GDZIE Z KIM I JAK? – CZYLI SYLWESTROWE SZALEŃSTWA

Specjalna kreacja, schłodzony szampan, dobry humor i duuuża dawka optymizmu, z którą żegnamy stary rok, a witamy nowy, będąc pełnymi nadziei, że będzie jeszcze lepszy od minionego. Dla wielu z Nas sylwestrowa noc to nie tylko symboliczne odliczanie czasu do wybicia północy, ale coroczna chęć spędzenia go w sposób wyjątkowy i niepowtarzalny.

Fot. Natalia Czerwińska.
Fot. Natalia Czerwińska.

Możliwości jest mnóstwo – od wytwornych bali, poprzez wyjazdy za granice czy chociażby w polskie góry, aż do domówek w gronie przyjaciół. Biura podróży, hotele i zimowe kurorty zasypują nas propozycjami, obok których ciężko przejść obojętnie. Weźmy jako przykład południe Polski – sylwester w basenach termalnych(w negliżu), bal w stylu karaibskich piratów czy kulig sylwestrowy z napadem zbójników – to tylko garstka atrakcji, które zostały przygotowane przez polskich Górali. Podczas gdy organizatorzy imprez prześcigają się w pomysłach na urozmaicenie Nam tej wyjątkowej nocy, sklepy zaopatrują się w asortyment, który ma zagwarantować szampańską zabawę we własnych czterech ścianach. W tym okresie nie próżnują również stacje telewizyjne, przygotowujące dla nas relacje na żywo z najbardziej ekskluzywnych bali, jak i z imprez plenerowych odbywających się w największych polskich miastach. Dzięki temu niezależnie od preferowanych warunków i zasobności portfela, każdy znajdzie coś dla siebie.

Obowiązkowym dodatkiem do udanej zabawy są rozświetlające nocne niebo fajerwerki. Na zorganizowanych imprezach przeważnie są one wliczone w cenę (średnio wahającą się od 200 do 500 złotych), tymczasem na domowych zabawach zwykle zaopatrujemy się w nie na własną rękę. Wszystkich początkujących pirotechników namawiam do zachowania ostrożności(!), obyście nie musieli zaczynać Nowego Roku wizytą u lekarza.

Bez względu na to jaką formę spędzania ostatniej nocy tego roku wybierzecie, życzę Wam udanej zabawy i wejścia w Nowy Rok bez bólu głowy!

Natalia CZERWIŃSKA 

HUCZNY POZNAŃ!

Dużymi krokami zbliżamy się do momentu, w którym pożegnamy stary a przywitamy nowy, 2012 rok. Sylwester to wyjątkowy dzień. Dzień szaleństwa i wielkiego balowania. Jak w tym roku Poznaniacy spędzą tą jedyny i niepowtarzalny wieczór?

Koziołki na Ratuszu w Poznaniu./Fot. Archiwum.
Koziołki na Ratuszu w Poznaniu./Fot. Archiwum.

Okazuje się, iż Poznań ma naprawdę sporo do zaoferowania w tej kwestii. Organizowane są nie tylko imprezy dla par i studentów, ale także dla singli i seniorów. Każdy więc znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Miasto ma także wiele propozycji bali tematycznych, gdzie wstęp mają osoby w odpowiednich przebraniach. Właściwie w każdym klubie w Poznaniu tego wieczoru organizowana jest płatna impreza, gdzie wejściówki można zakupić nawet tuż przed północą. W większości miejsc jednak bilety wstępu już dawno zostały wyprzedane. Rezerwacji na sylwestrowy wieczór dokonywano już na kilka miesięcy wcześniej. Dla fanów ostrych, rockowych brzmień w tym roku imprezę zaplanował klub Underground przy ulicy Strzeleckiej, gdzie za niewielką opłatą można poszaleć przy gitarowych dźwiękach i z butelką szampana. Nieco więcej zapłacimy za imprezę w klubie Czytelnia, tu mamy jednak zapewnione znakomite jedzenie z gatunku polskiej
i meksykańskiej kuchni.

Co ciekawe, nie tylko restauracje i kluby przygotowały coś interesującego dla mieszkańców Poznania na Sylwestrowy wieczór. Miłośnicy sztuki wysokiej, bezpośrednio przed wieczornym kieliszkiem szampana, mogą zawitać do miejskich teatrów. Teatr Nowy zaprasza od 18.00 na Białego szejka, sztukę na podstawie filmu Federico Felliniego.
W Teatrze Polskim natomiast tego wieczoru wystawiony zostanie Samobójca w reżyserii Grigorija Lifanova.

Oczywiście, jak co roku, sporo Poznaniaków, spędza Sylwestra poza stolicą Wielkopolski. Część wyjeżdża w polskie góry, gdzie z dala od miejskiego zgiełku można spędzić ten czas w sposób niekonwencjonalny. Trzydziestego pierwszego grudnia na Placu Wolności odbędzie się wspólne przywitanie Nowego Roku. Tym razem będzie to impreza utrzymana w stylistyce lat osiemdziesiątych, pod tytułem. Powrót do przeszłości. Od godziny 20.00 będzie można posłuchać koncertów Małgorzaty Ostrowskiej, PAPA D, czy zespołu Perfect. O północy, tradycyjnie już, odbędzie się pokaz sztucznych ogni.

Niezmiennie, najbardziej popularne nadal pozostają tzw. „domówki”. Niewątpliwie jest to najtańsza forma spędzania sylwestrowej nocy w sporym, najczęściej dobrze znanym towarzystwie. Mankamenty tego typu zabaw pojawiają się dopiero następnego dnia, ale
o tym przecież nie ma sensu myśleć zbyt wcześnie.

Natalia JĘDRZEJCZAK 

KUPMY SOBIE PRZYJACIELA!

Niemożliwe? Niemoralne? Ależ skąd! Przysłowie mówi, że przyjaźni kupić nie można. Owszem…ale można kupić sobie psa…

Fot. Archiwum.
Fot. Archiwum.

Można być dla niego dobrym, otoczyć ciepłem i miłością, a szczęśliwy czworonóg z pewnością odwdzięczy się szczerą przyjaźnią. Mimo iż, nie potrafią mówić, nie udzielą nam rad, są obecne w większości polskich domów. Nam ludziom, bardzo bliskie. Posiadanie, a nawet samo przebywanie w towarzystwie psa może przynieść wiele radości. Jest do wyśmienity kompan do długich spacerów, poobiednich drzemek i wiecznych psot.

Nasuwa się kolejne pytanie: Dlaczego pies? Dlaczego nie kot, chomik, czy świnka morska? Odpowiedz jest prosta – ukazuje niezwykłe cechy, które wyróżnia je spośród innych zwierząt: przyjacielskość, oddanie i miłość w stosunku do człowieka. Zwierzęta te są nam pomocne w wielu aspektach życia.

Mamy psy ratownicze, psy policyjne, psy przewodnicze. Niezwykle wytrwałe, latami tresowane do powierzanej im pracy. Bezinteresownie pomagające. Pewnie nawet nie zdają sobie sprawy jak wiele robią odnajdując nieprzytomnego człowieka wśród kilometrów śniegu, przeprowadzając bezpiecznie niewidomego przez zatłoczone miasto, lub ilu nastolatków ratują, znajdując kilogram kokainy w ubraniu przemytnika. Tworzą zespoły ze swoimi partnerami. Często partner w pracy to pan, który poza nią napełnia miskę ciepłym posiłkiem kilka razy dziennie.

Wiele par, które nie mogą mieć dzieci, zastępują tę potrzebę opiekując się psem. Kupują szczeniaka. Wychowują go od podstaw. Komendy „siad”, „aport” rozlegają się w takich domach częściej. Zamiast przewijania pieluch, nauczenie pieska załatwiania swoich potrzeb poza domem. Zabezpieczanie przewodów, kapci i butów przed zębami szczeniaczka. Przy pieskach rasowych dostosowanie odpowiedniej diety i trybu życia. W końcu wspólne, spacery, co prawda bez spacerówki, ale we trójkę. Zabawy i psoty. Pomoc w zapomnieniu tego, czego nie można zmienić i więcej radości w życiu. Bardzo pomocna „łapka”.

Pies jest również świetnym nauczycielem. Powierzony w opiekę dziecku, może wprowadzić wiele w jego wychowanie. Opieka nad ogoniastym czworonogiem nauczy malucha odpowiedzialności, opiekuńczości. Zabawa z „żywym pluszakiem” nauczy delikatności w trakcie zabawy. To nie to samo, co ściskanie misia i nie da się ukryć, chyba każde dziecko to robi, rzucanie nim gdzie popadnie.

Czego chcieć więcej od czworonożnego przyjaciela? Skoro stać go na tak wielkie czyny z pewnością zaspokoi potrzebę przyjaźni zwykłego, „szarego” człowieka !

Paula ŚLIWIŃSKA

XX FINAŁ WIELKIEJ ORKIESTRY ŚWIĄTECZNEJ POMOCY

Już 8 stycznia rusza XX finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jednak wielu z nas tak naprawdę mało o niej wie.

Fot. Archiwum.
Fot. Archiwum.

Fundacja ta została założona w Warszawie 2 marca 1993, przez Jerzego Owsiaka, Lidię Niedźwiedzką-Owsiak, Bohdana Maruszewskiego, Piotra Burczyńskiego, Pawła Januszewicza, Waltera Chełstowskiego oraz Beatę Bethke. WOŚP to fundacja charytatywna , dzięki której możemy ratować życie chorych ludzi, w szczególny sposób dzieci. Możemy także pomóc w poprawie ich stanu zdrowia. Corocznie organizowane są w tym celu imprezy rozrywkowe, które mają charakter charytatywny. W każdym zakątku Polski w tym czasie możemy zaobserwować dobro ludzkich serc, chęć niesienia pomocy chorym. Podstawowym elementem Finału jak mówi nam sam tytuł są koncerty muzyczne, z których dochód przeznaczony jest na cele Fundacji. Finał ten ma różne formy zbierania pieniędzy. Najbardziej nam znany, to pomoc wolontariuszy, których najczęściej spotykamy w tym dniu przed Kościołami, przy sklepach czy na rynku. Zebrane pieniądze z góry są przeznaczone na cele związane z ochroną zdrowia. W tym roku celem tym jest zakup sprzętu urządzeń do ratowania życia wcześniaków oraz pomp insulinowych. Miejmy nadzieję, że 8 stycznia nasze serca będą również tak otwarte i chętne do niesienia pomocy, jak to było rok temu, kiedy dzięki naszej hojności zebrano 47 248 415,05 PLN i przeznaczono je na zakup sprzętu dla dzieci z chorobami urologicznymi i nefrologicznymi. Śpieszmy się pomagać innym, nigdy nie wiadomo czy i my kiedyś nie będziemy potrzebować pomocy.

Jolanta MICHALSKA

ILE WIESZ O SYLWESTRZE?

Większość z nas intensywnie planuje noc sylwestrową. Nic w tym dziwnego, bo do Nowego Roku zostały trzy dni, nie licząc dzisiaj.

Panie przebierają w kreacjach a panowie w trunkach alkoholowych. Przeprowadziliśmy sondę, z której wynika, że kobietom najwięcej czasu przy planowaniu sylwestrowych szaleństw zajmuje poszukiwanie odpowiedniej kreacji. Panowie natomiast zastanawiają się, co wybrać; szampan a po nim wódkę, czy kolorowe drinki? A może wszystko po kolei?

Sylwester to silnie zakorzeniona tradycja, trzeba go koniecznie uczcić szampanem z mnóstwem bąbelek. W tym dniu nawet dzieciom pozwala się później pójść spać. Rodzice organizują karnawał swoim pociechom. Na stole pojawiają się szampany bezalkoholowe i dużo słodyczy. Dzieci nawet jeśli nie rozumieją czym jest Nowy Rok, cieszą się z faktu, że będą po prostu „doroślejsi” o rok.

No, właśnie…doroślejsi o rok, czy zatem tak naprawdę jest się z czego cieszyć? Dlaczego tak hucznie obchodzimy nadejście Nowego Roku, skoro zwiastuje on przybycie kolejnej cyferki do naszego wieku. Dziecku zawsze łatwiej przyjąć do wiadomości, że jest o rok starsze – one zawsze z niecierpliwością czekają na osiemnaste urodziny – dorosłym za to z roku na rok przybywa zmarszczek i cyferek. Można w ten sposób wysnuć teorię, że starsi świętują z rozpaczy, a dzieci z radości. Tak jednak nie jest. Sylwester to bardzo stara tradycja, która sięga aż 999 r naszej ery. Wówczas papieżem był Sylwester II. Mieszkańcy Rzymu z ogromnym strachem witali ostatni dzień 999 roku, a było to spowodowane proroctwem Sybilli. Głosiło ono, że w 1000 roku ma mieć miejsce koniec świata. Jednak tuż po północy świat nadal istniał a ludzi ogarnęła ogromna radość, na to wszystko papież udzielił błogosławieństwa. Stąd tradycja hucznego obchodzenia Nowego Roku. Jednak od 1000 roku mieliśmy do czynienia z nie jedną przepowiednią końca świata, która nie sprawdziła się. Być może to umocniło nas w podtrzymywaniu tradycji, organizowaniu balów karnawałowych, koncertów i imprez bez umiaru. Sylwester to czas, w którym świętuje się bez ograniczeń. Wolno nawet odpalać petardy i nie zważać na ciszę nocną. Co pozostaje po ostatnim dniu starego roku? Kac i zaduma…- jesteśmy znowu o rok starsi!

POZA

UKŁADAMY PUZZLE

 

Grudzień. Koniec roku. Nie będę oryginalny i dokonam podsumowania. Jednak to nie będzie zwykłe podsumowanie, bo połączone z proroctwem i zabawą selekcjonera-wizjonera, który z rozsypanych puzzli ma utworzyć obrazek wzbudzający zachwyt na EURO2012. Nie, nie wcielę się w rolę selekcjonera Hiszpanii czy Anglii. Zbyt proste. Poprzeczka wędruje o wiele wyżej. My name is Smuda, Franciszek Smuda.

http://jengbuas.files.wordpress.com/2011/01/puzzle.jpg
http://jengbuas.files.wordpress.com/2011/01/puzzle.jpg

Robert Lewandowski. Grzechem by było, nie rozpocząć od niego, choć przeważnie od bramkarza zaczyna się ustalanie składu. Jednak to 23-letni napastnik Borussi Dortmund jest najpewniejszym puzzlem, który pasuje do każdego obrazka, zarówno reprezentacyjnego, jak i tego klubowego w żółto-czarnych barwach. Szukam dalej. Mam górę puzzli, mniej lub bardziej do siebie pasujących. Skoro już wspomniałem o bramkarzu, to Wojciech Szczęsny będzie następny. Ktoś musi bronić tego obrazka, choć ostatnio jest mniej pewny. Jednak nie zapominam, jakiej rangi imprezą jest EURO2012. Szczęsny posiada piekielnie mocny charakter (oczywiście po ojcu – Macieju) i moim zdaniem będzie godnym następcą Artura Boruca.

Jeszcze niedawno ani chwili nie zastanawiałbym się nad kolejnymi pewniakami. Teraz jest nieco gorzej, ponieważ wyraźnie spuścili z tonu. Oczywiście mowa o pozostałych chłopcach Kloppa, czyli: Jakubie Błaszczykowskim i Łukasza Piszczku. Obaj przeżyli ostatnio wiele. Łukasz poradził sobie z tym lepiej i w dalszym ciągu jest mocnym punktem Borussi Dortmund. Z Jakubem sprawa jest trochę bardziej drażliwa, bo konkurencja nie śpi. Kontuzje sprawiły, że wyleciał ze składu i do tej pory nie wrócił. W tym przypadku kontuzja okazała się główną winowajczynią niepowodzeń kapitana reprezentacji. U wspomnianego Lewandowskiego, kontuzja również była momentem przełomowym w jego karierze. Ale tym razem chodzi o kontuzję jego najpoważniejszego przeciwnika – Lucasa Barriosa. Jednemu kontuzja – dała, drugiemu – zabrała.

To byłoby na tyle najważniejszych puzzli w reprezentacyjnej układance. Pozostali mogą być tylko uzupełnieniem składu i możemy tylko się modlić, żeby nie przeszkadzali „czwórce” walczyć z Grecją, Rosją i Czechami. Na dzisiaj mamy czterech zawodników i siedem koszulek. Jednak postaram się włożyć na siłę pozostałe koszulki zawodnikom, żebyśmy chociaż wizualnie dobrze wyglądali.

Bramkarze: Tutaj pozostanie tylko walka o bycie numer „2” i „3”, bo król jest jeden: Wojciech Szczęsny. Na ławce rezerwowych będą grzali miejsca: Łukasz Fabiański i Przemysław Tytoń.

Lewi obrońcy: dalej wierzymy w legendę o Sebastianie Beonischu, naszym defensywno-ofensywnym żądłem, który miał zostać odpalony, kiedy Piszczek zmęczy się swoimi rajdami po prawej stronie. Sebastiana na razie nie ma i może na EURO go nie będzie. Bezpieczniej przyjąć takie stanowisko i szukać z uporem maniaka jego następcy. Stawiam na dwójkę: Wawrzyniak, Komorowski

Środkowi obrońcy: Skoro na lewej stronie defensywy miałem takie problemy, to co będzie tuż przed Szczęsnym? Z deszczu pod rynnę. Wybieram mniejsze zło, bez zagłębiania się w szczegóły i uzasadniania swojego wyboru: Grzegorz Wojtkowiak, Damien Perquis, Arkadiusz Głowacki, Tomasz Jodłowiec.

Prawi obrońcy: tutaj wybór jest prosty: Łukasz Piszczek, o którym już wspominałem. Jednak jeśli będziemy musieli bronić wyniku, potrzeba będzie ogromnej zadziorności w szykach obronnych, serca do gry, stawiam na Marcina Wasilewskiego, który może również wystąpić na środku obrony, zamieniając się z Wojtkowiakiem.

Lewi pomocnicy: to jest tylko pozycja na papierze, dla kibiców, ponieważ patrząc na ustawienie naszej reprezentacji i jej szybkie kontrataki, występuje częsta wymienność pozycji wśród ofensywnych pomocników. Jednak kogoś wstawić trzeba. Sławomir Peszko, Maciej Rybus.

Defensywni pomocnicy: z bólem serca jednego dżentelmena umieścić nie mogę. Radosław Sobolewski namawiany przez wszystkich nie pojedzie na EURO. W takim razie: Ariel Borysiuk, Rafał Murawski, Janusz Gol, Dariusz Dudka. Sam siebie pytam: Gdzie Polanski? Wolę młodszego Borysiuka, który jest pewnym punktem coraz silniejszej Legii, kontuzje go oszczędzają (odpukać w niemalowane). Nazwanie tej czwórki zawodników defensywnymi pomocnikami też jest umowne, bo Rafał Murawski jest zawodnikiem uniwersalnym, który może zająć cały środek pola.

Ofensywni pomocnicy: mimo, że obaj notują ostatnio spadki formy i odgrywają w swoich klubów mniejsze role, to wybieram Ludovica Obraniaka i Adriana Mierzejewskiego. Wahałem się nad Sebastianem Milą, ale jednak nie ma takiego doświadczenia w rywalizacji z mocniejszymi rywalami. Kiedy Śląsk grał z lepszymi w Lidze Europejskiej, to Mila nie błyszczał. Powiedziałbym nawet: zawodził. Liga a reprezentacja to dwie zupełnie inne bajki. Mila sam się przekonał, że nawet liga austriacka (epizod w Austrii Wiedeń) jest dla niego zbyt mocna. Musiałbym poświęcić osobny artykuł na porównanie go z Obraniakiem, który w środę popisał się dwiema asystami w lidze francuskiej, czyli nie zapomniał jak to się robi.

Prawi pomocnicy: obaj z ogromnym ser duchem do gry, z wielką charyzmą, umiejętnościami technicznymi, jeśli są w formie nogi obrońców miękną. Nic dodać, nic ująć: Jakub Błaszczykowski i Kamil Grosicki (który w ostatniej kolejce znowu strzelił gola w lidze tureckiej).

Napastnicy: reprezentacja od ponad roku gra ustawieniem z tylko jednym napastnikiem (przeważnie Robertem Lewandowskim), więc nie ma sensu zabierać ich zbyt wielu. Proponowałbym dwóch: Robert Lewandowski i Paweł Brożek. Zmienię zdanie, jeśli nagle przypływ formy trafi do Ireneusza Jelenia. Poza tym, dla Kamila Grosickiego bycie napastnikiem to żadna nowość, więc na siłę może być tym trzecim. Tyle tylko, żeby Smuda w końcu przekonał się do niego w 100%, a Kamil już zadba, by dług wdzięczności spłacić na EURO.

W skrócie kadra na EURO2012:

Bramkarze: Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański, Przemysław Tytoń

Obrońcy: Łukasz Piszczek, Marcin Wasilewski, Grzegorz Wojtkowiak, Damien Perquis, Tomasz Jodłowiec, Arkadiusz Głowacki, Jakub Wawrzyniak, Marcin Komorowski

Pomocnicy: Ariel Borysiuk, Rafał Murawski, Dariusz Dudka, Janusz Gol, Jakub Błaszczykowski, Kamil Grosicki, Sławomir Peszko, Maciej Rybus, Adrian Mierzejewski, Ludovic Obraniak

Napastnicy: Robert Lewandowski, Paweł Brożek

Fot. http://jengbuas.files.wordpress.com/2011/01/puzzle.jpg

Krzysztof NALEPA

KTO I PO CO WYMYŚLIŁ CHOINKĘ?

Czy można wyobrazić sobie dom bez drzewka obficie obsypanego „ śniegiem”, skrzącego się ogniem lampek spotęgowanych jeszcze przez błyszczące kolorami i odbitym światłem bombki?

Fot. Paulina Zych
Fot. Paulina Zych

Drzewko wystrojone od czubka po stojak, cieszy oczy wszystkich tych, którzy dziećmi są i tych, którzy dziećmi byli. A to,że w każdym człowieku , nawet zdawałoby się wyjątkowo dorosłym, zachowało się nieco dziecka, najmocniej jest widoczne właśnie w święta Bożego Narodzenia. Są one najbardziej rodzinne ze wszystkich świąt. Spotyka się przy stole, w zabawie i odpoczynku kilka pokoleń dzieci, stąd tyle radości i beztroskiego śmiechu. Właśnie obecność wystrojonej choinki powoduje ,że jesteśmy inni niż na co dzień . Bardziej wyciszeni i refleksyjni. Lepsi i radośniejsi, łatwiej wybaczamy. Nawet małe dzieci wyczuwają specyficzny klimat i nastrój tych świąt; zasłuchane w kolędy zapominają o hałasowaniu i psotach. Dorośli zatrzymują się w pędzie. Ronią łzy słuchając kolędy dla nieobecnych.

Nie wiem, kto wymyślił choinki. I wcale nie chcę wiedzieć. Wiem natomiast, po co to zrobił- abyśmy choć kilka dni w roku byli dla siebie lepsi, milsi, wrażliwsi na czyjeś krzywdy, byśmy zauważali,że obok nas żyją inni ludzie, którzy być może , potrzebują naszej pomocy, a może tylko uśmiechu i odrobiny zainteresowania.

Czy wobec powyższego zatrzymać choinkę w domu na stałe? Nie, oczywiście, że nie. Pryśnie wtedy jej urok i czar. Straci tajemniczą moc. Przestanie być nadzwyczajna, będzie zwykłym pretensjonalnie przybranym świecidełkami drzewkiem, które pozbawiono mocy niezwykłości. Przestaniemy na nią czekać, nie będziemy z utęsknieniem liczyć dni dzielących nas od kolejnej Gwiazdki. A przecież czekanie też ma swój sens i wyjątkowe znaczenie.

I okruch nadzwyczajności.

Jesteśmy narodem przywiązanym do tradycji i choć choinka nie jest typowo polskim zwyczajem – mieliśmy swoją podłaźniczkę- warto go pielęgnować. Wszak kojarzy nam się z tym,co dobre, radosne, przyjazne, kochane…

Czegóż pragnąć więcej?

Gdy w wigilijny wieczór łamiemy się opłatkiem , częstujemy staropolskimi potrawami, śpiewamy kolędy, obdarowujemy upominkami, przepełnia nas uczucie szczęścia i beztroski. Tego dnia nawet wrogowie patrzą na siebie inaczej. A wolne miejsce przy stole czeka na samotnego wędrowca. Czyż nie jest to piękne i wzruszające? Tradycja.

Bądźmy wierni tradycjom, kultywujmy je, mogą nam tylko pomóc odnaleźć się we współczesnym świecie,na pewno zaś nie przeszkodzą zarówno w codziennych jak i typowo świątecznych kontaktach.

Migocące światełkami świąteczne drzewko wzrusza, prowokuje do wyznań, zmusza do zadumy i refleksji.

Zadumajmy się więc…

Z świątecznymi życzeniami Danuta ZYCH

ŚWIĄTECZNY SZAŁ

Co raz więcej ludzi daje się złapać na przedświąteczne promocje. Pamiętajmy jednak, że nie zawsze tanie, oznacza dobre i zdrowe!

Jak przeżyć świąteczne zakupy i nie zwariować? W Polsce raczej nie jest to możliwe. Ludzie do ostatniej chwili biegają po marketach, sklepach w poszukiwaniu prezentów, artykułów praktycznych, ale i też nieprzydatnych do przygotowania świątecznych dań. Dużą role odgrywają tutaj promocje, których nie ma końca. Gdzie tylko nie spojrzymy, tam widzimy obniżki cen. Z powodu kryzysu jaki nastał w naszym kraju, ludzie bardzo liczą się z wydatkami i dlatego obserwują codziennie zwiększające się promocje. Ciężko jest nam kupić wszystko w jednym markecie, niektóre artykuły swoją niską i promocyjną ceną przysłaniają te, których cena się nie zmieniła. Ludzie widząc tak tanie , choć niepotrzebne świąteczne produkty, kupuje je, przecież „taka okazja może się już nie trafi”, jednak nie zawsze takie artykuły są dobrej jakości. Przytłaczający tłum ludzi widać w każdym mieście, zaczynając od mniejszych np Gostynia, a kończąc na stolicy Wielkopolski, Poznaniu.

Fot. Archiwum.
Fot. Archiwum.

Każdy z nas w ostatniej chwili nie wie, co tak naprawdę chce podarować bliskim, dlatego prezenty z reguły są przypadkowe i często nieprzydatne.  Nasze portfele niestety stają się co raz  szczuplejsze a jak to często bywa , tak naprawdę nie wiemy,  gdzie i na co wydaliśmy nasze pieniądze. Wcześniejsze robienie zakupów jest dobrym i prawdopodobnie jedynym sposobem na uniknięcie niepotrzebnego stresu i tkwienia w kolejce. Pamiętajmy, że Święta Bożego Narodzenia, to czas spokoju, a nie nieustannej gonitwy.

Jolanta MICHALSKA

O REKLAMIE – TO TRZEBA PRZECZYTAĆ!

Reklama. Wszechobecna. Doradza, przekonuje, wspiera. Często dokonuje za nas wyboru. Co o niej wiemy? Jeśli dobrze się nad tym zastanowić, nie wiemy nic. Stąd każda książka traktująca o reklamie w sposób komunikatywny, zadająca sensowne pytania, na które chce nam się odpowiadać jest bezcenna.

Fot. Archiwum.
Fot. Archiwum.

Dr Marzena Barańska posiada niezaprzeczalny tytuł aby się na ten temat kompetentnie wypowiadać. Zajmuje się reklamą jako wykładowca akademicki i praktyk. Od lat bada reklamę jako zjawisko społeczne, a zarazem rozległą dziedzinę ludzkiej aktywności podlegającą rygorom prawa. Dzięki szerokim kontaktom w krajach Unii Europejskiej może dostrzec i zdefiniować wiele zjawisk. Jak mało kto wie, że reklama jest także globalna.

Książka nosi tytuł „Reklama i jej ograniczenia”. Już takie określenie tematyki budzi ciekawość i nadzieje na wyniesienie z lektury wielu cennych dla czytelnika wiadomości. Podtytuł: „Standardy europejskie a prawo polskie” sprawia, że zasiadamy do lektury bez zwłoki. Co więcej, w każdej uczelnianej bibliotece książka ta będzie potencjalnie zagrożona. Stanowi bowiem kompendium wiedzy nie tylko szerokiej, ale dla studentów kilku przynajmniej kierunków niezbędnej. Gorąco nakłaniam także właścicieli i pracowników firm działających na polskim rynku, aby zawarli bliską znajomość z książką Marzeny Barańskiej. Warto, zapewniam.

Kilka słów o konstrukcji tej pozycji. Jest wyjątkowo jasna i logiczna, co niewątpliwie wypływa z doświadczenia autorki jako dydaktyka. W części pierwszej przedstawiona została reklama jako instrument działań marketingowych. Studentom, którzy dostrzegają w tym ujęciu powtórkę z public relations stanowczo doradzam, by nie popełniając błędu zaniechania, przeczytali i ten rozdział. Trudne w gruncie rzeczy pojęcia są tu bowiem przekazane w sposób zrozumiały dla każdego i wyjątkowo przystępny. Warto też zwrócić uwagę na interesujące zestawienia porównawcze reklam i interpretacje prawne ograniczeń, jakim podlegają.

W części drugiej, zatytułowanej – być może nawet zbyt hermetycznie – „Międzynarodowe aspekty prawne” otrzymujemy wnikliwe studium założeń prawnych, w myśl których reklamy funkcjonują na rynku państw Unii Europejskiej. Warto dodać, że nie ma tu częstego ograniczenia do największych państw członkowskich, można bowiem – dzięki wielu dygresjom i przykładom – poznać możemy sytuację np. w Grecji czy Luksemburgu. To istotne także dla biznesmena pragnącego zaistnieć na tamtejszych rynkach.

Część trzecia „Kryteria podziału i rodzaje reklamy” znów obiecuje mniej, niż daje
w rzeczywistości. To nie tylko rozważania teoretyczne, zajmujące – co zrozumiałe – wiele miejsca, ale i odwołania do konkretnej sytuacji w państwach wspólnoty europejskiej.

Dr Marzena Barańska napisała książkę ważną i potrzebną. Nie są to komplementy na wyrost. W trakcie lektury uderza przede wszystkim świadomość autorki, jak wiele osób może wzbogacić dzięki niej swoją wiedzę i doświadczenie. Godne najwyższego uznania jest także założenie, że „Reklama i jej ograniczenia” ma trafić i przemawiać do każdego, kto po nią sięgnie. Stąd przejrzysty układ, ogrom przykładów pozwalających wnikać w istotę prezentowanych zagadnień, podsumowywanie każdej myśli logicznym i zrozumiałym wnioskiem.

To jedna z niewielu książek o tak szerokim i – jestem o tym przekonany – skutecznym oddziaływaniu. Książka potrzebna, którą trzeba było napisać i opublikować. Chwała autorce, że potrafiła tak dobrze to zrobić. Polecam nie tylko studentom, ale wykładowcom, biznesmenom, a nawet inwestorom i graczom giełdowym. Zapewniam, każdy znajdzie tu coś wartościowego dla siebie.

Tomasz DYMACZEWSKI