicznych np. W windzie, w parku, w autobusie lub przymierzalni. W tym fetyszu przodują panie. Mówienie różnych sprośnych rzeczy również wprawia nas w podniecenie. Do ekstremalnych fetyszy należą te, które wiążą się z przemocą bardziej lub mniej odczuwalną. Bardzo dużo zarówno kobiet, jak i mężczyzn lubi dostawać tzw. klapsy w pośladki podczas seksu. Niektórzy mężczyźni lubią lekko uciskać szyję swojej partnerki. Znane jest również zawiązywanie oczu bielizną lub przykuwanie kajdankami do łóżka czy kneblowanie partnera. Pewna część mężczyzn fantazjuje też o całkowitej dominacji kobiety. Lubują się w pejczach, seksownych skurzanych strojach i perukach. Tak naprawdę fetyszem może być naprawdę wszystko co nas podnieca i uwalnia nasze fantazje seksualne. Dzięki realizacji naszych marzeń poczujemy się spełnieni.

Kilka kroków do satysfakcji

Czasami zdarza się tak, że do naszego łóżka wkrada się nuda. W skrajnych przypadkach rutyna może nawet spowodować rozpad związku. Dlatego im więcej fantazji erotycznych posiadamy tym bardziej urozmaicamy nasze życie seksualne. Nie bójmy się różnego rodzaju gadżetów lub przebrań. To tylko kolejny krok do spełnienia naszych skrytych fantazji. Często kobieta w seksownym stroju jest lepszym bodźcem niż kobieta, którą mężczyzna widzi nago. Metamorfoza partnera w seksownego ogrodnika lub policjanta może pobudzić wyobraźnie nie tylko kobiety ale również mężczyzny. Oczywiście nie oznacza to, że trzeba to robić przez cały czas, by urozmaicać czas w łóżku, ale od czasu do czasu może wzbogacić wasze życie seksualne. Seksowna bielizna czy kajdanki z futerkiem też mogą sprawić, że nasze podniecenie będzie o wiele silniejsze i odczucia zupełnie inne. Eksperymenty w łóżku dostarczają nam nowych silnych wrażeń dlatego nie powinniśmy ich sobie odmawiać.

Nie bój się swoich pragnień

Seksuolodzy bardzo często mówią o tym, że strach przed własnymi fantazjami powoduje zaburzenia w życiu seksualnym. Boimy się wielu rzeczy. Tego, że partner może nas wyśmiać, tego, że ktoś uzna nasz fetysz za nienormalny. Strach ten jest bezpodstawny. Ponieważ nasi partnerzy również mają swoje fetysze. Kiedy podzielimy się z partnerem swoimi fantazjami możemy być pewni, że druga osoba odwdzięczy się nam tym samym. Marzenia o erotycznym zabarwieniu powinny być realizowane szczególnie dla tego, iż pozwalają nam poznać samego siebie i prowadzą do niepowtarzalnych odczuć. Można powiedzieć, że fetysz jest atutem w łóżku, który pozwoli nam wzbogacić nasze życie seksualne.

Kiedy fetysz staje się niebezpieczny

Czy istnieje granica, której nie powinniśmy przekraczać? Oczywiście, że nasza wyobraźnia może czasami zajść za daleko. A zdarza się to wtedy kiedy fetysz staje się atrakcyjny tylko i wyłącznie dla nas i nie podnieca naszego partnera. Nie bezpieczny jest też fakt, kiedy nic innego poza naszym fetyszem nas nie podnieca. Wtedy możemy mówić o chorobie.

Jednak, dopóki nasze fetysze wiążą się z dobrą zabawą dla obojga partnerów nie mamy się czym przejmować. Urozmaicenie w łóżku jest bardzo pozytywnym i pożądanym zjawiskiem.

Nie powinniśmy zamykać się przed tym czego pragniemy i co nas pociąga. Pomyślmy o korzyściach i doznaniach jakie na nas czekają. Czerpanie radości z seksu jest rzeczą oczywistą, a urozmaicenie go wręcz naturalną. Dlatego otwórzmy się na nasze fantazje bo w nich kryje się droga do spełnienia.

STRACH W TERAŹNIEJSZOŚCI

W czasach współczesnych, co oczywiste człowiek odczuwa strach przed wieloma zjawiskami,
które występowały również w przeszłości, zmieniały się, a także pojawiły się całkowicie nowe
przyczyny niepokojów. Co jest przyczyną tego, że czasy informatyzacji, dostępności do mediów,
stały się czasami wszechobecnego lęku? Czy to właśnie szybki dostęp do nieustannie
zmieniających się informacji, różnych doniesień powoduje ciągły niepokój? 

Człowiek w XXI w. ma wbrew pozorom dużo powodów do zmartwień- źródło pokonaj-strach.pl
Człowiek w XXI w. ma wbrew pozorom dużo powodów do zmartwień- źródło pokonaj-strach.pl

Środki, którymi posługują się często współczesne media opierają się na błyskawicznym przekazie, najczęściej polegającym na zmieniających się obrazkach, z dodaną informacją, dotyczącą tego, co aktualnie oglądamy. Taki przekaz potrafi działać na nasze wyobrażenia, które dotyczą często spraw, bezpośrednio nie odnoszących się do konkretnych jednostek, czyli jak się wydaje nie zagrażających nam, a bardziej całym grupom społecznym. Już sama informacja, która odnosi się do zjawisk geograficznie dziejących się bardzo daleko od nas może budzić pewien niepokój, wpływa na nasze myślenie, na naszą podświadomość.

Każdy z nas ma osobistą granicę, której przekroczenie może powodować stany lękowe. Istnieją jednak pewne wydarzenia, które można nazwać przełomowymi, czyli te zmieniające myślenie całej globalnej społeczności. Takie wydarzenie miało miejsce we wrześniu 2001 roku. Od pamiętnego niestety zamachu terrorystycznego na Nowy Jork, zmienił się pogląd na na nasze bezpieczeństwo. Zaczęto uważać, i to słusznie, że akty terroryzmu mogą dotknąć nawet największe, jak się wydaje potęgi gospodarcze, czy militarne. Stało się jasne, że nie można zagwarantować poczucia pewności, w żadnym miejscu na ziemi.

Kolejnym z powodów obaw współczesnego człowieka jest jego zdrowie, obawa, która towarzyszy człowiekowi praktycznie od zawsze, często spędzając „sen z powiek”. I tu znów duża rolę przykładają media, często przecież słyszymy o coraz to nowszych rodzajach śmiertelnych chorób i problemów ze znalezieniem skutecznego antidotum. Niestety w tym przypadku informacje medialne znajdują często swoje potwierdzenie, gdyż choroby często dotyczą najbliższego nam otoczenia, zbierając śmiertelne żniwo. Jest to zagrożenie jak najbardziej realne, które może dotknąć nas w każdym momencie naszego życia i na które niestety często nie mamy wpływu.

Następnym powodem strachu w czasach teraźniejszych jest strach przed stratą pracy. Zagrożenie to wydaje się być zwłaszcza w porównaniu do zagrożeń z przeszłości – czymś bagatelnym, tak naprawdę mało znaczącym. We współczesnych czasach jednak, źródło dochodu i utrzymania siebie a także bliskich jest rzeczą w pewnym stopniu priorytetową. Każdy z nas pragnie spokoju, zapewnienia przyszłości nie tylko sobie, mieć ugruntowaną pozycję. Posiadanie pracy i przyzwoitych dochodów w dużej mierze wpływa na nasze samopoczucie, a te jak wiadomo „odbija” się często na najbliższych. Poczucie strachu przed utratą pracy może być często większe niż obawa przed wydawało by się ważniejszymi sprawami. Często poświęcamy nasze zdrowie na rzecz pracy, a więc można zaryzykować stwierdzenie, że nastąpiło odwrócenie priorytetów.

„Władza i posiadanie są potencjalnymi źródłami lęku. Człowiek boi się, że może stracić to, co
ma, że ktoś może mu to odebrać. Ludzie wokół są zawsze potencjalnymi wrogami, gdyż nie można wykluczyć, że dybią na naszą władzę i stan posiadania” – Zygmunt Bauman.

To właśnie praca i w konsekwencji nasze zarobki pozwalają nam na przyzwoite warunki życia.
To co staram się przedstawić jest niejako nową formą strachu – mianowicie chodzi tutaj o pewien rodzaj lęku przed stratą pracy. Można zaryzykować tezę, że współczesny człowiek coraz więcej potrzebuje, nowe meble, samochód, zagraniczne wakacje, to tylko z nielicznych udogodnień jakich rzekomo potrzeba człowiekowi. Następuje uzależnienie od tych przedmiotów, od wygodnego życia, do których się przyzwyczajamy.

Wszystkich powodów sprzyjających pojawieniu się strachu obecnie nie sposób wymienić. Wystarczy wypisać sfery, na których ten strach może się opierać – sfera finansowa, sfera ekologiczna, społeczna, militarna, to tylko główne, z których to najczęściej zjawiska lęku zdają się wyłaniać, zaburzając nierzadko poczucie naszego bezpieczeństwa.

SOCJOLOGICZNY ASPEKT NIEWOLNICTWA

Według brytyjskiego socjologia, Antohny’ego Giddensa, definicja omawianego przeze mnie problemu społecznego zawiera się w następujących słowach: „Niewolnictwo, a więc sytuacja, w której jedni ludzie są własnością innych, to skrajna forma nierówności”.

http://afryka.org/afryka/niewolnictwo-ma-sie-dobrze,news/
http://afryka.org/afryka/niewolnictwo-ma-sie-dobrze,news/

Słysząc termin „niewolnictwo” pewne osoby w pierwszej chwili odwołają się do dawnych przykładów historycznych i dostrzegą fakt, że sytuacja niewolników zmieniała się wraz z terytorium i występującą tam daną kulturą. „Poszczególne społeczeństwa nadawały niewolnikom różny status prawny. Czasem byli oficjalnie niemal pozbawieni wszystkich praw-na przykład na plantacjach na południu Stanów Zjednoczonych-podczas gdy w innych społeczeństwach mieli  podobną pozycję jak służba. W starożytnych Atenach część niewolników zajmowała bardzo odpowiedzialne stanowiska. Nie mogli pełnić funkcji politycznych i wojskowych, ale mieli otwartą drogę do niemal wszystkich pozostałych zawodów”[1].

Po drugie, niewolnictwo kojarzy się z bezsilnością i byciem podwładnym. Dla niektórych stanowi bodziec do wyrażenia silnej woli, determinacji, walki o swoje prawa, a nawet jest czymś o wiele, wiele więcej.   W XIX wieku Stany Zjednoczone stają się państwem wielonarodowościowym, następuje znaczny wzrost ludności (kariery od pucybuta do milionera). Głównie na południu Ameryki dochodzi do napływu ludności niewolniczej, północ zajmują emigranci pochodzenia europejskiego. Rdzenni mieszkańcy Ameryki-Indianie są zamykani w rezerwatach. Wywiązują się znaczne różnice pomiędzy południem a północą. W roku 1860 prezydentem Stanów Zjednoczonych zostaje liberalny Abraham Lincoln, głoszący swoje przekonanie, iż niewolnictwo powinno ulec likwidacji. Odpowiedzią stanów południa na wybór Lincolna jest wystąpienie 11 stanów z Unii, czyli tzw. Secesja. I tak, w latach 1861 a 1865, dochodzi do stoczenia wojny secesyjnej.

Skutki wojny secesyjnej poprawiły sytuację niewolników, bowiem  1 stycznia 1863 roku zostało zniesione niewolnictwo w Stanach Zjednoczonych (na mocy proklamacji emancypacyjnej Abrahama Lincolna),  a w 1865 wprowadzono poprawkę do konstytucji: „niewolnictwo (…) nie będzie istniało w obrębie Stanów Zjednoczonych ani żadnym miejscu podległym ich jurysdykcji.”  Polepszeniu uległa sytuacja ludności murzyńskiej, gdyż zezwolono na jej rekrutację do wojska. Jednak problem rasizmu wciąż był widoczny, czego urzeczywistnieniem stało się powstanie w 1866 roku organizacji rasistowskiej o nazwie „Ku Klux Klan”.

Po trzecie, mimo powszechnego zniesienia niewolnictwa i uznania go za nielegalne z prawem, nadal funkcjonuje we współczesności. Występuje w przeróżnych formach. Jednym z przykładów jest handel ludźmi. Za ten rodzaj niewolnictwa mogą być uznane wyłącznie czynności sprawcze wskazane wprost w art. 115 § 22 K.k., t.j.: werbowanie, transport, dostarczanie, przekazywanie, przechowywanie lub przyjmowanie osoby. Istotnym jest przy tym, że w celu wypełnienia znamion przestępstwa handlu ludźmi, wymienione wyżej czynności powinny zostać zrealizowane z zastosowaniem: przemocy lub groźby bezprawnej, uprowadzenia, podstępu, wprowadzenia w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, nadużycia stosunku zależności, wykorzystania krytycznego położenia lub stanu bezradności, udzielenia albo przyjęcia korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy osobie sprawującej opiekę lub nadzór nad inną osobą.

Po czwarte, formą współczesnego niewolnictwa jest również przymusowe małżeństwo. Ten obyczaj wciąż znajduje się na porządku dziennym w wielu państwach Afryki, Azji, a nawet Europy. Często dochodzi do aranżowania małżeństw w Chinach i Indiach, a także w Macedonii. Polega na tym, iż ofiara przymusowego małżeństwa zostaje najczęściej wywieziona za granicę, a następnie jest zmuszana do zawarcia małżeństwa z zazwyczaj obcą dla niej osobą. Ten przykład niewolnictwa nie tylko odbiera człowiekowi możliwość o decydowaniu z kim chce się spędzić resztę życia, ale także pozbawia go w dużej mierze wolności.

Po piąte, ze współczesnym niewolnictwem kojarzą się dawcy organów.  Najczęściej, dochodzi do  spotkania z nimi  w krajach, gdzie żyje dużo ludzi pozbawionych środków do życia. Na przykład w Indiach czy Mołdawii. Część osób oddaje swoje narządy dobrowolnie, ponieważ potrzebuje jak najszybciej pieniędzy. Zdarzają się również przypadki porwań osób w celu pobrania ich narządów lub też przyspieszania wykonywania kar śmierci więźniom (Chiny).

Po szóste, w wielu fabrykach krajów Trzeciego Świata dochodzi do wykorzystywania ludzi. Ci, pracują po kilkanaście godzin dziennie, wykonując niewolniczą pracę, za niewielkie pieniądze. Do najskrajniejszych przypadków dochodzi w Sudanie czy Zimbabwe, gdzie ludzie są gotowi pracować przez cały miesiąc dla jednego dolara.

Po siódme, mówiąc o obozach pracy w pierwszej kolejności myślimy o nazistowskich obozach koncentracyjnych, w których, „praca czyniła wolnym” (wolnym na drodze śmierci), a także skupionych na przymusowej pracy radzieckich łagrach.  Obozy pracy to nadal aktualny problem w XXI wieku. Wiele osób, wyjeżdżając do pracy za granicę, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swojego wyjazdu.  Mogą ich spotkać nieprzyjemności w postaci niewolnictwa jakimi są: wykorzystanie finansowe (praca za grosze, nakaz spłacenia kosztów zakwaterowania), zdrowotne (ciężka praca po kilkanaście godzin na dobę)czy wykorzystanie seksualne (gwałt, zmuszanie do prostytucji).

Po ósme, prostytucja jest również, w pewnym sensie, przykładem niewolnictwa. A mianowicie, osoby sprzedające swoje ciało robią to w celu uzyskania szybkich korzyści finansowych i materialnych. Popycha ich do tego zewnętrzna lub wewnętrzna siła, która daje im pewien sposób radzenia sobie z trudnościami życiowymi, a także zabezpiecza ich podstawowe potrzeby.

Po dziewiąte, niewolnictwo może wynikać z odczucia pewnych braków. Osoby będące niepełnosprawne (fizycznie i umysłowo), ze względu na niemożność wykonania niektórych funkcji, czują się niewolnikami własnego ciała. Chciałyby normalnie wyjść, o własnych siłach, na spacer, pozałatwiać trywialne dla zdrowych i w pełni sprawnych osób czynności, lecz ograniczają ich pewne dysfunkcje. Mimo zdeterminowania tych osób, nie zawsze (choć już coraz częściej), znajdują oni miejsca w pełni dla nich przystosowane, gdzie mogli by godnie funkcjonować.

Także, dla osób chorujących na anoreksję, ciało będzie stanowiło „ograniczającą barierę” do stania się pięknym, wręcz idealnym. W podobnej sytuacji znajdą się osoby niezadowolone z własnej płci, dążące do zmiany wyglądu fizycznego. Mając np. psychikę kobiety będą niewolnikami ciała mężczyzny.

Osoby młode, krótko po zakończeniu edukacji, nie mając odpowiedniego (powszechnie wszędzie potrzebnego) doświadczenia napotykają trudności w znalezieniu pierwszej pracy na drodze ich kariery zawodowej. A to, w dużym stopniu uniemożliwia im realizację kosztownych hobby jak np. lotnictwo, jeździectwo.

Po dziesiąte, wiele osób być może nie zdaje sobie sprawy z faktu, że jednostki uzależnione od danych czynności (sięganie po używki, pracoholizm, picie alkoholu etc.) stają się niewolnikami samych siebie, gdyż nie mogą w pełni decydować o swoim wolnym czasie, pieniądzach, a nawet o zachowaniach.

Niewolnictwo posiada wiele aspektów i przeważnie w każdym z nich, w  dużym stopniu, godzi w podstawowe prawa człowieka jakimi jest m.in. prawo do wolności.  Zjawisko to było i jest wciąż aktualnym problemem społecznym. Czy dalej nim będzie, to pozostaje w naszych rękach. Wszystko zależy od tego: w jaki sposób zaczniemy postrzegać inne osoby, a także jak będziemy się do nich odnosić.

Bibliografia

·         Giddens A., Socjologia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012, s. 436-437.

·         http://www.handelludzmi.eu/hl/o-handlu-ludzmi/handel-ludzmi-w-polsce/6145,Handel-ludzmi-w-Polsce.html

·         http://www.pomoc.pl/materialy/_upload/file/Broszury_do_pobrania_wersja_PDF/Broszura_Wspolczesne_formy_niewolnictwa.pdf


[1] Giddens A., Socjologia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012, s. 436-437

 

(Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone. Kopiowanie tekstu zabronione.)

„BORUC KEEPS JOKING”

 Tak mógłby wyglądać nagłówek newsa w brytyjskiej prasie, poświęconego ostatnim wyczynom naszego bramkarza. Holy Goalie bo taki przydomek nosi polak grający w Southampton FC, po kompromitującej wpadce w meczu ze Stoke, w którym przepuścił strzał…bramkarza drużyny przeciwnej – Begovica. Tym razem przeciwko Arsenalowi Londyn postanowił zabawić się w drybling we własnym polu karnym. Efektem najpierw strata piłki, a w konsekwencji stracona bramka i kolejny powód do pośmiewiska dla szukających sensacji mediów.

Bramkarz "Świetych" ma o czym myśleć  - źródło thesun.co.uk
Bramkarz „Świętych” ma o czym myśleć – źródło thesun.co.uk

Nie wiem szczerze mówiąc co jest przyczyną tego typu zachowań Boruca, wiem jednak, że cierpliwość trenera prędzej czy później się skończy, a Polak zacznie podziwiać wyczyny kolegów z troszkę innej perspektywy – ławki rezerwowych. Bardzo cenię jego umiejętności bramkarskie, zdecydowanie jest to najwyższa światowa półka, nie ma tutaj żadnych wątpliwości. Jednak w przypadku bramkarza w parze z umiejętnościami czysto piłkarskimi, muszą iść te mentalne. Znane jest przysłowie „Najbardziej szalonymi zawodnikami w drużynie są lewoskrzydłowy i bramkarz” i tej ekscentryczności Borucowi nigdy nie brakowało. Nigdy nie bał się mówić szczerze, tego co mu nie pasuje – za to między innymi „wyleciał” z kadry Smudy. Dodatkowo imponował odpornością psychiczną, nie „spalał” się przed meczami o wielką stawkę. Obecnie jednak trudno nie oprzeć się wrażeniu, że coś nie gra. Tak jak w roku 2009, kiedy to w meczu eliminacji Mistrzostw Świata Boruc krótko mówiąc zawalił dwie bramki i Polacy pożegnali się z występem w RPA. Wtedy jednak nasz bramkarz nie ukrywał obciążeń psychicznych związanych z problemami rodzinnymi. Jak sprawa wygląda teraz? Trudno powiedzieć, patrząc na Artura wszystko wydaje się być w porządku, natomiast kolejne wpadki budzą wątpliwości.

Mam jednak nadzieję, że Polak poradzi sobie z rosnącą presją medialną wywieraną na jego osobę, a wszelkie przejawy krytyki, na którą zasłużył potraktuje jako motywację. A my znów będziemy cieszyć się dwoma bramkarzami klasy światowej, bo póki co Wojciech Szczęsny poniżej pewnego, wysokiego poziomu nie schodzi.

JAN KLATA NA CELOWNIKU

Wszyscy zastanawiają się: czy Dyrektor Teatru Starego w Krakowie stał się ofiarą publicznego linczu czy może autorem niecnej prowokacji? Jedno jest pewne nazwisko Klata przez długi czas nie zejdzie z głównych stron tabloidów.

Jan Klata (Fot. Radoslaw Józwiak / Agencja Gazeta)
Jan Klata (Fot. Radoslaw Józwiak / Agencja Gazeta)

Wszystko zaczęło się od przerwanego spektaklu Do Damaszku, którego reżyserem jest Klata. Ten właśnie spektakl wzbudził tyle kontrowersji. Grupa widzów wygwizdała i przerwała spektakl. Wszystko obyłoby się bez wielkiego huku, gdyby nie film zamieszczony na youtube z całym zajściem. Następnie posypały się recenzje i artykuły negujące spektakl i samego reżysera. Ciąg dalszy historii trwa, ponieważ pojawił się kolejny skandal. „Nie-Boska komedia traci aktorów” brzmią tytuły gazet. Siedmioro spośród 18 aktorów odmówiło udziału w próbach. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o antysemicką wizje reżysera. A Polska znów huczy. Zastanawiające jest to, co na to sam dyrektor. Zaciera ręce, że o nim głośno, czy martwi się o swoje stanowisko? Jedno jest pewne- jego nazwisko długo będzie się jeszcze przewijać przez wszystkie media.

Geniusz czy szaleniec?

Jan Klata to w środowisku artystycznym znany i szanowany reżyser. Nie można powiedzieć, że teatry zabijają się o to by przyjechał i zrobił spektakl, bo nie zawsze je na to stać. Jednak większość młodego pokolenia aktorów bardzo chciałoby z nim pracować. Cenią go zarówno za podejście i prace, jak i niekonwencjonalne metody. Dyrektor Teatru Starego w Krakowie skończył reżyserię, zanim jednak poświęcił się na dobre sztuce teatralnej był copywriterem, dziennikarzem muzycznym oraz reżyserem talk-show w TV Puls. Pierwszą przygodą teatralną Klaty była sztuka Rewizor Nikołaja Gogola w Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu, następnie w Teatrze Polskim we Wrocławiu wystawił własną sztukę Uśmiech grejpruta. W 2005 roku w Warszawie odbył się nawet „Klata Fest” – przegląd spektakli Jana Klaty. Nagrody jakie otrzymał na próżno można wymieniać bo nie dość, że jest ich wiele to i tak nie oddadzą pasji i samego geniuszu. Mówi się że pomiędzy geniuszem, a szaleńcem jest tylko cienka granica. Trudno powiedzieć czy cały rozgłos nie był mu właśnie teraz potrzebny czy też podpadł komu nie trzeba głosząc i pokazując swoje nie zawsze poprawne politycznie poglądy. Sztuka ewoluuje i dyrektor krakowskiego teatru dobrze o tym wie, tylko nie koniecznie zdaje sobie z tego sprawę społeczeństwo. Kiedy reżyser zaczyna bawić się w sztukę dla sztuki zawsze znajdą się przeciwnicy. W tym wypadku jest ich wielu.

Hańba Ci na zawsze!

Wprawdzie rzadko się zdarza aby spektakl został przerwany przez widzów, jednak często możemy spotkać się z ludźmi wychodzącymi „trzaskając drzwiami”, którym przedstawienie nie przypadło do gustu. Tendencja w braku zrozumienia współczesnych artystów jest wszechobecna. Klasyki przenosi się do naszych czasów dodając im zupełnie inną konwencję. Dlatego większość starszych ludzi wybierając się do teatru przysłowiowo „raz na jakiś czas” nie akceptuje tworu jaki powstaje na deskach teatrów. Jeżeli chodzi o przypadek w Teatrze Starym w Krakowie większość ludzi twierdzi, iż został on zorganizowany, a nie była to czysta i szczera reakcja publiczności, tylko pucz niektórych widzów skandujących „Hańba!”, „Wstyd!”, „To jest Teatr Narodowy”, oraz dłuższe: „Panie Klata, jest pan przejściową, nic nie znaczącą personą w tym teatrze”. Oburzenie podobno dotyczyło scen erotycznych- przy czym aktorzy byli ubrani. Powiedzmy sobie szczerze, że Do Damaszku Jana Klaty jest niczym w porównaniu z przedstawieniem z Teatru Polskiego we Wrocławiu – Sen nocy letniej w reżyserii Moniki Pęcikiewicz, gdzie faktycznie sceny erotyczne są kontrowersyjne.

To robota konkretnej grupy ludzi, która nie ukrywała swoich zamiarów: od kilku dni po całym Krakowie krążyły plotki o planowanym zakłóceniu spektaklu. Tajemnicą był tylko jego termin – powiedział Rafał Romanowski i dodał – Informacje o rzekomym „zniesmaczeniu widzów”, którzy „nie wytrzymali poziomu obsceny” i „wyszli oburzeni” są więc wyssane z palca, a akcja nie miała nic wspólnego ze spontanicznością.

Głosów na temat powodów, dla których spektakl został przerwany jest wiele, pojawiają się i takie, jakoby sam Klata zorganizował happening w celu nagłośnienia swojego dzieła, które powiedzmy szczerze nie cieszyło się zbyt dużą popularnością. Oczywiście, aż do teraz. Bo kto by nie chciał zobaczyć sztuki owianej takimi recenzjami i wielkim społecznym oburzeniem. Jeśli jednak była to zorganizowana akcja wychodzę z propozycją aby założyć stowarzyszenie i objechać teatry w całej Polsce, być może wtedy więcej ludzi będzie się do nich wybierać.


Prowokacyjna Nie-Boska komedia

Anna Dymna, Bolesław Brzozowski, Mieczysław Grąbka, Tadeusz Huk, Ryszard Łukowski, Jacek Romanowski i Krzysztof Zawadzki zniknęli z obsady „Nie-Boskiej komedii” w Teatrze Starym w Krakowie – podał „Dziennik Polski”. Klata w jednym z wywiadów powiedział, że – Rezygnacja może być spowodowana innymi przesłankami niż wymowa artystyczna dzieła . Czyżby aktorzy również sprzysięgli się przeciwko dyrektorowi teatru. Jeden z aktorów ogłasza – Uczestniczyliśmy w kolejnych prowokacjach, z których miała się wyłonić teza o współodpowiedzialności narodu polskiego za antysemityzm. Dodano również, że spektakl powstaje bez scenopisu i nie ma nic wspólnego z prawdziwą treścią dramatu. Krzysztof Garbaczewski również stworzył dzieło Balladynę na deskach Teatru Polskiego w Poznaniu w zupełnie nowej konwencji, napisanej na nowo i nie mającej zbyt dużo wspólnego z prawdziwym tekstem, ponieważ został on napisany na nowo przez Marcina Cecko. Jednak aktorzy podjęli wyzwanie i nikt z nich nie zrezygnował z takiego powodu. Ponieważ potraktowali swoją pracę profesjonalnie i chcieli się czegoś nauczyć. Ewidentnie dyrektor ma nie tylko problem z widzami ale również z zespołem artystycznym.
„Dziennik Polski” podaje w wątpliwość datę premiery. Wicedyrektor Starego Teatru Sebastian Majewski powiedział, że decyzje zapadną po próbie generalnej.
Na próbie generalnej, kiedy spektakl będzie miał ostateczny kształt artystyczny zapadnie decyzja, czy zostanie on wystawiony. Chciałbym, aby media odnosiły się do gotowego już dzieła, a nie dokonywały ocen na podstawie plotek z prób – powiedział Klata.

Premiera Nie-Boskiej komedii w reż. Oliviera Frljića planowana jest na 7 grudnia. Mam nadzieje, że do niej dojdzie, bo wtedy na pewno czeka nas kolejny skandal, a teatr zyska większą popularność i kolejnych widzów.

JOHN LENNON – ŻYCIE

„Życie jest tym, co nam się przydarza, gdy jesteśmy zajęci snuciem innych planów”. J.Lennon

Słuchał jego cały świat, kobiety mdlały słysząc dzwięk głosu jednego z Beatles’ów, muzyk, aktywista społeczny, aktor, pisarz, pacyfista. John Lennon. ŻYCIE.

Plakat reklamowy.
Plakat reklamowy.

Na rynku wydawniczym pojawiło się już kilka pozycji poświęconych twórczości Johna Lennona, jednak książka autorstwa Philip’a Narmana pozwala jeszcze bardziej zagłębić się w wyjątkowe życie muzyka. To kolejna (moim zdaniem największa) szansa, by zrozumieć przekaz zawarty w tekstach artysty, decyzjach, które podejmował i interpretacji jakim poddawał swoje utwory. „John Lennon. Życie” znakomicie dopełnia średnio udaną biografię napisaną przez Dariusza Michalskiego, oraz „Niedokończoną balladę” autorstwa Pierre’a Merle.
Treść zawarta w książce jest realistyczna, obfita i nie potrzebuje wspomagania wizualnego, znajdziemy w niej zaledwie kilka zdjęć. 750 stron faktów, ciekawostek, komentarzy i wypowiedzi przeczytasz jednym tchem, gwarantuję.

„ŻYCIE”. Lennona rozpoczyna się od historii na temat jego dziedka, którego muzyk jest imiennikiem. Prócz imienia, John odziedziczył po nim talent muzyczny. Najwięcej miejsca Norman poświęca czasom The Beatles, opisuje ich sukcesy, podróże do Hamburga, gdzie koncertowali, szczeble, po których wspinali się muzycy, by stać się światową ikoną muzyki. Pojawiają się również wątki stosunków, jakie łączyły Lennona z zespołem, oraz rzetelnie opisane życie prywatne muzyka i związek z Yoko Ono, która szczerze i zaskakująco opowiada o życiu z legendą. Wywiadów do książki udzielił Paul McCartney, George Martin, a także syn artysty Sean Lennon (który po raz pierwszy we wzruszający sposób opowiada o ojcu) i wspomniana wyżej żona- Yoko. Biografia kończy się równie brutalnie i nagle, jak śmierć Johna Lennona. Im bliżej końca, tym szybsza narracja, z której dowiemy się szczegółów dotyczących pracy nad albumami „Plastic Ona Band” (1970r.) oraz „Imagine” (1971r.). Nieubłaganie pojawia się pamiętna data 8 grudnia 1980 roku, w tym momencie opowieść kończy się, tak samo jak jego życie.

Philip Norman pracował nad „ŻYCIEM” przez trzy lata. W tym czasie wnikliwie przeanalizował nawet najbardziej znane i udokumentowane fakty z życia artysty, chcąc odkryć w nich mechanizmy jakie kierowały wówczas Lennonem. Jego duch, niesamowite utwory, postawa polityczna na zawsze pozostanie w sercach i umysłach jego fanów. Dzięki biografii „John Lennon. Życie” artysta będzie na wyciągnięcie waszej ręki.

Wydana w 2010r. książka honoruje 70-tą rocznicę urodzin i 30-tą rocznicę śmierci Lennona.

Autor: Philip Norman

Wydawca: Axis Mundi www.axismundi.pl

Premiera: Polska- 1 czerwca 2010

JESZCZE SŁYCHAĆ JEJ ŚMIECH…

Kabaretu Olgi Lipińskiej nie trzeba nikomu przedstawiać. Cała Polska (w latach 1990-2005) siadała przed telewizorami, by oglądać jej programy rozrywkowe śmiejąc się do rozpuku. Niesamowita gra aktorska, obsada, piosenki, stroje- to wszystko sprawiało, że widz był mógł się zrelaksować i zapomnieć o problemach dnia codziennego. Liczyło się tu i teraz…

Plakat reklamowy.
Plakat reklamowy.

Olga Lipińska to wszechstronna reżyserka i scenarzystka oraz wybitna satyryczka. Realizowała spektakle dramatyczne w Teatrze TV (m.in. sztuki Fredry, Słowackiego, de Musseta), na scenach teatralnych i operowych (Opera Śląska, Opera Poznańska), ale też m.in. takie imprezy jak Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu oraz festiwal FAMA w Świnoujściu.
„Jeszcze słychać śmiech…” to zbiór felietonów, jakie Lipińska publikowała w latach 2009–2013 na łamach pisma „Twój Styl”. Wcześniejsze teksty ukazały się w książkach „Mój pamiętnik potoczny” i „Co by tu jeszcze…”.

Autor: Olga Lipińska

Wydawca: Prószyński i S-ka www.ksiegarnia.proszynski.pl

Premiera: 29 październik 2013

TINA. PO PROSTU…

Królowa rocka. Kobieta wulkan, mocny, zachrypnięty głos. Sceniczna charyzma, pewność siebie, swej kobiecości. Karierę rozpoczynała śpiewając w chórach kościelnych muzyki gospel, już wtedy wyróżniała się z tłumu, stworzona była do występów solowych. Droga do sukcesu była czasem wyboista, ale zawsze podtrzymywała ją na duchu muzyka. Tina Turner- legenda.

 

Plakat reklamowy.
Plakat reklamowy.

Mark Bego postanowił tym razem prześledzić życie zjawiskowej wokalistki- Tiny Turner. W książce zatytułowanej „Tina Turner. Po prostu najlepsza” przyznaje, że jest wielkim fanem jej głosu i osobowości. Nie mówi tego wprost, ale między wierszami zachwyca się każdym jej ruchem, decyzją. Można powiedzieć, że oddaje hołd artystce.

Życie Turner nie należało do najłatwiejszych. Problemy alkoholowe jej męża- Ike’a Turnera, który dostrzegł w niej artystyczną duszę, narkotyki, przemoc, którą wobec niej stosował doprowadziły do rozpadu małżeństwa, a także załamania kariery na okres ośmiu lat. W tym czasie Tina śpiewała typowo soulowy repertuar w kasynach i clubach. Wydawało się, że bez niego sobie nie poradzi. Tymczasem zacisnęła zęby i postanowiła walczyć o swoje pasje, przyszłość i samą siebie. W 1984r. jej los w końcu się odwrócił. Wraz ze zmianą wizerunku z grzecznej dziewczynki, na seksbombę posypały się propozycje i sukcesy zawodowe, telefon wciąż dzwonił.
W biografii tej poznamy szczegółowo kolejne szczeble, po których wspinała się gwiazda. Począwszy od dzieciństwa, marzeń, problemów z rodzicami, po debiut, nieudane małżeństwo, światową karierę, macieżyństwo, na legendzie skończywszy.
Tina Turner osiągnęła na rynku muzycznym niemalże wszystko, ciężko pracowała na swój sukces, o czym pisze Bego. W biografii zawarte są nieznane dotąd fakty, ciekawe historie, które nie ujrzały wcześniej światła dziennego.

To znakomita książka dla fanów artystki, którzy zafascynowani są jej postacią tak samo jak Mark Bego, który moim zdaniem idealizuje Turner. Wciąż podkreśla, że jest „piękna”, „silna”, „wspaniała”, w pewien sposób narzuca czytelnikowi jej ocenę. Fakty nie są podkoloryzowane, nie odnajdziemy nieścisłości czy zakłamania. Polecam każdemu na zbliżające się wielkimi krokami zimowe wieczory, nie pożałujecie. Ciekawa historia divy, którą każdy fan muzyki powinien znać…

Autor: Mark Bego

Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie, http://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie.html

Premiera: czerwiec, 2013

MIŁ.OŚĆ WEDŁUG EWY KASPRZYK

Ewa Kasprzyk jest kobietą sukcesu. Silna, niezależna, lubiąca dobrą zabawę. Tak piszą o niej kolorowe czasopisma, tak postrzegana jest przez większość widzów. Znamy ją z kultowych seriali ( „Złotopolscy”, „Magda M.”) oraz filmów, które zapisały się na kartach historii (chociażby „Kogel- mogel”). Jest również znakomitą aktorką teatralną. Gra najczęściej kobiety wyzwolone. Przypadek?

Plakat reklamowy.
Plakat reklamowy.

30 lat temu Ewa Kasprzyk, która jeszcze wtedy nie była aktorką, a dopiero myślała o tym zawodzie i marzyła, aby go uprawiać zapisuje na kartce słowo ,,Mił.ość”. Kilkanaście miesięcy temu, razem z autorem książki, Ewa odnajduje pożółkłą stronę z zeszytu…I tak rozpoczyna się  jej książkowa ,,podróż” – w głąb siebie oraz do zdarzeń i ludzi, które nierozerwalnie będą kojarzyć się aktorce z miłością i mił.ością. Dlaczego i dla kogo Ewa zapisała swoje ciało imieniem ukochanego? W kim tak bardzo była zakochana, że paląc miłosne listy na wykładzinie w pokoju omal nie wywołała pożaru? Jak wyglądało pierwsze spotkanie Ewy i jej męża Jerzego, który przekonany był, że zakochał się w wyczynowej pływaczce? Jaką jest kucharką, jeśli rosół jej receptury miał barwę czerwieni? „Mił.ość – miły, miło, miłe chwile, ale kiedy ością staje w gardle, to można się od niej udusić” – mówi aktorka. Czy Ewa Kasprzyk obgryzła miłość do ości?
Pamiętnik z życia aktorki wzbogacony jest unikalnymi zdjęciami, które dodatkowo zabarwiają każdą z jej historii, również te pikantne…

Autor: Kędziak Maciej, Kasprzyk Ewa

Wydawca: G+J Gruner&Jahr www.gjksiazki.pl

Premiera: 25 września 2013

ANGELINA JOLIE – PORTRET SUPERGWIAZDY

 Zawsze żyję chwilą. Nie lubię budować planów na przyszłość. Jutro wieczorem wszystko może się zmienić – moje życie, mój wizerunek, ludzie wokół mnie, moja praca… Inaczej byłoby nudno żyć.

Plakat reklamowy.
Plakat reklamowy.

Angelina Jolie. Nie trzeba jej nikomu przedstawiać, zna ją cały świat. Słysząc to nazwisko, przed oczami mężczyzn pojawiają się nieziemsko zmysłowe usta, a kobiety zżera zazdrość na widok jej urody, figury i…męża. Jedno jest pewne- można ją kochać, bądź nienawidzić, nikt nie przejdzie wobec niej obojętnie. Najjaśniejsza aktorka w Hollywood została poddana wnikliwej analizie przez Rhone Merce. Żaden skandal nie został pominięty, a trochę ich było…

Autorka biografii przedstawia czytającym Angelinę Jolie od chwili jej urodzin do czasu, kiedy oznajmiła światu, że poddała się prewencyjnej mastektomii piersi, w obawie przed zagrożeniem zachorowania na raka piersi i jajnika. Tym samym biografia jest najbardziej aktualna i rzetelna.

Jolie to zbuntowana biseksualistka, córką aktora- Jona Voighta, niedoszła samobójczyni, która lubi się czasem „wydziarać”. Obecnie znajduje się w zupełnie innym miejscu na mapie swojego życia, lecz początki nie zapowiadały się kolorowo. W biografii aktorki dowiemy się co skłoniło ją do zagrania w takich filmach jak „Przerwana lekcja muzyki” (za którą w 2000 roku otrzymała Oscara),  „Hakerzy” (filmowej klapy, a tak chętnie puszczanej w telewizji), waleczna „Lara Croft”, „GIA” (biografii zmarłej na AIDS sławnej modelki), „Salt” (towarzyszył jej Daniel Olbrychski),” Turysta” (z J.Deppem) czy „Ms & Mr Smith” (na planie tego filmu rozpoczął się związek  z ówczesnym mężem Jennifer Aniston- Bradem Pittem).

Angelina Jolie to nie tylko aktorka, ale także producentka , scenarzystka i reżyserka w jednym. W 2011 roku do kin trafił jej autorki projekt zatytułowany  „Kraina miodu i krwi”.

Cały świat znał i komentował jej skomplikowane relacje z ojcem, lesbijskie romanse (z aktorką Jenny Shimizu, z którą spotkała się na planie filmowym), dwa nieudane małżeństwa ( Jonny Miller, Bill Thornton) i wszystkie inne aspekty życia, które nie były związane z sukcesami, jakie odnosiła w świecie filmowym.
Znajdziemy tam również informacje na temat trójki adoptowanych dzieci oraz trójki ze związku z Bradem Pittem.
Warto podkreślić ważną rolę, jaką pełni w społeczeństwie, jest m.in. ambasadorem dobrej woli ONZ poświęca się bez reszty pracy na rzecz uchodźców.

Bohaterka biografii jest Laureatką Nagrody Akademii Filmowej i trzech Złotych Globów.
Mam wrażenie, że ciężkie dzieciństwo pomogło jej w późniejszej pracy na planie filmowym, przysłowie „co nas nie zabije, to nas wzmocni” doskonale wpisało się w jej życie. Dziś cieszy się każdym dniem, wiedzie ustabilizowane i szczęśliwe życie zawodowe jak i rodzinne.
Rhone Merce rzetelnie i szczegółowo zagłębiła się w życiorys aktorki. W zgrabny sposób zestawiła wywiady, których Jolie udzieliła na przestrzeni lat, opowieści osób trzecich, jej mężów, znajomych, współpracowników i przede wszystkim rozmowy z samą Angeliną Jolie. Dodatkowo wydawca zafundował dwie wkładki z fotografiami Angeliny Jolie.
Uważam, że historia Angeliny Jolie jest niesamowicie skomplikowana, zagmatwana, trudna. To opowieść nie tylko dla jej wielbicieli, warto poznać aktorkę z innej, bardziej człowieczej strony.  Nie mogę uwierzyć, że to wszystko miało miejsce na przestrzeni 38 lat…

Dziesięć groszy z każdego sprzedanego egzemplarza książki zostanie przekazane na statutową działalność Stowarzyszenia „Wspólnymi Siłami”, potocznie zwanego Domem Samotnej Matki.

Autor: Rhona Mercer

Wydawca: G+J Gruner&Jahr www.gjksiazki.pl

Premiera:
 11 września 2013r.