BOMBA NADCHODZI!

Szamo wydaje książkę! Najbardziej szalony polski bramkarz zamierza opowiedzieć o swoim życiu, w zbliżającej się wielkimi krokami fabularyzowanej biografii – pt.”Szamo: Wszystko co wiedziałbyś o piłce nożnej, gdyby cię nie oszukiwano”. Zanosi się na prawdziwą bombę!

Ta książka musi być hitem - źródło weszło.com
Ta książka musi być hitem – źródło weszło.com

To już kolejna biografia polskiego piłkarza po Wojciechu Kowalczyku, Piotrze Reissie czy Andrzeju Iwanie. Wszystkie te pozycje są zdecydowanie godne polecenia, a cechy każdego z tych piłkarzy zostały oddane nie tylko przez opisane historie, ale także poprzez język jakim książka została napisana. Tym razem zapewne będzie podobnie, więc styl książki powinien być bliższy tej o Kowalczyku, niż „Spowiedzi piłkarza” Piotra Reissa.

Biorąc pod uwagę nieokiełznany charakter „Szamo”, jego ekscentryczność i ilość klubów w których występował zanosi się na prawdziwą gratkę nie tylko dla fanów piłki nożnej ale pewnie i miłośników dobrego humoru. Kulisy szatni, meczów, sprawy poza boiskowe to zapewne masa interesujących historii, które spisane przez Krzysztofa Stanowskiego mogą zagwarantować duży sukces.

Czy po świetnej biografii Wojciecha Kowalczyka, twórca portalu „Weszło” wydobył z opowiadań „Szamo” podobną pikanterię i smaczki dla spragnionych sensacji fanów futbolu? Jestem o tym przekonany i z niecierpliwością oczekuję na premierę.

Warto dodać, że książkę można nabyć wraz z autografem, dedykacją od autora, bądź pamiątkową koszulką.

Premiera: 20 listopada.

Okładka: twarda.

Ilość stron: 384.

Cena: 37zł – wersja z autografem G.Szamotulskiego,

              50zł – z dedykacją od piłkarza,

              75zł – z koszulką.

ZENDEGI ZIBAST CZYLI KONCERT MARKA JAKUBOWICZA

14.10.2013 odbył się koncert Marka Jakubowicza w „Moim Teatrze” w Poznaniu.

542249_710209975660643_587268488_n

Premierowy koncert odbył się na kameralnej scenie, pełnej uroku i intymności.

Inicjatywa Marka Jakubowicza nosi tajemniczą nazwę Zendegi Zibast. Jest to połączenie różnych stylów muzycznych i kultur. Na scenie towarzyszyli mu Cecylia Matysik-Ignyś czarująca widzów na magicznej harfie, Marcin Oleś na kontrabasie i zachwycający wokal aktorki poznańskiego Teatru Polskiego Anny Sandowicz. Sam Marek zagrał na gitarze, a na końcu przeniósł swoich widzów do Indii i zagrał na sitarze. Pojawiły się między innymi utwory z nagrodzonego albumu Feelings (Best albums of 2012 by JazzWrap).

Muzyka, która porusza wyobraźnie i śpiew skradający serca – tak można w jednym zdaniu opisać Zendegi Zibast.

22

BILETY PRZEZ TELEFON – WYGODNE ROZWIĄZANIE (NIE TYLKO) DLA STUDENTÓW

Co zrobić, gdy biletomat jest nieczynny, nie ma w pobliżu kiosku? Ten problem spotyka wiele osób, które muszą skorzystać z poznańskiej komunikacji miejskiej, a nie posiadają przy sobie biletu.

Fot. http://mobilemarketing.pl/wydawnictwo-bauer-rozpoczyna-wspolprace-z-skycash/
Fot. http://mobilemarketing.pl/wydawnictwo-bauer-rozpoczyna-wspolprace-z-skycash/

Dotyczy to szczególnie studentów, którzy na zajęcia dojeżdżają w różne punkty Poznania. Do tego co jakiś czas trzeba odwiedzić odległą bibliotekę lub znajomych, albo dojechać na dworzec kolejowy. Jest jednak rozwiązanie tego problemu. Bilety komunikacji miejskiej można kupić między innymi poprzez telefony komórkowe. W Poznaniu działają takie firmy jak SkyCash, Mobilet czy CallPay

 – To bardzo duże ułatwienie dla osób, które jeżdżą na ,,liniówkach”, czy też biletach jednorazowych – mówi Dariusz Mazurkiewicz, prezes SkyCash Poland. – Ułatwienie, gdyż nie trzeba szukać punktu sprzedaży, a przecież zawsze może zdarzyć się sytuacja, w której trzeba będzie pilnie skorzystać z tramwaju lub autobusu – dodaje.

Wystarczy ściągnąć aplikację SkyCash na swój telefon i doładować konto, by móc kupować bilety w dowolnym miejscu i o każdej porze. – Można również powiązać system z kartą płatniczą i dzięki temu płaci się bezpośrednio, nie trzeba wcześniej zasilać swojego konta – dodaje Dariusz Mazurkiewicz.

System jest też wygodny dla zorganizowanych grup, dla przykładu przejazdów większej liczby osób z jednych zajęć na drugie, odbywające się w innej części miasta lub klasowych. Za jego pomocą można wykupić jednorazowo nawet kilkadziesiąt biletów.

 Dodatkowo dzięki usłudze Mobilet zapłaci się za parkowanie, a SkyCash za jazdę pociągami Kolei Wielkopolskich. – To duże udogodnienie dla studentów, którzy na weekendy wyjeżdżają do rodzinnych domów – zaznacza Dariusz Mazurkiewicz ze SkyCash. – Za pomocą naszej aplikacji można korzystać też z wielu innych ułatwiających codzienne życie usług, np. wypłacać pieniądze z bankomatów, kupować bilety do kina czy opłacać domowe rachunki – zaznacza.

O SkyCash

SkyCash to uniwersalny system płatności przez telefon komórkowy, zapewniający intuicyjne i natychmiastowe przelewy z zachowaniem bezpieczeństwa na poziomie bankowości on-line i kart płatniczych. Stosowany jest do kupowania biletów komunikacji miejskiej i kolejowych, płatności za parkowanie, zasilania telefonów na kartę, wypłacania gotówki z bankomatów, kupowania biletów do kina, a także do rozliczeń pomiędzy znajomymi oraz płatności w Internecie i punktach handlowych. Do SkyCash można zaprosić posiadacza każdego spośród 40 mln numerów telefonów komórkowych zarejestrowanych w Polsce. W 2011 roku SkyCash zdobył prestiżowe wyróżnienie w kategorii „Innowacyjny Start-Up / Technostarter”, w ramach II edycji konkursu organizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. System zakwalifikował się również do finału konkursu Dobry Wzór 2013, który ocenia najlepiej zaprojektowane produkty na polskim rynku.

Więcej informacji:

www.skycash.com

www.facebook.com/skycash

„JABŁKO” CZYLI: ZDRADA, MIŁOŚĆ I CIERPIENIE

„Jabłko” to sztuka o miłości, zdradzie i umieraniu, opowiedziana niebanalnie, mądrze i poetycko.

Materiał prasowy.
Materiał prasowy.

„Jabłko” Verna Thiessena, współczesnego kanadyjskiego dramaturga, to love story 20 lat później. To prawda, bo tekst Verna Thiessena opowiada o tym samym, co powieść Ericha Segala – związku miłości i śmierci. Tu jednak relacje  są odwrotne. Umieranie nie jest kulminacją wielkiej miłości, ale odrodzeniem uczucia. Po piętnastu latach współżycia małżeństwo Lyn (Małgorzata Foremniak) i Andy’ego (Jan Jankowski) przeżywa kryzys. Mąż zaczyna zdradzać żonę ze spotkaną w parku studentką, Samanthą (Joanna Koroniewska). Wkrótce okazuje się, że Lyn zapada na nowotwór. Andy i jego kochanka opiekują się Lyn aż do jej śmierci. Kiedy następuje kres życia Lyn, Andy stwierdza, że była jego jedyną miłością i nie chce rozpocząć nowego życia z Samanthą.

Zapraszamy serdecznie 7 listopada 2013 r. na godzinę 18.00 na spektakl teatralny „Jabłko”, który będzie wystawiony w Auli Collegium Polonicum UAM, przy ulicy Kościuszki 1 w Słubicach.

Na scenie wystąpią: Małgorzata Foremniak, Joanna Koroniewska, Jan Jankowski.

Bilety w cenie 70 zł, do nabycia w SMOKu, ul. 1-go Maja 1.

BYĆ JAK LISBETH SALANDER

Oglądaliście „Dziewczynę z tatuażem”? Jeśli tak, to na pewno pamiętacie, że Lisbeth Salander miała niesamowitą, rzadko spotykaną pamięć fotograficzną. Któż z nas nie chciałby takowej posiadać… jakże piękne i dużo łatwiejsze byłoby wówczas życie studenta. Ach, tylko pozazdrościć… Nic bardziej mylnego! Owszem są ludzie, którzy rodzą się z genialną zdolnością szybkiego zapamiętywania, ale istnieją i tacy, którzy dzięki uporowi oraz systematycznym ćwiczeniom również „dorobili się” tej umiejętności.

Sposób na zapamiętywanie / Shutterstock
Sposób na zapamiętywanie / Shutterstock

No właśnie, zasadniczym pytaniem jest, czy pamięć fotograficzna jest zdolnością, czy umiejętnością? Z jedną się rodzimy, drugą możemy nabyć. I okazuje się, że genialną cechę dziewczyny z tatuażem, może nabyć każdy z nas. Wystarczy miesiąc systematycznych ćwiczeń, po 15 minut dziennie.

Pierwszym krokiem jest znalezienie ciemnego pomieszczenia, najlepiej pozbawionego okien. Potrzebna będzie również nocna lampka (lub lampa sufitowa) oraz kawałek papieru z wyciętym prostokątem na tekst, który zamierzamy „sfotografować”. Następnie, usiądź obok wyłącznika lampy. Otwórz książkę i nałóż kawałek przygotowanego uprzednio papieru z otworem, na tekst, który chciałbyś zapamiętać. Zamknij i otwórz oczy, by dostosować odpowiednią odległość książki od oczu, tak by, bez problemu odczytać tekst. Wyłącz światło. Po chwili zobaczysz poświatę. W tym momencie ponownie włącz światło, lecz tylko dziesiątą sekundy, następnie ponownie zgaś. Przed twoimi oczami powinna ukazać się „fotografia” zaznaczonego fragmentu. Gdy jego obraz zaniknie, włącz światło i ponownie wpatruj się w ten sam tekst. Postępuj tak z całą stroną, akapit po akapicie. To wszystko! Pamiętaj, że „Grunt to systematyczność” .

DOBRY HORROR NIE JEST ZŁY

Już za parę dni Halloween, jedyny dzień, w którym można pozwolić sobie na bezwstydne chadzanie po mieście w iście szatańskich stylizacjach a’la Wampira , czy Freddy Krueger. Nie warto zatem, marnować okazji, tym bardziej, że przebranie upoważnia tego dnia do zniżek na barze.

Fot: http://www.baxtervillage.com/blog/tag/halloween/
Fot: http://www.baxtervillage.com/blog/tag/halloween/

Zresztą, nie tylko tego dnia. Większość halloweenowych imprez odbywa się najczęściej już kilka dni przed 31. października. Lecz , któż z nas obchodzi wigilię, tydzień przed dniem, w którym ona rzeczywiście wypada? Tak nie wypada! Dlatego, poniżej zamieszczam listę imprez organizowanych jedynie w prawdziwie halloweenowym duchu, to jest w czwartek – 31 października 2013.

Halloween czyli Noc Żywych Trupów
Miejsce: Wielkie Żarcie, ul. Zamkowa 7
Start: 21:00
Stroje: możliowść wypożyczenia na miejscu + charakteryzacja
Muzyka: przeboje Hendrixa, Dżem, Jacksona, Elvisa, The Doors, Maryli Rodowicz. Za konsoletą DJ Bloody Pająk i DJ Doctorr WHO.
Wstęp: wolny

Elektrobrash Halloween
Miejsce: Klub u Bazyla, ul. Św. Wojciech 28
Start: 21:00
Muzyka: Koncert: Sthilmann & Attack
Wstęp: 5zł

Samhain/Halloween Party
Miejsce: Tanner’s Irish Pub, ul. Klasztorna 17/18
Start: 20:00
Stroje: każdy, kto się przebierze otrzyma drinka gratis; konkurs na najlepsze przebranie
Dodatkowe atrakcje: pokazy filmów
Wstęp: wolny

Hlejoween
Miejsce: 8 Bitów, Garbary 72
Start: 22:00
Wstęp: 10zł
Muzyka: DJ Potocki, DJ Snake

Zombie Psypocalypse: Halloween Party
Miejsce: Projekt LAB, ul. Grochowe Łąki 5
Start: 22:00
Stroje: przebrani -5zł za wstęp
Wstęp: 15zł (nieprzebrani)
Muzyka: Ritual Stage (POZIOM 0) Psytrance, DarkPsy: T.B.A.
Contaminated Area (POZIOM -1) Tribal, Chillout, Industrial:T.B.A.

Drinking Bad
Miejsce: Czekolada Club & Restaurant, Wrocławska 18
Start: 22:00
Stroje: wszyscy przebrani wstęp 10zł (przez całą noc)
Wstęp: 10zł , po 23:00 20zł

Jeśli jednak nie przepadasz za imprezami, a już na pewno nie chcesz nazajutrz dołączyć do elity żywych trupów, zajrzyj do kina lub teatru. Tutaj, nie dewastując swojego ciała, również poczujesz ciary. Ba! Nawet dopomożesz swojemu wewnętrznemu duchowi. O tym, że przedstawienie teatralne powoduje katharsis wiadomo od dawna, nie wszyscy jednak wiedzą, że podobnym oczyszczeniem dla naszej duszy jest poczucie grozy. Obejrzenie horroru jest, więc równie zbawienne w skutkach niczym wizyta w SPA.

Jakie zabiegi proponują nam, zatem poznańskie centra kultury?

„Niebostrzyg”
Miejsce: Teatr u Przyjaciół, ul. Mielżyńskiego 27/29
Start: 20:00 – 21:30
Wstęp: 15zł

Premiera „Niebostrzyga”, spektaklu składającego się z trzech miniatur teatralnych opowiadających o życiu po śmierci. Nie w niebie, nie w piekle, lecz w tytułowym niebostrzygu, czyli „zakątku cmentarza zwieszonym poza czasem i przestrzenią”. Inspiracją dla przedstawienia był jeden z utworów Bolesława Leśmiana. Należy jednak zaznaczyć, że spektakl nie opiera się w sposób ścisły na żadnym konkretnym utworze.

ENEMEF: Maraton z Obcym
Miejsce: Poznań Malta, ul. Abpa Baraniaka 8
Poznań 51, ul. Królowej Jadwigi 51
Start: 22:00 – 3:00
Wstęp: 25zł

Seans ku przypomnieniu. Polska premiera reżyserskich wersji dwóch pierwszych części „Obcego” Ridleya Scotta, które poddane zostały cyfrowej obróbce.

Maraton Halloween
Miejsce: Cinema City Plaza, ul. Drużbickiego 2
Start: 21:00
Wstęp: 23zł

Porcja trzech horrorów sprzed trzech lat:
– „Pozwól mi wejść”
– „ Czwarty stopień”
– „ Nie bój się ciemności”

Straszny czwartek Z Park Chan-Wookiem
Miejsce: Kino MUZA, ul. Św. Marcin 30
Start: 17:00 , 19:15 , 21:00
Wstęp: Bilet na każdy film 8zł

Koreańska groza, czyli trzy filmy koreańskiego reżysera Parka Chan-Wook, który w Polsce kojarzony jest głównie z „Oldboyem”. Film ten został nagrodzony na festiwalu w Cannes. Mało, kto jednak wie, że stanowi składową tzw. trylogii zemsty, filmów w różnoraki sposób ukazujący jej motywy i konsekwencje. Dwa z nich będziemy mięli okazje zobaczyć właśnie w Muzie. Będą to:
Pierwsza i ostatnia część „Pan Zemsta” i „Pani Zemsta”. Niestety zabrakło środka, czyli wspomniano „Oldboya”. Zamiast niego obejrzymy „Stokera”, najnowsze dzieło reżysera, z Mia Wasilewską i Nicole Kidman na czele.

Zatem… Happy Halloween !

O TYM JAK POZNAŃ STAWIAŁ NA SPORT …

poznan-stawia-na-sport,pic1,1077,25329,23733,show2

Jednym ze sloganów promujących miasto Poznań jest hasło: „Poznań stawia na sport”. Oglądając w telewizji niedawny mecz o superpuchar polskiej ligi siatkowej pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów a Zaksą Kędzierzyn-Koźle(3:2) rozgrywany w poznańskiej Arenie, ogarnęła mnie pewna refleksja dotycząca sportu w Grodzie Przemysława.

Sam jestem kibicem sportu, nie tylko piłki nożnej i Lecha. Z wielką radością kilka lat temu chodziłem na golęciński stadion wsłuchując się w ryk silników żużlowych, dopingując poznańskie „Skorpiony” w rywalizacji z pierwszoligowcami. Obecnie stadion to ruina, z połamanymi ławkami, nie nadający się w żaden sposób do użytku, strasząc nawet brakiem jupiterów, z którymi nie wiadomo co się stało(?). Jak pokazała frekwencja w czasie niedawnej świetności klubu PSŻ Poznań, a na mecze przychodziło 5-6 tys ludzi zapotrzebowanie na speedway w Poznaniu jest i to duże. Niestety brak pieniędzy na remont stadionu, wykluczył PSŻ z ligowych zmagań. Powołane niedawno stowarzyszenie „SportowyGolaj” ma na celu wskrzeszenie w pierwszej kolejności „umarłego” stadionu, a w przyszłości przywrócenie PSŻ do ligi. Warto zapoznać się z tą niedawno powstałą inicjatywą. Zapraszam na http://sportowygolaj.pl/

Innym poznańskim klubem, który poszedł na dno szybciej niż Titanic w filmie Camerona jest, a w zasadzie był, PBG Basket Poznań. Po czteroletnim pobycie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce(2008-2011), z powodu braków finansowych zespół zmuszony został do podjęcia decyzji o wycofaniu z rozgrywek. Mecze rozgrywane w Arenie nie cieszyły się zbyt wielkim zainteresowaniem, średnia frekwencja to około 1000 widzów na mecz, ale biorąc pod uwagę pojemność wysłużonej hali(4200), nie jest to zły wynik. Niestety po „koszu” w Poznaniu na najwyższym poziomie, niewiele już zostało, a żeńskie zespoły – Inea AZS i Muks opuściły najwyższe klasy rozgrywkowe.

Kolejnym zatopionym na poznańskim oceanie wraków jest Akademia Futsal Club, wcześniej występujący pod nazwą Akademia Słowa Poznań. Najbardziej boli, gdy spada się z dużej wysokości. A właśnie futsalowcy w Poznania, występowali na najwyższym możliwym poziomie. Zdobycie mistrzostwa Polski 3 razy z rzędu, występy w elitarnej Lidze Mistrzów – o większe sukcesy naprawdę trudno. Nie trudno zgadnąć, że to finanse po raz kolejny zadecydowały o zabiciu futsalu w Poznaniu, klub ratował się przenosinami do Pniew, występując tam przez kilka ostatnich sezonów. Środki potrzebne do utrzymania drużyny futsalowej to milion złotych rocznie, zatem nie są to gigantyczne pieniądze porównując chociażby z Lechem Poznań, którego budżet kształtuje się na poziomie 45 mln.

Na spory problem natrafili organizatorzy Mistrzostw Świata Bezdomnych w Poznaniu 2013, które ktoś musiał wcześniej zatwierdzić. O tym czy impreza odbędzie się czy nie decydowano w zasadzie do końca, a organizator czyli federacja Homeless World Cup wraz z Stowarzyszeniem Reprezentacja Polski Bezdomnych miała spore problemy z domknięciem wymaganego budżetu. Na szczęście tym razem nie doszło do kompromitacji i imprezę udało się przeprowadzić.

Powyższe przykłady w sposób wyraźny ilustrują podejście miasta do profesjonalnego sportu. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że w tych przypadkach zrobiono wszystko by uratować te kluby przed upadkiem. Warto dodać, że bardzo blisko podobnego losu była całkiem niedawno sekcja piłkarska Warty Poznań, a piłkarze na mecze jeździli własnymi samochodami, co w profesjonalnej piłce zakrawa na patologię. Oczywiście, nie we wszystkich przypadkach decyduje kwestia pomocy miasta. Duże znaczenie ma postawa prezesów, dyrektorów w prowadzeniu klubu, zapewnieniu odpowiedniego PR, co może przekładać się na zainteresowanie sponsorów. Obecnie jednak rzadko kto decyduje się postawić na sport, lokować własne pieniądze w niepewny biznes, stąd tak ważna postawa miasta, które często bywa ostatnią deską ratunku.

Mam duży niesmak wysłuchając haseł o stawianiu na sport, gdzie głównym argumentem jest jezioro Maltańskie, Termy i kilka boisk sportowych. Bo tak naprawdę poza Lechem w Poznaniu nie mamy niczego czym możemy się chwalić szerszej publiczności, a potencjał który był został zwyczajnie zmarnowany.

(Fot. główne pochodzi z: http://www.e-sochaczew.pl/sochaczew-zdjecia,feryjne-turnieje-w-pilke-nozna,59344.html)

MODA: Z EKRANU NA ULICE

Październik bez wątpienia jest najgorętszym okresem mody w naszym kraju. Wystarczy wymienić najgłośniejsze ostatnio wydarzania z rzeczownikiem „fashion” w tytule; FashionPhilosophy Fashion Week Poland, Warsaw Fashion, czy Art & Fashion Industry.

http://kobietasukcesu.pl/katharine-hepburn/
http://kobietasukcesu.pl/katharine-hepburn/

W pełni jesienny miesiąc jest również okresem obfitującym w premiery filmowe; Wałęsa, Jak żyć, W imię, Życie Adeli… Po co, o tym wspominam? A no, żeby przypomnieć sobie największe romanse tych obu sztuk oraz to, co w rezultacie z nich powstało.Cofnę się wobec tego kilkadziesiąt lat wstecz… W pierwszych dekadach przemysłu filmowego, aktorki niemych ekranizacji były bardziej kreatorkami mody niż gwiazdami filmowymi. Przypomnijmy sobie chociażby postać Louise Brooks – aktorki, która wylansowała modę na krótką fryzurę (boba z grzywką), jednego z najbardziej charakterystycznych elementów mody lat 20. Mało, kto pamięta za to tytuły filmów, w których grała. Niemały wpływ na modę wywarła również inna aktorka tamtych lat, Gloria Swanson. Ta polsko-szwedzka piękność dzięki własnemu stylowi, na który składały się, dość ekstrawaganckie (jak na owe czasy) stroje, okrzyknięta została „królową Hollywood”. Była też jedną z najczęściej fotografowanych gwiazd. Widzowie ją kochali, a damska część publiczności, z zapałem kopiowała kreowany przez nią styl. Jednak prawdziwy modowy szał wywołała w latach 30. Katharine Hepburn. Dzięki niej modowe niewolnictwo kobiet dobiegło końca. Była pierwszą aktorką, która odważyła się sprzeciwić surowo dotychczas przestrzeganej konwencji noszenia spódnic i sukienek, zakładając spodnie. Nowy element garderoby na tyle przypadł jej do gustu, że nosiła go także poza ekranem. Kolejnym modowym hitem były kanciaste kostiumy z poduszkami na ramionach. Ich największą, a zarazem pierwszą zwolenniczką na ekranie, była Joan Crawford.

Kolejna dekada, lata 40. kojarzone są ze szczupłymi, długonogimi i długowłosymi pięknościami. Warto w tym miejscu napomnieć o Veronice Lace, seksownej blondynce, której fryzura „peek-a-boo”, czyli długie opadające na jedno ramię fale, została umyślnie zakazana w czasie wojny przez rząd USA. Kobietom zabraniano kopiować tę fryzurę, gdyż ich włosy mogły wkręcić się do fabrycznych maszyn. Veronica Lace prócz fryzury, kojarzona była z seksapilem. Podsumowując swoją karierę w późniejszych latach, zwykła mawiać o sobie „Nie byłam symbolem seksu. Byłam seksualnym zombie”. Nie są to jednak czcze przechwałki (Veronica była wzorem przy kreowaniu postaci Jessici Rabbit w filmie „ Kto wrobił królika Rogera.”). Kinematografia lat 40. wykreowała wiele gwiazd uchodzących dziś za symbol seksu. A noszone wówczas długie, obcisłe suknie to obowiązkowy look na dzisiejszym „czerwonym dywanie”. Skoro mowa o obowiązkowych elementach garderoby, nie można pominąć „małej czarnej” wypromowanej przez Audrey Hepburn w filmie „Śniadanie u Tiffany’ego”. Prócz sukienki, Hupburn wylansowała modę na nowy „ideał kobiety”. Dotychczasowe Candy Girl odeszły do lamusa. A szczupłe kobiety pozbawione, pożądliwych dotychczas, kobiecych kształtów, mogły w końcu poczuć się równie seksownie jak Marylin Monroe. (Ciekawym jest fakt, iż początkowo postać Holly Golightly miała zagrać Marylin Monroe. Reżyser jednak obawiał się, iż seksapil aktorki przyćmi wrażliwość Holly.) Nie trudno się domyślić, że krótka fryzura jak i skromny ubiór zaczęto kopiować na ulicy.

Skórzana kurtka podobnie jak “mała czarna” cieszy się dziś ogromnym powodzeniem. O ile druga jest symbolem elegancji, pierwsza stanowi wyraz buntu. Buntownikami byli, bowiem bohaterowie filmów „Dziki” oraz ”Na wschód od Edenu”, których odtwórcy Marlon Brando i James Dean również po dziś dzień kojarzeni są z ideami buntu i anarchii.Dwóch wymienionych wyżej aktorów przemyciło również do męskiej garderoby dżinsy oraz biały T-shirt, który nie stanowił już odtąd elementu bielizny. Z męską bielizną związana jest inna, dość przewrotna ekranowa historia. Mianowicie, film „Ich noce” Franka Capry z 1934 r. sprawił, że mężczyźni podobnie jak główny bohater filmu, nie chcieli już nosić podkoszulków. Po premierze filmu, ich sprzedaż w USA spadła aż o 75%. „Ich noce” spowodowały również niższe notowania w karierze Clarka Gabe. Po pokazaniu skrawka nagiego ciała, kariera aktora dobiegła końca. Film wpłynął również na rewolucję w żeńskim przemyśle bieliźnianym. Po obejrzeniu „I Bóg stwozył kobietę” panie zapragnęły nosić staniki, równie wydekoltowane jak grająca w filmie Briggitte Bardot. Mocno wykrojona górna część bielizny stała się prawdziwym hitem. Model stanika nazwano na cześć aktorki, bardotka.

Najbardziej trwałe elementy garderoby narodziły się w filmie. Jak zwykła mawiać Mademoiselle Coco Chanel

„Moda nie powinna rodzić się na ulicy”.

LECHIA – LECH: POWRÓT PROFESORA

Kapitan powrócił - źródło wielkopolskisport.pl
Kapitan powrócił – źródło wielkopolskisport.pl

W sobotnim spotkaniu 12 kolejki polskiej Ekstraklasy, Lech pokonał na bursztynowym stadionie w Gdańsku – Lechię 4:1. Bramki dla Kolejorza zdobywali: Łukasz Teodorczyk dwie, Gergo Lovrencics i Kasper Hamalainen. Dla gospodarzy trafił Brazylijczyk Deleu.

Pierwsza połowa meczu to „flaki z olejem”, pomimo wyniku 1:1. Jedyną ozdobą tej części meczu był gol Deleu – piłka po jego strzale z około 25 metrów odbiła się od poprzeczki, lądując po chwili minimalnie za linią bramki strzeżonej przez Macieja Gostomskiego. Sędzia słusznie uznał bramkę biało-zielonym. Na 10 minut przed przerwą wyrównał Teodorczyk, wykorzystując świetne podanie Szkota Barrego Douglasa.

Początek drugiej połowy nie zapowiadał pogromu gospodarzy. Pojawienie się na boisku Rafała Murawskiego, było kluczem do sukcesu Kolejorza. Pochodzący z Gdańska, wracający powoli do formy po kilkumiesięcznej kontuzji kolana, były reprezentant Polski imponował we wszystkich aspektach gry środkowego pomocnika. Odbierał, rozgrywał, strzelał – jak za starych, dobrych czasów. To po jego podaniu Lech wyszedł na prowadzenie. Chwilę później „Muraś” minimalnie przestrzelił, mogąc przesądzić wynik meczu. Do końca spotkania prezentował znakomitą dyspozycję, ratując zespół przed stratą bramki wybiciem piłki z linii bramkowej. Kolejne bramki dla Lecha strzelali: Fin Kasper Hamalainen i po raz drugi w tym spotkaniu, a piąty w sezonie – Łukasz Teodorczyk.

Powrót Murawskiego może zwiastować rozwianie ciemnych chmur wiszących od kompromitacji z Żalgirisem Wilno nad klubem z Bułgarskiej. Wszyscy w Poznaniu wierzą, że w szlagierowym spotkaniu z Legią w przyszłą niedzielę, profesor Murawski wraz z kolegami poprowadzi Lecha do prestiżowego zwycięstwa, a wtedy to ciemne chmury znikną znad stadionu w mgnieniu oka. Bo jak na razie sceptycy powiedzą że „Jedna jaskółka wiosny nie czyni”.

CO? GDZIE? KIEDY? CZYLI JAK SPĘDZIĆ WEEKEND

http://www.spidersweb.pl/2011/10/kino-jest-martwe-niestety-jednak-wciaz-sie-rusza.html
http://www.spidersweb.pl/2011/10/kino-jest-martwe-niestety-jednak-wciaz-sie-rusza.html

Propozycja dla aktywnych

Parkrun Poznań; są to cotygodniowe biegi z pomiarem czasu na dystansie 5km, organizowane w każdą sobotę o godz. 9:00 na terenie Parku Cytadela. Udział w biegu może wziąć każdy, kto czuje się na siłach. Jedynym warunkiem jest uprzednia rejestracja, której możecie dokonać tutaj. Tak jak i bieg, jest ona bezpłatna i jednorazowa, (nie trzeba rejestrować się, co tydzień przed każdym biegiem). Parkrun organizowany jest od zeszłego roku, dotychczas wzięło w nim udział 1.194 różnych biegaczy, którzy łącznie pokonali dystans 30.520 km. Jeśli więc zeszłotygodniowi maratończycy wpędzili cię w kompleksy, ta propozycja z pewnością przypadnie ci do gustu.

Propozycja dla aktywnie siedzących

Ambassada; czyli alternatywne losy II wojny światowej wg Juliusza Machulskiego. Główni bohaterowie za pomocą windy przenoszą się do 1939r. Czy czeka ich szafot? Raczej nie. Film w zamyśle, jak łatwo się domyślić po nazwisku reżysera, jest komedią. Nie spodziewajmy się jednak polskiego odpowiednika „Bękartów wojny”. Film jest raczej składową gagów w stylu, (jak w zwiastunie) co by, było gdyby Hitler nie miał wąsów. Mimo to, na „Ambassadę” warto się wybrać, chociażby dla Roberta Więckiewicza, czy debiutującego na ekranie Nergala. Bo skoro „król ciemności” zgodził się zagrać w komedii, to zapewne jest w niej coś urzekającego.

Carry; remake, a zarazem adaptacja pierwszej powieści Stephena Kinga. Tytułowa bohaterką jest nieśmiała dziewczyna, wychowywana przez fanatyczkę religijną. Carrie nie ma łatwego życia, w gronie rówieśników przypadła jej rola czarnej owcy. Wkrótce jednak, piętnastolatka odkrywa w sobie nadprzyrodzone moce, które zamierza wypróbować na swych nastoletnich prześladowcach. Film zapowiada się ciekawie. Niewątpliwą zaletą jest obsada aktorska: wcielająca się w rolę głównej bohaterki Chloë Grace Moretz , którą mogliśmy oglądać w hitach tj. „Hugo i jego wynalazek”, „Mroczne Cienie”, czy „Kick-Ass” oraz Julianne Moore jako despotyczna matka,jej przedstawiać raczej nie trzeba.

Ci, którzy nie widzieli wcześniejszych ekranizacji debiutu Kinga, będą mieli okazję obejrzeć jedną z nich na kanale TVN. W sobotę o godz. 23: 40 stacja przypomni widzom pierwszą ekranizację „Carrie” z 1976r. w reżyserii Briana De Palmy. Film otrzymał dwie nominacje do Oscara w kategoriach „Najlepsza aktorka pierwszo i drugoplanowa”.

Ślepy traf; historia studenta hazardzisty, który oszukany podczas gry w internetowego pokera, sam postanawia wymierzyć sprawiedliwość właścicielowi witryny. Ten z kolei próbuje udowodnić, że kasyno zawsze wygrywa. W rolach głównych Justin Timberlake i Ben Affleck. Jeśli zestawienie słów „hazard, przystojni mężczyźni, thriller” nadal was nie przekonuje, warto wspomnieć o reżyserze Bradzie Furmanie. Nakręcony przez niego w 2011r. „Prawnik Lincolna” określany, jako jeden z najlepszych filmów prawniczych ostatnich lat, zdobył świetne recenzje zarówno krytyków jak i widzów.

Życie Adeli – Rozdział 1i 2; to nagrodzony tegoroczną Złotą Palmą francuski melodramat opowiadający o współczesnej, młodej lesbijce. Piętnastoletnia Adel spotyka na swej drodze niebieskowłosą Emmę. Jak to w melodramatach bywa, owo spotkanie wywraca życie bohaterki do góry nogami. Niektórych może zniechęcić długość filmu, który trwa aż trzy godziny. Dla innych będzie to zachętą, gdyż tak długi metraż z pewnością wystarczył reżyserowi, by zgłębić wszystkie aspekty życia tytułowej bohaterki. Film, z pewnością, spodoba się fanom chłodnej poetyki w stylu Michaela Haneke.

A więc do biegu, do kina, gotowi, do startu, start!