ZARODKÓW BITTE!

„Dura lex, sed lex.”

Fot. http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/wp-content/uploads/2011/07/in_vitro_102678.jpg
Fot. http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/wp-content/uploads/2011/07/in_vitro_102678.jpg

Starym, rzymskim sformułowaniem nie posłużyłby się z pewnością Jarosław Gowin chcąc opisać polskie prawo, które według ministra sprawiedliwości nie reguluje znaczących kwestii. Tym razem na celowniku mamy sprawę rzekomego importowania przez niemieckich naukowców polskich zarodków w celu przeprowadzania badań.

Bezpodstawne zarzuty ministra, które nie mają pokrycia z treścią prawa naszych zachodnich sąsiadów spotkały się z dezaprobatą premiera Tuska, który zaprosił Gowina-paplę na dywanik. Temu jednak dzień poniedziałkowego sądu nie straszny. Na łamach tvn24 zaplanował za to długą, wtorkową drzemkę.

Zastanawia mnie dlaczego głowy i zarazem kule u nogi naszego narodu muszą w sytuacjach wymagających powagi bronić się sztucznym opanowaniem i mało wyszukanym żartem. Może warto czasami zwiesić łeb pełen niewiedzy i niezweryfikowanych informacji i po prostu przyznać się do porażki. W zamian za to minister tłumacząc się chęcią ukazania realnych problemów sra do własnego gniazda zostawiając największą część gowinowej kupy dla tych, o których widać wiedzy nie ma. Niemieckie prawo, ale prawo panie Gowinie.

(KF)

CZYSTOŚĆ DAREM NAJPIĘKNIEJSZYM

Patrząc na współczesny świat lansujący pogląd, że nie warto czekać z czystością , bo można się po prostu nie doczekać, zdecydowanie stwierdzam że nie rozumiem takiego poglądu. Nie dlatego nie rozumiem, że ludzie patrzą na drugiego człowieka jakby był całkowicie z innej planety, ale dlatego że tak wiele osób twierdzi że im szybciej tym lepiej.

Fot. http://wiara.wm.pl/69747,Bardzo-lubie-seks-po-slubie.html#axzz2Rxooczfg
Fot. http://wiara.wm.pl/69747,Bardzo-lubie-seks-po-slubie.html#axzz2Rxooczfg

Czystość jest jak temat rzeka i jednocześnie jak temat tabu.

Fakt, że czekanie z czystością na jedyną i przeznaczoną od Boga osobę jest czymś bardzo pięknym jeszcze bardziej umacnia mnie w przekonaniu, że warto było i jest trwać w myśleniu, że czystość to nie zło. Przypuszczam że gdyby racjonalnie przyjrzeć się sytuacji, wiele z tych osób, które uważa że nawet przypadkowy pierwszy raz był cudowny, gdyby tylko mogło, chciałoby ten czas cofnąć.
Cały sęk tej sytuacji tkwi tylko w tym, że życie nie jest filmem w którym można nacisnąć stopklatkę.

Szukajcie a znajdziecie albo nie szukajcie a Was ktoś znajdzie

Mówiąc o czystości wspomnę o darze jakim jest Miłość, ponieważ jedno zagadnienie bardzo wiąże się z drugim.
Przeżyłam 20 lat. Ponieważ człowiek nie jest istotą stworzoną do samotności, jak wielka wyspa na oceanie, wciąż pragnie Miłości . Ja także jej pragnę. Całym sercem i dlatego przyznam się do jednego- codziennie modlę się do Boga, św. Józefa i św. Rity o dobrą, piękną i prawdziwą miłość.
Dzięki temu nauczyłam się, że nie należy szukać na siłę a tylko poprzez modlitwę pomóc przeznaczonemu nam człowiekowi na odnalezienie siebie albo odwrotnie. Rzeczą, uważam w 99,9 o ile nie 100% zrozumiałą jest to że w życiu tych w których obecny jest Pan Bóg, ogólnie rzecz mówiąc, nie tylko w sensie czystości ale wielowymiarowym, zawsze dobrze się wiedzie.
Tak na dobrą sprawę, miłość można spotkać wszędzie.

Czystość i Miłość przez Prawdziwe M

Czystość seksualna odpowiada czystości myśli. Czystość wzajemnego czekania na siebie jest dowodem miłości przez wielkie M. Dlaczego tak twierdzę? Uważam że jest darem i dowodem miłości ponieważ uczy wierności i uczy tego jak być dla siebie jednością, w każdej sytuacji, a nie jedynie rzeczywistości wspólnoty ciała. Czystość dla mnie oznacza piękno serca, piękno duszy, piękno miłości, piękno wierności ,piękno wszystkiego, tego co także zawiera w sobie cierpliwość.

Czystość a Współżycie

Tak jak wspomniałam czystość i zachowywanie wstrzemięźliwości jest pięknem. Jeśli umie się czekać z czystością na prawdziwą miłość będzie umiało doceniać się siebie wzajemnie każdego dnia.
Znam wiele przypadków związków, które nawet po okresie długiego narzeczeństwa i bycia ze sobą rozpadało się. Nie mam nic przeciwko długiemu stanowi narzeczeństwa, ponieważ wiem że problem nie tkwił w czasie jego trwania, lecz w tym, że poprzez brak czystości wspólne życie nie było już żadną ciekawością oraz nie było dla tych osób prawdopodobnie żadną nową rzeczą we wspólnie dzielonej rzeczywistości.
Współżycie nie oznacza jedynie stosunku seksualnego chociaż wielu osobom kojarzy się jednoznacznie. Słowo‚”współżyć” dla mnie oznacza być z drugim człowiekiem w każdej sytuacji. Kochać z całej siły i nie wyrzekać się miłości z błahego powodu. Współżycie z punktu widzenia mojej perspektywy to dzielenie ze sobą radości i smutków oraz trwanie choć nie fizyczne to jednak bardzo bliskie emocjonalnie i duchowo.

Dlaczego czystość ?

Prawdopodobnie poruszam temat tabu, ale nie wstydzę się swojego poglądu na życie i wiem że poglądów trzeba bronić . Przez wiele lat słyszałam od znajomych różnego rodzaju wypowiedzi na ten temat, łącznie z nierzadkim porównaniem do dinozaura. Mam nadzieję i szczerze w to wierzę, że tego typu dinozaury, istniejące zapewne w małych ilościach, nie wyginą całkowicie w wiadomo, co popierającym współczesnym świecie. Nie żałuję ani minuty z mojej czystości. Wiem że czystość umacnia mnie w miłości, którą w całości chcę ofiarować drugiej stronie. Wiem że dla moich znajomych podejście tego typu, jest jak archaik, a ja wierzę w to, że warto je mieć, bo wielką przyjemnością będzie tak naprawdę zaczynanie od zera, z całkowicie czystym kontem i szansą poznawania siebie wzajemnie.

Ruch Czystych Serc

Ruch Czystych Serc jest inicjatywą, która znacznie pomaga i wspiera w obranym celu. Jest od jakiegoś czasu nowością w Polsce, która została rozpowszechniona wśród młodych w Stanach Zjednoczonych i mam nadzieję że coraz więcej młodych ludzi doceni jego istnienie. W Polsce jest on typowo związany z osobą bł. Karoliny Kózki, która zginęła śmiercią męczeńską walcząc o swoje zasady i czystość i której Sanktuarium znajduje się w Zabawie,gdzie można zakupić pierścień czystości. Bez pierścienia także można ją zachowywać.
Moim zdaniem, wiele młodych kobiet i ogólnie rzecz mówiąc par decydujących się na trwanie we wzajemnym związku powinno brać z błogosławionej Karoliny przykład. Oczywiście nie mam na myśli w tym momencie tego, że wszyscy mamy być męczennikami, lecz odwagę przyznania się do swoich zasad niezależnie od zdania innych ludzi.
Jeśli chodzi o mnie samą, podjęłam kiedyś taką decyzję z myślą o sobie i nie tylko o sobie:).
Miłość jest odpowiedzialnością . Odpowiedzialność zawiera także czystość.
Dla miłości właśnie nigdy nie odstąpiłam i nie odstąpię od swoich zasad.
Czystość to także słowa i szacunek . Mówiąc o czystości można mówić o fakcie godnego życia, a przez to o cudownym darze i niewyobrażalnie pięknej sprawie.

Romantyczna bardziej rozważna ,odważna czy wszystko razem?

Jeśli chodzi o mój romantyzm polega on na tym, że ogromnie mi zależy, aby moment oddania siebie i całego swojego życia, w pełni kochanej osobie był momentem bardzo wyjątkowym, podobnie jak czystość i miłość. Wiadomą i zrozumiałą rzeczą, jest bowiem to, że wszystko w życiu powinno nastąpić w stosownym do tego czasie.
Rozważna – dlatego że nie zmieniam poglądów z podmuchem wiatru. Patrząc na błędy niektórych moich znajomych i fakt stawania się matkami w wieku 16-lat lub wcześniej kiedy nie jest się przygotowanym do pełnienia roli matki sama nie wpadłam i nigdy nie wpadłabym w wir pchania się w ramiona komukolwiek, w sensie przy pierwszej lepszej okazji.
Wiem że dzięki swojej romantyczności, rozwadze i odwadze będę się cieszyć faktem tego, że dzielę się miłością w pełni, a nie jedynie sensie połowicznym.

Strach, obawa i jak ją pokonać ?

Jeśli kiedykolwiek pojawi się strach w połączeniu z pragnieniem bliskości, najgorszą rzeczą byłaby rezygnacja.
Jeśli się kogoś kocha wszystko da się przezwyciężyć. Miłość jest cierpliwa.
Podobnie jak można modlić się o miłość i dziękować za miłość codziennie, tak samo gorąco trzeba prosić Boga o siłę przezwyciężenia strachu.
Bóg przecież jest Miłością. Bóg pozwala na spotkanie się dwojga ludzi. Bóg rozumie i zawsze wspiera jak dobry ojciec.
Głęboko wierzę w to, że w życiu nie ma niczego, co zdarzyłoby się z przypadku.

Dzięki czystości będąc jak dwa oddzielne światy kochający/a i kochany/a stają się jednym światem wieloaspektowo. Tego pięknego stawania się dla siebie we wzajemnej miłości, wszystkim czytelnikom i sobie także życzę.

DB I DZ W „BLUE NOCIE”

Dwie Dominiki – po pierwsze Dominika Barabas (wtorek 7 maja 2013, godz. 20.00), a po drugie Dominika Zioło (czwartek 9 maja 2013, godz. 19.30) – wystąpią już albo jeszcze w maju w klubie Niebieskiej Nutki w Poznaniu, który znajduje się na Zamku, przy czym wchodzi się do niego od ul. Kościuszki 76/78.

Kolaż: Natalia Mikołajska.
Kolaż: Natalia Mikołajska.

 I KONCERT – DOMINIKA BARABAS

Wtorek 7 maja 2013, godz. 20.00.

Dominika Barabas jest wokalistką, multiinstrumentalistką, kompozytorką i tekściarką. Ma zamgloną barwę głosu, indywidualny muzyczny styl i naprawdę niebanalne teksty. Wszystko to tworzy niepowtarzalny wręcz „design sceniczny”, który jej publiczność ma okazję podziwiać – tak wzrokowo, jak i przede wszystkim słuchowo – podczas każdego koncertu. Zresztą są one – koncerty, bo cóż by innego – bardzo intensywnie przeżywane przez tę publiczność z tego prostego względu, że historie które Dominika wyśpiewuje i opowiada na scenie są uniwersalne i ponadczasowe. I jest to coś nieodmiennego. Poza tym piosenki Dominiki ubrane są w niecodzienne dźwięki wielu osobliwych instrumentów (w tym zestawie mamy pozycje zahaczające o różnorodne gitary, instrumenty klawiszowe, basy i perkusję, ale jest także kilka „dziwnych” małych instrumentów – m.in. gitalele, flet irlandzki, kazoo czy kinderklavier).

Dominika Barabas jest finalistką tegorocznego 34. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, gdzie zdobyła nagrodę Dziennikarzy, Publiczności, stowarzyszenia ZAIKS oraz towarzystwa Polonica. Ponadto jest laureatką wielu nagród i konkursów, m. in.: I miejsca XV konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej” fundacji Okularnicy (2012), Nagrody Specjalnej Festiwalu Piosenki i Ballady Filmowej w Toruniu (2012), I nagrody, czyli nagrody im. Wojciecha Bellona, oraz nagrody dziennikarzy na 44 Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie, Nagrody Głównej 26. Międzynarodowego Festiwalu Bardów OPPA w Warszawie. Jest też zdobywczynią Grand Prix XXXVIII Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję” w Olsztynie (2011) i Grand Prix X Ogólnopolskich Spotkań Śpiewających Poezję „Recital” w Siedlcach (2011).

Dominice Barabas w czasie koncertu towarzyszyć będzie, jak zwykle, jej tzw. „dream team”, czyli trójka wybitnych muzyków, którzy dzięki pasji i pomysłowości dopieszczają aranżacje kolejnych piosenek. W ich muzycznym towarzystwie może ona pozwolić sobie na najbardziej niezwykłą i intymną podróż do własnej krainy dźwięków i subtelności. W „Blue Nocie” zagrają:

  • Dominika Barabas – wokal, gitara, instrumenty klawiszowe;
  • Piotr Pawlus – gitary;
  • Michał Francuzik – gitara basowa;
  • Mateusz Brzostowski – perkusja.

Bilety: 25 zł – miejsca siedzące i 20 zł –wejściówki.

II KONCERT – DOMINIKA ZIOŁO: „MIĘDZY NAMI”

Czwartek 9 maja 2013, godz. 19.30

Dominika Zioło jest utalentowaną wokalistką i w klubie promować będzie swoją debiutancką płytę. Krążek czy też album pełen jest przewrotnych, ale i poruszających tekstów, akustycznych brzmień, latynoskich rytmów i nastrojowych melodii. Wszystkie razem w dodatkowym połączeniu ze zmysłowym głosem Dominiki zabiorą słuchaczy w podróż po zakamarkach kobiecej duszy. Swój warsztat wykształciła ona na Akademii Muzycznej w Katowicach (była studentką Wydziału Wokalno–Aktorskiego w latach 2000-2004). M. in. dlatego można było już ją usłyszeć podczas wielu koncertów i festiwali, takich jak: „Vena Music Festiwal” i „United Europe Jazz festiwal”. Dominika Zioło wraz z zespołem brała również udział w nagraniu Koncertu Live na antenie Radia Gdańsk, Radia „Dla Ciebie” i Radia Łódź.

Debiutancka płyta Dominiki, w której nagraniach wziął udział ponad 10-cio osobowy zespół muzyków, jest owocem jej współpracy z Dominikiem Rosłonem, odpowiedzialnym za warstwę muzyczną oraz Wojciechem Byrskim, autorem tekstów. Sama wokalistka jest autorem słów do dwóch piosenek i współkompozytorem części utworów znajdujących się na płycie. Warto również zwrócić uwagę na nazwiska Bogdana Olewicza oraz Bernarda Maseli, którzy mieli wpływ na powstanie krążka. Na koncercie grać będą:

  • Dominika Zioło – wokal;
  • Dominik Rosłon – piano;
  • Sławomir Pogoda – gitara akustyczna.,

Bilety: 25 zł – w przedsprzedaży i 30 zł – w dniu koncertu.

AKTOR Z MARTWYM PRZEDMIOTEM – WYWIAD Z DYREKTOREM TEATRU ANIMACJI, JANUSZEM RYL-KRYSTIANOWSKIM

Fot. N. Mikołajska.
Fot. N. Mikołajska.

Od jakiegoś już czasu temat lalek, lalkarstwa i teatrów lalkowych nie dawał mi spokoju i czułam, że powinnam coś większego o tym napisać. Ja tymczasem niezmiennie i może trochę mało rozważnie odkładałam to sobie na później, bo co się odwlecze, to nie uciecze, a zresztą zawsze są tematy, które mogą sobie poczekać. Na lepsze czasy oczywiście. W końcu czasy te przyszły w dość niesprzyjających dla mnie okolicznościach przyrody, ale o tym sza… Stało się, jak się stało, a ja z większą tylko werwą rzuciłam się na temat lalek i wymyśliłam artykuł, który miałby być dialogiem dwóch lalek teatralnych odpoczywających po dopiero co zakończonym spektaklu. Udało mi się, szczęśliwie dosyć, umówić się na spotkanie z Dyrektorem Artystycznym poznańskiego Teatru Animacji, Januszem Ryl-Krystianowskim. To dlatego moje kolejne trofeum wywiadowcze pojawiło się w sumie zupełnie nagle i niespodziewanie. Na początku naszego spotkania przedstawiłam panu Januszowi mój pomysł na artykuł, a on – nie wiem czy się przeraził – ale na moje pierwsze pytanie o to, gdzie trzyma się lalki po zakończonym spektaklu, jeśli dnia następnego gra się to samo, lekko zakłopotany zaczął naszą rozmowę tak:

Janusz Ryl-Krystianowski: Zacznijmy od tego, że lalka jest martwym przedmiotem – bez udziału aktora ona jest pozbawiona „życia”.

Natalia Mikołajska: Wiem, ale w moim artykule ona, a raczej one – to ma być dialog dwóch lalek – będą sobie żyły.

J.R.-K.: Ale to będzie kompletne sciece-fiction.

N.M.: Tak, zgadzam się. Ale ja lubię wymyślać takie niestworzone historie.

J.R.-K.:Dobrze. Zatem: po spektaklu zmęczona lalka trafia do magazynu przy scenie – nazywa się go magazynem podręcznym – a zanosi ją tam inspicjent, bo takie między innymi jest jego zadanie.

N.M.: A nie może ona czekać sobie spokojnie za kulisami aż do dnia następnego?

J.R.-K.: Czasem tak, ale częściej nie, bo może przeszkadzać.

N.M.: Komu?

J.R.-K.: Osobom konserwującym urządzenia sceniczne czy też po prostu sprzątającym.

N.M.: A jeśli dany spektakl grany jest raz na pół roku? Macie w Teatrze jakiś taki głębszy magazyn?

J.R.-K.: Tak, oczywiście. Mamy. Czekające na kolejny występ lalki i rekwizyty są tam zabezpieczane przed zniszczeniem i pieczołowicie przechowywane.

N.M.: Dobrze, mam już wszystkie dane wyjściowe potrzebne mi do artykułu. Przejdźmy teraz do tych bardziej szczegółowych: dlaczego prowadzi Pan Teatr Animacji, a nie Teatr Lalek?

J.R.-K.: Wszystko sprowadza się do pojęcia animizmu, czyli przypisywania przedmiotom martwym życia poprzez – w naszym przypadku – celową animację.  To właśnie jest Teatr Animacji.

N.M.: A co się dzieje z Teatrem Lalek?

J.R.-K.: W Teatrze Animacji mieści się także formuła teatru lalek, ale Teatr Animacji ma znacznie szerszy zakres. I chociaż nie zawsze gramy lalkami, to szeroko pojęta FORMA uruchomiana na scenie, jest wyznacznikiem działań naszego teatru. Czynnikiem decydującym jest tu więc „cud ożywiania” tejże formy.

N.M.: Czy lalkarzowi trudniej się gra nie swoim ciałem, tylko przedmiotem?

J.R.-K.: Istotą każdego rodzaju sztuki teatru jest aktor twórczo realizujący zamierzenia inscenizatora. W teatrze operowym – aktor śpiewa, w teatrze tańca – pracuje nad swoim ciałem, w teatrze dramatycznym – wykorzystuje wyuczony tekst, a w teatrze lalkowym – posługuje się lalkami. Umiejętność gry lalką aktorzy posiadają poprzez lalkarskie studia teatralne – w Polsce są dwie szkoły lalkarstwa – filia krakowskiej szkoły we Wrocławiu i filia warszawskiej w Białymstoku. Niestety u nas w Polsce generalnie zatraca się znaczenie pojęcia lalkarz.

N.M.: Zatem kto to jest ten lalkarz?

J.R.-K.: Jest to artysta, który umie sobie wymyślić wszystko – i scenariusz, i scenografię, i oświetlenie. Potrafi też sam zaprojektować i zrobić sobie lalkę. Umie też  wyreżyserować cały spektakl i sam w sposób wirtuozerski zagrać nią.

N.M.: Co jest łatwiejsze – granie z lalką czy chowanie się za parawanem z marionetkami?

J.R.-K.: .Trochę mylimy tu pojęcia. W naszym kraju termin LALKA jest terminem nadrzędnym, dotyczy więc różnego rodzaju i typów lalek, które specjaliści odróżniają nazwami. Marionetka to jedyna lalka poruszana od góry, inne to np. tintamoreski, pacynki ,jawajki, kukły, lalki cieniowe, maski  i wiele innych. Każda z nich ma różny stopień trudności w animowaniu.

N.M.: Tintamoreski?

J.R.-K.: To są lalki , które łączą ciało aktora z formą. Np. widzimy twarz aktora ubranego w tułów lalki lub odwrotnie : głowa lalki, a tułów aktora.

N.M.: A co to jest pacynka?

J.R.-K.: Pacynka to lalka nakładana na rękę. Zwana rękawiczkową. Jest to najbardziej ruchliwa, popularna wśród najmłodszych lalka.

N.M.: Wydaje się więc najprostszą dla lalkarza. A jawajka?

J.R.-K.: Umiejętność grania pacynką, też ma swoich mistrzów i średniaków. Natomiast jawajka najbardziej udatnie naśladuje ruch człowieka. W dolnej partii głowy lalki umieszczony jest kołek, który pozwala uruchomić jej główkę. Dłoń aktora zakryta jest korpusem lalki a drugą ręką aktor manipuluje rączkami lalki, której dłonie przymocowane są do drutów.

N.M.: Lalka cieniowa?

J.R.-K.: Lalki cieniowe mają bardzo wiele odmian: chińskie, jawajskie, tureckie, hiszpańskie itp.. Dla tych lalek wystarczy światło i wyodrębnione miejsce,  na które ono pada.

N.M.: Są jeszcze inne lalki?

J.R.-K.: Tak, oczywiście, np. lalki „żyworękie”, lalki metamorfozy, lalki trickowe i wiele innych kompilacji technik,  zależnych tylko od wyobraźni ich twórcy.

N.M.: Jednak najtrudniejszą lalką dla aktora jest marionetka?

J.R.-K.:  Ma inny stopień trudności, ponieważ marionetka to po prostu ciężar zawieszony na niciach – bywa, że do 7,8 kilo – wymagający szczególnego treningu by uzyskać zadawalający efekt scenicznego życia. To jedyna lalka, która nie podlega prawom grawitacji…  Jednak obecna tendencja to odchodzenie od ukrywania aktora.

N.M.: Aktorzy mają więc łatwiej?

J.R.-K.: Można  powiedzieć, że inaczej, pełniej. Zmienia się tu ich rola i sposób scenicznego istnienia.

N.M.: Czyli?

J. R.-K.: Przede wszystkim zmieniają się relacje między lalką i aktorem. Można  więcej zagrać. Aktor gra lalką ale bywa także jej partnerem, animuje ją, ale może także być przez  nią animowany, może być jej władcą i kreatorem, ale ona – lalka – w pełnej swojej podmiotowości może nie zgadzać się decyzjami aktora, może się buntować i prowadzić swoją  własną grę….itd.

N.M.: Ale ja wciąż nie wiem, z którą lalką najłatwiej się pracuje?

J.R.-K.: Proszę pani, nic łatwe nie jest. To trzeba po prostu czuć, mieć talent i kreatywność. Mieć świadomość konstrukcji lalki, wiedzę o tym, co ona może zrobić, do czego służy. Aktorzy różnie grają tymi samymi typami lalek. Wszystko zależy od talentu i techniki, więc nie ma czegoś, co jest łatwe. W ogóle na świecie nic nie jest łatwe.

N.M.: Tak, to jest jedna z tych nieprzyjemnych prawd obiektywnych… Ale wracając do tematu: co to jest mechaniczny teatr lalek?

J.R.-K.: Sięga on czasów starożytnej Grecji .To teatr w którym raz zakodowany ruch nie ulega zmianie. Przykładem takiego teatru w Polsce jest teatrzyk w Wambierzycach koło Kudowy, a bywa także czasem stosowany w szopkach  kościelnych wystawianych z okazji świąt Bożego Narodzenia. Stosowane w nim są stałe, powtarzalne ruchy figurek nie podlegające żadnej zmianie.

N.M.: Dlaczego wszyscy aktorzy dramatyczni, którzy byli kiedyś w szkołach lalkarskich, mają sentyment do lalek, lalkarstwa i teatrów lalkowych?

J.R.-K.: Mogę tylko domyślać się ,że to się wiąże z tęsknotą za przeżytymi latami młodości. Z reguły takiemu aktorowi było dobrze w szkole lalkarskiej, poznawał wtedy sztukę teatru i wszystko było nowe, świeże. Teatr lalek jest przecież kwintesencją sztuki teatru – to jest taki sam teatr jak wszystkie inne teatry. Tu też mamy przestrzeń teatralną, ruch, światło, dźwięk, tekst, scenariusz i wreszcie aktora i  reżysera, tylko że większy nacisk, niż w teatrze dramatycznym, jest u nas kładziony na formę, choć w tej chwili trochę się to zaciera.

N.M.: Zaciera?

J.R.-K.: Teatry lalkowe  często sięgają teraz do tekstów Słowackiego, Szekspira, Moliera, Witkacego i innych, czyli dramaturgii do niedawna przynależnej teatrowi żywoplanowemu. Takie teksty aktualnie u nas  się wystawia.  Z kolei teatry dramatyczne przejmują  do swoich inscenizacji  formę, która była dotychczas przypisywana szeroko pojętemu teatrowi lalkowemu. Granice sztuki się zacierają.

N.M.: A skąd w ludziach pojawiło się przekonanie, że teatr lalek to zabawa?

J.R.-K.: Pewnie dlatego, że pojęcie lalka bardziej kojarzy się z dziecięcą zabawką niż z teatrem, ale to już wina bałaganu w nazewnictwie tego co dotyczy sztuki lalkowej. Anglicy np. odróżniają lalkę teatralną zwaną the puppet od dziecięcej zabawki zwanej  the doll. My w Polsce takiego rozróżnienia nie mamy.

N.M.: Wojtek Deneka mówił mi kiedyś, że aktorzy lalkowi mają kompleks aktora lalkowego mówiący, że są oni aktorami gorszymi, niż tacy dramatyczni. Zakładam, że to prawda. Dlaczego?

J.R.-K.: Zacznijmy od tego, że źle pani zakłada, bo to sformułowanie mija się z prawdą.  Ja nie znam aktorów teatru lalkowego, którzy mieliby z tego powodu kompleksy.  Może kiedyś lalkarze mieli takie problemy, ale dzisiaj to już odległa historia. Ja pracuję tylko z ludźmi, którzy świadomie wybrali ten gatunek sztuki.

N.M.: Aż tyle się zmieniło?

J.R.-K.: Moje inscenizacje w Teatrze Animacji łączą różne rodzaje „ożywiania” z kompletnymi zadaniami aktorskiej gry „żywoplanowej” i są m. in. działaniami zmierzającymi do dowartościowania i wzmocnienia funkcji i roli aktora. I tak moi aktorzy mają ten rodzaj satysfakcji, że stają się ludźmi rozpoznawalnymi na ulicy.

NA CERĘ PO ZIMIE ZASTOSUJ BB KREM

Cudowne słońce gości u nas coraz częściej. Niestety, wygląd naszej cery po zimie nie zmienia się wraz z rosnącą temperaturą. Producenci kosmetyków rzucili temu wyzwanie, dzięki czemu powstały kremy BB (Blemish Balm).

Fot. pochodzi z: http://olivia-jensen.com/v/bb-bloom/
Fot. pochodzi z: http://olivia-jensen.com/v/bb-bloom/

Kosmetyk ten pochodzi z Azji, gdzie znany jest od niemalże 50 lat. Klasyczny BB miał za zadanie łagodzić podrażnienia i ułatwiać gojenie. Stosowany był głownie dla cery trądzikowej i łojotokowej. Współczesny Blemish Balm ma za zadanie pielęgnować, ujednolicać i nawilżać cerę. Z wielu produktów dostępnych na naszym rynku, wypróbowałam i wybrałam najlepsze, w trzech przedziałach cenowych.

Mały koszt

– Bielenda Orzech & Bursztyn ok. 14 zł/40 ml (SPF 15). Polecam szczególnie do ciemniejszej lub opalonej skóry, ze względu na to, że bardzo efektownie podkreśla opaleniznę. Dość dobrze nawilża i kryje dzięki zawartości podkładu.

– Eveline Kompleksowy Krem BB 6w1 ok. 15 zł/50 ml (SPF 15). Ładnie rozjaśnia cerę. Daje efekt „baby face”. Dość dobrze nawilża. Nie polecam do skóry wrażliwej, gdyż niestety może ją podrażnić.

– Garnier Miracle Skin Perfector ok. 20 zł/40 ml (SPF 15). Jest to propozycja Garniera do cery tłustej. Zaletami tego produktu niewątpliwie są wydajność i dość trwałe krycie. Pozwala zatuszować nawet drobne, czerwone krostki. Polecam aplikować na krem nawilżający, gdyż przy dłuższym stosowaniu może wysuszać skóre.

Średni koszt

– Gosh All in One BB Cream ok. 50 zł/30 ml (SPF 20). Zawiera silikon, który bardzo ładnie wyrównuje koloryt skóry, a także maskuje delikatne zmarszczki. Bardzo tłusty, dzięki czemu będzie odpowiedni nawet dla bardzo suchej skóry. Pozostawia jednak cerę delikatnie świecącą, przez co jego właściwości kryjące są niewielkie.

– La Roche-Posay Hydreane BB Krem ok. 50 zł/30 ml (SPF 20). Polecam szczególnie do wrażliwej i skłonnej do alergii cery. Dzięki pigmentom mineralnym dopasowuje się do odcienia skóry, co daje bardzo naturalny efekt.

– Dr Irena Eris VitaCeric ok. 75 zł/ 50 ml (SPF 15). Ładnie dopasowuje się do koloru skóry. Ma działanie przeciwzmarszczkowe. Bardzo mocno odżywia skórę, dzięki czemu przy dłuższym stosowaniu jest ona promienna i zdrowa. Polecany dla wieku 25+.

Duży koszt

– Clinique Age Defense BB Cream ok. 140 zł/40ml (SPF 30). Łatwo się rozprowadza i skutecznie wyrównuje koloryt. Delikatna konsystencja. Minusem jest fakt, że jest to głównie krem pielęgnujący (zamiast podkładu można używać go jedynie dla jasnej cery).

– Estee Lauder DayWear BB Cream ok. 165 zł/30 ml (SPF 35). Ma bardzo ładny ogórkowy zapach. Gęsta konsystencja może sprawić trudności podczas nakładania, ale wynagradza to bardzo dobrym kryciem.

– Bobbi Brown BB Cream ok. 175 zł/40 ml (SPF 35). Mimo gęstej konsystencji nie przysparza problemów podczas aplikacji. Nawet jego gruba warstwa nie tworzy efektu maski. Bardzo dobrze nawilża, polecam szczególnie do skóry suchej.

Krem BB polecam szczególnie na lato, ze względu na jego właściwości. Kremy te nie zatykają porów, maja delikatną konsystencję, a także działają nawilżająco. Przede wszystkim zawierają filtry UV, co ograniczy niszczące działanie promieni słonecznych, ale to już temat na inną historię…

 

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, a może zasięgnąć fachowej porady z zakresu makijażu, czy stylizacji? Odwiedź mnie na facebooku  www.facebook.com/awykamakeup

KONKURS NA ZDJĘCIE BIAŁO-CZEREWONEJ

Konkurs fotograficzny pn. „Flaga Rzeczypospolitej Polskiej w obiektywie” ogłosiło właśnie Miasto Poznań. Wcześniej – żeby trzymać się tego flagowego tematu – Miasto rozdawało mieszkańcom, choć pewnie nie tylko, flagi na Dzień Flagi który obchodzimy, jak dobrze wiemy, corocznie 2 maja.

Flaga Polski/ Fot. Natalia M.
Flaga Polski/ Fot. Natalia M.

Konkurs Fotograficzny „Flaga RP w obiektywie”, którego III już edycja odbywa się w tym roku, został objęty honorowym patronatem przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego.

Głównym celem rzeczonego Konkursu jest, jak nietrudno się domyślić, promocja Flagi RP, zachęcanie do identyfikowania się z nią, a także z naszymi barwami narodowymi.

Konkurs „Flaga Rzeczypospolitej Polskiej w obiektywie”

Zdjęcia zgłoszone w nieprzekraczalnym terminie do 20 maja 2013 powinny być przepełnione radością, dumą i szacunkiem dla naszej biało-czerwonej. Motyw przewodni III Edycji Konkursu to hasło: „Biało-czerwona – KOCHAM, LUBIĘ, SZANUJĘ!”. Z ogłoszeniem wyników będzie można się zapoznać na stronie www.flagarp.pl. Tam też dostępne jest więcej informacji o konkursie.

Bonus:

Dodatkowo każdy zwycięzca otrzyma dyplom okolicznościowy z Kancelarii Prezydenta RP oraz katalog konkursowy wydany przez Organizatora.

ZALEŻNOŚĆ MIĘDZY KSIĘCIEM Z BAJKI A JEDNOROŻCEM

Fot. pochodzi z: http://www.znanenieznane.pl/zaplanuj-sam/artykuly/pocaluj-zabke-w-lapke
Fot. pochodzi z: http://www.znanenieznane.pl/zaplanuj-sam/artykuly/pocaluj-zabke-w-lapke

Kiedyś kiedyś kiedyś, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, żyła sobie taka jedna pani. Całkiem niezła babka, wszystko miała co trzeba – nos, oczy, usta, włosy, kończyny i tak dalej i tak dalej do uśmiechniętej śmierci. Zaszczyt ją kopnął niesamowity, gdyż poznała w supermarkecie cudownego mężczyznę. Zbliżyła ich do siebie konwersacja odnośnie wyższości ogórków kiszonych nad konserwowymi. Książę z Bajki zaprosił ją na kawę i w taki oto sposób zaczęła się ich historia miłosna. Pan był wysoki, podobał się jej szalenie, zawsze ją wysłuchał, wycierał zasmarkany nos, doceniał jej najmniejsze starania a nawet zauważał :

 – nową fryzurę
 – utrata jednego kilograma ( oczywiście te nabyte pomijał aczkolwiek była to może zwykła dyplomacja )
 – piękne wdzianko ( ewentualnie jego brak na jego właścicielce )
 – i wszystkie inne rzeczy zachodzące w pani jego serca.
Stanowił podporę życiową dla niej. Za innymi się nie oglądał. Razem z nią obgadywał jej (nie)ulubione koleżanki, które dla niego nie były oczywiście materiałem nader interesującym. Czego możecie się spodziewać po tej pani i panu, żyli rzecz jasna długo i szczęśliwie.
  Gdy pani się obudziła, wybuchnęła gromkim płaczem, gdyż to wszystko okazało się być snem. Każda z nas ma ideał faceta. Taki wyśniony, wymarzony u boku którego mogłaby kroczyć z gromadką dzieci-uroczych cherubinków. Dom posiadać na własność czemu by nie, posiadać. Rzecz jasna jednorodzinny, wybudowany własnoręcznie przez mężczyznę marzeń. I samochód. Ładny ma być, gdzie tam parametry istotne, to facet powinien na to uwagę zwrócić. I psa! Wiadomo przecież, że nadchodzi tak dzień w życiu każdego człowieka ( może za wyjątkiem Georga Clooneya, który małżeństwa się wyrzekł na rzecz stanu kawalerskiego. Ach, jakiż to piękny stan! Ta pani, i ta pani a potem inna pani krocząca u jego boku… Oczywiście modelka będąca od niego 2x młodsza. Choć trzeba mu przyznać, że diablo przystojny to on jest. W dodatku obrzydliwie bogaty i pierońsko utalentowany. Zatem nie ma się co dziwić tym paniom lecącym na niego jak muchy do miodu. Każda z nich zapewne ma szanse go usidlić. ), że pragnie wreszcie stabilizacji. Panom panie są potrzebne jako pomoc domowa, ładny dodatek oraz cholera jeszcze wie czemu. Paniom panowie zaś potrzebni są w charakterze szofera, reproduktora, mechanika, elektryka i cholera wie po co jeszcze. Inni zaś są po prostu zakochani lub chcą się zakochać. Piękny stan! Porównywalny do stanu maniakalno – depresyjnego ale to już pomińmy. Zadaniem moim w dniu dzisiejszym jest promować związki partnerskie, a co! Misję sobie taką znalazłam…
  Jednego tylko zrozumień nie mogę. Za żadne skarby świata logiki w tym nie widzę! Dlaczego bowiem chcąc poznać naszą drugą połówkę, szukamy jej w niewłaściwych miejscach? Dajmy na to taką dyskotekę. Czy na prawdę poznamy tam kogoś, kto również chciałby wreszcie poznać miłość swego życia forever i wgl itd? Nie sądzę. A jeszcze zabawniej, gdy ta osoba ma w zwyczaju obściskiwania się z rożnymi typami, tudzież typiarami, na takich to imprezach. Co oczywiście zostaje później uwiecznione a następnie opublikowane na różnego rodzaju portalach społecznościowych. Już te portale randkowe wydaja mi się mieć więcej sensu… Często zdarza się nam nawet nie zauważać osoby z naszego otoczenia, która serce by nam wyrwała z klatki piersiowej, to znaczy swojej, rzecz jasna, i nam zaoferowała.  Wystarczy tylko się dobrze zastanowić a wcześniej rozejrzeć. Albo w głowie mi się nie mieści koncepcja podrywania osoby, która już kogoś ma. Skoro okazuje nam zainteresowanie naszą skromną osobą, mając jednocześnie drugą połówkę, myślę, że warto się zastanowić, czy faktycznie taka osoba okaże się godna zaufania. Czy gdy „zdobędziemy wreszcie takiego oto osobnika serce, faktycznie pozostanie on nam wierny? No mnie się wydaje, że nie! Na logikę – zerwała z nim dla mnie, jesteśmy razem no ale przecież może mnie też zostawić dla kogoś innego. Oczywiście nie możemy wychodzić z założenia, że ktoś, z kim już jesteśmy, będzie z nami zawsze i wszędzie. Odpowiednia doza niepewności ma zbawienne skutki na szczęście wszystkich związków. 😉

ŻYCIE JEST WARTOŚCIĄ

„Życie każdego z nas ma taką wartość , jaką sami mu nadamy”.

Fot. pochodzi z: http://zenforest.wordpress.com/tag/zycie/
Fot. pochodzi z: http://zenforest.wordpress.com/tag/zycie/

Czym właściwie jest życie i jakie ma ono znaczenie samo w sobie? Każdy z nas zapewne ,znajdując się w różnych życiowych okolicznościach, zadawał sobie to pytanie, opracowując własną definicję, a poprzez to nadając mu nowy wymiar związany z własnym doświadczeniem i człowieczeństwem, na którego całokształt to doświadczenie wpływa.

Definicja życia

Wg rzeczoznawców życie skupia się na wielu płaszczyznach i jest ciągiem procesów zapewniających człowiekowi przetrwanie.
Życie, egzystencja, byt –pojęcia sobie tak bliskoznaczne, oznaczają dla mnie scenariusz, w którego akty człowiek się wpisuje, tworząc jego treść poprzez własne czyny i dokonane w pełni świadomie lub nie wybory.
Życie jest dla mnie również początkiem i końcem ,wszystkiego ,co miało w nim nastąpić, opowiadaniem smutnego autora, wspomnieniem, żartem ,tym co łączy serca i pamięcią, o tych, których się kochało.

O wartości życia warto wspomnieć

Życie jest wartością. Wartością samo w sobie. Ku potwierdzeniu tej tezy odwołam się do myśli Błogosławionego Jana Pawła II ,który będąc obrońcą życia świadczył o tym , iż-”Każde życie, nawet najmniej znaczące dla ludzi ,ma wieczną wartość przed oczami Boga”. To właśnie Błogosławiony Ojciec Święty Jan Paweł II,przykładem swojego życia ,dowiódł ,iż życie jest wartością, bowiem pochodzi od Stwórcy, a my poprzez szacunek dla życia, szanujemy także Stworzyciela.
Zdarzają się jednak wyjątki od tej reguły, iż wszyscy ludzie dążą do ochrony życia zarówno swojego jak i swoich najbliższych. Takim wyjątkiem jest niewątpliwie samobójstwo i aborcja.

Pozbawienie życia ,zaprzeczeniem o wierze w jego wartość

Czy na pewno osoba ,która chce odebrać sobie życie, wierzy w jego wartość? Zdarzają się przypadki, w których jest to jedynie próba zwrócenia na siebie uwagi, cichego krzyku o pomoc i jakiekolwiek zainteresowanie, natomiast osoby, które świadomie dokonują tego czynu, w żaden sposób nie znajdują usprawiedliwienia w moich oczach. Jestem wręcz, skłonna twierdzić, że nie posiadają wiary w wartość życia, a co więcej chęci by pomimo wszelkich przeciwności losu, w jakiś sposób sobie to życie ulepszyć.
Aborcja ,także nie jest aktem świadczącym o chęci obrony życia i jego wartości. Z jednej strony matki decydujące się na ten czyn, myślą o sobie, chroniąc własne życie i unikając odpowiedzialności, więc jedyną wartość ma dla nich życie ich samych. Z drugiej natomiast, decydując się na śmierć nienarodzonego dziecka, noszonego od momentu poczęcia pod sercem, zaprzeczają temu, że życie ma dla nich wartość. Przecież tak naprawdę niewinne dziecko także ma do niego prawo, prawo do miłości ,do zabawy, czy choćby przeżywania radości i smutków płynących z okresu dorastania .

Niepełnosprawność ,a wrażliwość na innych

Najlepszym przypadkiem świadczącym o wartości życia są osoby niepełnosprawne, które nierzadko poprzez udzieloną pomoc, ratują życie osobom pełnosprawnym, które w istocie rzeczy powinny zadbać same o siebie. Świadczy to ,nie tylko o większej wrażliwości osób niepełnosprawnych ,ale także o tym ,że doceniają fakt tego ,że pomimo iż do końca życia przykuci są do wózka ,potrafią dziękować losowi za to ,że przeżyli ,biorą od życia to co ono im przynosi i wybierają, to co pozwala im na ich życiowy rozwój.

Służba zdrowia jako poświęcenie

Wartość życia potwierdza także fakt, iż lekarze(w szczególności z powołania, będącego świadomym i dojrzałym wyborem), ratując ludzkie życie, przedkładają je nad swoje.
Zdarzają się jednak sytuacje, w których człowieka nie da się uratować. Taki przypadek możemy spotkać w literaturze. W powieści ”Dżuma”. Albert Camus postawił swojego bohatera, będącego lekarzem, w sytuacji bez tzw. wyjścia . Dżuma powodowała masowe zgony, bowiem nie było skutecznego remedium, aby wyleczyć się z tej choroby. W tym przypadku, ewidentnie uwidacznia się chęć walki o wartość życia, bowiem pomimo, iż bramy miasta Oran były zamknięte i nikt nie mógł legalnie się z niego wydostać, ludzie za wszelką cenę starali się wydostać i uciec przed śmiercią.

Rodzina jako nauczycielka o największej wartości życia

Ze stwierdzeniem zawartym w tytule, iż życie jest wartością kojarzy mi się także słowo rodzina, ponieważ to właśnie w rodzinie życie każdego z jej członków powinno stanowić największą wartość. Rodzina jest bowiem przestrzenią w której wzrastamy i wychowujemy się ,więc uczy nas życia i wpaja wartości, dbając o nasz wizerunek. Najlepszym przykładem są rodzice, którzy całe swoje życie poświęcili dzieciom.

Życie jako wartość jedyna i niepowtarzalna

Czy życie jest wartością? Tak wg mnie jest wartością jedyną i niepowtarzalną. Życie każdego z nas ma taką wartość, jaką sami mu nadamy.

Na zakończenie swoje rozważania wesprę cytatem, który pobudza mnie do rozmyślań nad wartością życia:
„Zanim umrę ,chcę walczyć o życie. Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę” – Paulo Coehlo

NA MOŚCIE, CZYLI: „ON THE BRIDGE”

Fot. http://www.mietekszczesniak.pl/__temp__/-01b805e526a00dad89067630aa2f9c11_800_600__pl.jpg
Fot. http://www.mietekszczesniak.pl/__temp__/-01b805e526a00dad89067630aa2f9c11_800_600__pl.jpg

Czyli w niedzielę, 12 maja 2013, o godz. 20.00 w poznańskim klubie „Blue Note” na Zamku przy ul. Kościuszki 76/78 zagrają Mietek Szcześniak I „Meccorre String Quartet”. Widać wyraźnie, że „On the bridże” to projekt, w którym spotkają się artyści dwóch nurtów: klasyki i jazzu. Do niedawna były one wyraźnie rozdzielone, a nawet przeciwstawiane sobie, obecnie coraz częściej współdziałają, poszukując wzajemnych inspiracji.

Będzie to wzajemna wymiana doświadczeń różnych, a jednak bliskich sobie – mówi Karol Marianowski z „Meccorre String Quartet” – Muzyka to środek komunikacji, wyrażania emocji, a jej forma nie zawsze jest jednoznaczna i oczywista. Spotkanie na moście ma być spokojną rozmową, subtelnym inspirowaniem się nawzajem. Wykreujemy atmosferę kameralnego, delikatnego i wypełnionego emocjami wieczoru. Czasu pełnego pięknych dźwięków głosu ludzkiego i instrumentów smyczkowych.

Koncert

Niepowtarzalny efekt artystyczny gwarantuje spotkanie wybitnych osobowości: po pierwsze Mietka Szcześniaka oraz po drugie „Meccorre String Quartet” w aranżacjach samego Krzysztofa Herdzina. Będzie można usłyszeć utwory bardziej i mniej znane, a także te zupełnie nowe, zawsze w szatach kwintetu wokalno-instrumentalnego, przy czym forma wykonywania muzyki zbliży ten koncert do spektaklu.

Zagrają:

  • Mietek Szcześniak – śpiew,
  • Wojciech Koprowski – I skrzypce,
  • Aleksandra Tomasińska – II skrzypce,
  • Michał Bryła – altówka,
  • Karol Marianowski – wiolonczela.

 

Bilety:

50 zł – miejsca siedzące i 35 zł – wejściówki. Dostępne są na stronie: www.bilety24.pl.

SZTUKA DOCENIANIA SIEBIE

Każdy z nas zapewne niejednokrotnie zauważył, że ma w sobie zarówno pozytywne jak również negatywne cechy charakteru czy zachowania. Być może także, gdybyśmy wypisali je w dwóch kolumnach oddzielonych od siebie pionową kreską, cechy te albo uległyby całkowitemu zrównoważeniu albo też ukazałyby ledwo zauważalne różnice w przewadze jednych nad drugimi. Dzieje się tak dlatego, że nie istnieją ludzie idealni. Należy zatem docenić siebie i otaczający świat za to, jaki jest w rzeczywistości. Im więcej posiadamy pozytywnych myśli na swój temat oraz na temat innych ludzi, tym bardziej jesteśmy zadowoleni z naszego życia i relacji.

Fot. http://www.menopauza.pl/natura_5/relaksuj_sie_zdrowo_1/korzysci_z_medytowania_2.html
Fot. http://www.menopauza.pl/natura_5/relaksuj_sie_zdrowo_1/korzysci_z_medytowania_2.html


Autosugestia krokiem w kierunku rozwoju

Autosugestia jest techniką, która pozwala na pracę nad ograniczającymi przekonaniami osoby, która ją stosuje. Autosugestia jako technika rozwoju i wzmocnienia poczucia własnej wartości polega na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na swój temat, pozwalając niejako na rozwinięcie w sobie doceniania samego siebie i być może nawet polubienie swojej własnej osoby przez tych, którzy mają do siebie ambiwalentny stosunek.

Twórcza moc umysłu

Umysł człowieka posiada niesamowicie wielką moc. Kultowe hasło zaczerpnięte z Gwiezdnych Wojen –„Niech moc będzie z Tobą ‘’ nie stanowi wyłącznie sposobu na zareklamowanie świeżo wyprodukowanego produktu, ale radę na spokojne i udane życie. Wszystko to co rodzi się w umyśle człowieka ma szansę się spełnić dzięki wierze.

Co więcej, poświęcenie chwili czasu i wysiłku na metodę zwaną afirmacją pozwala stworzyć sobie samemu i innym rzeczywistość zgodną ze swoimi dążeniami. Dzięki afirmacji, uczymy się doceniać siebie i przede wszystkim projektujemy w naszym umyśle wiarę w coś, co może całkowicie zmienić naszą rzeczywistość.

Afirmacja sposobem ulepszenia życia

Afirmacja z języka łacińskiego „afirmatio‘’ oznacza potwierdzenie lub też uznanie czegoś za fakt. Afirmacja jest to zbiór twierdzeń, o znaczeniu konstruktywnym, pozwalają bowiem na podniesienie poczucia własnej wartości i przezwyciężenie ograniczających nas przekonań.

Afirmacje ulepszają nasze życie poprzez świadome przeprogramowanie naszego myślenia na zdrowszy tryb tak, aby nauczyć się dostrzegać w naszym życiu niezależnie od sytuacji jedynie pozytywne strony.

Zmiana myślenia i jej znaczenie

Sposób w jaki myślimy o sobie i otaczającej nas rzeczywistości wpływa na to, co dzieje się w naszym życiu. Wielokrotnie zapewne doświadczyliśmy niejednej sytuacji kiedy nasze pesymistyczne myśli wpłynęły na przygnębiający odbiór rzeczywistości. To właśnie ten stan rzeczy możemy całkowicie zmienić, zaczynając od zmiany myśli nadając życiu nowych barw. Jeśli bowiem w myślach zagości smutek, to nawet gdyby w naszym życiu pojawiło się tysiące pozytywnych wydarzeń, będziemy sprawiać wrażenie nieszczęśliwych, przez co w rzeczywistości sami zabijemy w sobie i innych radość, która jak fontanna powinna tryskać z naszego wnętrza.

Z uwagi na fakt, że nasza podświadomość przechowuje wszelkie zapamiętywane przez nią schematy myślowe, które po pewnym czasie powrócą w niezmienionej formie należy zadbać o to aby przeważały w nich treści pozytywne. Negatywne podejście do życia, czy myślenie w gąszczu zwątpienia i nienawiści do świata innych ludzi i samego siebie, jest jak pocisk zabijający życie od wewnątrz i osłabiający bardziej niż jakakolwiek choroba, którą można uleczyć.

Efektywność afirmacji

W naszym życiu codziennie dostrzegamy moc słowa, która świadczy o percepcji rzeczywistości. Aby afirmacja była efektywna powinna ona współgrać z pozytywnym myśleniem.


Wola i siła zmiany

Chęć zmiany powinna wypływać z nas samych, ponieważ nic nie może dziać się na siłę. Wizualizacja zmiany może pomóc w jej osiągnięciu dlatego, że poprzez usilne dążenie do czegoś łatwiej jest osiągnąć cel.

To nie myśli mają mieć władzę nad nami, ale my nad myślami

Podsumowując powyższy artykuł na temat afirmacji jeszcze raz podkreślę fakt, że ponieważ myśli się materializują nie należy być wiecznym pesymistą w odniesieniu do siebie, otoczenia czy innych ludzi.