„ZAŻYNKI” – CZYLI CHEMICZNE DRUGIE ŻYCIE

Spotkanie przed premierą w Teatrze Polskim.

Zażynki - Fot. Marek Zakrzewski
Zażynki – Fot. Marek Zakrzewski

Konferencja prasowa w „Malarni” – mniejszej scenie Teatru Polskiego – miała nieco inny niż zazwyczaj przebieg. Wprawdzie dyrektor Paweł Szkotak rozpoczął, ale wkrótce oddał głos aktorom, a ci przedstawili jedną ze scen. Nie przypadkiem, bowiem w tej samej obsadzie sztuka była już raz prezentowana. – A jednak ta premiera będzie inna – zapewniali aktorzy. Jak się okazało, wiedzieli co mówią.
Nieczęsto zdarza się, aby reżyser i aktorzy mogli raz jeszcze podejść do materii sztuki, spojrzeć na nią inaczej, rozpocząć pracę od podstaw. Są to te same „Zażynki”, które otrzymały wcześniej nagrodę dziennikarzy w piątej edycji konkursu dramaturgicznego „Metafory Rzeczywistości 2012”. Przynajmniej ten jest to ten sam dramat Anny Wakulik. Jednak reżyser, Katarzyna Kalwat miała tę szczególną możliwość, aby zmierzyć się z materią raz jeszcze. Chwała jej za to, jak również aktorom: Annie Sandowicz, Wiesławowi Zanowiczowi i Mariuszowi Adamskiemu, że starali się wniknąć w głąb człowieczeństwa, które tu poddawane jest przecież tak licznym próbom zmęczeniowym. Dobrze się stało, bo przecież Wakulik nie napisała drugiego „Czerwonego i czarnego”, a rzecz o samotności, schyłku, nawet wewnętrznej dekompozycji. Jest to więc opowieść o ludziach i dla ludzi, a przez ludzi widzom podawana. Podlewanie jej pikantnym sosem potyczek z religijnym fetyszem zapewne da strawną dla wszystkich przystawkę, ale przecież nie o to chodzi w teatrze Szkotaka. Tu się człowieka wyszarpuje z każdej materii, tu się go obnaża, co czasem jest niepiękne, ale z reguły bliskie ulicy przed budynkiem „Polskiego”.
– Wiem, że to inna realizacja niż „Metafory” – mówiła Anna Sandowicz – ale w trakcie przygotowań połączyła nas szczególnego rodzaju chemia. Inna interpretacja tekstu, który już przecież znamy, odmienne rozłożenie akcentów, praca, jaką trzeba było przy tym wykonać, to jakby danie spektaklowi i postaciom w nim grającym drugiego życia. Możliwość przeżycia sztuki raz jeszcze, ale tym razem inaczej.
„Zażynki” to już w tej chwili jedna z najciekawszych polskich sztuk współczesnych. Trzecia prapremiera, tym razem w języku angielskim, odbędzie się w The Royal Court Theatre w Londynie, 27 lutego 2013 roku. To druga dopiero polska sztuka, która zostanie wystawiona na tej jednej z największych i najbardziej prestiżowych scen Zjednoczonego Królestwa. Poprzednią był „Kopciuch” Janusza Głowackiego, a wydarzenie owo miało miejsce w 1981 roku, czyli w czasie największego popytu na polską kulturę.
Tym bardziej smakowite będą poznańskie „Zażynki” 30 listopada, trudno bowiem przypuścić, aby dramat przemknął bez śladu w kulturalnej Europie.

Tomasz DYMACZEWSKI

PROJEKT FILMOWY „ULICZNI ARTYŚCI – MUZYCY Z POZNANIA”

Pomysłodawcą i producentem projektu jest Hubert Czapula z firmy Aida Promotion. Akcja ma na celu promowanie poznańskich, utalentowanych artystów, którzy wieczorami grywają w okolicach Starego Rynku i Półwiejskiej. Film będzie składał się z kilku części, w każdej z nich bohaterem będzie inny artysta lub zespół, który przedstawi swoją muzyczną pasję, osobowość i talent jaki posiada. W ramach promocji projektu planowany jest szereg koncertów, w kilku poznańskich pubach, a po premierze filmu, także i seanse w tych samych lokalach oraz na uczelniach. Poprzez udział w projekcie, szanse na promocję mają także młodzi dziennikarze. W promocję zaangażowały się liczne popularne zespoły i wykonawcy między innymi Muchy, The Cuts, Grzegorz Kmita – Patyczak oraz patronujące media, czyli Radio Merkury, a także nasza gazeta Twoje-Wieści wraz z Wyższą Szkołą Umiejętności Społecznych. Z dnia na dzień coraz więcej artystów i firm decyduje się dać wsparcie projektowi. Akcja działa całkowicie charytatywnie, dlatego autorzy projektu nadal poszukują sponsorów. Zapraszamy do polubienia funpage’u na facebooku-
http://www.facebook.com/uliczniartysci?fref=ts

WIELKA I WSPANIAŁA. NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI

Czasy, kiedy kontakt z uwielbianymi artystami był jedynie marzeniem, minęły bezpowrotnie. Dziś mamy internet. Pełen gniotów, ale i prawdziwych perełek. Takich jak dziennik Krystyny Jandy.

Tej aktorki przedstawiać nie trzeba. Znamy ją wszyscy z wielu kreacji filmowych, bywalcy teatrów wielokrotnie mieli okazję podziwiać wielką damę polskiej sceny (pojęcie „gwiazdy” jakoś do niej nie przystoi) na deskach teatru. Najnowszy spektakl Jandy o Danucie Wałęsie został nawet nominowany do wydarzenia roku, a rola grana w serialu „Bez tajemnic” zasługuje na gromkie oklaski. Mimo ogromu pracy, nieubłaganie upływającego czasu i sporego dorobku, który winien mówić sam za siebie, aktorka nie pozwala sobie na zaniedbanie anonimowych wielbicieli.

fot. Adam Kłosiński

Jej strona internetowa jest przejrzysta i przyjemna dla oka. Wpadłem na nią przypadkiem. A – jak to zwykle bywa – z przypadku można trafić na coś, co zatrzyma nasz umysł na dłużej. Przypadek ów zakorzeni się z nim, zakiełkuje i nawet wyda owoce. Bo oto krocząc ścieżką wytyczoną słowami kogoś wybitnego, docieramy do rzeczy prostych. Zdawać by się mogło – jakbyśmy czytali przemyślenia naszej cioci, miłej sąsiadki z naprzeciwka, naszej mamy. Jesteśmy sam na sam z niezwykłą chwilą – wnikamy w czyjś świat. Świat pisany prosto, a przedstawiający rzeczywistość niebanalnej postaci.

Zapewne zbyt rozpływam się w zachwytach; trochę stonowania – podrzuci mi ktoś. I pewnie będzie miał rację. Swoje blogi prowadzi wszak wielu artystów. I gro z nich także pada łupem mojej uwagi, często zakrapianej zachwytem. Dlaczego więc piszę akurat o Krystynie Jandzie?

fot. Adam Kłosiński

Janda przedstawia nam sztukę, życie teatru. Nie sili się przy tym na górnolotny ton pełen ozdobników. Jest sobą. Na naszych oczach – rzec można – ktoś z wysoka staje się – jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi – po prostu człowiekiem. Tabloidy żerowały na jej opowieści o współczuciu względem cierpiącej Aleksandry Justy, która rozstała się w głośnych okolicznościach ze Zbigniewem Zamachowskim. Znaczy to więc – mówiąc na marginesie – brukowce czytują Jandę! Ale aktorka nie chciała tu być – jak mniemam – nośnikiem sensacji. Chciała być kimś normalnym; kimś wrażliwym, a nie kimś z wielkiego świata, dla którego normalne ludzkie uczucia wyrzucone zostały jeszcze w szkole teatralnej.

Podobnie można zresztą odnieść się do jej wpisów z ostatnich dni. Sukces „Danuty W.”? Popularność serialu „Bez tajemnic”? O czym pisała Krystyna Janda?

„Jutro imieniny mojej mamy. Skończyła niedawno osiemdziesiąt cztery lata i ma się nieźle”

Widzę panią Jandę z kubkiem herbaty z cytryną, w domowym stroju, przy cieple domowego światła. Tak, jak ja teraz, kiedy to piszę. Staje się mi bliższa i bardziej osiągalna, niż nie jeden z uniwersyteckich profesorów. Jej głowa nie wędruje zbyt wysoko. Utkwiona jest w monitor, a wzrok duszy patrzy w serce. I ja patrzę w monitor. Spoglądam też więc i w jej serce.

Krystyna Janda z synami i wnukami

Ogłaszam więc sensację: wielcy też są ludźmi! Nie żerujmy na tym, nie plujmy jadem, nie bądźmy wszechwiedzącymi i „wszystko-już-widzącymi” internetowymi nosicielami znieczulicy. Cieszmy się, że wybitni ludzie otwierają dla nas swój świat. Piękny świat. Pełen prostoty i pełen wzniosłości. Bliższy, niż nam się wydaje.

—-

Zapraszam do świata Krystyny Jandy: http://www.krystynajanda.pl/dziennik

Fotografie zostały pobrane z prywatnej strony artystki.

NOWY PROJEKT SMOLIKA – „THE TRIP”

20 listopada ukazał się nowy projekt z udziałem Andrzeja Smolika, jednego z najbardziej cenionych i najpopularniejszych producentów muzycznych w Polsce.

http://www.smolik.com.pl/

Całość „The Trip” tworzą trzy elementy: interaktywny film autorstwa polskiego duetu Kissinger Twins (Katarzyna Kifert, Dawid Marcinkowski), ścieżka dźwiękowa wyprodukowana przez Smolika oraz nowa strona internetowa www.smolik.com.pl (praca londyńskiej agencji Unit9), za pośrednictwem której możemy zapoznać się z projektem.

Film

Krótkometrażowy, podany w niestandardowej formie – widz może samodzielnie wybierać jego poszczególne części i układać je w sensowną całość. Wersja kinowa jest obecnie wyświetlana jedynie na festiwalach filmowych.

„The Trip” prezentuje opartą na faktach historię Jack’a Torrance’a – filmowca, a także głównego bohatera wielkiej mistyfikacji rządu amerykańskiego dotyczącej lądowania Apollo 11 na księżycu. „To pretekst do opowieści o tym, jak technologia może oszukiwać i jak bardzo jesteśmy przez nią kontrolowani.” – mówił w audycji Jedynki Polskiego Radia Andrzej Smolik. Twórca podkreśla również, że fabuły przedstawionej w filmie nie traktuje w sposób dosłowny, jako przekaz polityczny, lecz jak pewnego rodzaju grę i artystyczną konwencję.

Muzyka

„The Trip” to już piąta solowa płyta Smolika, trzecia wydana przez wytwórnię Kayax. Na krążku znajduje się dziesięć pełnych wersji kompozycji, których fragmenty możemy usłyszeć w filmie. Wszystkie utwory, mimo swojego zróżnicowania, tworzą bardzo spójną, dopracowaną całość. Idealnie oddają emocje towarzyszące Jack’owi Torrance’owi zarówno w momencie, gdy jego przygoda dopiero się zaczynała, następnie, podczas ucieczki przed represjami rządu i w końcu – gdy już spokojny leży na hamaku na jednej z egzotycznych wysp Pacyfiku.

Smolik słynie ze swojego uwielbienia do współpracy z innymi muzykami i wokalistami – również na „The Trip” nie zabrakło fantastycznych gości. W projekcie wzięli udział m.in. Małgorzata Walewska, Natalia Grosiak, Kasia Kurzawska i Joao T. de Sous. Wśród muzycznych inspiracji artysta wymienia wielkie nazwiska jak Tom Waits, Stan Getz, Astrud Gilberto, Gilberto Gil, Lalo Shifrin i  Ennio Morricone.

„The Trip” jest jednym z tych albumów, który zapada w pamięć i do którego chce się wracać. To muzyka filmowa na najwyższym poziomie – pełna emocji, zwrotów akcji, a przede wszystkim – pomysłu.

Album można nabyć przez amazon.co.uk, itunes.apple.com oraz w sklepach stacjonarnych.

„Moon Marimba” (feat. Natalia Grosiak)     „The Trip” Teaser No.1     „The Trip” Teaser No.2     „The Trip” Teaser No.3

JIMI HENDRIX – PAMIĘTAMY

Fot. zetka.28.pinger.pl
Fot. zetka.28.pinger.pl

Pamiętam jego „Purple Haze” i „Hey Joe” oraz wiele innych utworów. Kiedy żył i wytwornie grał przypinaliśmy do koszul w kwiaty drewniane brosze z jego wizerunkiem. Mam je do dzisiaj. Przechowuję te gadżety nie tylko kierując się pasją kolekcjonerską , ale także atencją dla artysty, który – gdyby  żył – obchodziłby swoje 70 urodziny. O takich jak on powiada się, że żyli krótko i zmarli młodo. I nawet jeśli jedną z przyczyn odejścia Jimmy’ego były narkotyki, to nie sposób zapomnieć o tej prawdzie, którą aplikował nam do serc i umysłów.

Urodził się w Seattle, zmarł w Londynie. W swoje krótkie , ale aktywne życie,  wpisał talent autorski, kompozytorski, wokalny i instrumentalny. I takim go zapamiętamy. Do dzisiaj czynnikiem , który wzrusza,  jest jego mistrzowskie gitarowe wykonanie hymnu narodowego Stanów Zjednoczonych. W radiowej „Jedynce” powiedziano dzisiaj o nim między innymi: „(…) Zreformował, zrewolucjonizował i stworzył zupełnie nowe techniki gry na gitarze. Nie ma słów, którymi można by określić wkład, jaki wniósł do rockowego i nie tylko rockowego ale także jazzowego stylu gry na gitarze…”

Jimi. Pamiętamy. We wdzięcznych sercach przechowujemy takie oto słowa Twojej najpopularniejszej piosenki:

„(…) Purpurowa mgiełka w mojej głowie
Ostatnio rzeczy nie wydają się być takie same,
Zachowuje się śmiesznie, ale nie wiem czemu
Wybaczcie mi, kiedy całuję niebo

Purpurowa mgiełka wszędzie dookoła
Nie wiem czy idę do góry czy na dół.
Jestem szczęśliwy czy smutny?
Cokolwiek to jest, ta dziewczyna rzuciła na mnie czar…”

Jimi. Pamiętamy…

 

AKCJA – WETO DLA GMO!

Dla jednych trująca i niebezpieczna, dla innych bardzo opłacalna i nieunikniona – żywność  genetycznie modyfikowana. Czy chcemy jej na polskim rynku? Czy Polacy w ogóle wiedzą co to jest? Czy GMO to szansa cywilizacyjna czy zagrożenie? Te pytania zadają sobie dzisiaj wszyscy obywatele Polski, ponieważ już jutro Senat ostatecznie zadecyduje czy wejdzie w życie ustawa o nasiennictwie, która zezwala na uprawę GMO w Polsce.

fot. Paweł Supernak http://fakty.interia.pl/galerie/polska/pikieta-przeciwko-gmo/zdjecie/duze,1705039,4,269

„GMO sieje zło”, „GMO to nie to”, „To są fakty, GMO powoduje wysoką śmiertelność noworodków” – te i wiele innych haseł przeciwnicy genetycznie modyfikowanej żywności  skandowali pod Pałacem Prezydenta RP w niedziele. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i według jej przepisów nie można zabronić uprawy GMO, 21 listopada Komisja Europejska wezwała oficjalnie Polskę do monitorowania upraw organizmów zmodyfikowanych genetycznie. Polska ma zatem dwa miesiące na dostosowanie prawa do przepisów UE, w innym przypadku grożą nam kary finansowe. Z tego można wysnuć prosty wniosek – Bronisław Komorowski jutro podpiszę tę ustawę, chociaż dlatego aby uniknąć sankcji pieniężnych. Lecz z drugiej strony, jak donosi Koalicja POLSKA WOLNA OD GMO „żaden z krajów, który wprowadził zakaz na GMO nie płacił w związku z tym żadnej kary”! Zatem kwestia żywności GM jest punktem bardzo zapalnym – ma tyle samo przeciwników co i zwolenników. Wiele badań potwierdziło szkodliwość genetycznie modyfikowanej żywności – np. Włoski Narodowy Instytut Badań nad Żywnością i Żywieniem podaje, że kukurydza GMO jest szkodliwa dla badanych myszy (głównie chodzi o zaburzenia odporności), mówi się też o rosnącej liczbie alergii, niepłodności, umieralności noworodków czy też o zaburzeniach wzrostu i wielu innych skutkach niepożądanych. Jednak naukowcy mówią, że to plotki, że nie ma na to wystarczających dowodów i reprezentatywnych badań. A do tego dodają, że żywność  GM jest tańsza, bardziej opłacalna dla rolników, może zlikwidować głód na świecie i właśnie wcale nie jest szkodliwa.

Jednak najgorsze dla zaangażowanych w sprawę jest to, że ustawa była sporządzona tak jakby „za plecami” społeczeństwa. Na portalu gmo.net.pl możemy przeczytać „co oburzające, ustawa o strategicznym znaczeniu dla polskiej gospodarki i zdrowia Polaków przeszła przez Sejm po cichu, bez informacji w mediach, i w zadziwiającym tempie”. Nie bez znaczenia jest fakt, że ustawa ta została przegłosowana w Sejmie dnia 9 listopada, gdy cała uwaga skupiała się na Marszu Niepodległości. Przez doprowadzenie do takiej sytuacji, gdzie bez społecznej świadomości rząd sam podejmuje decyzje, ludzie są zbulwersowani. Pozbawiono nas debat publicznych (które swoją drogą obiecywał Prezydent), Internet huczy – powstają profile i wydarzenia związane z GMO na Facebooku, fora przepełniają się różnymi informacjami, zdjęciami, krąży wiele filmików propagujących ekologię i negujących GMO.

Niektórym nie mieści się to w głowie, nie chcą tej ustawy choćby za względu na dobro swoich dzieci, nie rozumieją jak ludzie mogą truć się na własne życzenie i nie wierzą w to, że politykom uda się zaraz po ustawie wydać jej zakaz. I właśnie oni, jutro – 28.11.2012r. – przeprowadzają pikietę (organizator – POLSKA WOLNA OD GMO). Protestujący będą w rejonie Pałacu Prezydenckiego skandowali pod hasłem „WETO DLA GMO”, protest zaczyna się zbiórką pod Kolumną Zygmunta o 12:00.

„Zapraszamy do Warszawy 28 listopada, szczególnie kobiety – Mamy i Babcie z dziećmi lub z pustymi wózkami dziecięcymi, aby wyrazić niezadowolenie z ustawy o nasiennictwie, która zezwala na uprawy GMO w Polsce. TAK! zabierzcie ze sobą dzieci lub PUSTE WÓZKI…bo będą puste jak pozwolimy na uprawy GMO (GMO powoduje bezpłodność, GMO powoduje, że rodzą się zdeformowane niemowlęta, GMO powoduje, że rodzą się martwe dzieci, GMO jest przyczyną wielu chorób, w tym raka).

W wielu krajach europejskich to kobiety odegrały ważną rolę w walce o zakaz dla GMO. Świadome powagi sytuacji Matki i Babcie z małymi dziećmi w wózkach protestowały na ulicach i wymogły na rządach rezygnację z wprowadzania na pola trucizny GMO! NASZE DZIECI NIE SĄ LABORATORYJNYMI SZCZURAMI!” – wetodlagmo.pl

wetodlagmo.pl

URZĄDZANIE MIESZKANIA

Jak urządzić mieszkanie by stało się azylem, a każdy powrót do niego był niekończącą się przyjemnością. By w swojej przestrzeni zregenerować siły, jednocześnie czując, że jest to jedyne miejsce, do którego warto wracać. Czym owa strefa powinna się charakteryzować? Czy są proste wskazówki do osiągnięcia tego co zwie się spokojem we wnętrzu?

Fot.  http://freshome.com/2010/05/27/26-wonderful-living-room-design-ideas/
Fot. http://freshome.com/2010/05/27/26-wonderful-living-room-design-ideas/

Przede wszystkim istotna jest harmonia i komfort życia, jak i oryginalność, która jest czymś co powinno odzwierciedlać nas samych, domowników. Najodpowiedniejszym momentem do zmiany wystroju pomieszczeń jest czas, w którym czujemy, że potrzeba jest nam czegoś zupełnie nowego. Kiedy wracając do domu zdajemy sobie sprawę, że nastrój panujący w nim staje się dodatkowo przytłaczający. Nie zawsze będzie to wiązało się z dużymi wydatkami. Niekiedy wystarczy tylko przestawić sofę wypoczynkową, w miejsce regału z książkami, a fotel postawić przy wysokiej lampie i gdzieś pomiędzy znaleźć miejsce dla stołu czy ławy. Łatwym zabiegiem będzie pochowanie niepotrzebnych bibelotów, których jest zdecydowanie za dużo na pułkach, a sprzątanie ich przyprawia nas o zawrót głowy. Wystarczy zainwestować w niedrogie i ciekawe pudełka, do których pochowamy zbędne drobiazgi, jednocześnie będzie można trzymać je na widoku. Dodatkowo postawienie na stole szklanego wazonu z dużą ilością kolorowych kwiatów, bądź zrobienie niewielkiej kompozycji ze świeczek. To wszystko pomoże wprowadzić zupełnie inny nastrój, który pozytywnie wpłynie na nas samych.

Często jednak zależy nam na większej metamorfozie mieszkania ale trzeba sobie wtedy uświadomić, że będzie to wiązało się z większymi wydatkami. Dlatego na samym początku obiektywnie przeanalizujmy swoje potrzeby i możliwości.

Jeśli chcemy zainwestować zacznijmy od podłogi, co niektórym może wydawać się banalne lecz tak nie jest. Często spotykam się z takim stwierdzeniem: „Wybraliśmy taką jaka była w promocji.” Podłoga to tak naprawdę fundament wnętrza, w który jeśli dobrze zainwestujemy opłaci się na długie lata, jak nie pokolenia. Najlepiej gdyby to była drewniana podłoga, czy też kafelki jeśli będzie to kuchnia bądź łazienka. Kiedy już znamy barwę podłogi, wtedy możemy wybierać kolorystykę ścian, a następnie mebli i innych dodatków. Nie trzeba również spieszyć się z zakupem wszystkiego, niekiedy trzeba nabrać dystansu by wprowadzić jakiś nowy pomysł np. w wnętrzu o kolorystyce beżowej, zastosować czerwone czy granatowe dodatki.

Nawet drobne zmiany przeprowadzone raz na jakiś czas dają nam poczucie, że wciąż w naszym domu coś się zmienia, a my nie popadamy w monotonię. Tym samym przeprowadzone zmiany zaczną w końcu odzwierciedlać wiele aspektów naszej osobowości i to jest klucz do tego jak stworzyć wnętrz domu, który będzie azylem.

Drobne porady na temat inspiracji i zmian na moim blogu art-styl-deco.blogspot.com

„Z PIEKŁA DO NIEBA” – AWANS VIVE TARGI KIELCE

Piłkarze ręczni Vive Targów Kielce pod batutą Bogdana Wenty rozegrali w hali Legionów kolejny mecz w Lidze Mistrzów. Przeciwnikiem kielczan była drużyna Metalurga Skopje. Podopieczni Wenty po zaciętej walce pokonali Macedończyków 21-20. Polski zespół jest niepokonany w grupie C i ma na swoim koncie komplet zwycięstw!

Fot. pochodzi z: http://vivetargi.pl/
Fot. pochodzi z: http://vivetargi.pl/

Bardzo słaba pierwsza połowa w wykonaniu kielczan zmusiła ich do walki do ostatnich sekund meczu. Widoczne było, że w pierwszej odsłonie spotkania Mistrzowie Polski nie mieli pomysłu na grę i na pokonanie bramkarza gości Darko Stanica, który pewnie bronił strzały Polaków nie dając im szansy na odrabiane strat. W 4 minucie od bramki Ivana Czupicia kiedy doprowadził on do remisu 2-2 przez kolejne dziesięć minut zawodnicy Vive nie byli w stanie trafić do bramki gości, ale także nie potrafili się skutecznie bronić. W tym czasie nie zdobywając żadnej bramki stracili aż pięć goli. Przyczyną były straty piłek, niewykorzystane kontry oraz rzut karny. Z boiska po pierwszej połowie kielczanie schodzili z „czterobramkową” stratą do rywala. Nie tylko nerwowo było na boisku. Również ławka rezerwowych nie wytrzymywała napięcia. Żółtą kartką został ukarany trener Vive Bogdan Wenta, który miał nieco inne zdanie niż prowadzący mecz łotewski sędzia. W 45 minucie nadzieję na zwycięstwo przedłużył Mateusz Jachlewski doprowadzając do remisu 15-15. A chwilę potem na prowadzenie zespół z Kielc wyprowadził młodszy z braci Lijewskich, Krzysztof. To nie był koniec przygód z ławką rezerwowych. Tym razem były trener reprezentacji Polski został ukarany dwoma minutami za uwagi pod adresem sędziego. W konsekwencji boisko opuścił Piotr Grabarczyk. W 54 minucie kiedy Vive objęło dwubramkowe prowadzenie (19-17) następni zawodnicy kieleckiego klubu musieli opuścić boisko. Karą dwóch minut obarczeni zostali Mateusz Jachlewski oraz Grzegorz Tkaczyk. Nerwowo zrobiło się tuż przed końcem. W 58 minucie prowadzenie znowu objął klub z Macedonii (20-19), ale losy meczu odwrócili Ivan Czupić i Michał Jurecki. Wytrwałość i wola walki pozwoliły zawodnikom z Kielc odnieść zwycięstwo. Mimo, że już wcześniej zapewnili sobie awans do 1/8 finału Ligii Mistrzów to nie odpuścili sobie ani minuty wczorajszego meczu, aby zająć pierwsze miejsce w grupie.
Trener Wenta ma na głowie również inne zmartwienie. Podczas rozgrzewki kontuzji nabawił się drugi bramkarz Vive Targów Kielce, Kamil Buchcic. Jeśli kontuzja okaże się poważna to Sławomir Szmal będzie jedynym bramkarzem kielczan występującym w Lidze Mistrzów.

Miejmy nadzieję, że Kamil Buchcic będzie do dyspozycji trenera Wenty na najbliższy mecz, który odbędzie się 12.02.2012 roku. W 7 kolejce Ligii Mistrzów Vive Targi Kielce zmierzą się z duńskim Bjerringbr-Silkeborg.

Vive Targi Kielce: Sławomir Szmal – Piotr Grabarczyk, Michał Jurecki 6, Grzegorz Tkaczyk 1, Thorir Olafsson, Karol Bielecki, Mateusz Jachlewski 2, Manuel Strlek, Rastko Stojković 3, Krzysztof Lijewski 2, Denis Buntić, Żeljko Musa 1, Urosz Zorman 1, Ivan Czupić 5.

Metalurg Skopje: Darko Stanić, Petar Angelov – Mladen Rakcević 5, Renato Vugrinec 1, Goce Georgievski 2, Dejan Manaskov 3, Filip Mirkulovski 2, Velko Markoski, Naumce Mojsovski 6, Ace Jonovski, Damir Batinović, Stefche Alushovski 1.

SPAKOWANI

http://newspaper.li/
Fot. http://newspaper.li/

Zawsze po zwolnieniu trenera w naszej lidze, po czaszce kołacze mi jedna myśl: za szybko! Nigdy nie mogę w to uwierzyć, ale oczywiście muszę, bo żyję w Polsce i wiem, jak traktowani są tutaj trenerzy w Ekstraklasie. Ale z czysto logicznego spojrzenia: dlaczego?! Jedna, dwie porażki i już w każdej gazecie/TV/radiu/portalu internetowym nudne dywagacje, czy coach już teraz odejdzie czy dopiero po następnej kolejce. I kto go zastąpi? Rzut oka na naszą trenerską karuzelę i wybór 3-4 trenerów bez pracy i na siłę dopasowywanie do klubu.

Niby śledzę polską ekstraklasę od 14 lat, niby widziałem różne sceny z udziałem trenerów i prezesów w naszej lidze, ale dalej takie zdarzenia szokują. Tak naprawdę już w momencie podpisania kontraktu muszą mieć spakowane walizki, żeby później nie tracić czasu i szybko szukać kolejnego pracodawcy.

Zawsze powołuję się na przykład Sir Alexa Fergusona i jego pamiętnych pierwszych sezonów w Manchesterze, które nie przyniosły żadnych sukcesów. „5 lat? Który prezes tyle wytrzymał?” – może zapytać Bogusław Cupiał, a za nim kolejni ekstraklasowi prezesi.

Ciąg dalszy na wślizg.pl

 

POZDRAWIAJĄC INNYCH CZYNIMY ŚWIAT LEPSZYM

Fot. Henryk Grymuza
Fot. Henryk Grymuza

Ten mały świat zamknięty w blokowisku, ten nieco większy – choćby w powiecie i ten makro  – oparty na równoleżnikach i południkach.     Dobiegł końca 21 listopada. Dzień jak co dzień. A jednak… W kalendarzu niekonwencjonalnych świąt zapisany jest jako Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień. Na jego ustanowienie wpływ mieli  w 1973 roku  studenci amerykańscy  w obliczu konfliktu Egiptu z Izraelem. Światowy Dzień Życzliwości miał służyć promowaniu idei pokoju na całym świecie poprzez okazywanie drugim ludziom życzliwości. I ta idea pozostaje niezmienna.

Proste gesty, uśmiechy i inne odruchy o znamionach pogłębionej empatii są nam dzisiaj potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Dlaczego ?  Bo toksyczni ludzie niweczą dobro i postęp, postęp i nadzieję, integrację rodzaju ludzkiego pod każdą szerokością geograficzną.

Dzień Życzliwości i Pozdrowień. Obchodzony jest w wielu krajach. I nie jest tylko zwyczajowym świętem. Stanowi nadal imperatyw refleksji o tym, co uczynić by uśmiech na ludzkich twarzach trwał jak najdłużej,  a uścisk dłoni nacechowany był szczerością. Nie pozwólmy, aby hic et nunc życie społeczne zdominowała pustka aksjologiczna. Życie bez wartości i bez radości, bez serdecznych pozdrowień i naturalnego uśmiechu nie może mieć sensu…